Wyniki dla

Big Tech dostarcza najgłośniejszy tydzień wyników w roku
Wall Street zakończyła tydzień z odpowiedzią na pytanie, które zadawała sobie od miesiąca, a na jego miejsce natychmiast pojawiło się kolejne.
Wall Street zakończyła tydzień z odpowiedzią na pytanie, które zadawała sobie od miesiąca, a na jego miejsce natychmiast pojawiło się kolejne. Wyniki mega-cap technologii poprowadziły rynek przez okres pełen presji makroekonomicznej — trwająca wojna, ropa blisko ostatnich szczytów wywołanych wojną oraz Federal Reserve ponownie pozostawiający stopy procentowe bez zmian — i dostarczyły wystarczająco dużo, by popchnąć główne amerykańskie indeksy na nowe rekordy. Niewiadomą pozostaje, co będzie dalej, ponieważ ceną tych sukcesów jest rachunek za wydatki inwestycyjne, który wciąż rośnie.
Co faktycznie dostarczyła Wielka Siódemka
Pięć spółek mega-cap opublikowało wyniki w ciągu 48 godzin i każda z nich przekroczyła konsensus w zakresie wskaźnika, na który rynek zwracał największą uwagę.
Microsoft odnotował przychody za trzeci kwartał fiskalny na poziomie 82,9 mld USD wobec oczekiwań bliskich 81,3 mld USD, z zyskiem 4,27 USD na akcję i wzrostem przychodów o 18%. Azure i inne usługi chmurowe wzrosły o 40% rok do roku, lub 39% w stałej walucie, co oznacza przyspieszenie względem poprzednich kwartałów. Firma zapowiedziała również, że wydatki inwestycyjne wzrosną jeszcze bardziej w nadchodzącym roku, w miarę dalszej rozbudowy infrastruktury AI.
Alphabet odnotował przychody na poziomie 109,9 mld USD wobec oczekiwań bliskich 107,2 mld USD, a wyróżniającym się segmentem była Google Cloud. Przychody z chmury wzrosły o 63% do 20 mld USD, a zarząd wskazał na portfel zamówień Cloud sięgający obecnie setek miliardów dolarów. Alphabet podniósł prognozę wydatków inwestycyjnych na 2026 rok do nawet 190 mld USD. Przychody z wyszukiwania rosły w tempie wysokich nastu procent.
Meta odnotowała najszybszy wzrost przychodów od 2021 roku, z przychodami za pierwszy kwartał na poziomie 56,3 mld USD wobec oczekiwań bliskich 55,5 mld USD, co oznacza wzrost o 33% rok do roku. Dynamika reklamy wzrosła zarówno pod względem wolumenu, jak i cen. Zarząd zwrócił uwagę, że zakłócenia internetu w Iranie oraz ograniczenia dostępu do WhatsApp wpłynęły na wskaźniki użytkowników w tym kwartale — to stosunkowo rzadka bezpośrednia korelacja między wojną na Bliskim Wschodzie a raportowanymi fundamentami spółki mega-cap.
Amazon odnotował przychody na poziomie 181,5 mld USD wobec oczekiwań bliskich 177,3 mld USD. AWS wzrósł o 28% do 37,6 mld USD, co jest najszybszym wzrostem tego segmentu od około 15 kwartałów. Przychody z reklam wzrosły o 24% do około 17,2 mld USD.
Apple zamknął tydzień. Przychody za drugi kwartał fiskalny wyniosły 111,2 mld USD, przewyższając konsensus bliski 109,7 mld USD, przychody z usług osiągnęły rekord blisko 31 mld USD, a sprzedaż w regionie Greater China wzrosła o 28%. Akcje wzrosły w piątek o około 3%, pomagając Nasdaqowi zamknąć się na nowym rekordzie 25 114 — po raz pierwszy powyżej 25 000 — a szeroki amerykański indeks osiągnął rekordowy poziom 7 230.
Rachunek za capex wciąż rośnie
Wzorzec w całej grupie był jasny: przychody z chmury i reklamy przyspieszyły, obciążenia AI nadal się skalują, a wydatki potrzebne do ich realizacji rosną. Prognoza capex Alphabet na 2026 rok w wysokości 190 mld USD była najbardziej wyraźnym sygnałem, a Microsoft i Amazon również wskazały na rekordowe inwestycje w infrastrukturę w swoich wynikach. Łączne wydatki hyperscalerów w tej grupie w tym roku prawdopodobnie przekroczą setki miliardów dolarów.
Rynki nagradzały te spółki, w których przychody z AI wyraźnie doganiają wydatki na AI. Tam, gdzie monetyzacja wydawała się bardziej odległa, reakcje kursów akcji były ostrzejsze. Asymetria, którą obecnie wyceniają inwestorzy, jest prosta. Tak długo, jak rezerwacje chmurowe, usługi powiązane z AI i wolumeny reklamowe będą pochłaniać wydatki, mnożniki dla tej grupy mogą się jeszcze wydłużać. Jeśli którykolwiek z tych strumieni przychodów osłabnie, a zobowiązania capex pozostaną na wysokim poziomie, dźwignia operacyjna, która napędzała tę grupę, szybko się odwróci.
Z czym startuje maj
Kalendarz wyników nie zwalnia. Palantir, Advanced Micro Devices i Arm Holdings mają opublikować wyniki w przyszłym tygodniu, utrzymując narrację o infrastrukturze AI na pierwszym planie dla inwestorów. Wielu strategów sugeruje, że te spółki są ważniejsze dla pytania o rotację niż dla głównego pytania — czy hossa może rozszerzyć się poza największych hyperscalerów na projektantów chipów, platformy programistyczne i dostawców infrastruktury korzystających z tej samej fali wydatków inwestycyjnych.
Piątek przyniósł także nowy nagłówek dotyczący ropy. Ropa WTI spadła o około 2–3% po doniesieniach, że Iran przekazał propozycję pokojową za pośrednictwem pakistańskich mediatorów, choć ogłoszona wcześniej przez administrację USA morska blokada irańskich portów pozostaje w mocy, a Brent utrzymał się na wysokim poziomie przez cały tydzień. W przyszłym tygodniu poznamy raport o zatrudnieniu w USA za kwiecień, dane ISM dla przemysłu oraz falę wystąpień przedstawicieli Federal Reserve. Każde z tych wydarzeń może wpłynąć na oczekiwania dotyczące stóp procentowych, które obecnie wśród wielu inwestorów w dużej mierze ustabilizowały się na scenariuszu utrzymania ich do 2027 roku.
