Wyniki dla

Rekordowa cena Bitcoina napędza byki do 120K
Bitcoin znów jest w centrum uwagi i nie zamierza zwalniać. Po przebiciu swojego rekordu wszech czasów i przekroczeniu 112 tys. USD, ulubiona kryptowaluta świata ponownie testuje granice możliwości.
Uwaga: Od sierpnia 2025 roku nie oferujemy już platformy Deriv X.
Bitcoin znów jest w centrum uwagi i nie zamierza zwalniać. Po przebiciu swojego rekordu wszech czasów i przekroczeniu 112 tys. USD, ulubiona kryptowaluta świata ponownie testuje granice możliwości. Momentum rośnie, a wykresy rozświetlają się, więc pojawia się kluczowe pytanie: czy 120 tys. USD jest tuż za rogiem, czy może wyprzedzamy fakty?
Przyjrzyjmy się, co napędza ten rajd – i czy tym razem naprawdę jest inaczej.
Rajd ceny Bitcoina napędzany czymś więcej niż tylko hype’em
Ten ostatni wzrost nie pojawił się znikąd. Został wzmocniony likwidacją ponad 425 milionów dolarów pozycji krótkich na dźwigni – klasycznym short squeeze, który wystrzelił Bitcoina ponad długo utrzymujący się opór na poziomie 110 tys. USD.

Ale w przeciwieństwie do poprzednich skoków, które wygasały tak szybko, jak się pojawiały, analitycy twierdzą, że ten ma solidne podstawy. Momentum napędzane jest prawdziwym popytem. Według analityków ludzie nie tylko liczą na ruchy cen – kupują, by trzymać. Rezerwy na giełdach spadły do najniższego poziomu od marca, co sugeruje rosnącą długoterminową wiarę. To mniej piany, więcej fundamentów.

Instytucje masowo inwestują w Bitcoin ETF-y
Liczby mówią same za siebie. Bitcoin ETF-y, dopuszczone na początku 2024 roku po latach regulacyjnych sporów, już przekroczyły 150 miliardów dolarów aktywów pod zarządzaniem. Dla porównania, ETF-y na złoto potrzebowały ponad 16 lat, by osiągnąć ten sam kamień milowy. Taki wzrost nie zdarza się, jeśli duzi gracze nie angażują się masowo.

Potwierdza to badanie opublikowane w Journal of Financial Economics, które pokazuje, że niemal 70% inwestorów instytucjonalnych postrzega Bitcoina jako prawdziwą klasę aktywów. Co więcej, analitycy JPMorgan zmienili nastawienie na bycze wobec BTC, przewidując, że w drugiej połowie roku przewyższy on złoto. Określili nawet ten trend jako „grę o sumie zerowej” – gdy złoto spada, Bitcoin rośnie. To duże wydarzenie w tradycyjnych kręgach finansowych.
Od cyfrowego złota do nagłówków politycznych
Na scenie pojawia się jeszcze jedna siła – polityka. Bitcoin coraz częściej zachowuje się jak zabezpieczenie geopolityczne. Po ogłoszeniu przez prezydenta Trumpa szerokich ceł na kraje takie jak Malezja i Republika Południowej Afryki, Bitcoin nie drgnął. Wręcz przeciwnie, zyskał na wartości – i nadal oddziela się od rynków akcji w dni, gdy S&P 500 koryguje.
Postrzeganie Bitcoina jako bezpiecznej przystani nabiera tempa, zwłaszcza gdy ponownie pojawiają się obawy o dewaluację walut fiducjarnych. Analitycy z Sygnum Bank twierdzą, że ta zmiana pomaga Bitcoinowi wyznaczyć rolę tradycyjnie przypisywaną złotu, ale z dodatkową atrakcyjnością cyfrowej innowacji.
Nowości w regulacjach kryptowalut mogą przyciągnąć więcej instytucji
Wszystko to dzieje się na tle zaskakująco prokryptowalutowej polityki. Kongres USA przygotowuje się do debaty nad Genius Act – ustawą mającą objąć nadzorem regulacyjnym emitentów stablecoinów. Projekt został przeredagowany, by uwzględnić obawy dotyczące ochrony konsumentów i bezpieczeństwa narodowego, i obecnie wydaje się mieć poparcie obu partii.
Bo Hines, dyrektor wykonawczy rady doradców prezydenta ds. aktywów cyfrowych, podczas konferencji Consensus w tym tygodniu stwierdził wprost: „Jesteśmy gotowi na adopcję. Działamy niezwykle szybko i skutecznie.”
Implikacja? Jeśli ustawa zostanie przyjęta, może to otworzyć nową falę zainteresowania instytucjonalnego, zwłaszcza ze strony ostrożnych graczy czekających na jasne regulacyjne wytyczne.
Prognoza ceny Bitcoina: Czy 120K to następny cel?
Technicznie rzecz biorąc, Bitcoin flirtuje z kolejnym psychologicznym poziomem. Wyszedł już z wąskiego zakresu handlu i utrzymuje się powyżej poprzedniego oporu. Jeśli uda mu się tam pozostać, a warunki makroekonomiczne pozostaną sprzyjające, 120 tys. USD może pojawić się szybciej, niż wielu się spodziewa.
Mimo to, słowo ostrożności: MFW niedawno ostrzegł, że aktywa kryptowalutowe pozostają trzy razy bardziej zmienne niż tradycyjne. I choć wzrost ETF-ów jest imponujący, niektórzy obserwatorzy rynku obawiają się, że może to zaburzać naturalne ruchy cen.
Jednak z kontrolą kupujących na rynku spot, rosnącym apetytem instytucji i regulacjami przechodzącymi z teorii do praktyki, ten rajd wydaje się bardziej ugruntowany niż poprzedni. To już nie tylko wykresy i świece – to polityka, portfele i cel.
Perspektywy cenowe Bitcoina
Najnowszy wybicie Bitcoina to nie tylko ruch cenowy – to sygnał. Sygnał, że kryptowaluty nie są już marginalnym zakładem. Ekosystem dojrzewa, instytucje angażują się, a regulatorzy w końcu współpracują.
120 tys. USD? To już nie jest lot na księżyc. To może być następny logiczny krok.
W chwili pisania tego tekstu Bitcoin notuje lekką korektę od rekordu wszech czasów, z wyraźnymi oznakami realizacji zysków. Słupki wolumenu z kolei pokazują dominującą presję kupujących w ostatnich dniach, przy niewielkim oporze ze strony sprzedających, co sugeruje potencjalny dalszy wzrost. Jeśli wzrost się utrzyma, kupujący mogą napotkać opór w okolicach rekordów wszech czasów. Natomiast w przypadku spadku, ceny mogą znaleźć wsparcie na poziomach 107 400 i 100 900 USD.

