Wyniki dla

Prognoza EUR/USD na rozdrożu, gdy dolar dalej słabnie
Po sześciu dniach zwyżek para EUR/USD wzrosła do najwyższego poziomu od 2021 roku, przyciągając uwagę całego rynku walutowego.
Uwaga: Od sierpnia 2025 roku nie oferujemy już platformy Deriv X.
Euro jest w silnym trendzie wzrostowym, a traderzy to uwielbiają. Po sześciu dniach zwyżek para EUR/USD wzrosła do najwyższego poziomu od 2021 roku, przyciągając uwagę całego rynku walutowego. Jednak wraz z nadchodzącymi nowymi danymi z obu stron Atlantyku, czy ten rajd może się utrzymać, czy zbliżamy się do szczytu?
Rynki oczekują odpowiedzi, a następny ruch może być znaczący.
Niepewność związana z Trumpem i Fedem
Duża część ostatniego impetu wynika mniej ze siły euro, a bardziej ze słabości dolara – a to historia pełna polityki i słabych danych.
Prezydent USA Donald Trump ponownie zaatakował przewodniczącego Federal Reserve Jerome’a Powella, nazywając go „okropnym” i „bardzo politycznym” podczas konferencji prasowej w Hadze. Niejawna sugestia Trumpa, że Powell może wkrótce zostać zastąpiony, zaniepokoiła inwestorów, którzy już obawiają się, że niezależność Fedu jest zagrożona.
Chociaż kadencja Powella oficjalnie trwa do 2026 roku, sama sugestia ingerencji politycznej dodała nową warstwę niepewności do perspektyw Fedu – i mocno obciążyła dolara.
Na froncie danych sytuacja nie wyglądała lepiej. Gospodarka USA skurczyła się o 0,5% w pierwszym kwartale 2025 roku – to pierwszy kwartalny spadek od trzech lat i gorszy niż wcześniej szacowany spadek o 0,2%. Największe szkody wyrządził słaby wzrost wydatków konsumenckich oraz gwałtowny spadek eksportu.

Tymczasem liczba wniosków o zasiłek dla bezrobotnych nieznacznie spadła do 236 000, ale pozostaje uporczywie wysoka w porównaniu do średniej rocznej, co nie jest dokładnie tym, czego rynki oczekiwały, by odzyskać pewność. Oczywiście był jeden jasny punkt – zamówienia na dobra trwałe w maju wzrosły o ponad 16%, ale ten wzrost wygląda bardziej na jednorazowy skok niż na oznakę trwałej siły.

Dane o inflacji w UE: spokój Europy pośród chaosu
Podczas gdy narracja w USA była głośna, Europa zaproponowała spokojniejszy, bardziej wyważony ton – a na tym rynku okazuje się to atrakcyjne.
Wiceprezes Europejskiego Banku Centralnego Luis de Guindos jasno dał w tym tygodniu do zrozumienia, że ECB trzyma się podejścia opartego na danych, podejmując decyzje z posiedzenia na posiedzenie. Bez odważnych obietnic, bez politycznych dramatów. Zamiast tego wskazał napięcia handlowe i ryzyka geopolityczne jako główne obawy i pozostawił lekko uchylone drzwi na dalsze obniżki stóp, jeśli zajdzie taka potrzeba. Ten spokojny, przemyślany kurs zwiększył atrakcyjność euro, zwłaszcza w kontraście do burzy nad Atlantykiem.
Dane ze strefy euro były dalekie od spektakularnych, ale też nie wystraszyły rynków. Wskaźniki PMI oscylują wokół poziomu 50, ani za gorące, ani za zimne, a inflacja, choć nadal niska, nie załamała się.

Tekst alternatywny: Wykres słupkowy odczytów PMI dla strefy euro pokazujący stabilność wokół 50, wskazując na zrównoważoną aktywność gospodarczą bez znaczącej ekspansji lub kurczenia się
Źródło: S&P Global, Trading Economics
Mówiąc prosto, euro nie kwitnie, ale zachowuje się stabilnie – a na tę chwilę to wystarcza.
Dane o inflacji w USA na pierwszym planie
Gdzie więc stoi para EUR/USD? Jest na krawędzi czegoś większego – lub możliwego cofnięcia.
Wszystkie oczy zwrócone są teraz na nadchodzące publikacje danych, zaczynając od wstępnych danych HICP z Niemiec, a następnie liczb ze strefy euro.
Analitycy uważają, że ta trójka danych może przechylić szalę na jedną lub drugą stronę:
- Jeśli inflacja w USA będzie niższa od oczekiwań, wzmocni to argumenty za obniżkami stóp, co osłabi dolara i może podnieść EUR/USD jeszcze wyżej.
- Jeśli inflacja w strefie euro utrzyma się na stałym poziomie lub wzrośnie, ECB może powstrzymać się od luzowania polityki – kolejny plus dla euro.
- Jednak niespodzianka w którąkolwiek stronę może zaburzyć tę uporządkowaną narrację.
Handel na krawędzi: Czy jesteśmy przy poziomach oporu EUR/USD?
Na poziomie około 1,1700 para EUR/USD znajduje się na poziomie niewidzianym od końca 2021 roku. Ostatni rajd pary był napędzany mieszanką dywergencji makroekonomicznej, ryzyka politycznego i pozycji rynkowych, ale aby mógł trwać, fundamenty muszą się potwierdzić. Oznacza to, że inflacja musi wspierać tę narrację, a banki centralne muszą pozostać na swoich torach.
Oczywiście sytuacja może równie dobrze się odwrócić. Gorący odczyt inflacji w USA lub jastrzębi zwrot Fedu może ożywić dolara – i obniżyć euro. W chwili pisania tekstu para utrzymuje się powyżej poziomu 1,1700 z widocznymi oznakami cofnięcia w strefie kupna. Jednak ostatnie wolumeny pokazują dominującą presję byków, z niewielkim oporem ze strony sprzedających, co sugeruje dalszy ruch na północ.
Jeśli zobaczymy dalszy wzrost, ceny mogą zatrzymać się na poziomie oporu 1,1754. Natomiast w przypadku spadku, wsparcie może pojawić się na poziomach 1,1454, 1,1290 i 1,1094.

Czy EUR/USD będzie nadal rosnąć? Możesz spekulować za pomocą kont Deriv X i Deriv MT5.

Wszystkie oczy na BTC i XRP, gdy wraca gorączka ryzyka
Na rynkach znów robi się gorąco – a kryptowaluty odczuwają ten wzrost napięcia.
Uwaga: Od sierpnia 2025 roku nie oferujemy już platformy Deriv X.
Na rynkach znów robi się gorąco – a kryptowaluty odczuwają ten wzrost napięcia. Wraz z ochłodzeniem napięć na Bliskim Wschodzie i chwilowym wstrzymaniem cięć stóp procentowych przez Fed, traderzy odkurzają swój apetyt na ryzyko. Bitcoin odbił się powyżej 107 tys. USD, XRP wspiął się powyżej 2 USD, a rozmowy o wybiciach rozbrzmiewają zarówno na biurkach tradingowych, jak i w społeczności crypto X.
Czy jesteśmy u progu kolejnej misji na księżyc – czy po prostu korzystamy z kolejnego zastrzyku energii?
Bungee jump i odbicie Bitcoina
Zaledwie kilka dni temu Bitcoin spadł poniżej 100 tys. USD, gdy napięcia geopolityczne zachwiały zaufaniem inwestorów. Jednak odbicie było szybkie. W mniej niż 48 godzin BTC wzrósł ponownie powyżej 107 tys. USD, zbliżając się do swoich historycznych szczytów i udowadniając, że popyt na kryptowaluty pozostaje silny nawet w momentach niepewności.