Dla mega-cap technologii najbliższa przeszkoda została pokonana. Trudniejsze pytanie — czy monetyzacja AI nadąży za rachunkiem wydatków, który rośnie z każdym kwartałem — to kwestia, na którą odpowiedź przyniesie kolejny sezon wyników. Na razie grupa kupiła sobie kolejny kwartał kredytu zaufania.

Nasdaq stoi przed największym dotychczasowym testem wydatków kapitałowych na AI
Nasdaq 100 osiąga nowy rekord tuż przed najbardziej skoncentrowanym 48-godzinnym oknem wyników w tym cyklu — pytanie brzmi, czy handel infrastrukturą AI przetrwa własny sukces.
Nasdaq 100 osiąga nowy rekord tuż przed najbardziej skoncentrowanym 48-godzinnym oknem wyników w tym cyklu — a pytanie, na które inwestorzy wciąż nie znają odpowiedzi, brzmi: czy handel infrastrukturą AI przetrwa własny sukces. Czterech hyperscalerów raportuje w środę. Szacunki rynkowe oparte na wytycznych firm wskazują obecnie, że ich łączne wydatki kapitałowe w 2026 roku wyniosą około 635–665 miliardów dolarów, w porównaniu do około 381 miliardów w 2025 roku. W rezultacie prognozuje się gwałtowny spadek wolnych przepływów pieniężnych u kilku z nich.
To właśnie tę sprzeczność indeks musi wyceniać w czasie rzeczywistym. Hossa opiera się na założeniu, że przychody z AI ostatecznie uzasadnią te wydatki. Odpowiedź zacznie się pojawiać za 48 godzin.
Co indeks już wycenia
Nasdaq 100 zamknął się w poniedziałek na poziomie 27 305,68. Nasdaq Composite zakończył dzień na rekordowym poziomie 24 887,10. S&P 500 zamknął się na rekordowym poziomie 7 173,91. Dow spadł o 0,13%.
Pod tymi pozornie płaskimi ruchami kryje się pozycjonowanie, które wcale nie jest płaskie. Alphabet, Amazon, Meta i Microsoft zyskały w tym miesiącu przed publikacją wyników po ponad 10%. Apple zyskał ponad 6%. Pięć spółek z grupy Magnificent Seven stanowi około jednej czwartej kapitalizacji rynkowej S&P 500, co oznacza, że każda zmiana wytycznych natychmiast wpływa na cały indeks, a nie tylko na segment technologiczny.
Dlaczego liczba wydatków kapitałowych jest ważniejsza niż sam wynik
Wytyczne dotyczące wydatków kapitałowych hyperscalerów stały się najważniejszą pozycją tego cyklu. Amazon prognozuje około 200 miliardów dolarów wydatków kapitałowych w 2026 roku. Alphabet prognozuje 175–185 miliardów. Meta prognozuje 115–135 miliardów. Microsoft zmierza w kierunku około 140–150 miliardów dolarów w roku fiskalnym 2026.
Konsekwencje dla przepływów pieniężnych zaczynają przyciągać uwagę. Analitycy Barclays przewidują, że wolne przepływy pieniężne Meta spadną w 2026 roku o blisko 90%. Analitycy Morgan Stanley prognozują, że wolne przepływy pieniężne Amazonu staną się ujemne o wartość sięgającą kilkunastu miliardów dolarów, podczas gdy analitycy Bank of America zakładają jeszcze głębszy deficyt, bliższy dwudziestu kilku miliardom. Alphabet przeprowadził w listopadzie emisję obligacji o wartości 25 miliardów dolarów, zwiększając swoje zadłużenie długoterminowe na 2025 rok.
Dla inwestorów oznacza to, że same pozytywne wyniki mogą nie wystarczyć, by poruszyć indeks w tym tygodniu. To, co wpłynie na indeks, to sygnały ze strony zarządów dotyczące gotowości do wstrzymania, spowolnienia lub wydłużenia cyklu wydatków — oraz to, czy będą w stanie wskazać dowody monetyzacji uzasadniające dalsze inwestycje.
Jak ten tydzień może zmienić układ sił
Microsoft, Alphabet, Meta i Amazon raportują w skoncentrowanym oknie w środku tygodnia, a Apple dołącza niedługo później. Fed ogłasza swoją decyzję polityczną w tym samym oknie. Inwestorzy wyceniają niemal 100% prawdopodobieństwo, że docelowa stopa federal funds pozostanie na poziomie 3,50–3,75%, a uwaga skupia się na tym, jak Jerome Powell scharakteryzuje ryzyka inflacyjne, w tym wpływ wyższych cen energii.
To oznacza, że cztery raporty hyperscalerów, decyzja Fed i wystąpienie Powella przypadają na jedną sesję giełdową. Wskaźnik zmienności implikowanej dla poszczególnych spółek mega-cap zwykle rośnie przed publikacją wyników, ale to ustawienie zmienności na poziomie indeksu jest kluczowe dla inwestorów Nasdaq 100. Ponieważ cztery spółki, które razem stanowią znaczącą część indeksu, raportują po zamknięciu sesji, ryzyko luki cenowej na otwarciu w czwartek jest strukturalnie większe niż podczas typowej nocy wynikowej.
Najczystszy obraz dla indeksu dadzą dane o wzroście chmury i komentarze dotyczące wydatków kapitałowych. Niektórzy stratedzy sugerują, że wzrost przychodów z chmury w Alphabet i Microsoft musi przyspieszyć lub utrzymać obecne tempo, by uzasadnić wydatki na 2026 rok. Każdy sygnał, że popyt na obciążenia AI nie jest w stanie wchłonąć nowej mocy — lub że sami hyperscalerzy stają się ostrożniejsi w rozbudowie — może zmienić mnożnik, jaki rynek jest gotów zapłacić.
Czego indeks musi bronić
Technicznie rzecz biorąc, Nasdaq 100 handluje powyżej swojej 200-dniowej średniej kroczącej i znacznie powyżej minimów z początku kwietnia. Daje to indeksowi pewną poduszkę, ale oznacza też, że rozczarowująca reakcja na wyniki ma więcej miejsca na powrót do średniej, zanim znajdzie istotne wsparcie. Szczyty z października 2025 roku znajdują się tuż poniżej obecnych poziomów i prawdopodobnie będą stanowić krótkoterminowy punkt odniesienia dla inwestorów obserwujących reakcję po środowych raportach.
Szerokość rynku to drugi czynnik do obserwacji. Większość kwietniowej hossy koncentrowała się w tym samym kompleksie hyperscalerów, który raportuje w tym tygodniu. Jeśli wyniki wywołają rotację zamiast szerokiego rajdu, indeks może się utrzymać, podczas gdy wewnętrzne przywództwo się zmienia — dynamika, którą niektórzy stratedzy opisują jako typowe przekazanie pałeczki w późnym cyklu, a nie szczyt.