Czy Bitcoin pobiegnie do 120K? Możesz spekulować na cenę BTC za pomocą konta Deriv MT5, Deriv cTrader lub Deriv X.

Handluj zmieniającą się zmiennością rynku za pomocą Indeksów Volatility Switch
Co gdybyś mógł handlować syntetycznym indeksem, który nie porusza się losowo, lecz przechodzi przez wyraźne fazy aktywności rynku, podobnie jak na prawdziwych rynkach?
Co gdybyś mógł handlować syntetycznym indeksem, który nie porusza się losowo, lecz przechodzi przez wyraźne fazy aktywności rynku, podobnie jak na prawdziwych rynkach? To właśnie oferują Indeksy Volatility Switch (VSI): ustrukturyzowany sposób handlu zmieniającą się zmiennością, wszystko w jednym instrumencie.
VSI jest teraz dostępny na Deriv, gotowy do odkrywania przez Ciebie. Każdy indeks przechodzi przez fazy niskiej, średniej i wysokiej zmienności w ciągłym cyklu, oferując dynamiczne i realistyczne doświadczenie syntetycznego rynku.
Czym Indeksy Volatility Switch różnią się od innych indeksów syntetycznych?
Większość indeksów syntetycznych działa na stałym poziomie zmienności lub zachowuje się nieprzewidywalnie. VSI wprowadza ustrukturyzowany cykl zmieniających się warunków.
Każda faza jest określona przez to, jak bardzo indeks ma się poruszać przy różnych poziomach zmienności:
- VSI Low: zmienność 10–25%, z dłuższymi okresami trwania i stabilniejszymi warunkami
- VSI Medium: zmienność 50–100%, oferująca zrównoważoną mieszankę zmienności i tempa
- VSI High: zmienność 100–200%, z szybszymi zmianami faz i bardziej intensywnym zachowaniem rynku
Zamiast przełączać się między indeksami, aby dopasować się do zmieniających się warunków rynkowych, VSI oferuje wszystkie trzy fazy zmienności w jednym instrumencie.
Dlaczego traderzy powinni poznać Indeksy Volatility Switch
Stworzone z myślą o zmieniającym się zachowaniu rynku, VSI pozwala traderom eksperymentować ze strategiami handlu zmiennością, oferując:
- Predefiniowane reżimy zmienności: Handluj fazami niskiej, średniej i wysokiej zmienności — wszystkie w jednym instrumencie
- Elastyczność strategii: Dostosuj swoją strategię w zależności od tego, jak zmienność może się rozwijać
- Dynamiczne spready: Poziomy spreadów dostosowują się w zależności od aktualnej fazy zmienności
- Dostępność 24/7: Handluj o dowolnej porze, niezakłócony przez wiadomości lub wydarzenia ze świata rzeczywistego
Zacznij handlować Indeksami Volatility Switch już dziś
Indeksy Volatility Switch są już dostępne na kontach demonstracyjnych w Deriv MT5 i Deriv cTrader.
Zaloguj się na swoje konto Deriv i odkryj Indeksy Volatility Switch, lub jeśli jesteś nowy w Deriv, zarejestruj się teraz, aby zacząć handlować.

Stable Spread Instruments wnoszą jasność do Twoich kosztów handlu
Dzięki Stable Spread Instruments (SSI) zarządzanie Twoim spreadem handlowym staje się bardziej przewidywalne, nawet gdy rośnie zmienność rynku. Oznacza to mniej niespodzianek i większą kontrolę, gdy rynki poruszają się szybko.
Wyobraź sobie: handlujesz Złotem lub EUR/USD podczas ważnego wydarzenia informacyjnego. Zwykle spread może nagle wzrosnąć, podnosząc Twoje koszty w chwili, gdy liczy się szybkość i precyzyjne wyczucie czasu.
Dzięki Stable Spread Instruments (SSI) zarządzanie Twoim spreadem handlowym staje się bardziej przewidywalne, nawet gdy rośnie zmienność rynku. Oznacza to mniej niespodzianek i większą kontrolę, gdy rynki poruszają się szybko.
Co wyróżnia Stable Spread Instruments?
Stabilne ceny dają traderom lepszą widoczność spreadu w handlu walutami — pomagając skuteczniej przewidywać koszty w warunkach zmienności. SSI wspiera to, dążąc do utrzymania stabilności spreadów przez cały dzień.
Dlaczego traderzy powinni poznać Stable Spread Instruments
Niezależnie od tego, czy reagujesz na ruch, czy planujesz dłuższą transakcję, SSI oferuje stabilne ceny, które pomagają ograniczyć wpływ wahań spreadu, zwłaszcza na dynamicznych rynkach forex.
Dzięki SSI zyskujesz:
- Spready zaprojektowane tak, aby pozostawać stałe przez cały dzień
- Zredukowane nagłe wzrosty spreadów podczas szybkich lub aktywnych rynków
- Wyraźniejsza widoczność kosztów wejścia i wyjścia
- Stabilniejszy sposób na handel forex i metalami — idealny do zarządzania kosztami handlu spreadem forex bardziej konsekwentnie
Zacznij handlować Stable Spread Instruments już dziś
Stable Spread Instruments są teraz dostępne na kontach demo na Deriv MT5.
Zaloguj się na swoje konto Deriv i poznaj Stable Spread Instruments, lub jeśli jesteś nowym użytkownikiem Deriv, zarejestruj się teraz, aby zacząć handlować.