Co czyni ten ruch interesującym, to opanowanie Bitcoina. Nie reaguje już tak gwałtownie na makroekonomiczne wstrząsy. Podczas gdy akcje zareagowały nerwowo, a złoto oscylowało, Bitcoin utrzymał swoją pozycję. Dla niektórych to znak, że zaczyna zachowywać się bardziej jak poważny aktyw makroekonomiczny – potencjalnie nawet cyfrowa przystań bezpieczeństwa.
Cena XRP nabiera impetu
Również XRP notuje silne odbicie. Po spadku do 1,90 USD podczas weekendowej wyprzedaży, obecnie handluje się wokół 2,17 USD. Ruch w kierunku 2,50 USD – a nawet 3,00 USD – jest możliwy, jeśli ten impet się utrzyma.
Pod powierzchnią dane pokazują rosnące zainteresowanie: open interest wzrósł niemal o 5% do 3,74 miliarda USD, podczas gdy wolumen obrotu skoczył o ponad 10% do 9,5 miliarda USD. Pozycje krótkie o wartości 9,3 miliona USD zostały zlikwidowane w ciągu ostatnich 24 godzin, znacznie przewyższając długie pozycje.

Efekt? Klasyczne short squeeze, z przewagą byczego sentymentu. Na Binance stosunek long do short wynosi wyraźnie bycze 2,38.
Powell wysyła mieszany sygnał
Makroekonomiczne tło dolewa oliwy do ognia. Przewodniczący Fed Jerome Powell jasno dał do zrozumienia w tym tygodniu, że cięcia stóp procentowych nie są obecnie spodziewane. Powiedział, że cła nałożone wcześniej w tym roku prawdopodobnie podniosą ceny i spowolnią aktywność gospodarczą. Na razie Fed chce poczekać i obserwować.
To nie jest zgodne z tym, czego rynek – ani Donald Trump – chcieliby usłyszeć. Trump wezwał Powella do obniżenia stóp o „dwa do trzech punktów” i nazwał go „zbyt opóźnionym”. Jednak przekaz Powella był wyważony: Fed nie planuje gwałtownych ruchów.
Plotka o XRP za 1000 USD
Tymczasem XRP zyskuje uwagę z bardziej spekulacyjnego powodu. Viralowe posty w mediach społecznościowych twierdzą, że współzałożyciel Ripple Chris Larsen przewidział, że XRP może osiągnąć 1000 USD, jeśli Ripple zdobędzie 10% globalnego wolumenu płatności SWIFT.
Nie ma publicznego zapisu takiego oświadczenia Larsena, ale to nie powstrzymało plotki przed rozprzestrzenianiem się. Napędza ją długoterminowa ambicja Ripple, by unowocześnić płatności transgraniczne i potencjalnie współpracować z – lub zastąpić – systemy legacy, takie jak SWIFT.
Kilka lat temu CEO Ripple Brad Garlinghouse zasugerował, że XRP mógłby obsługiwać do 14% wolumenu SWIFT. Niezależnie od tego, czy tak się stanie, fakt, że takie plotki szybko zyskują na popularności, świadczy o zaangażowaniu społeczności XRP.
Firmy wracają do gry
Poza samymi coinami, zaangażowanie korporacji w kryptowaluty ponownie przyciąga uwagę. GameStop niedawno pozyskał 2,7 miliarda USD poprzez emisję obligacji zamiennych, co daje mu możliwość zwiększenia posiadanych Bitcoinów po zakupie BTC za 512 milionów USD w maju. Tymczasem brytyjska Smarter Web Company odnotowała wzrost akcji o ponad 6000% po ujawnieniu polityki rezerw Bitcoin, planując zgromadzić do 1000 BTC w nadchodzących miesiącach.
Te ruchy sygnalizują, że atrakcyjność kryptowalut nie ogranicza się do day traderów – pojawia się w strategiach zarządów, narracjach IPO i prezentacjach dla inwestorów.
Między imponującym odbiciem Bitcoina, rosnącym impetem XRP i odnowionym apetytem na ryzyko, rynek kryptowalut pokazuje oznaki życia. Dodajmy do tego udział korporacji i rynek uczący się patrzeć poza krótkoterminowe wstrząsy, a według analityków możemy być na progu nowej fazy.
Wybicie? Możliwe. Bańka? Za wcześnie, by powiedzieć. Ale jedno jest pewne – kryptowaluty wracają na radar, a tym razem szum poparty jest realną aktywnością rynkową.
Techniczna perspektywa BTC
W chwili pisania tego tekstu ceny BTC nadal rosną w obrębie większej strefy sprzedaży, co sugeruje potencjalne wyczerpanie i odwrócenie trendu. Słabnące słupki wolumenu potwierdzają możliwość korekty. Jeśli zobaczymy dalszy wzrost, ceny mogą napotkać opór na poziomach 110 150 i 111 891 USD.

Prognoza ceny XRP
XRP również doświadczył znacznego byczego nacisku, który wydaje się słabnąć w silnej strefie sprzedaży, co sugeruje potencjalne odwrócenie ceny. Niedźwiedzia narracja jest wzmocniona przez słupki wolumenu pokazujące, że kupujący mają trudności z przeciwstawieniem się silnej presji sprzedaży. Jeśli kupujący będą kontynuować wzrost, mogą napotkać opór na poziomach 2,2509, 2,3368 i 2,4795 USD. Natomiast jeśli presja sprzedaży przeważy, ceny mogą znaleźć wsparcie na poziomach 2,0908 i 2,0180 USD.

Interesujesz się trajektorią cen BTC i XRP? Możesz spekulować za pomocą Deriv X oraz Deriv MT5.

Jak wysoko może wzrosnąć cena akcji Nvidia podczas rajdu na rynkach?
Po burzliwych kilku miesiącach akcje Nvidia odbiły się o ponad 9% od wyników za maj. Wraz z narastającym impetem, głównym pytaniem jest teraz: jak dużo dalej mogą wzrosnąć?
Uwaga: Od sierpnia 2025 roku nie oferujemy już platformy Deriv X.
Indeks S&P 500 zbliża się do rekordowego poziomu, a rynki wspierane są przez łagodzenie napięć geopolitycznych oraz postawę „czekaj i obserwuj” Fed. Wśród spółek technologicznych korzystających z tej fali jest Nvidia – niekoniecznie lider, ale z pewnością robiąca wrażenie.
Po burzliwych kilku miesiącach akcje producenta chipów AI odbiły się o ponad 9% od wyników za maj, zdecydowanie przewyższając szeroki rynek.