Co inwestorzy obserwują dalej
Środowe raporty i decyzja Fed to najbliższe katalizatory. Wyniki Apple w czwartek zamykają cykl Mag 7. Poza tym inwestorzy obserwują, czy którykolwiek z czterech hyperscalerów zrewiduje swój roczny zakres wydatków kapitałowych — w górę lub w dół — oraz czy komentarze dotyczące monetyzacji będą wspierać krzywą wydatków do 2027 roku. Do czasu uzyskania tych odpowiedzi Nasdaq 100 handluje na rekordowych poziomach, opierając się na tezie, która wkrótce zostanie przetestowana w czasie rzeczywistym.

Rajd Bitcoina staje przed pierwszym prawdziwym testem przekonania
Popyt na ETF, który wyniósł Bitcoina z powrotem powyżej 77 000 USD w tym tygodniu, napotyka bezpośrednio sprzedających, których miał pochłonąć.
Popyt na ETF, który wyniósł Bitcoina z powrotem powyżej 77 000 USD w tym tygodniu, napotyka bezpośrednio sprzedających, których miał pochłonąć. Osiem kolejnych sesji napływów do spotowych ETF-ów, o łącznej wartości 2,1 miliarda USD, podniosło Bitcoina o około 12% od kwietniowych minimów — i doprowadziło go do strefy cenowej, w której dane on-chain sugerują, że krótkoterminowi posiadacze historycznie realizowali zyski, zamiast dokupować.
To jest pytanie dotyczące tego rajdu. Nie czy popyt instytucjonalny powrócił — na to odpowiadają przepływy — ale czy pojawia się on wystarczająco wcześnie, by pochłonąć dystrybucję, czy też na tyle późno, by zapewnić płynność wyjścia dla traderów, którzy kupowali niżej.
Ośmiodniowa passa, która zmieniła obraz rynku
Spotowe ETF-y na Bitcoina odnotowały netto napływ 223 milionów USD 23 kwietnia, przedłużając najdłuższą serię napływów od dziewięciodniowej passy z października 2025 roku, która wyniosła Bitcoina na historyczne maksimum 126 000 USD. Skumulowane napływy netto od momentu uruchomienia przekraczają obecnie 58 miliardów USD, a łączna wartość aktywów to około 102 miliardy USD — około 6,5% kapitalizacji rynkowej Bitcoina.
IBIT od BlackRock zdominował ostatni popyt, przyciągając blisko 75% przepływu z czwartku. FBTC od Fidelity był jedynym znaczącym odpływem. Bitcoin wzrósł z około 68 000 USD do 77 650 USD podczas tej passy, a ruch ten niemal idealnie odzwierciedlał powrót popytu na ETF-y po tygodniach nierównej dynamiki na początku kwietnia.
To skupienie ma znaczenie. Gdy przepływ jest tak skoncentrowany w jednym instrumencie, marginesowy nabywca jest wąski, a każde spowolnienie z tego pojedynczego źródła może szybko zmienić nastroje.
Dlaczego poziom 78 100 USD jest obserwowany przez traderów
Dane Glassnode pokazują, że Bitcoin odzyskał swój True Market Mean na poziomie 78 100 USD — średni koszt nabycia aktywnie obracanej podaży. Poziom ten nie był odzyskany od połowy stycznia i historycznie oddziela fazy, w których krótkoterminowi posiadacze są na stratach, od tych, w których są na zyskach.
Drugi klaster on-chain znajduje się w pobliżu 80 100 USD, który Glassnode identyfikuje jako koszt nabycia krótkoterminowych posiadaczy w tym cyklu. Analitycy wskazali oba poziomy jako strefy, w których wcześniejsze rajdy w 2026 roku były zatrzymywane. Implikacja: kolejne 3–5% ma nieproporcjonalnie duże znaczenie techniczne, ponieważ decyduje, czy grupa, która kupowała powyżej 80 000 USD na początku tego roku, wraca do poziomu wyjścia na zero — i czy sprzedadzą, gdy to osiągną.
Niektórzy analitycy sugerują, że popyt na ETF może pełnić funkcję płynności wyjścia dla krótkoterminowych posiadaczy, a nie netto nowego popytu. Inni argumentują, że profil przepływów wygląda strukturalnie inaczej niż podczas wcześniejszych rajdów napędzanych przez detalistów, a dominacja IBIT odzwierciedla pozycjonowanie przez alokatorów, które może być mniej reaktywne na krótkoterminowe ruchy cen.
Divergencja Ethereum
Podczas gdy ETF-y na Bitcoina kontynuowały swoją passę, spotowe ETF-y na Ethereum przerwały 10-dniową serię napływów 23 kwietnia odpływem w wysokości 75,9 miliona USD. Ether w tym samym okresie radził sobie gorzej, spadając do około 2 317 USD po otwarciu sesji azjatyckiej w okolicach 2 375 USD.
Dominacja Bitcoina wzrosła z powrotem do około 60%. To najczystszy sygnał dla traderów, że kapitał rotuje konkretnie do BTC, a nie szeroko do kryptowalut. W poprzednich cyklach podobne skoki dominacji pojawiały się zarówno na początku, jak i na końcu głównych wzrostów BTC, dlatego ten odczyt jest przedmiotem sporów, a nie jednoznacznie kierunkowy.
Wygasanie opcji i makro tło
Prawie 10 miliardów USD w nominałach opcji na BTC i ETH ma wygasnąć 24 kwietnia, w tym około 8,5 miliarda USD powiązanych z BTC i 1,3 miliarda USD z ETH. Wygasania tej wielkości zwykle kompresują zmienność przed wydarzeniem i uwalniają ją tuż po nim, dając traderom krótkoterminowy katalizator zmienności niezależny od fundamentalnej historii przepływów.
Tło makro pozostaje nierozstrzygnięte. Rozmowy USA–Iran nie przyniosły większych postępów, żegluga przez Cieśninę Ormuz pozostaje mocno zakłócona, a ropa handluje w pobliżu 100 USD po gwałtownym wzroście. Obecna siła Bitcoina jest nietypowa w tym kontekście — przepływy do bezpiecznych przystani trafiały głównie do złota i dolara, podczas gdy BTC jest kupowany w oparciu o narrację mającą niewiele wspólnego z geopolityką. To rozdzielenie jest albo oznaką dojrzewającego udziału instytucji, albo ostrzeżeniem, że przepływy do ETF-ów są niewrażliwe na ryzyka makro, które powinny mieć znaczenie.