Rozłam cen miedzi może być tylko przejściową anomalią.
Miedź przeżywa swój moment — i to nie taki, jakiego można by się spodziewać po metalu znanym przede wszystkim z cichego zasilania naszych domów, samochodów i gadżetów.
Miedź przeżywa swój moment — i to nie taki, jakiego można by się spodziewać po metalu znanym przede wszystkim z cichego zasilania naszych domów, samochodów i gadżetów. Ceny w USA właśnie osiągnęły rekordowe szczyty, podczas gdy rynki w Londynie i Szanghaju wydają się to ignorować.
W rzeczywistości miedź jest teraz notowana w Nowym Jorku z oszałamiającą premią w wysokości 25 procent w porównaniu do globalnego benchmarku. To nie tylko coś niezwykłego — to wydarzenie historyczne.
Więc, co się dzieje? Czy to jednorazowa chwiejność rynku wywołana groźbami celnymi i paniką traderów? A może miedź wysyła ostrzeżenie, że w globalnej gospodarce zachodzą głębsze zmiany?
Przyjrzyjmy się bliżej rozłamowi, który wywołał chaos wśród wszystkich — od górników po producentów.
Taryfy na miedź w USA: Iskra za wzrostem cen
Wszystko zaczęło się od śmiałej deklaracji. Podczas posiedzenia gabinetu były prezydent USA Donald Trump zaskoczył wszystkich - planami nałożenia 50-procentowego cła na import miedzi. Jedno zdanie wywołało na rynkach prawdziwą gorączkę.
W ciągu kilku godzin kontrakty terminowe na miedź na nowojorskim Comex wzrosły o rekordowe 17 procent, chwilowo osiągając 5,89 dolarów za funt — poziom niespotykany wcześniej.

Tymczasem w Londynie nastroje były znacznie mniej dramatyczne. Ceny na London Metal Exchange, która zwykle ustala ton dla globalnego handlu miedzią, faktycznie spadły o 1,5 procent.
Rynek w Szanghaju poszedł tym samym śladem, pozostawiając traderów zaskoczonych: Dlaczego cena w USA rośnie solo?
Rynek miedzi goniący za trendem
Analitycy zauważają, że miedź zwykle nie zachowuje się w ten sposób. To jeden z najbardziej handlowanych na świecie metali przemysłowych, a ceny zwykle pozostają stosunkowo zharmonizowane na głównych giełdach. Niewielka premia w jednym regionie? Oczywiście. Ale 25 procent? To tak, jakby płacić więcej za posiłek w Nowym Jorku, bo może padać za tydzień.
Według raportów rozmowy o taryfach wywołały szaleńczy wyścig po zgromadzenie zapasów miedzi w USA, zanim ceny wzrosną jeszcze bardziej. Traderzy wysyłają do kraju rekordowe ilości, mając nadzieję zdążyć na czas. A z powodu obaw o ograniczoną podaż, nabywcy są gotowi zapłacić więcej - znacznie więcej - tylko po to, by zabezpieczyć to, co mogą.

Rozbieżności na rynku miedzi: Przelotna anomalia czy poważniejszy problem?
Prawdziwe pytanie brzmi: czy to tylko chwilowa panika, czy początek długoterminowego podziału na rynku miedzi? Analitycy są podzieleni.
Niektórzy eksperci, w tym ci z Morgan Stanley, uważają, że wzrost cen może być krótkotrwały. Gdy zapasy w USA się zrównają, a rynek się uspokoi, ceny Comex mogą ponownie się wyrównać. Traderzy gromadzący miedź teraz mogą skończyć z drogim zapasem, jeśli popyt nie nadąży.
Inni jednak dostrzegają coś bardziej strukturalnego. USA polegają na importach ponad połowy swojej rafinowanej miedzi, z czego większość pochodzi z Chile, Kanady i Meksyku.

Chociaż Ameryka posiada bogate złoża miedzi, brakuje jej mocy rafinacyjnych, by zaspokoić krajowy popyt. Cła mogą teoretycznie chronić producentów, ale równie dobrze mogą obciążyć producentów gigantycznymi kosztami surowców. To zdecydowanie nie jest przepis na przemysłowy renesans.
Dlaczego to ma większe znaczenie, niż myślisz
Miedź to nie jest zwyczajny metal. To życiodajna siła współczesnej gospodarki - i tej ekologicznej, którą budujemy. Od pojazdów elektrycznych i turbin wiatrowych po smartfony i centra danych, miedź jest wszędzie. Gdy ceny spiralują w jednym regionie, nie dotyka to tylko traderów. Wpływa to również na firmy budowlane, producentów samochodów oraz projekty związane z czystą energią.
A także pojawia się geopolityczny efekt domina. Jeśli USA staną się wyspą drogich kosztów miedzi, dostawcy mogą zacząć szukać innych partnerów, np. Chin, dla stabilniejszych i długoterminowych relacji handlowych. W świecie już odczuwającym napięcia w łańcuchu dostaw, ta rozbieżność cenowa może jeszcze bardziej zwiększyć przepaść.
Więc dokąd teraz pójdą ceny miedzi?
Na razie w amerykańskich magazynach jest sporo miedzi, choć po zawrotnych cenach. Jednak długoterminowa perspektywa pozostaje niejasna. Rynek wciąż nie wie, kiedy dokładnie cła wejdą w życie, czy jakieś produkty zostaną z nich zwolnione, ani czy ta rozbieżność wymusi głębsze przekształcenie globalnych przepływów miedzi.
Jasne jest, że rynki nie lubią niepewności, a ostatnie zachowanie miedzi to klasyczny przykład tego, co się dzieje, gdy polityka, spekulacja i łańcuchy dostaw się zderzają.
Czy rozłam cen miedzi to tylko przelotna anomalia? Może. Ale jeśli tak, to jest to anomalia z konsekwencjami. Ponieważ w dzisiejszym świecie, gdy metal taki jak miedź odłącza się od reszty, rzadko chodzi tylko o cenę – chodzi o władzę, politykę i to, co dalej.
Perspektywy cen miedzi na LME
W chwili pisania cen miedzi (LME) są pod presją, a najnowszy zielony słupek tworzy ogromny knot, sugerując silną presję sprzedażową. Jednak słupki wolumenu wskazują, że presja sprzedaży słabnie, co może oznaczać ograniczenie spadków. Jeśli nadejdzie spadek, ceny mogą znaleźć wsparcie na poziomach 9 540 i 9 400 dolarów. Z kolei jeśli nastąpi wzrost, ceny mogą napotkać opór na poziomie 10 000 dolarów.


Czy kupowanie spadków to najlepsza strategia w 2025 roku?
Przy rekordowych poziomach S&P 500 i technologicznych akcjach takich jak Nvidia, które odbijają się silniej po każdym Fall, pojawia się jedno pytanie: czy kupowanie spadków nie tylko działa, ale i wygrywa?
Jak dotąd w 2025 roku to, co wyglądało na chaos na rynku, okazało się kopalnią złota – przynajmniej dla odważnych. Każde drgnięcie, każdy gwałtowny spadek, każda tzw. 'krwawa kąpiel' zamieniła się w okazję do kupna. A ci, którzy odważyli się wskoczyć? Śmieją się w drodze do banku.
Przy rekordach S&P 500 i technologiach takich jak Nvidia odbijających się silniej po każdym Fall, pojawia się jedno pytanie: czy kupowanie spadków nie tylko działa, ale i wygrywa?
Rekordy Nasdaq
Zacznijmy od liczb. Według analityków, gdybyś kupował Nasdaq 100 za każdym razem, gdy w tym roku notował spadek, zarobiłbyś około 32% – najlepszy wynik dla tej strategii od pięciu lat. Dla porównania, rok temu o tej porze zwrot wynosił skromne 5%.
Tempo, które widzimy teraz, wskazuje, że 2025 może być najlepszym rokiem dla kupowania spadków od co najmniej 1985 roku. Tak, nawet lepszym niż huczne czasy z 1999 roku.