Wraz z narastającym impetem, głównym pytaniem jest teraz: jak dużo dalej może wzrosnąć?
Od obaw o wojnę chipową USA-Chiny do ulubieńca inwestorów
Na początku tego roku Nvidia wyglądała na potencjalną ofiarę rosnącego konfliktu technologicznego między USA a Chinami. Zakaz sprzedaży zaawansowanych chipów H20 do Chin uderzył mocno, kosztując firmę 2,5 miliarda dolarów tylko w pierwszym kwartale i grożąc potencjalną stratą 8 miliardów dolarów w drugim kwartale.
To, wraz z nową konkurencją ze strony chińskich rywali AI, takich jak Huawei i DeepSeek, spowodowało spadek akcji do nieco ponad 94 dolarów w kwietniu, najniższego poziomu od ponad roku.
Jednak raport z wyników za maj zmienił nastroje. Nvidia pokonała oczekiwania Wall Street i dała rynkowi coś, czego nie widziano od tygodni – powód do optymizmu.

Nagle historia nie dotyczyła utraconych sprzedaży, lecz globalnej ekspansji i odporności na przeciwności.
Globalne umowy ekspansji Nvidia i impet AI
Część ostatniego impetu Nvidia wynika z rosnącej obecności poza Chinami. W maju firma zawarła ważne umowy z Arabią Saudyjską oraz Zjednoczonymi Emiratami Arabskimi na dostawę setek tysięcy chipów AI. Te porozumienia pomogły zrekompensować straty z Chin i zasugerowały szerszą zmianę geopolityczną – jeśli jedne drzwi się zamykają, inne otwierają się w Zatoce Perskiej.
Dodajmy do tego trwającą rozbudowę AI na Zachodzie, a Nvidia znalazła się w korzystnej sytuacji. Wielu nadal postrzega ją jako fundament rewolucji AI, zasilając centra danych, startupy, a nawet projekty wspierane przez rządy.
Czy nadchodzi rekordowy poziom S&P 500?
Nie tylko Nvidia radzi sobie dobrze. Indeks S&P 500 jest teraz mniej niż 1% poniżej swojego rekordowego poziomu, wspierany przez ulgę inwestorów po zawieszeniu broni na Bliskim Wschodzie oraz sygnały, że Federal Reserve nie spieszy się z kolejnymi podwyżkami stóp. Sektory finansowy i technologiczny prowadzą, podczas gdy spółki energetyczne pozostają w tyle z powodu spadających cen ropy.
W takim otoczeniu Nvidia robi to, co silne akcje zwykle robią – korzysta z korzystnego wiatru. Może nie ciągnie rynku w górę samodzielnie, ale jest częścią historii, w którą inwestorzy obecnie wierzą.
Następny przystanek: humanoidalne roboty Nvidia?
Jednym z ciekawszych aspektów przyszłości Nvidia nie są chipy, lecz roboty. Firma współpracuje z Foxconnem przy wdrożeniu humanoidalnych robotów w nowej fabryce w Houston. Roboty te, które mają zacząć działać na początku przyszłego roku, pomogą w budowie serwerów AI nowej generacji GB300 Nvidia.
To futurystyczny zwrot, ale także mądry ruch. Nvidia już dostarcza platformy wspierające rozwój humanoidów, więc wykorzystanie robotów do produkcji własnych produktów wydaje się naturalną i strategiczną ewolucją.
Pomimo silnego wzrostu, nie wszystko wskazuje na dalsze wzrosty. CEO Nvidia Jensen Huang niedawno sprzedał akcje o wartości 14,4 miliona dolarów w ramach wcześniej ustalonego planu handlowego. Członek zarządu Mark Stevens również sprzedał akcje warte ponad 88 milionów dolarów w podobnym czasie.
Takie zaplanowane sprzedaże nie są rzadkością wśród kadry zarządzającej, zwłaszcza w roku ogromnych wzrostów wyceny. Jednak przypominają, że choć perspektywy Nvidia wyglądają dobrze, niektórzy insiderzy realizują zyski.
Techniczna perspektywa Nvidia: Jak wysoko może wzrosnąć?
To zależy od kilku czynników. Jeśli impet AI będzie się utrzymywał, a Nvidia zachowa centralną pozycję w tej historii, może być jeszcze więcej wzrostów. Jeśli Fed pozostanie na uboczu, a napięcia geopolityczne nie wybuchną ponownie, S&P 500 może osiągnąć nowe szczyty – a Nvidia może podążać za tym ruchem.
Jednak oczekiwania są już wysokie, a wiele optymizmu jest już uwzględnione w cenach. Każdy sygnał spowolnienia adopcji AI lub dalsze uderzenia w przychody, zwłaszcza z Chin, mogą łatwo osłabić rajd. Na razie jednak Nvidia wróciła do gry. Analitycy zauważają, że nie pędzi na przód, ale wspina się stabilnie, a traderzy obserwują każdy ruch.
W chwili pisania tego tekstu cena akcji notuje znaczący wzrost powyżej 147,00 USD, w okolicy strefy sprzedaży, co sugeruje, że sprzedający mogą dołączyć do gry i pchnąć ceny w dół, prowadząc do odwrócenia trendu. Jednak słupki wolumenu pokazują walkę między bykami a niedźwiedziami, z przewagą byków. Jeśli byki utrzymają dominację, ceny mogą napotkać opór na poziomie 152,70 USD. Natomiast jeśli sprzedający powrócą, mogą znaleźć wsparcie na poziomach 141,87 USD, 129,55 USD i 115,00 USD.

Zainteresowany trajektorią cen akcji Nvidia? Możesz spekulować za pomocą Deriv X oraz Deriv MT5.

Rajd akcji Tesli wskazuje na poparcie rynku dla przyszłości bez kierowców
Akcje Tesli wzrosły w tym tygodniu o ponad 8%, i nie było to spowodowane nowym modelem ani efektownym wynikiem finansowym. To coś znacznie bardziej futurystycznego: robotaxi.
Uwaga: Od sierpnia 2025 roku nie oferujemy już platformy Deriv X.
Akcje Tesli wzrosły w tym tygodniu o ponad 8%, i nie było to spowodowane nowym modelem ani efektownym wynikiem finansowym. To coś znacznie bardziej futurystycznego: robotaxi.
Gigant EV oficjalnie uruchomił swoją autonomiczną usługę przewozową w Austin w Teksasie. Na razie jest to ograniczone – mała strefa, użytkownicy z wczesnym dostępem oraz pracownik Tesli jadący na miejscu pasażera, ale to prawdziwe i rynek to zauważył.
Ten nagły rajd może być czymś więcej niż krótkoterminową reakcją. Może to znak, że inwestorzy zaczynają akceptować przyszłość, w której samochody same się prowadzą – a może nawet zarabiają, gdy śpisz.
Robotaxi Tesli: Nie tylko kolejna prezentacja technologii
Wdrożenie robotaxi Tesli to nie szkic koncepcyjny ani wygórowana obietnica ze sceny. Dzieje się to na ulicach – choć cicho. Pasażerowie są przewożeni po południowym Austin autonomicznymi Modelami Y, a każda przejażdżka kosztuje stałą cenę 4,20 USD. Tak, na miejscu pasażera jest monitor bezpieczeństwa i tak, to dalekie od wersji science fiction, którą nam sprzedawano. Ale to początek – i ważny.
Co bardziej wymowne, to reakcja rynku. Akcje Tesli nie tylko lekko wzrosły – one skoczyły.