Co dalej obserwują traderzy
Krótkoterminowym testem jest to, czy Bitcoin zdoła zamknąć się zdecydowanie powyżej 80 100 USD i utrzymać ten poziom. Czyste wybicie sygnalizowałoby, że grupa krótkoterminowych posiadaczy została pochłonięta, a nie skłoniona do sprzedaży. Odrzucenie sugerowałoby, że popyt na ETF, choć trwały, nie jest jeszcze wystarczająco duży, by oczyścić podaż powyżej.
Poza tym dziewiąty z rzędu dzień napływów do ETF zrównałby się z passą z października 2025 roku — to symboliczny punkt, na który traderzy będą zwracać uwagę, szukając kontynuacji lub wyczerpania. Ustabilizowanie przepływów Ethereum lub dalsze pogłębienie się różnicy BTC/ETH może zadecydować, czy zostanie to odczytane jako wydarzenie specyficzne dla Bitcoina, czy początek szerszej rotacji w kryptowalutach.
Czego rynek jeszcze nie potrafi odpowiedzieć, to czy popyt instytucjonalny pojawia się wcześnie czy późno w tym ruchu — i to jest pytanie, które kolejne sesje wycenią.

Rekordowa hossa S&P 500 opiera się na wąskich fundamentach
S&P 500 powrócił na rekordowe poziomy powyżej 7 100, ale najnowszy wzrost wydaje się bardziej kruchy, niż sugeruje to sam nagłówek.
S&P 500 powrócił na rekordowe poziomy powyżej 7 100, ale najnowszy wzrost wydaje się bardziej kruchy, niż sugeruje to sam nagłówek. Pod powierzchnią, strategowie wskazują na skoncentrowane przywództwo, ograniczony udział oraz silną zależność od zmieniających się nagłówków dotyczących Bliskiego Wschodu, co sprawia, że rynek jest narażony na spadki, jeśli napływ wiadomości się pogorszy.
Indeks referencyjny odnotował silne odbicie od dołka z końca marca. Jedna z głównych agencji informacyjnych zauważa, że w kwietniu wzrósł on o prawie 9%, co czyni ten miesiąc jednym z najsilniejszych wzrostów w ostatnich latach. Inna informuje, że S&P 500 po raz pierwszy przekroczył 7 000 punktów pod koniec stycznia, napędzany entuzjazmem wokół akcji związanych ze sztuczną inteligencją, a następnie po raz pierwszy zamknął się powyżej 7 000 w połowie kwietnia, ustanawiając serię nowych rekordów wszech czasów. Najnowszy etap wzrostów nastąpił mimo trwającej wojny z udziałem Iranu, która początkowo wywołała gwałtowny wzrost cen ropy i na krótko wprowadziła amerykańskie akcje w korektę na początku roku.
Weekendowy spadek po powrocie napięć wokół cieśniny Ormuz
Ostatni optymizm został zachwiany w miniony weekend, gdy napięcia między Waszyngtonem a Teheranem ponownie wzrosły wokół cieśniny Ormuz, kluczowej trasy dla światowych dostaw ropy. Według szeroko cytowanej depeszy, siły USA przejęły irański statek towarowy pod banderą Iranu, a Iran odpowiedział nowymi groźbami, które zwiększyły ryzyko ponownych ograniczeń ruchu tankowców przez cieśninę. To odnowiło obawy, że cieśnina, która niedawno została ponownie otwarta dla żeglugi handlowej, może znów zostać zakłócona.
W poniedziałek, 20 kwietnia, amerykańskie akcje oddały niewielką część swoich rekordowych wzrostów. S&P 500 spadł o około 0,2%–0,3%, Nasdaq Composite obniżył się o podobny margines, a Dow Jones Industrial Average zakończył dzień nieco niżej, gdy wzrost cen ropy i nowa niepewność geopolityczna skłoniły część inwestorów do realizacji zysków.
Ropa Brent gwałtownie wzrosła po najnowszych doniesieniach, rosnąc o około 5%–6% do poziomu środkowych 90 dolarów za baryłkę, podczas gdy amerykańskie benchmarki ropy również zyskały. Ceny pozostały jednak poniżej trzycyfrowych szczytów z okresu wcześniejszych zakłóceń, ale ruch ten podkreślił, że kanał energetyczny do inflacji pozostaje aktywnym ryzykiem dla rynków.
Rekordowy rajd napędzany przez kilku gigantów
To, co niepokoi specjalistów rynku, to nie jednodniowy spadek, lecz struktura wcześniejszego wzrostu. Jedno z głównych mediów finansowych opisuje najnowszy rekordowy rajd jako mający wiele cech „niekochanej” hossy, wskazując na wąskie przywództwo, niskie wolumeny obrotu i stonowane nastroje inwestorów, mimo że S&P 500 ustanawia nowe szczyty.
Z analizy wynika, że około 45% odbicia od dołka z końca marca zostało napędzone przez zaledwie pięć spółek o dużej kapitalizacji, co podkreśla, jak bardzo postęp rynku skoncentrował się w niewielkiej grupie zwycięzców. Wskaźniki szerokości rynku pokazują, że mniej niż połowa spółek z S&P 500 notowana jest powyżej swoich 200-dniowych średnich kroczących, co według cytowanych strategów jest profilem bardziej typowym dla odbicia w trakcie korekty niż dla początkowej fazy szerokiej hossy.
Sektor technologiczny i związany ze sztuczną inteligencją wykonał większość ciężkiej pracy. Indeks śledzący koszyk największych amerykańskich spółek technologicznych zyskał około 20% od dołka z końca marca, odwracając znaczący spadek z ubiegłorocznego szczytu. To odbicie było kluczowym motorem wzrostu S&P 500 do nowych rekordów. W tej grupie poszczególne spółki-wyznaczniki stały się symbolem zwrotu, silnie odrabiając wcześniejsze spadki.
Analitycy ostrzegają, że gdy niewielka grupa megakapów odpowiada za tak dużą część wzrostów indeksu, trwałość hossy w dużej mierze zależy od tego, czy te spółki nadal będą przekraczać oczekiwania dotyczące zysków i utrzymywać wysokie wyceny. Jeśli któraś z czołowych firm się potknie, brak szerokiego udziału pod nimi może spotęgować spadki.
Wyniki i wyceny: wsparcie z zastrzeżeniami
Pierwsze sygnały z sezonu raportów za pierwszy kwartał pomogły wzmocnić argumenty za hossą. Główne agencje informacyjne podają, że zyski amerykańskich firm mają w tym roku solidnie rosnąć, a sektor technologiczny i pokrewne odgrywają wiodącą rolę, a podzbiór spółek S&P 500, które już opublikowały wyniki, w dużej mierze przekroczył prognozy analityków. Kilka dużych amerykańskich banków przedstawiło lepsze od oczekiwań wyniki i podkreśliło odporność wydatków konsumenckich, mimo miesięcy wyższych stóp procentowych i podwyższonego ryzyka geopolitycznego.