I nie była to spokojna jazda. Spośród 124 dni handlowych w tym roku, Nasdaq zanotował spadki w 51 z nich. To dużo czerwonych świec — ale też sporo zielonych odbić.
Akcje Nvidia spadają mocniej — i szybciej się odbijają
Jeśli cały rynek nagradza kupujących spadki, Nvidia niemalże czyni ich elitą.
Ulubieniec AI rozpoczął rok pod presją ze strony chińskiego DeepSeek, tańszego konkurenta w dziedzinie uczenia maszynowego. Potem nastąpił krach: 27 stycznia Nvidia zanotowała swój najgorszy jednodniowy spadek – brutalny 17% Fall. Ała.
Ale ten ból nie trwał długo. Na początku lutego akcje odbiły się o 20% przed wynikami finansowymi. To nie był jednorazowy przypadek. W kwietniu Nvidia ponownie podążyła za rynkiem na dół, tym razem z powodu obaw o proponowane cła Trumpa. Akcje spadły o 33% do najniższego poziomu w tym roku.

A potem, zgadliście, kolejny rajd. Stromy, bezkompromisowy. Od momentu osiągnięcia dna Nvidia ustanowiła nowe rekordy, a akcje wzrosły o 12% tylko w ciągu ostatniego miesiąca. To był sen dla traderów gotowych znosić gwałtowne spadki i wierzyć w utrzymanie pozycji.
Nvidia wciąż pojawia się w wiadomościach Wall Street
To nie tylko detaliści na Reddicie rzucający strzałki. Wall Street coraz bardziej wierzy, że okno do kupowania na spadkach Nvidia to coś więcej niż tylko szczęście.
Citi niedawno podniosło cel cenowy do 190 dolarów, sugerując dalszy 15% wzrost względem obecnych poziomów. Jedna firma poszła jeszcze dalej, ustalając cel na poziomie 250 dolarów - cena ta wyceniałaby Nvidia na oszałamiające 6 bilionów dolarów.

Skąd takie entuzjazm? Proste: rządy kupują infrastrukturę AI, jakby to była nowa forma elektryczności. Analitycy Citi twierdzą, że popyt suwerenny sam w sobie może już w tym roku przynosić miliardy dolarów dochodu. Spodziewają się, że w 2026 roku to jeszcze bardziej przyspieszy.
Gorączka złota AI jest realna
Na ostatniej konferencji generatywnego AI Nvidia insiderzy zaproponowali potencjalny wzorzec dla krajowej infrastruktury AI: jeden superkomputer lub 10 000 GPU na 100 000 urzędników rządowych. Pomyśl o tym. Taki rozwój może utrzymać Nvidia zajętą - i przynoszącą zyski - przez lata.
Czipy Blackwell GB200 firmy już zasilają większość tych projektów, a Citi uważa, że wdrożenie tylko przyspiesza. Obawy dotyczące łańcucha dostaw? W dużej mierze rozwiązane. Rozbudowy szaf serwerowych? „Dzieją się w szybkim tempie.” Nawet przejście na układy GB300 następnej generacji oczekuje się będzie płynne, dzięki lekcjom z poprzednich wdrożeń.
Globalny wyścig zbrojeń AI: zielone światła z nutką ryzyka
Citi teraz oczekuje, że przychody Nvidia z centrów danych wzrosną o 5% w roku podatkowym 2027 i 11% w 2028, z jeszcze szybszym wzrostem sprzedaży sieciowej. Marże mają stabilizować się wokół średnio 70%, co jest doskonałym wynikiem dla firmy rozwijającej się w takim tempie.

Mimo to na horyzoncie ciągle widać chmury. Administracja Trumpa może ponownie wprowadzić ograniczenia eksportowe - szczególnie w związku z kontrolą Malezji i Tajlandii za możliwe pośrednie przesyłki do Chin. Ryzyka regulacyjne pozostają realne, zwłaszcza dla firmy będącej w centrum globalnego wyścigu zbrojeń AI.
Średnia cena zakupu (DCA) vs. timing/kupowanie na spadkach
Jeśli w tym roku miałeś dobry timing, nie ma porównania - kupowanie na spadkach było potęgą. Rynek odrabia straty z zemstą, a wykres Nvidia bardziej przypomina trampolinę niż linię trendu. Dodaj rosnący popyt, optymistyczne aktualizacje analityków i możliwy sprint do kapitalizacji 4 bilionów dolarów, i łatwo zrozumieć, dlaczego traderzy są tak pewni siebie.
Ale oto niefortunny zwrot, badanie Vanguard analizujące 90 lat danych S&P 500 wykazało, że nawet perfekcyjne wyczucie czasu "kupowania na spadkach" było gorsze od średniej ceny zakupu (DCA), kwestionując powszechne przekonanie inwestorów, że timing spadków maksymalizuje zyski

Więc w 2025 roku, kiedy kupowanie na spadkach i utrzymywanie pozycji, zwłaszcza na akcjach takich jak Nvidia, przyniosło Ci zysk. rynek z chęcią Cię za to wynagrodził - strategia ta jednak wykazała wrażliwość na dłuższą metę.
Ale jeśli chodzi o rok 2025, zmienność nie była tego roku wrogiem - była okazją.
Perspektywy Nvidia
W chwili pisania Nvidia wykazuje oznaki wyczerpania strony kupujących po znaczącym rajdzie, sugerując potencjalną korektę. Jednak słupki wolumenu pokazują, że dominująca presja kupujących w ostatnich dniach spotkała się z nieproporcjonalnym oporem po stronie sprzedających, sugerując, że ruch w górę nadal jest możliwy.
Jeśli nastąpi wzrost, ceny mogą napotkać opór na poziomie 161,55 USD. Natomiast w przypadku spadku ceny mogą znaleźć wsparcie na poziomach 141,75, 132,75 i 103,35 USD.