Dla firmy już mocno obserwowanej, taka reakcja sugeruje coś głębszego: wiarę. Inwestorzy zdają się wyceniać coś więcej niż tylko udany pilotaż – stawiają wczesne zakłady na to, co może stać się ogromną zmianą w mobilności.
Usługa przewozowa Tesli: Długoterminowa gra
Elon Musk od dawna twierdzi, że Tesle nie powinny być tylko samochodami – powinny być pracownikami. W jego wizji, twoja Tesla rano zawiezie cię do pracy, a potem spędzi dzień wożąc innych ludzi, zarabiając dla ciebie – osobiste robotaxi.
To ambitny pomysł – który wymagał lat rozwoju, przekładanych terminów i wzbudził wiele kontrowersji. Ale teraz, gdy nawet mała skala uruchomienia jest w toku, ta wizja zbliżyła się do rzeczywistości. I rynek, jak się wydaje, zwraca na to uwagę.
Podejście Tesli wyróżnia ją na tle rywali takich jak Waymo i Zoox. Podczas gdy oni wyposażają swoje pojazdy w arsenał czujników, w tym LiDAR, radar i różne technologiczne cuda, Tesla stawia wszystko na kamery i sieci neuronowe. To odważny ruch: mniej czujników, więcej oprogramowania.
Niektórzy nazywają to lekkomyślnością. Inni twierdzą, że to jedyne skalowalne rozwiązanie. Tak czy inaczej, rajd Tesli sugeruje, że inwestorzy wierzą, iż oprogramowanie zwycięży – i że to Tesla, a nie giganci technologiczni, może jako pierwsza rozwiązać transport bez kierowcy.
Perspektywy akcji GM: Wartościowa opcja w tle
Podczas gdy Tesla przyciąga uwagę swoimi robotaxi za 4,20 USD i rosnącą ceną akcji, General Motors cicho zdobywa teren. Jego akcje wzrosły w ostatnich miesiącach o ponad 10%, a niektórzy analitycy wciąż uważają je za niedowartościowane na podstawie wskaźników cena/zysk.
Nie, GM nie obiecuje jutro w pełni autonomicznych flot. I nie, nie zaleje twojego feedu memami. Ale przynosi stabilne zyski, a dla inwestorów preferujących fundamenty nad szum medialny, to może być wystarczające.
Prognozowany wzrost zysków, około 6,8%, nie jest imponujący, ale jest niezawodny.

Na rynku często rozpraszanym przez szum medialny, GM oferuje coś odświeżająco prostego: wartość.
Techniczne perspektywy Tesli: Dwie różne drogi, ten sam cel?
Tesla i GM reprezentują dwie strony przyszłości transportu. Jeden przesuwa granice autonomii z wielkimi wizjami i wirusowymi premierami. Drugi buduje cicho, skupiając się na rentowności, skali i wolniejszym przejściu na EV.
Obie firmy zmierzają ku przyszłości, w której samochody same się prowadzą, tylko w różnym tempie i z różnymi inwestorami na miejscu pasażera.
Więc choć robotaxi Tesli mogły w tym tygodniu skraść show, nie lekceważ starych graczy. Jeśli rynki naprawdę popierają przyszłość bez kierowców, może być miejsce zarówno dla marzycieli, jak i dla wykonawców.
W chwili pisania tego tekstu, Tesla notuje pewne cofnięcie cen w strefie sprzedaży, co sugeruje możliwą zmianę kierunku cen. Jednak słupki wolumenu pokazują silny byczy opór wobec ostatniej dominującej presji sprzedaży, co wskazuje na wzrost cen. Jeśli zobaczymy dalszy wzrost, ceny mogą napotkać opór na poziomach 357,00 USD, 367,00 USD i 410,00 USD. Natomiast w przypadku spadku, ceny mogą znaleźć wsparcie na poziomach 314,00 USD i 272,00 USD.

Chcesz być częścią przyszłości automatyzacji? Możesz spekulować na temat trajektorii cen akcji Tesli za pomocą Deriv X oraz Deriv MT5.

Czy prognoza cen ropy ignoruje zagrożenia szerszym konfliktem?
Pomimo licznych rozmów o globalnym konflikcie, rynek ropy wydaje się nieprzekonany. Brak gwałtownego wzrostu. Brak paniki.
Uwaga: Od sierpnia 2025 roku nie oferujemy już platformy Deriv X.
Stany Zjednoczone właśnie zbombardowały irańskie obiekty nuklearne. Irański parlament zagłosował za zamknięciem Cieśniny Ormuz – wąskiego gardła dla jednej piątej światowej ropy. A jednak ceny ropy prawie nie zareagowały. Brak gwałtownego wzrostu. Brak paniki. Tylko krótkotrwały wzrost, po którym ceny ustabilizowały się, jakby nic się nie stało. Pomimo licznych rozmów o globalnym konflikcie, rynek ropy wydaje się nieprzekonany. Czy więc ten spokój jest oznaką pewności, czy też traderzy niebezpiecznie tracą kontakt z rozwijającą się wokół nich geopolityczną rzeczywistością?
Napięcia między Iranem a USA: Rynki, rakiety i zaskakujące obojętność
W ciągu godziny od otwarcia rynków ropa oddała większość swoich wczesnych zysków. Brent chwilowo wzrósł do 80 USD. WTI utrzymywała się blisko 76 USD. A potem? Nic. Brak gwałtownego rajdu. Brak strachu, handel. Tak stonowany ruch byłby dziwny po cięciu produkcji, nie mówiąc już o nalocie na infrastrukturę nuklearną.
Podsumowując: amerykańskie uderzenia powietrzne wymierzone były w irańskie obiekty nuklearne Fordow, Natanz i Isfahan. Iran odpowiedział z determinacją, a jego minister spraw zagranicznych ostrzegł, że „wszystkie opcje” pozostają na stole. Irański parlament poparł nawet uchwałę o zamknięciu Cieśniny Ormuz, przez którą codziennie przepływa prawie 20 milionów baryłek ropy.
Mimo to rynki nie spanikowały. Wręcz przeciwnie, ziewały.
Dlaczego sentyment na rynku ropy jest spokojny
Rynki przecież nie czytają nagłówków – są maszynami do wycen prawdopodobieństwa. A obecnie wyceniają kilka założeń według analityków:
- Iran może nie zrealizować zamknięcia Ormuz – chyba że zostanie do tego zmuszony.
- Amerykańskie odstraszanie zadziała i pełnoskalowa eskalacja jest mało prawdopodobna.
- Zapas ropy jest zdrowy i nie ma natychmiastowego kryzysu podaży.
- Traderzy są taktyczni, grają krótkoterminowe ruchy cen, a nie długoterminowe zmiany geopolityczne.
Jak ujął to doświadczony analityk Tom Kloza, traderzy „czekają, czy Iran zakłóci ruch w Ormuz, zanim podniosą alarm cen gazu”. Innymi słowy, to rynek typu show-me – pełen zabezpieczonych pozycji, a nie strachu.
Cieśnina Ormuz jako czynnik dostaw ropy
Cieśnina Ormuz to nie tylko kolejny szlak ropy – to kluczowy szlak ropy. Około 20% światowej ropy i znacząca część eksportu gazu ziemnego przepływa przez ten wąski pas wód między Iranem a Omanem.