Jednocześnie wskaźniki wyceny sugerują, że pole do rozczarowań jest ograniczone. Przy S&P 500 na rekordowych poziomach, wskaźniki ceny do zysku prognozowanej na przyszłość powróciły w okolice szczytów z początku roku, przez co akcje są wyceniane z premią względem długoterminowych średnich, według strategów cytowanych w najnowszych raportach. Niektóre badania przytaczane w prasie finansowej wskazują również, że rewizje prognoz zysków w górę od początku konfliktu z Iranem były skoncentrowane w stosunkowo niewielkiej grupie spółek, a nie szeroko rozłożone w całym indeksie.
Dla inwestorów taka kombinacja — wysokie wyceny, skoncentrowane przywództwo w zyskach i niepewność geopolityczna — oznacza, że nawet umiarkowane rozczarowania w wynikach lub prognozach, zwłaszcza ze strony dużych spółek technologicznych i powiązanych ze sztuczną inteligencją, mogą wywołać bardziej wyraźny spadek.
Na co rynki patrzą dalej
Przebieg konfliktu i status cieśniny Ormuz pozostają kluczowe dla krótkoterminowych perspektyw aktywów ryzykownych. Ostatnie relacje rynkowe podkreślają, jak bardzo akcje stały się wrażliwe na każdy zwrot w historii dotyczącej Ormuzu — Wall Street rośnie, gdy Iran decyduje się ponownie otworzyć cieśninę i ceny ropy spadają, by następnie oddać część zysków, gdy nowe napięcia zwiększają ryzyko ponownych zakłóceń.
Jeśli impas ponownie się rozładuje, a ruch tankowców przez Ormuz będzie kontynuowany, zmniejszy to presję na ceny energii, oczekiwania inflacyjne i politykę banków centralnych, potencjalnie dając bykom na rynku akcji więcej przestrzeni do wzrostów. Z kolei załamanie rozmów lub dalsza eskalacja mogą ponownie podbić ceny ropy w okolice ostatnich szczytów i zmusić inwestorów do ponownej oceny założeń dotyczących wzrostu, zysków i polityki stóp procentowych.
Tymczasem wskaźniki szerokości rynku i trendy przywództwa będą uważnie obserwowane. Jeśli wzrosty zaczną się rozszerzać poza garstkę megakapów — z większą liczbą członków S&P 500 odzyskujących kluczowe średnie kroczące i sektorami spoza technologii wnoszącymi większy wkład w zwroty — strategowie twierdzą, że wzmocni to argumenty za trwalszą hossą. Jeśli natomiast nowe szczyty nadal będą opierać się na wąskich fundamentach, a ryzyka geopolityczne pozostaną wysokie, przedział 7 000–7 100 może działać bardziej jako sufit niż nowa podłoga dla indeksu.

Q1 2026 earnings season: What traders are watching
The question traders are navigating is not whether Q1 numbers were good, but whether company guidance can hold up under conditions that no forecast model anticipated three months ago.
The S&P 500 has clawed back to within reach of its pre-war highs. The Nasdaq has posted nine consecutive daily gains. Goldman Sachs just delivered one of its strongest quarters on record. On the surface, Q1 2026 earnings season reads as a story of corporate resilience. The contradiction is that every one of those results landed into a market where oil is trading above $100, headline inflation re-accelerated to 3.3% in March, the Federal Reserve is on hold, and a US naval blockade of Iranian ports was ordered on 13 April. The question traders are navigating is not whether Q1 numbers were good — early indications suggest they were — but whether company guidance can hold up under conditions that no forecast model anticipated three months ago.
US earnings season for Q1 2026 is running on its standard schedule. Banks report first, followed by technology and semiconductors mid-week, then big tech in the final week of April. Here is the reporting cadence traders are tracking:
Financials: What the bank results actually signal
Goldman Sachs opened the season on 13 April with earnings per share of $17.55 against a consensus of $16.47, on revenue of $17.23 billion. Equities trading revenue reached $5.33 billion — a record for the firm — driven by prime brokerage activity and elevated market volatility. Investment banking fees surged 48% year-over-year. By headline metrics, the quarter was strong. Yet the stock fell on the day, a reminder that in this earnings season the beat matters less than the guidance and the macro context it arrives in.
The more consequential bank read comes from JPMorgan Chase, Wells Fargo, and Citigroup, all reporting 14 April. JPMorgan's results carry the most interpretive weight. CEO Jamie Dimon's commentary on consumer health, credit conditions, and the economic outlook functions as a de facto proxy for the Wall Street read on the US economy. On the earnings call, JPMorgan pointed to low‑single‑digit growth in discretionary card spending year-to-date — the consumer is intact, but not accelerating. Options markets were pricing a clearly larger‑than‑usual move in JPMorgan shares into earnings, reflecting the degree of uncertainty around both the results and the macro commentary.
The signal traders should watch beyond the headline beat: loan loss provisions and net interest income guidance for the second half. With the 10-year Treasury yield near 4.30% — above where most bank models assumed rates would be by mid-2026 — net interest margins remain elevated. But if bank CEOs signal deteriorating credit quality or pull NII guidance for H2, it would suggest the weight of persistent inflation and elevated energy costs is beginning to reach the consumer balance sheet.
Technology and semiconductors: The AI capex stress test
TSMC reports Thursday 16 April, and its call is the most consequential single data point of the week for technology traders. The top line is already known — the company disclosed Q1 revenue of $35.71 billion, up 35% year-over-year, beating the top end of its guided range. What the market does not yet know is whether management will maintain, raise, or trim the US$52–56 billion capital expenditure range it has outlined for 2026 — a scale of spending that underpins much of the current AI infrastructure build-out narrative across Nasdaq-listed names.
The underlying concern some strategists have raised is straightforward. Analysts project that the four major US hyperscalers — Microsoft, Alphabet, Amazon, and Meta — could collectively spend around US$635–665 billion on AI infrastructure in 2026, nearly double their estimated 2025 outlays. Several of those forecasts also point to meaningful free cash flow compression as a consequence of that capex surge. If any of them signals a capex pause or reduction when they report in late April, TSMC's demand outlook changes — and so does the valuation case for the Nasdaq 100, which has been trading above its 200-day moving average near 24,400 on the assumption that AI revenue will eventually justify the spend.