Czy handlowanie spadkami Nvidia to potencjalna zwycięska strategia? Możesz spekulować na trajektorii cen Nvidia z kontem Deriv MT5.

Instytucjonalny popyt na Bitcoin może wywołać kolejną dużą hossę.
Publiczne spółki kupują monety szybciej niż ETF-y, a polityczne osobistości, takie jak Elon Musk, wyrażają poparcie dla Bitcoina – oryginalna kryptowaluta przechodzi poważną metamorfozę.
Kiedyś buntowniczy outsider świata finansów, teraz Bitcoin ociera się z elitą biznesu. Publiczne spółki kupują monety szybciej niż ETF-y, a polityczne osobistości, takie jak Elon Musk, wyrażają poparcie dla Bitcoina – oryginalna kryptowaluta przechodzi poważną metamorfozę.
Od sal konferencyjnych Wall Street po spory na Kapitolu, Bitcoin to już nie tylko zdecentralizowany eksperyment – staje się politycznym instrumentem siły. Jednak przy ogromnych napływach, narastającym zadłużeniu i odrobinie politycznej dramaturgii, główne pytanie brzmi: czy nowa fala korporacyjnej i politycznej siły może wywołać kolejną dużą hossę?
Napływy Bitcoin ETF wracają – i to nie tak, jak myślisz
W samym drugim kwartale 2025 roku publiczne spółki zakupiły oszałamiające 131 355 Bitcoinów, zwiększając swoje zasoby o 18%, według Bitcoin Treasuries. ETF-y nie zostawały daleko w tyle, dodając 111 411 BTC – o 8% więcej w tym samym okresie.

Ale jest zwrot akcji: to już trzeci kwartał z rzędu, w którym publiczne spółki kupiły więcej niż ETF-y. Od początku roku spółki wykupiły 237 664 BTC, czyli prawie dwukrotnie więcej niż ETF-y. Ogólnie rzecz biorąc, korporacje posiadają teraz około 855 000 Bitcoinów, co stanowi około 4% całkowitej podaży.
Innymi słowy, to nie tylko opowieść o Wall Street – to pełnoprawna korporacyjna hossa. Bitcoin to już nie marginalna inwestycja zabezpieczająca ryzyko. Staje się aktywem bilansowym.
Polityka się komplikuje, gdy informacje o Bitcoinie nabierają znaczenia
Na scenę wchodzi Elon Musk, który nigdy nie unika nagłówków. Po sporze z Donaldem Trumpem o to, co nazwał finansowo nieodpowiedzialnym „jednym wielkim, pięknym rachunkiem”, Musk uruchomił własny ruch polityczny – „America Party.” Co jest w jego centrum? Narastające zadłużenie USA oraz przekonanie, że Bitcoin może być ostatnią linią obrony.
Musk nie jest sam. Analitycy z Wall Street i podcasterzy biją na alarm z powodu 37 bilionów dolarów zadłużenia USA, które rośnie jeszcze szybciej dzięki nowej legislacji zwiększającej wydatki o kolejne 3 biliony dolarów i podnoszącej limit zadłużenia o 5 bilionów.
Przekaz Muska i innych jest jasny: jeśli USA będą kontynuować drukowanie i wydawanie pieniędzy, dolar straci wiarygodność, a Bitcoin może stać się „twardą walutą” ratującą sytuację.
Popyt na wzrost buduje się nawet mimo spadku ceny Bitcoina
Teraz zaczyna się robić ciekawie. Mimo całego tego byczego impetu, instytucjonalnych zakupów, zainteresowania politycznego i premier produktów z Wall Street, cena Bitcoina spadła do około 107 000 dolarów, nawet po napływie ETF o wartości 1 miliarda dolarów w ciągu dwóch dni.

To nie tak miało wyglądać.
Analitycy obwiniają mieszankę realizacji zysków, niepewności makroekonomicznej i obaw regulacyjnych za spadek cen. To wyraźne przypomnienie, że w kryptowalutach narracje są potężne, ale nie zawsze popychają cenę wtedy, gdy się tego spodziewasz. Napływy ETF są bycze, tak – ale nie są magiczną różdżką.
Wskaźniki sezonu altcoinów: Światło reflektorów na Ethereum i Solana
Podczas gdy Bitcoin konsoliduje się, reszta rynku kryptowalut nie próżnuje. Ethereum ETF-y cicho gromadzą napływy, z 148,5 miliona dolarów dodanych tylko w czwartek - z czego 85,4 miliona dolarów trafiło do funduszu ETHA BlackRocka. Od momentu uruchomienia w lipcu 2024 roku te fundusze Ethereum przyciągnęły 4,4 miliarda dolarów.
Nawet Solana ma swój instytucjonalny moment, dzięki nowemu stakingowemu ETF-owi od REX Shares i Osprey Funds. Zadebiutował w tym tygodniu z mocnym pierwszym dniem napływu 11,4 miliona dolarów, co nie jest złe jak na token, który kiedyś uważano za memową sieć z przerwami w działaniu.

Wniosek? Instytucje nie polegają już wyłącznie na Bitcoinie. Budują portfele kryptowalut – a to może być ogromne dla altcoinów w nadchodzących miesiącach.
Scenariusz sezonu Altseason się kształtuje
Dominacja Bitcoina wzrosła do 64,6%, co jeśli znasz się na rzeczy, często oznacza sygnał zmiany. Gdy dominacja BTC osiąga szczyt i zaczyna spadać, altcoiny zazwyczaj wtedy błyszczą. To jak zawór bezpieczeństwa uwalniający kapitał w całym krajobrazie kryptowalut.
Jak mówi analityk BRN Research Valentin Fournier: jeśli Bitcoin będzie konsolidować się blisko swoich szczytów, może to utorować drogę do pełnoprawnego altseasonu. To oznacza, że Ethereum, Solana, a nawet niektóre z typowych memów mogą mieć swój moment na słońcu – napędzane zarówno napływami instytucjonalnymi, jak i klasycznym detalicznym FOMO.
Czy ta potencjalna transformacja Bitcoina oznacza start?
Oto milionowe pytanie: czy nowa, elegancka odsłona Bitcoina w końcu dostarczy rakietowego rajdu, na który inwestorzy liczą?
Istnieje silny argument za tym:
- Instytucje są w grze na całego, z ETF-ami zbliżającymi się do 50 miliardów dolarów skumulowanych napływów.
- Kupujący korporacyjni gromadzą satoshi niczym strategię skarbcową.
- Politycy wspominają Bitcoina w obliczu kryzysu wiarygodności fiskalnej.
- A mimo to cena chwiejnie się porusza – przypominając wszystkim, że to wciąż kryptowaluty.
Ta przemiana jest niezaprzeczalna. Bitcoin przeszedł od buntowniczego outsidera do szanowanej klasy aktywów. Ale to, czy ta transformacja wywoła kolejny duży rajd, zależy od jednego: w co rynek zdecyduje się uwierzyć dalej.
Perspektywy ceny Bitcoina
W chwili pisania Bitcoin pokazuje pewien nacisk kupujących w strefie sprzedaży, co sugeruje, że sprzedawcy mogą uderzyć mocno w każdej chwili. Jednak wykresy wolumenu wykazały dominację byków przez kilka ostatnich dni, z niewielkim oporem ze strony sprzedających, co może zwiastować wzrost. Jeśli zobaczymy wzrost ceny, byki mogą napotkać opór na poziomach 110 500 i 111 891 dolarów. Natomiast w przypadku spadku, sprzedawcy mogą znaleźć wsparcie na poziomach 107 210, 105 000 i 100 900 dolarów.