Irański parlament mógł zagłosować za jego zamknięciem, ale prawdziwa decyzja należy do Najwyższej Rady Bezpieczeństwa Narodowego. A choć Iran polega na Ormuz przy własnym eksporcie, historia pokazuje, że duma narodowa, zwłaszcza pod presją zewnętrzną, potrafi przeważyć nad logiką ekonomiczną.
Goldman Sachs ostrzega, że jeśli nawet połowa przepływów przez Ormuz zostanie zakłócona na miesiąc, cena ropy Brent może wzrosnąć do 110 USD, a rynki gazu ziemnego również mogą zostać wstrząśnięte. W scenariuszu długotrwałych zakłóceń ceny mogą pozostać podwyższone przez miesiące.
Czy znowu niedoszacowujemy geopolityczną premię za ryzyko?
Istnieje precedens. Po atakach dronów na saudyjskie zakłady Abqaiq w 2019 roku, Brent wzrósł prawie o 20% w ciągu jednego dnia – największy skok w historii.

Na początku 2020 roku zabójstwo irańskiego generała Qassema Soleimaniego wywołało obawy o regionalną odwet, ale ceny prawie się nie zmieniły. Wydaje się, że rynek znieczulił się na konflikty na Bliskim Wschodzie – chyba że uderzają one bezpośrednio w baryłki ropy.
Ale w tej znieczulicy kryje się niebezpieczeństwo. Dzisiejsze geopolityczne tło – bezpośredni amerykański atak na irańską infrastrukturę nuklearną, retoryka odwetu, formalne zagrożenie zamknięciem globalnej arterii ropy – wywołałoby dekadę temu poważną repricing. Teraz ledwo porusza wskaźnikami.
Zadaj sobie więc pytanie: czy rynek jest mądry, czy po prostu uśpiony?
Liderzy nie powinni ślepo podążać za zmiennością cen ropy
Decydenci, niezależnie czy z finansów, energetyki, logistyki czy polityki, nie powinni ślepo podążać za rynkami. Dzisiejsza cena ropy może odzwierciedlać optymizm traderów, wysokie bufory zapasów lub po prostu zbytnią bierność. Ale nie odzwierciedla pełnego zakresu możliwych scenariuszy, według analityków.
Obecnie rynki przewidują 52% prawdopodobieństwo, że Iran spróbuje zamknąć Cieśninę Ormuz w 2025 roku. Jeśli tak się stanie, zmiana wyceny nie będzie stopniowa – będzie ostra i chaotyczna.
Chiny, które kupują ponad połowę irańskiej eksportowanej ropy, mają duży wpływ i równie duże interesy w utrzymaniu Ormuz otwartym. Amerykańscy urzędnicy już delikatnie nakłaniają Pekin do dyplomatycznej interwencji, ale to ciche sygnały, a nie twarde zabezpieczenia.
Techniczna prognoza cen ropy: Spokój przed czym?
Rynki ropy mogą lekceważyć zagrożenie III wojną światową, ale liderzy nie mogą sobie na to pozwolić. Nie chodzi o przewidywanie kolejnego ruchu. Chodzi o przygotowanie się na ten, którego wszyscy zakładają, że nie nastąpi. Jeśli Iran się odwetuje, jeśli Cieśnina Ormuz zostanie zakłócona, dzisiejszy ospały wykres cen może z perspektywy czasu wyglądać śmiesznie optymistycznie.
Na razie rynki stawiają na powściągliwość. Ale gdy spadną bomby, a ceny nie wzrosną, może to nie oznaczać, że niebezpieczeństwo minęło – tylko że zegar nadal tyka.
W chwili pisania tego tekstu ceny ropy gwałtownie spadają z poziomów osiągniętych w weekend. Ceny ropy spadają w strefie zakupów, co sugeruje potencjalne odwrócenie trendu cenowego. Jeśli dojdzie do odwrócenia, ceny mogą napotkać opór na poziomie 76,85 USD. Natomiast w przypadku przedłużającego się spadku, wsparcie cenowe może pojawić się na poziomach 73,08 USD, 66,55 USD i 60,00 USD.

Interesujesz się, jak geopolityka wpłynie na ceny ropy? Możesz spekulować na trajektorii cen ropy za pomocą Deriv X oraz konta Deriv MT5.

Kryzys tożsamości rynku może przekształcić perspektywy cen złota
To jeden z tych tygodni, gdy nic do końca się nie zgadza. A gdy sentyment jest tak pomieszany, złoto rzadko pozostaje długo w miejscu.
Uwaga: Od sierpnia 2025 roku nie oferujemy już platformy Deriv X.
To jeden z tych tygodni, gdy nic do końca się nie zgadza. Kontrakty terminowe na akcje spadają, jakby miała wybuchnąć wojna, a jednak złoto, zwykle wybierane w czasach kryzysu, dryfuje w dół, niemal jakby na horyzoncie pojawiał się pokój. Ceny ropy i gazu ziemnego rosną gwałtownie, jakby konflikt był nieunikniony, podczas gdy rentowności obligacji również rosną, jakby świat cicho oczekiwał przełomu dyplomatycznego. Nawet srebro wydaje się niepewne, lekko spadając, co budzi zdziwienie.
Krótko mówiąc, rynek nie może się zdecydować – a gdy sentyment jest tak pomieszany, złoto rzadko pozostaje długo w miejscu.
Ruch cen złota: Dlaczego ta dziwna cisza?
Pomimo wszystkich geopolitycznych fajerwerków, złoto handluje się w wąskim zakresie między 3 340 a 3 400 USD – to raczej nie zachowanie aktywa pod presją.