Netflix reports the same day, after the US market close. The company has guided to Q1 revenue of roughly US$12.2 billion, about 15% year-over-year growth, with Street forecasts putting operating margins in the high‑20s. The key variable is the ad-supported tier, which some analyst estimates suggest now accounts for roughly 30% of new sign‑ups and could roughly double its revenue contribution over the course of 2026 if current trends hold. If ad revenue momentum shows signs of slowing, it would be an early warning signal ahead of Meta and Alphabet — both heavily dependent on digital advertising — reporting the following week.
Cross-asset context: How earnings interact with the macro environment
Earnings season does not exist in isolation. The multi-asset landscape surrounding it is shaping how results are being interpreted in real time.
The dollar index has pulled back from its 2026 peak but remains above 98, supported by safe-haven demand from the Iran conflict and the rate differential created by the Fed's pause at 3.50–3.75%. A strong earnings season that reinforces US growth outperformance may push the dollar higher — which would apply pressure to commodities priced in USD. Gold has already fallen more than 10% from its January peak in the mid‑US$4,000s per ounce, a counterintuitive move during a geopolitical conflict explained by the inflation channel: oil above US$100 drives real yield expectations higher and strengthens the dollar, both of which work against gold.
The 10-year Treasury yield near 4.30% is the variable with the widest cross-asset reach. If big tech guidance in late April suggests AI revenue is beginning to materialise at scale — validating the capex cycle — it could prompt a reassessment of both growth and inflation expectations simultaneously, pushing yields higher and compressing growth equity valuations. Conversely, if guidance is cautious or withdrawn, the market may begin pricing a sharper growth slowdown, which would support Treasuries and weigh on the dollar.
What remains unresolved
Analysts estimated S&P 500 earnings growth of approximately 13% for Q1 2026 heading into this season. If early beat patterns hold — with roughly 73% of early reporters clearing estimates — some strategists see a path for actual growth to finish closer to the high‑teens, potentially around 19–20%. That would be a meaningful positive for equity sentiment. But strong Q1 numbers do not resolve the Iran conflict, reset oil prices, or clarify the tariff trajectory. Several consumer-facing companies have already signalled difficulty providing reliable forward guidance, citing tariff volatility and energy cost uncertainty. If that pattern spreads to large-cap technology in late April, it would weigh on equity markets regardless of what the Q1 numbers ultimately show.
Tesla on approximately 20 April and the big tech cohort from 28 April will determine whether the current equity rally is justified by fundamentals or running ahead of them.

USD/JPY nears 160 as oil shock traps the BOJ
The Hormuz blockade has placed the Bank of Japan in one of its sharpest policy binds in recent memory.
The Hormuz blockade has placed the Bank of Japan in one of its sharpest policy binds in recent memory. The same energy shock that is strengthening the dollar and pushing USD/JPY toward 160 is also stoking the inflation that may compel the BOJ to raise rates — yet tightening into a growth shock carries its own risks for an economy heavily reliant on fuel imports.
USD/JPY traded around 159.30 on Monday, near the top of its 52‑week range just below the 160.00 level. The dollar extended its recent gains against a basket of peers as Washington moved ahead with plans for a naval blockade of the Strait of Hormuz, helping to drive crude oil back above 100 dollars a barrel and lifting safe‑haven demand for the greenback.
The inflation trap
Japan's wholesale price data, released on 10 April, laid bare the scale of the problem facing policymakers. The corporate goods price index rose more than expected in March, accelerating from February’s pace and underscoring persistent wholesale price pressures. Yen‑based import prices also jumped sharply from a month earlier, as higher energy, metals, and chemical costs broadened across the economy.
The data arrived days before the blockade was confirmed. With Brent now trading back above 100 dollars a barrel, analysts expect those import cost pressures to deepen further in April. Japan imports the vast majority of its energy needs and has no domestic oil production of significance, leaving its economy unusually exposed to supply disruptions in the Persian Gulf.
BOJ Deputy Governor Ryozo Himino told parliament last Friday that Japan was not in stagflation, while warning that a prolonged Middle East shock pushing prices up and growth down would pose a ‘dilemma and difficult problem’. If the Middle East conflict persists and simultaneously pushes inflation higher while weighing on growth, he said, it "would pose a dilemma and difficult problem." That careful framing from a senior central bank official was widely read by markets as a signal that the April 27-28 meeting remains live.
Rate hike odds and the 60% question
By 10 April, markets were already pricing in around a 60% probability of a BOJ rate hike at the April meeting, even before the latest escalation in the Hormuz crisis. The five-year Japanese government bond yield touched a record high on 10 April, reflecting expectations that tightening could come sooner than previously anticipated.
The BOJ held its policy rate at 0.75% at the March meeting in an 8–1 vote. At an earlier meeting in January, board member Hajime Takata had already dissented in favour of raising the policy rate to 1.0%, underscoring his push for a faster pace of tightening. His position was notable: even before the latest escalation, one BOJ member judged that the balance of risks warranted faster action. In a recent interview, former BOJ board member Seiji Adachi said he sees the central bank as more likely to raise rates in April, once it has a fuller set of inflation data.
Japan’s trade minister said on 12 April that BOJ policy to ‘boost the yen could be an option’ to curb inflation, a remark investors read as softening official resistance to using tighter monetary policy as a currency‑defence tool.
The 160 threshold and intervention risk
The 160 level carries particular weight. The pair has approached this area during past episodes of yen weakness that prompted intervention by Japanese authorities, reinforcing 160.00 as a level traders watch closely. At 159.30, USD/JPY sits close enough to that zone for traders to factor intervention risk into positioning.
Analysts at major global banks have warned that persistently wide US–Japan yield differentials, negative real rates in Japan, and structural capital outflows could keep upward pressure on USD/JPY and make a test of the 160 area over time hard to rule out. With the Fed funds rate still well above 3.5% and the BOJ at 0.75%, that yield gap remains one of the widest among major economies — a structural anchor keeping yen weakness in place even if the BOJ delivers one or two additional hikes.
There is a further technical dynamic. Some strategists argue that episodes of Brent trading above 100 dollars a barrel tend to be broadly supportive for USD/JPY, given Japan’s heavy reliance on imported energy. The return of oil to triple digits may therefore act as a floor for the pair in the near term, regardless of what the BOJ signals.
Consumer confidence and the growth risk
The case for caution at the BOJ is not without substance. Consumer confidence in Japan deteriorated noticeably in March, according to government survey data, highlighting the strain that higher fuel costs are placing on households. Soaring fuel costs are squeezing household purchasing power, while corporate margins face pressure from rising input costs that cannot fully be passed on.
This is the dilemma in its starkest form. Hiking rates to fight inflation and defend the yen could raise borrowing costs on an economy already under strain from the energy shock. Holding rates could allow yen weakness to compound, driving import prices still higher and adding to the very inflation the BOJ is trying to contain.