Czy rajd S&P 500 żyje na kredytowany czas?
Rynek akcji znów jest na fali wznoszącej. Na pierwszy rzut oka wszystko wygląda niezawodnie. Ale zajrzyj za kulisy, a wyłania się inna historia.
Uwaga: Od sierpnia 2025 roku nie oferujemy już platformy Deriv X.
Rynek akcji znów jest na fali wznoszącej. S&P 500 bije rekordy, akcje technologiczne szybują, a zaskakująco silny raport o zatrudnieniu sprawia, że traderzy czują się całkiem optymistycznie. Na pierwszy rzut oka wszystko wygląda niezawodnie. Ale zajrzyj za kulisy, a wyłania się inna historia: zagraniczni inwestorzy cicho zabezpieczają się przed dolarem, Fed pozostaje bierny, a amerykańska hossa konsumpcyjna nie wykazuje oznak spowolnienia.
Więc o co chodzi? Czy to początek nowego rynku byka, czy może tańczymy zbyt blisko krawędzi?
Rajd ignorujący sygnały Fedu
Zacznijmy od dobrych wiadomości – czerwcowy raport o zatrudnieniu był lepszy od oczekiwań, dodając 147 000 nowych miejsc pracy i obniżając stopę bezrobocia do 4,1%.

Nieźle, biorąc pod uwagę, że ekonomiści spodziewali się spowolnienia. Wall Street wykorzystał tę wiadomość, wysyłając S&P 500 i Nasdaq na nowe rekordowe poziomy. Znowu.
Ale oto zwrot akcji: silne zatrudnienie zwykle oznacza niskie szanse na obniżki stóp procentowych. Traderzy wycenili już brak możliwości obniżki stóp w lipcu i ograniczają swoje prognozy na wrzesień. Tak więc, podczas gdy rynek rośnie, bardzo oczekiwana poduszka bezpieczeństwa, czyli ulga w stopach Fedu, znika spod jego nóg.
Zagraniczni inwestorzy stosują strategie zabezpieczania się przed dolarem
Tu robi się jeszcze ciekawiej: zagraniczni inwestorzy tracą wiarę w dolara.
Przez lata globalni inwestorzy trzymali amerykańskie akcje i obligacje z minimalnym zabezpieczeniem walutowym. Po co się tym przejmować? Dolar był silny, a nawet gdy akcje spadały, zyski walutowe często łagodziły straty. Ale teraz dolar stracił 10% w tym roku – i 13% względem euro – a ta stara „naturalna ochrona” stała się obciążeniem.

Zarządzający aktywami w Europie, Wielkiej Brytanii i Azji cicho zwiększają swoje wskaźniki zabezpieczeń. Jeden klient Russell Investments podniósł je z 50% do 75%. BNP Paribas, Northern Trust i inni zmniejszają ekspozycję na dolara i kupują euro, jeny oraz dolary australijskie. Działy instrumentów pochodnych są w ruchu, FX wraca do sal konferencyjnych, a sprzedaż forwardowa dolara osiąga czteroletnie maksimum.
To nie panika, ale też nie jest to wyraz pełnego zaufania.
Rajd napędzany amerykańskim bodźcem fiskalnym
Tymczasem Waszyngton zajmuje się odpalaniem zapalnika ustawy podatkowo-wydatkowej o wartości 3,4 biliona dolarów bill. Przeszła ona przez Senat, jest procedowana w Izbie Reprezentantów i może zostać podpisana przez Trumpa tuż przed pokazem fajerwerków z okazji Dnia Niepodległości.
Tego rodzaju bodziec zwykle napędza rynek – i wyraźnie działa. Ale nie zapominajmy o cenie. Dług publiczny USA przekracza już 36 bilionów dolarów, a ta ustawa podniesie go jeszcze wyżej. Traderzy mogą lubić ten cukrowy zastrzyk energii, ale kac może być brutalny.
Napięcia handlowe biorą oddech, choć wygasa zawieszenie ceł
W rzadkim momencie spokoju rozmowy handlowe USA-Wietnam zakończyły się porozumieniem, a ograniczenia eksportu oprogramowania do projektowania chipów do Chin zostały zniesione. To pomogło podnieść akcje Synopsys i Cadence Design Systems. Nawet akcje Nvidia osiągnęły rekordowe poziomy, zbliżając się do zostania najcenniejszą firmą w historii.
Jednak 90-dniowe zawieszenie ceł kończy się w przyszłym tygodniu, a Trump jasno dał do zrozumienia, że jest gotów „zaostrzyć kurs”. Jeśli nowe cła wrócą na stół, sytuacja może się zmienić.
Zabezpieczenie przed zmiennością kontra zaufanie do rynku
Według analityków inwestorzy nie wycofują się całkowicie – ale zdecydowanie zapinają pasy. Zabezpieczenia FX rosną. Zmienność czai się w tle. A choć hype wokół AI i dominacja technologii podtrzymują imprezę, fundamenty zaczynają chwiać się.
Nie da się zaprzeczyć odporności gospodarki USA – przynajmniej na razie. Ale ten rajd zaczyna przypominać jeden z tych magicznych trików, które wyglądają niesamowicie… aż do momentu, gdy zaczynają się pokazywać kable.
Czy rajd S&P 500 leci czy unosi się?
Obecnie S&P 500 wydaje się nietykalny. Ale spójrz z dystansu, a zobaczysz:
- Fed, który nie ma już ruchów,
- Dolara, który stracił blask,
- I zagranicznych inwestorów cicho przechodzących w tryb obronny.
To nie znaczy, że nadchodzi krach. Ale korekta? Chwila słabości? Nagła zmiana nastroju? To wcale nie byłoby zaskakujące. Pytanie nie brzmi, czy ten rajd ma siłę – ale czy te nogi stoją na solidnym gruncie, czy tylko na bardzo błyszczącym kawałku ruchomych piasków.
W chwili pisania tego tekstu rajd S&P 500 wykazuje oznaki zmęczenia, tworząc czerwoną świecę, co sugeruje potencjalny spadek. Potencjalna niedźwiedzia narracja jest wspierana przez słupki wolumenu wskazujące, że presja kupna obecnie słabnie. Jeśli zobaczymy znaczący spadek, ceny mogą znaleźć wsparcie na poziomach 5 945 i 5 585 dolarów. Natomiast jeśli wzrost się utrzyma, ceny mogą napotkać opór na poziomie 6 289 dolarów.