To rodzaj stonowanego ruchu, jakiego można by się spodziewać podczas sennej sesji letniej, a nie rynku stojącego w obliczu możliwości długotrwałego konfliktu na Bliskim Wschodzie. A jednak tak jest: płasko, uparcie i dziwnie spokojnie.
Część tego można przypisać kwestii czasu. Święto Juneteenth w USA przyniosło niższe wolumeny obrotu, a niska płynność ma tendencję do tłumienia reakcji lub ich wyolbrzymiania, w zależności od godziny. Jednak nawet przed przerwą świąteczną złoto zachowywało się dziwnie stonowanie, ignorując nagłówki, które zwykle powodowałyby gwałtowny wzrost.
Złoto a inflacja
To, co czyni ten moment tak fascynującym, to sprzeczność szerszych sygnałów rynkowych. Ropa i gaz ziemny zachowują się, jakbyśmy byli na krawędzi poważnego wydarzenia, podbudowane doniesieniami o izraelskich nalotach na irańską infrastrukturę i ostrzeżeniami o potencjalnym zaangażowaniu USA. Ryzyko zakłóceń w globalnych przepływach energii, zwłaszcza przez Cieśninę Ormuz, która obsługuje około 20% światowej ropy, wydaje się bardzo realne.
Z drugiej strony rosnące rentowności obligacji sugerują pewien optymizm inwestorów lub przynajmniej przekonanie, że jakiekolwiek zakłócenia geopolityczne będą krótkotrwałe. Dolar amerykański również odzyskuje siłę, wspierany przez stabilną politykę Federal Reserve i ostrożny ton Jerome’a Powella. Fed utrzymał stopy procentowe na poziomie 4,25%–4,50% podczas ostatniego posiedzenia, ale zasugerował, że nie spieszy się z ich obniżaniem. Na razie oznacza to, że dolar pozostaje atrakcyjny – a złoto, wyceniane w dolarach, pozostaje pod presją.
Trendy na rynku złota: Czy złoto po prostu czeka?
Pomimo obecnego spokoju, złoto może po prostu czekać na swój moment. Rynki mają tendencję do powolnego reagowania – aż do momentu, gdy przestają. Jeden nagłówek, niespodziewany atak lub zmiana komunikatu banku centralnego mogą wystarczyć, by wybudzić złoto z transu. A wtedy ruch może być eksplozją.
Widzieliśmy to już wcześniej. Podczas kryzysu USA-Iran w 2019 roku złoto wzrosło o 10–15% w ciągu kilku dni.

Gdy Rosja najechała Ukrainę, złoto nie wzrosło natychmiast – ale gdy już ruszyło, nie oglądało się za siebie. Wczesne zamieszanie na rynkach często ustępuje gwałtownemu przeszacowaniu, gdy dominuje jedna narracja.
Obecnie nie ma jasnego konsensusu. Czy świat zbliża się do wojny, czy też potajemne rozmowy pokojowe cicho rozładowują sytuację? Czy banki centralne blefują w kwestii swojej jastrzębiej postawy, czy inflacja zmusi je do utrzymania restrykcyjnej polityki? Dopóki traderzy nie wybiorą strony, złoto pozostaje wielkim odzwierciedleniem niepewności rynkowej – ciche, ale czujne.
Wpływ konfliktu na Bliskim Wschodzie na ceny złota
Tło geopolityczne jest niczym innym jak wybuchowe. Izraelski minister obrony Israel Katz otwarcie wezwał do intensyfikacji ataków, nawet wymieniając z nazwiska Najwyższego Przywódcę Iranu, Chameneiego.
Rosja z kolei ostrzegła, że jakakolwiek amerykańska interwencja wojskowa w Iranie byłaby „niezmiernie niebezpieczna” i przyniosłaby „nieprzewidywalne konsekwencje”. Doniesienia sugerują również, że prezydent Trump rozważa opcje militarne, w tym działania przeciwko podziemnemu ośrodkowi nuklearnemu Fordow w Iranie.
W tym kontekście cisza złota bardziej przypomina wahanie niż pewność siebie. Inwestorzy mogą wstrzymywać oddech, czekając na kolejny komunikat, który przechyli szalę. Ale złoto nie potrzebuje wojny, by rosnąć – potrzebuje niepewności, a tej jest już pod dostatkiem.
Perspektywy cen złota: Na co zwracać uwagę
Aby złoto mogło się wybić w górę, prawdopodobnie muszą zajść dwie rzeczy. Po pierwsze, znacząca eskalacja na Bliskim Wschodzie, coś, co wyraźnie zagrozi globalnej stabilności lub przepływom energii, może wywołać wzrost popytu na bezpieczne przystanie. Po drugie, zmiana języka Fed lub danych o inflacji w USA (takich jak nadchodzący Core PCE Price Index), sugerująca, że polityka monetarna może zostać poluzowana wcześniej niż oczekiwano.
W chwili pisania tego tekstu złoto wykazuje wyraźną tendencję do sprzedaży na wykresie dziennym, a słupki wolumenu pokazują dominującą presję sprzedażową w ciągu ostatnich kilku dni. Jednak słupki wolumenu wskazują na słabnącą presję sprzedaży, co sugeruje, że możemy zobaczyć wzrost cen. Jeśli nastąpi wzrost, ceny mogą napotkać opór na poziomach 3 440 i 3 500 USD. Natomiast jeśli nastąpi dalszy spadek, ceny mogą znaleźć wsparcie na poziomach 3 300 i 3 260 USD.

Czy złoto zaraz eksploduje? Możesz spekulować na temat trajektorii cen złota za pomocą kont Deriv X i Deriv MT5.
.webp)
Akcje na rynku USA nieznacznie rosną, gdy zagraniczne napływy ponownie przyspieszają
Czy to wyraz zaufania do odporności Ameryki? Czy może wzrost opiera się na wąskich podstawach i zapożyczonym przekonaniu?
Jeszcze kilka tygodni temu wydawało się, że globalni inwestorzy tracą zainteresowanie amerykańskimi rynkami. Po latach napływu kapitału na akcje na rynku USA, pieniądze zaczęły powoli kierować się gdzie indziej. pieniądze zaczęły powoli kierować się gdzie indziej. Między grudniem a kwietniem globalne fundusze akcyjne z wyłączeniem USA przyciągnęły rekordowe 2,5 mld USD — większość w zaledwie trzy miesiące. przyciągnęło rekordowe 2,5 miliarda dolarów - większość w ciągu zaledwie trzech miesięcy.
Turbo doładowane cła Trumpa i rosnąca nieprzewidywalność polityczna wystraszyły rynki, a z portfelami już przepełnionymi Big Tech niektórzy argumentowali, że korekta była nieunikniona.
Ale gdy wydawało się, że rozsądni inwestorzy dywersyfikują portfele, pojawia się zwrot akcji: indeks S&P 500 szturmuje wysokie historyczne poziomy, a zagraniczni inwestorzy ponownie masowo inwestują w aktywa na rynku USA. aktywa zbliżają się do rekordowych wartości.

Co się właściwie dzieje? Czy to wyraz zaufania do odporności USA, czy też wzrost opiera się na wąskich podstawach i zapożyczonym przekonaniu?
Globalne trendy rynkowe: ponowne rosnące napływy kapitału zagranicznego
Według Bank of America, zakupy zagraniczne aktywów na rynku USA mają w tym roku osiągnąć 138 mld USD — drugi co do wielkości roczny napływ w historii. Fundusze akcyjne prowadzą napływ, z 136 mld USD zainwestowanymi w akcje, co sugeruje, że globalni inwestorzy ponownie nabierają apetytu na ryzyko. Fundusze akcyjne prowadzą prym, z 136 miliardami dolarów kierowanymi na akcje, co sugeruje, że globalni inwestorzy ponownie zaczynają akceptować ryzyko.