What traders are watching
The April 27-28 meeting is the primary near-term catalyst. BOJ Governor Kazuo Ueda's pre-meeting communications will be closely monitored — analysts have drawn parallels with the guidance he provided in December ahead of the last rate increase. Any signal of the BOJ's intent, in either direction, may move USD/JPY sharply.
Beyond the meeting itself, the trajectory of the conflict matters directly. If the blockade holds and crude oil remains above $100 into late April, the import price channel could intensify the BOJ's inflation concern and strengthen the case for action. If diplomacy produces a ceasefire — as briefly appeared possible during talks last week — the yen could recover rapidly as the safe‑haven dollar bid unwinds and oil prices fall back.
For now, USD/JPY sits at a level where the next 48 hours of geopolitical news and the next 14 days of central bank communication may prove more consequential than any single data release.

Złoto rośnie, gdy zawieszenie broni zmienia argumenty dla byków
Ceny złota odbiły do najwyższych poziomów od prawie trzech tygodni po tym, jak Stany Zjednoczone i Iran zgodziły się na dwutygodniowe zawieszenie broni.
Ceny złota odbiły do najwyższych poziomów od prawie trzech tygodni po tym, jak Stany Zjednoczone i Iran zgodziły się na dwutygodniowe zawieszenie broni, mimo że perspektywa deeskalacji normalnie powinna ostudzić popyt na bezpieczną przystań. Złoto spot wzrosło w środę o ponad 2%, osiągając poziom około połowy przedziału 4700 dolarów za uncję, po tym jak wcześniej skoczyło o ponad 3% do najsilniejszego poziomu od 19 marca, podczas gdy amerykańskie kontrakty futures na złoto z dostawą w czerwcu również zyskały.
Ruch ten następuje po gwałtownej wyprzedaży w marcu, kiedy złoto spadło o około 10%, ponieważ rosnące ceny ropy, utrzymująca się inflacja i solidne dane gospodarcze z USA skłoniły inwestorów do ograniczenia oczekiwań dotyczących obniżek stóp procentowych przez Federal Reserve. Wyższe rentowności Treasury i silniejszy dolar obciążyły metal nieprzynoszący dochodu, nawet gdy konflikt w Iranie się nasilał. Środowy rajd sugeruje, że na razie zmiany w perspektywach stóp procentowych i kursu walutowego wywierają większy wpływ na złoto niż same wahania ryzyka geopolitycznego w nagłówkach.
Zawieszenie broni, ropa i tło makroekonomiczne
Zawieszenie broni, ogłoszone po tym, jak prezydent USA Donald Trump zgodził się zawiesić ataki na dwa tygodnie w zamian za ponowne otwarcie przez Iran Cieśniny Ormuz dla dostaw energii, wywołało szeroki rajd ulgi na światowych rynkach. Ceny ropy gwałtownie spadły, a kluczowe benchmarki cofnęły się poniżej poziomu 100 dolarów, gdy traderzy ponownie ocenili ryzyko przedłużających się zakłóceń w dostawach. Jednocześnie dolar amerykański osłabł z ostatnich szczytów, a rynki obligacji umocniły się, zmniejszając presję na realne rentowności.
Analitycy cytowani przez główne media twierdzą, że ta kombinacja słabszego dolara, niższych cen ropy i zmniejszonych obaw o inflację w najbliższym czasie pomogła ożywić zainteresowanie złotem, nawet gdy bezpośrednia premia wojenna zanika. Niektórzy zauważają również, że kruchy charakter zawieszenia broni nadal wspiera popyt na zabezpieczenia przed dalszą zmiennością.
Stopy, inflacja i co dalej
Dla Fed wstrząs na Bliskim Wschodzie skomplikował i tak już niepewną ścieżkę stóp procentowych. Protokół z marcowego posiedzenia banku centralnego, opublikowany w środę, pokazał, że urzędnicy pozostają zaniepokojeni, że inflacja może pozostać powyżej celu przez dłuższy czas, częściowo z powodu wcześniejszych wzrostów cen ropy. Chociaż wielu decydentów nadal widzi możliwość obniżenia stóp w czasie, protokół podkreślił również gotowość do utrzymania otwartej opcji dalszego zacieśnienia, jeśli presja cenowa nie ustąpi.
Traderzy będą teraz oczekiwać nadchodzących danych o inflacji w USA, aby ocenić, czy niedawny spadek cen ropy przełoży się na jakąkolwiek ulgę dla wzrostu cen ogółem. Odczyt silniejszy niż oczekiwano mógłby wzmocnić narrację o wyższych stopach przez dłuższy czas, co zwykle ogranicza rajdy złota poprzez podnoszenie rentowności i dolara. Z kolei słabsze dane mogłyby wspierać pogląd, że Fed będzie w końcu w stanie złagodzić politykę, co byłoby bardziej korzystne dla metalu.
Krucha równowaga
Samo zawieszenie broni pozostaje tymczasowe i warunkowe, a negocjacje mają być kontynuowane w Pakistanie w tym tygodniu, przy czym wszystkie strony przyznają, że istnieją znaczące nierozwiązane kwestie. Jakiekolwiek załamanie rozmów, które ponownie podniosłoby ceny ropy lub rozbudziło obawy przed szerszym konfliktem, mogłoby szybko zmienić równowagę czynników wpływających na złoto, potencjalnie przywracając silniejszy popyt na bezpieczną przystań, nawet jeśli zaostrzyłoby to warunki finansowe.
Na razie złoto jest rozrywane między dwiema siłami: ulgą, która obniżyła ceny energii i wsparła słabszego dolara, oraz utrzymującą się niepewnością zarówno co do trajektorii konfliktu, jak i reakcji Fed na uporczywą inflację. To, jak rozwiąże się to napięcie — poprzez napływające dane, komunikację banku centralnego lub rozwój sytuacji na miejscu — prawdopodobnie zdecyduje, czy ostatnie odbicie oznacza początek bardziej trwałego trendu wzrostowego, czy tylko pauzę na wciąż kruchym rynku.

Ropa naftowa między nadziejami na pokój a szokiem podażowym
Ceny ropy naftowej spadły 6 kwietnia, gdy inwestorzy rozważali proponowany plan zakończenia wrogości między Stanami Zjednoczonymi a Iranem wobec utrzymujących się zagrożeń dla dostaw przez Cieśninę Ormuz.