Czy S&P 500 pobije kolejny rekord? Możesz spekulować na rynkach USA za pomocą Deriv MT5, Deriv cTrader lub konta Deriv X.

Fed przygotowuje się na uderzenie w obliczu rosnących obaw o „stagflację 2025”
Coś tu nie do końca się zgadza. Inflacja spowalnia, miejsca pracy nadal rosną, a jednak najsilniejszy bank centralny świata wygląda na coraz bardziej zaniepokojony.
Uwaga: Od sierpnia 2025 nie oferujemy już platformy Deriv X.
Coś tu nie do końca się zgadza.
Inflacja spowalnia, miejsca pracy nadal rosną, a jednak najsilniejszy bank centralny świata wygląda na coraz bardziej zaniepokojony. Fed nie wznowił obniżek stóp procentowych, na rynkach rośnie niepokój, a nagle słowo stagflacja – ta nieprzyjemna mieszanka rosnących cen i spowalniającego wzrostu – znów pojawia się w dyskusji.
To nie jest rok 1970, ale zaczyna to być niepokojąco znajome. Z sygnałami ostrzegawczymi od PKB po rynek pracy oraz cłami cicho podsycającymi presję inflacyjną za kulisami, Fed wygląda mniej jakby zarządzał miękkim lądowaniem – a bardziej jakby przygotowywał się na wyboistą drogę.
Rozłóżmy to, co się naprawdę dzieje.
Ryzyko stagflacji rośnie
W maju 2025, 14 członków FOMC wskazało na ryzyko wzrostu zarówno inflacji, jak i bezrobocia – rzadkie i niepokojące zjawisko. Żaden z nich nie przewidywał znaczącego spadku któregokolwiek z tych wskaźników. Ten wzorzec był również widoczny w marcu 2025, grudniu 2024 i wrześniu 2024.

To więcej niż tylko ostrożne prognozy – to sygnał podwójnego ryzyka ostatnio widziany podczas ery stagflacji w latach 70., kiedy gwałtownie rosnące ceny i powolny wzrost stawiały decydentów w sytuacji bez wygranej.


Jak dotąd Jerome Powell opiera się obniżkom stóp, pomimo spadających wskaźników CPI, i teraz widzimy dlaczego. Nie patrzy tylko na to, jaka jest inflacja dziś, ale na to, czym może się stać, jeśli cła zacisną łańcuchy dostaw, a presja kosztowa zostanie przeniesiona dalej.
Kontrakcja PKB i rynek pracy pokazują rozbieżne sygnały
Na pierwszy rzut oka gospodarka nie wygląda źle. Majowy raport o zatrudnieniu pokazał 139 000 nowych miejsc pracy, nieco lepiej niż oczekiwano. Ale szczegóły mają znaczenie – zwłaszcza rewizja w dół o 95 000 miejsc pracy z poprzednich miesięcy oraz wczesne sygnały rosnących zwolnień w kluczowych sektorach.

Rynek pracy może się jeszcze poruszać, ale traci impet.
A potem jest wzrost. Gospodarka USA skurczyła się o 0,2% w pierwszym kwartale – pierwszy ujemny odczyt PKB od ponad dwóch lat. Liczba ta została uderzona historycznym wzrostem importu, tworząc największy negatywny wpływ handlowy od prawie 80 lat. Ale jeśli odrzucimy szumy, to podstawowy PKB – mierzony finalną sprzedażą do prywatnych nabywców krajowych – pokazuje jeszcze ostrzejszy obraz: spadek z 2,5% w pierwszym kwartale do oczekiwanych -1,0% w drugim kwartale.
To nie tylko spowolnienie, to zatrzymanie.
Inflacja spowalnia… ale ledwo
Na powierzchni inflacja wygląda łagodnie. Wskaźnik CPI ogółem wyniósł 2,35% rok do roku w maju, poniżej strefy komfortu Fed na poziomie 2,5%. Inflacja bazowa utrzymuje się blisko 2% przez trzy kolejne miesiące.