Patrząc szerzej, obraz staje się jeszcze bardziej uderzający: od 2020 roku zagraniczni inwestorzy wpompowali aż 547 mld USD na rynek USA, z czego około 350 mld USD trafiło tylko do akcji. na rynki — z czego około 350 mld USD trafiło wyłącznie do akcji. Mimo rozmów o dywersyfikacji i globalnej rotacji, siła przyciągania Wall Street okazuje się trudna do przezwyciężenia.
To dlaczego zmiana podejścia?
Chaos, zaufanie i psychologia inwestora
Odpowiedź może tkwić w połączeniu względnej siły i globalnej niepewności. Choć USA borykają się z wieloma wyzwaniami ekonomicznymi i politycznymi — napięciami handlowymi, rosnącymi deficytami, zaostrzeniami polityki imigracyjnej — wciąż są postrzegane jako bezpieczniejsza opcja niż wiele innych rynków. Europa pozostaje ospała, odbicie Chin po COVID-19 traci impet, a rynki rozwijające się zmagają się z inflacją i ryzykiem walutowym.
Dodaj do tego słabnącą inflację i łagodniejsze niż oczekiwano skutki ceł, i masz rynek, który choć chwiejny, ciągle stoi wyżej niż większość innych. Jest także kwestia psychologii inwestora: kiedy świat wygląda na niestabilny, pieniądze często kierują się tam, gdzie czują się najbardziej znajome i płynne.
Dla globalnych alokatorów zwykle oznacza to rynek USA. Dla globalnych alokatorów zazwyczaj oznacza to USA. akcje.
Rajd napędzany przez spektakularną „Wielką Siódemkę”
Zanim jednak się za bardzo uniesiemy, spójrzmy pod maskę. Ten wzrost nie jest napędzany przez szeroką część rynku — to niewielka grupa go ciągnie.
Jeśli odrzucić tzw. Wielką Siódemkę — Microsoft, Apple, Amazon, Nvidia, Tesla, Meta i Alphabet — wyniki rynku wyglądają znacznie mniej imponująco. W rzeczywistości bez nich rajd S&P 500 od kwietnia byłby niemal o połowę mniejszy. W 2024 roku Wielka Siódemka urosła tak bardzo, że niemal zrównała się z całością rynków akcji Wielkiej Brytanii, Kanady i Japonii razem wziętych.

Indeks S&P ważony jednakowo, traktujący wszystkie firmy tak samo bez względu na wielkość, jest nadal prawie 5% poniżej swojego rekordu. To mówi nam coś ważnego: większość akcji nie radzi sobie dobrze. Tylko największe radzą sobie dobrze.
Tego rodzaju koncentracja nie jest nowością — jest cechą rynku USA od wielu lat. rynku od lat. Ale zwiększa profil ryzyka. Jeśli nawet jeden z tych gigantów technologicznych się potknie, cały indeks może się chwiać. W pewnym sensie inwestorzy nie stawiają na Amerykę jako całość — stawiają podwójnie na kilka znanych, wysoko wydajnych nazwisk.
Odpływ obligacji, nastawienie na ryzyko
I nie chodzi tylko o to, co napływa — liczy się też to, co wypływa. Najnowsze dane z Morningstar pokazują, że fundusze obligacji na rynku USA zanotowały odpływ 43 mld USD, gdy inwestorzy odchodzą od pozycji defensywnych i wracają do akcji. fundusze obligacji zanotowały odpływ 43 mld USD, gdy inwestorzy zeszli z pozycji defensywnych i powrócili do akcji. To klasyczny ruch „risk-on”, sygnalizujący odnowiony apetyt na wzrost — a przynajmniej na związane z nim zyski.
Ta rotacja może wyglądać odważnie, ale niekoniecznie jest nieracjonalna. Przy obniżającej się inflacji i Fedzie utrzymującym stopy na stałym poziomie, rentowności przestały rosnąć. Tymczasem akcje, zwłaszcza technologiczne, oferują realną szansę na wzrost, nawet jeśli wyceny są wysokie.
Perspektywy indeksu S&P 500: Czy to prawdziwy wzrost, czy tylko złudzenie?
Czy to prawdziwe ożywienie, czy kolejna miraż? Zależy to od tego, czy widzisz szklankę jako w połowie pełną, czy strategicznie umieszczoną pod cieknącą rurą, według analityków.
Z jednej strony kapitał zagraniczny to potężny wiatr w plecy, a historia pokazuje, że takie napływy mogą napędzać trwałe wzrosty. Z drugiej strony, wzrosty na rynku opierają się nadmiernie na kilku wielkich spółkach, a strukturalne obawy, zadłużenie, geopolityka i nagłe zmiany polityk nie zniknęły.
W momencie pisania tekstu indeks S&P 500 zanotował znaczny spadek. Na wykresie dziennym widać tendencję spadkową, choć słupki wolumenu wskazują na niemal równy nacisk sprzedających i kupujących, sugerując możliwość konsolidacji cen.
Jeśli indeks S&P 500 zanotuje wzrost, ceny mogą napotkać opór na poziomach 6 075 i 6 144 USD. Natomiast w przypadku dalszego spadku, wsparcie cen może wystąpić na poziomach 5 790 i 5 550 USD.

Czy indeks S&P 500 pobije swój rekord? Możesz spekulować na rynkach USA za pomocą konta Deriv X oraz Deriv MT5.

Jak handel ropą naftową ukształtował rynki światowe i co dalej
Od boomów naftowych w Teksasie po współczesne kryzysy energetyczne – śledzimy wpływ ropy na rynki światowe i gospodarki.
Czy stuletnia dominacja ropy naftowej na rynkach światowych wreszcie dobiega końca?
W miarę jak energia odnawialna zyskuje na znaczeniu, a wzorce popytu się zmieniają, zrozumienie historycznego wpływu ropy staje się kluczowe dla poruszania się w dzisiejszej transformacji energetycznej.
Od pierwszego boomu naftowego w Teksasie po dzisiejsze niestabilne rynki energii, ropa kształtowała globalną potęgę, napędzała konflikty i stymulowała wzrost gospodarczy. Ale wchodząc w nową erę odnawialnych źródeł energii i celów klimatycznych, czy jej dominacja naprawdę słabnie?
W tym wideo przyglądamy się drodze ropy przez:
- Narodziny Big Oil i jej wczesny wpływ na wojny oraz rozwój przemysłu
- Wzrost znaczenia OPEC i geopolityczne wstrząsy lat 70.
- Krachy cenowe, wojny naftowe i współczesną manipulację rynkiem
- Załamanie rynku ropy w 2020 roku i wzrost alternatyw odnawialnych
- Czy szczytowy popyt na ropę już nadszedł?
To Twój przewodnik po tym, jak ropa kształtowała przeszłość. I jaką rolę odegra w przyszłości.