Więc dlaczego Fed się nie rozluźnia?
Ekonomiści Nomura wskazują, że realna presja inflacyjna wciąż jest w przygotowaniu. Dane z ankiet pokazują, że prawie jedna trzecia producentów i 45% firm usługowych planuje w pełni przenieść koszty związane z cłami na konsumentów. Jak dotąd podwyższone zapasy maskowały te podwyżki cen, ale gdy te bufory się wyczerpią, możemy zobaczyć powrót inflacji właśnie wtedy, gdy wzrost już słabnie.
Słabość dolara, gdy powinien się umacniać
Tu robi się dziwniej. Teoretycznie stagflacja, z uporczywą inflacją i jastrzębim Fedem, powinna wzmacniać dolara amerykańskiego. A jednak rok 2025 był brutalny dla zielonego.
Indeks dolara amerykańskiego (DXY) spadł do tej pory w tym roku o 10,8% – najgorszy wynik pierwszej połowy roku od 1973, kiedy upadł system z Bretton Woods. Bloomberg Dollar Spot Index spadał przez sześć kolejnych miesięcy, wyrównując najdłuższą serię spadków od ośmiu lat.
To nie jest tylko historia słabego dolara – to historia braku zaufania. Rynek reaguje na rosnące wydatki deficytowe, szoki celne i rosnące przekonanie, że Fed ostatecznie ustąpi i obniży stopy, nawet jeśli inflacja nie zostanie w pełni opanowana.
Paraliż polityki i pułapka lat 70.
Obecny dylemat Fed ma wszystkie cechy pułapki politycznej. Obniżysz stopy teraz, ryzykujesz ponowne rozpalanie inflacji – błąd, który bank centralny popełniał wielokrotnie w latach 70. Utrzymasz stopy zbyt wysoko zbyt długo, a pogłębisz spowolnienie.
Tymczasem polityka fiskalna jest uwięziona. Administracja Trumpa właśnie przegłosowała „duży, piękny budżet”, który dodaje biliony wydatków, jeszcze bardziej zwiększając dług narodowy.
Niektórzy twierdzą, że może to być strategiczne osłabienie waluty, aby zmniejszyć realne obciążenie długiem. Jak zauważa National Bureau of Economic Research, 10% spadek dolara mógłby obniżyć dług USA o 3,3 biliona dolarów. Ale jeśli przesadzisz, ryzykujesz podważenie globalnego statusu rezerwowego dolara – tego, co utrzymuje gospodarkę USA na powierzchni.
Perspektywy techniczne: Czy nadchodzi stagflacja?
Nie jesteśmy jeszcze w pełnej stagflacji – jeszcze nie. Ale fundamenty zaczynają pękać. Wzrost słabnie, presje inflacyjne się na nowo ładują, narzędzia polityki są ograniczone, a Fed wyraźnie jest na krawędzi.
Rynki mogą liczyć na miękkie lądowanie. Fed tymczasem wygląda, jakby przygotowywał się na coś trudniejszego i bardziej wyboistego. Sytuacja stagflacyjna prawdopodobnie wspierałaby dolara i prowadziła do jego umocnienia względem euro, obalając obecny stan rzeczy.
W chwili pisania tego tekstu para EURUSD nadal jest na trajektorii wzrostowej, choć sprzedający wyraźnie zaznaczają swoją obecność na wykresie dziennym. Słupki wolumenu pokazują, że sprzedający mocno przeciwstawiają się ostatniej presji kupujących, co sugeruje, że możemy zobaczyć znaczący spadek.
Jeśli ceny znacznie spadną, sprzedający mogą znaleźć wsparcie na poziomach cen 1,1452 i 1,1229. Natomiast jeśli zobaczymy wzrost, kupujący mogą napotkać opór na poziomie cen 1,1832.

Czy dolar umocni się względem euro w miarę rosnących obaw o stagflację? Spekuluj na temat trajektorii cen pary EURUSD za pomocą Deriv MT5, Deriv cTrader lub konta Deriv X.
.webp)
Czy to dobry moment na zakup srebra?
Złoto może mieć blask, ale srebro w tym roku poważnie walczy o koronę.
Złoto może mieć blask, ale srebro w tym roku poważnie walczy o koronę.
W 2025 roku to nie tylko szkatułki na biżuterię i kolekcje monet – srebro napędza pojazdy elektryczne, zasila energię słoneczną i cicho staje się metalem stojącym za kolejnym wielkim technologicznym skokiem świata. Jest przystępne cenowo, poszukiwane i szybko zyskuje na znaczeniu. Czy więc srebro wreszcie wychodzi z cienia złota? Wszystkie znaki wskazują na tak.
Przemysłowy popyt na srebro spotyka się z inwestycyjnym urokiem
Srebro nie tylko podąża za falą hype’u – korzysta z gwałtownego wzrostu rzeczywistego popytu. Globalne zużycie srebra ma przekroczyć 1,2 miliarda uncji w tym roku. Tylko w Indiach importy potroiły się w pierwszym kwartale, napędzane przez rozwijające się sektory takie jak pojazdy elektryczne (EV), energia słoneczna i technologia nowej generacji.

Mówiąc prosto, zużywamy więcej srebra, niż jesteśmy w stanie wydobyć. Każdy pojazd elektryczny potrzebuje około 50 gramów srebra do swoich obwodów i czujników. Panele słoneczne również potrzebują srebra ze względu na niezrównaną przewodność tego metalu przemysłowego, co czyni go niezbędnym dla ogniw fotowoltaicznych (PV). Nawet chipy AI i infrastruktura 5G polegają na nim, by pozostać chłodne i połączone. Metal, który kiedyś cicho pozostawał w tle, teraz jest centralnym elementem zielonych i cyfrowych rewolucji.
Stosunek srebra do złota: makroekonomiczne ruchy sprzyjają srebru
To nie tylko technologia napędza historię srebra – szerszy kontekst ekonomiczny również odgrywa dużą rolę. Banki centralne wracają do obniżania stóp procentowych, co zwykle sprzyja metalom szlachetnym. Tymczasem dolar amerykański jest osłabiony, co czyni srebro wyceniane w dolarach bardziej atrakcyjnym dla globalnych nabywców.
Jest też stosunek złota do srebra, obecnie oscylujący wokół 100:1. To migający sygnał, że srebro jest historycznie niedowartościowane w porównaniu do złota.

W poprzednich rynkach byka – pomyśl o latach 2020 i 2024 – srebro nie tylko dotrzymywało kroku złotu, ale je przewyższało.

Srebro kontra złoto w 2025 roku
Przy takim impetcie nie dziwi, że inwestorzy zaczynają na nowo przemyślać swoje portfele. Srebro to już nie tylko zabezpieczenie – to historia wzrostu, i to znacznie bardziej dostępna niż złoto.
Znawcy twierdzą, że kupujący kruszec obecnie przeznaczają 20-30% swojego portfela metali szlachetnych na srebro, co stanowi duży skok w porównaniu z poprzednimi latami.
I choć złoto zawsze będzie miało emocjonalny i kulturowy urok na całym świecie, srebro udowadnia, że jest czymś więcej niż tylko drugim wyborem. Jest użyteczne, przystępne cenowo i podąża za największymi megatrendami dekady.
Prognoza cen srebra
Srebro było zbyt długo niedoceniane. Ale 2025 zapowiada się na jego przełomowy rok – idealne połączenie bezpiecznej przystani i aktywa skierowanego w przyszłość. Niezależnie od tego, czy jesteś codziennym oszczędzającym, inwestorem dbającym o zrównoważony rozwój, czy po prostu szukasz mądrej dywersyfikacji, srebro spełnia wszystkie właściwe kryteria. Może nie ma dziedzictwa złota. Ale w 2025 roku srebro ma coś lepszego: impet.

Handluj ruchami srebra za pomocą konta Deriv X lub Deriv MT5 już dziś.
Nie znaleźliśmy żadnych wyników pasujących do .
Wskazówki wyszukiwania:
- Sprawdź pisownię i spróbuj ponownie
- Użyj innego słowa kluczowego