Czy akcje AI Palantir i IBM osiągnęły swój szczyt na rok 2025?
To był przełomowy rok dla akcji AI, a niewiele firm zabłysnęło jaśniej niż Palantir i IBM.
To był przełomowy rok dla akcji AI, a niewiele firm zabłysnęło jaśniej niż Palantir i IBM. Jedno z nich nazwano „pociągiem towarowym bez hamulców”, a drugie prowadzi Dow dzięki ambicjom w dziedzinie komputerów kwantowych, które brzmią jak z science-fiction.
Oba osiągnęły rekordowe poziomy, płynąc stylowo na fali AI – ale oto prawdziwe pytanie: czy to tylko rozgrzewka, czy już znaleźli swoją formę na ten rok?
Z opiniami analityków na różne strony i nastrojami na rynku wahającymi się między FOMO a ostrożnością, czas przyjrzeć się bliżej.
Czy Palantir i IBM nadal rosną – czy może teraz zahaczają o sufit?
Perspektywy akcji Palantir: Pociąg towarowy, który nie zwalnia?
Zacznijmy od Palantir. Jego akcje w 2025 roku wystrzeliły prawie o 90% w górę, napędzane mieszanką rządowych kontraktów, momentum narracji AI i odważnych prognoz.
Loop Capital niedawno nazwał go „pociągiem towarowym bez hamulców, który nigdy nie wróci”, podnosząc cel cenowy do zdumiewających 155 USD, znacznie powyżej średniej z Wall Street wynoszącej 95 USD. Odważne stwierdzenia. Firma była jednak jasna: „PLTR nie jest dla osób o słabym sercu.”
Oprogramowanie Palantir, szczególnie Foundry, zaimplementowało się w kilku kluczowych agencjach rządowych USA. W tym m.in. w Homeland Security i Health and Human Services. To nie są efektowne aplikacje konsumenckie; to narzędzia o wysokiej stawce, działające za kulisami z długoterminową wartością. I dają inwestorom powody do wiary.
Ale tu jest problem: przychody Palantir są nadal stosunkowo małe – tylko 3,1 miliarda USD w ciągu ostatnich 12 miesięcy. Nawet przy silnym 39% wzroście rok do roku, osiągnięcie 100 miliardów USD przychodów zajmie ponad dekadę, zakładając, że wszystko pójdzie gładko. To długi dystans do przejechania dla tego pociągu towarowego.

Och, i nie zapominajmy o debacie na temat TAM (total addressable market). Optymiści twierdzą, że może osiągnąć 1,4 biliona USD do 2033 roku. Realista? Wskazują, że nawet ostrożne szacunki Palantir wynosiły 120 miliardów USD — co dalej jest dalekie od obecnych wartości.
Więc, czy Palantir nadal rośnie? Możliwe. Ale przy tych cenach analitycy uważają, że dużo przyszłych sukcesów może już być zawarte w cenie.
Perspektywy akcji IBM: Reboot „Big Blue”
A teraz IBM. Weteran technologii znalazł nowe życie, wspinając się powyżej 284 USD i ciągnąc w górę indeks Dow Jones. Nieźle jak na firmę, która przez ostatnią dekadę unikała etykiety „przeminęło z wiatrem”.
Szum jest głównie wokół dwóch głównych rzeczy: AI i komputerów kwantowych. IBM nie próbuje być modny - celuje w poważne projekty. Jego partnerstwo z Finanz Informatik, obsługującą Sparkassen-Finanzgruppe w Niemczech, pokazuje, że hybrydowa chmura i pakiet AI mają realne, na poziomie przedsiębiorstwa, zastosowanie.
A potem jest kwantowy „moonshot”. IBM niedawno ogłosił budowę pierwszego na świecie dużej skali, odpornego na błędy komputera kwantowego, z systemem Starling, który ma zostać uruchomiony w Poughkeepsie, Nowy Jork, do 2029 roku i rozbudowany do 2033 roku.
Ma on obsługiwać 20 000 razy więcej operacji niż dzisiejsze maszyny kwantowe. To nie jest tylko stopniowy postęp – to prawdziwa rewolucja technologiczna – jeśli się uda. Rynek to polubił, a inwestorzy rzucili się na akcje. Przy rocznych przychodach wynoszących 62,8 miliarda USD, IBM wydaje się być bardziej ugruntowany niż niektórzy jego mniejsi, bardziej efektowni konkurenci.

Ale analitycy pozostają podzieleni. Stifel zdecydowanie zachęca do kupna, ustalając cel cenowy na 290 USD. UBS? Nie jest pod wrażeniem, dając rekomendację sprzedaży i prognozując spadek do 170 USD. Morgan Stanley jest pośrodku, z oceną neutralną i celem 233 USD.
Historia IBM jest solidna, ale także powolna. Komputery kwantowe nie zwiększą zysków jutro, a niedawny wzrost cen akcji mógł już uwzględnić więcej ekscytacji niż realizacji.
Co napędza ten rajd akcji AI i czy jest on trwały?
Z szerszej perspektywy wzrost Palantir i IBM idealnie wpisuje się w większy trend 2025 roku: euforię wokół AI. Inwestorzy rzucają poważny kapitał na wszystko, co choćby w niewielkim stopniu jest powiązane z AI, zwłaszcza jeśli przypomina infrastrukturę.
Ale rośnie poczucie, że możemy zbliżać się do szczytu tej fazy rajdu. Wiatr w oczy makroekonomiczny, niestabilność polityczna i możliwa zmiana podejścia Fed mogą szybko zmienić nastroje. Dodaj do tego nieprzewidywalność regulacji AI i terminy komputerów kwantowych, a masz przepis na zmienność rynku.
Warto jednak zauważyć, że Palantir i IBM nie tylko płyną na fali – oni ją budują. Przewaga PLTR w zabezpieczonej pracy z danymi rządowymi oraz mapa drogowa IBM w zakresie przedsiębiorstw AI i komputerów kwantowych nie są przelotną modą. To długoterminowe gry, a inwestorzy mogą potrzebować cierpliwości, by im sprostać.
Perspektywy akcji AI: sufit, czy platforma startowa?
Więc, czy osiągnęły szczyt?
Może – przynajmniej na razie. Te wzrosty są imponujące, ale podniosły też wiele oczekiwań. Jeśli kupujesz na tych poziomach, zakładasz, że realizacja, dostawa i wizja zadziałają idealnie.
Z drugiej strony, jeśli AI naprawdę jest następną rewolucją przemysłową, Palantir i IBM mogą dopiero zaczynać.
W chwili pisania PLTR notuje chwilowe cofnięcie po znacznym ruchu w strefie kupna, sugerując dalszy ruch na północ. Jednak słupki wolumenu pokazują równą walkę byków i niedźwiedzi, co sugeruje, że możemy zauważyć konsolidację w krótkim terminie przed zdecydowanym ruchem w którąkolwiek stronę.
Jeśli byki wygrają tę walkę, ceny mogą utrzymać się około 145,00 USD. Z kolei jeśli przeważą sprzedający, ceny mogą znaleźć wsparcie na poziomach 120,00 i 89,00 USD (w przypadku poważnego załamania).

IBM dalej pokazuje bycze świece w chwili pisania, a ceny oscylują wokół rekordowego maksimum. Byczą narrację wspierają słupki wolumenu pokazujące wyraźne nastawienie zwyżkowe. Jeśli ceny posuną się nieco w górę, mogą utrzymać się przy rekordowym maksimum 284,50 USD. Z kolei w razie spadku, ceny mogą znaleźć wsparcie na poziomach 256,00 i 243,00 USD.

Czy akcje Palantir i IBM osiągnęły swój sufit na rok 2025? Możesz spekulować na temat trajektorii cen tych dwóch akcji za pomocą konta Deriv MT5.
Nie znaleźliśmy żadnych wyników pasujących do .
Wskazówki wyszukiwania:
- Sprawdź pisownię i spróbuj ponownie
- Użyj innego słowa kluczowego