Ceny ropy naftowej spadły 6 kwietnia, gdy inwestorzy rozważali proponowany plan zakończenia wrogości między Stanami Zjednoczonymi a Iranem wobec utrzymujących się zagrożeń dla dostaw przez Cieśninę Ormuz. Ropa Brent spadła do około 107 USD za baryłkę w warunkach zmiennego handlu, podczas gdy amerykańska West Texas Intermediate (WTI) zbliżyła się do poziomu niskich 100 USD. Oba benchmarki pozostają znacznie powyżej poziomów sprzed konfliktu.
Według Reuters, Pakistan przedstawił Waszyngtonowi i Teheranowi propozycję w dwóch etapach. Zakłada ona natychmiastowe zawieszenie broni i ponowne otwarcie Cieśniny Ormuz, a następnie 15 do 20 dni rozmów w celu sfinalizowania szerszego porozumienia, wstępnie nazwanego „Porozumieniem Islamskim”. Oddzielne doniesienia Axios sugerują, że mediatorzy rozważają także możliwe 45-dniowe zawieszenie broni, co podkreśla szeroki zakres możliwych scenariuszy.
Poważne zakłócenia dostaw w kluczowym wąskim gardle
Konflikt poważnie zakłócił przepływy przez Cieśninę Ormuz, która zwykle odpowiada za około jedną piątą światowych dostaw ropy naftowej i skroplonego gazu ziemnego. U.S. Energy Information Administration opisuje ją jako najważniejsze na świecie wąskie gardło tranzytu ropy, obsługujące około 20% globalnej konsumpcji płynnych produktów naftowych.
Ograniczenia w ruchu zmusiły wielu operatorów tankowców do zawieszenia rejsów, co gwałtownie ograniczyło eksport od producentów z Zatoki Perskiej. Chociaż niektóre transporty są kontynuowane, przepływy pozostają znacząco ograniczone, utrzymując obawy o podaż w centrum wyceny rynkowej.
Ostatnie wahania cen odzwierciedlają tę niepewność. Reuters informuje, że amerykańska ropa potrafiła wzrosnąć o ponad 11% w jednej sesji, a Brent również notowała gwałtowne wzrosty podczas okresów eskalacji. Międzynarodowa Agencja Energetyczna ostrzegła, że konflikt wywołał wyjątkowo duży szok podażowy na rynku ropy, z bardzo dużymi wolumenami tymczasowo wycofanymi z rynku.
Ryzyko eskalacji utrzymuje rynki w napięciu
Prezydent USA Donald Trump ostrzegł, że Stany Zjednoczone mogą zaatakować infrastrukturę energetyczną Iranu, jeśli cieśnina nie zostanie ponownie otwarta, jednocześnie sygnalizując, że porozumienie jest nadal możliwe. Według Reuters, obie strony analizują propozycję mediowaną przez Pakistan, choć nie potwierdzono oficjalnej odpowiedzi.
To połączenie postępów dyplomatycznych i ryzyka eskalacji utrzymuje rynki ropy w wysokiej reaktywności. Ceny gwałtownie się zmieniają w odpowiedzi na doniesienia o negocjacjach, propozycjach i napięciach geopolitycznych, co podkreśla, jak nastroje zmieniają się wraz z rozwojem sytuacji.
Scenariusze cenowe pozostają szerokie
Analitycy cytowani przez Reuters sugerują, że ceny ropy mogą pozostać podwyższone w większości scenariuszy konfliktu. Wycenianie na rynku opcji wskazuje, że Brent może zbliżyć się do 150 USD za baryłkę, jeśli zakłócenia będą się utrzymywać, zwłaszcza jeśli wzrośnie skala zniszczeń infrastruktury.
Jednocześnie trwałe zawieszenie broni i ponowne otwarcie Ormuz mogłyby złagodzić ceny, gdy podaż wróci, a premia za ryzyko geopolityczne wygaśnie. Niektóre instytucje zauważają, że może to odwrócić część ostatnich wzrostów, w zależności od tego, jak szybko przepływy się unormują.
Szeroki zakres możliwych rezultatów odzwierciedla poziom niepewności. Przy znaczącym udziale globalnej podaży objętym konfliktem, rynki balansują między przedłużonymi zakłóceniami a wynegocjowanym powrotem do bardziej stabilnych warunków.
Na co teraz patrzą traderzy
Struktura rynku nadal sygnalizuje napięte warunki. Krzywe kontraktów terminowych pozostają w głębokiej backwardation, z kontraktami krótkoterminowymi notowanymi powyżej tych z dłuższym terminem, co wskazuje na silny popyt na natychmiastowe dostawy. Zmienność również gwałtownie wzrosła, a ostre dzienne wahania napędzane są szybkimi zmianami oczekiwań.
Traderzy skupiają się teraz na tym, czy wysiłki dyplomatyczne przełożą się na zawieszenie broni i ponowne otwarcie Ormuz, czy też negocjacje utkną w martwym punkcie. Uwaga kieruje się także na dane o inflacji w USA. Bloomberg informuje, że ekonomiści oczekują, iż marcowy indeks cen konsumpcyjnych wzrośnie o około 1% miesiąc do miesiąca, co może dać wczesną wskazówkę, jak wyższe ceny energii przekładają się na szerszą inflację.

EUR/USD odbija się, gdy popyt na dolara jako bezpieczną przystań słabnie
Euro zyskuje na wartości, ale pytaniem, które wisi nad rynkami walutowymi, jest to, czy mamy do czynienia z prawdziwym punktem zwrotnym, czy tylko z ulgową korektą opartą na kruchych fundamentach.
Euro zyskuje na wartości 1 kwietnia, ale pytaniem, które wisi nad rynkami walutowymi, jest to, czy mamy do czynienia z prawdziwym punktem zwrotnym, czy tylko z ulgową korektą opartą na kruchych fundamentach. Jeden raport — że prezydent Trump zasugerował, iż kampania przeciwko Iranowi może zakończyć się wcześniej niż wcześniej przypuszczano — odwrócił tygodnie popytu na dolara jako bezpieczną przystań, jednak siły strukturalne, które sprowadziły EUR/USD do trzymiesięcznego minimum, pozostają w mocy.
Para zyskała około pół procenta, wracając do poziomów w połowie przedziału $1,15, częściowo odrabiając straty z marca, który był jednym z najgorszych miesięcy dla euro od prawie roku.
Brutalny kwartał dla euro
Euro spadło w marcu o około 2,5% względem dolara, co stanowi największy miesięczny spadek od lipca, a w całym pierwszym kwartale straciło blisko 2% — to najgorszy kwartalny wynik od III kwartału 2024 roku. To osłabienie wynikało niemal wyłącznie z jednego źródła: wyjątkowej podatności Europy na wysokie ceny ropy.
Kiedy amerykańskie i izraelskie ataki na Iran wywołały pod koniec lutego gwałtowny wzrost cen ropy Brent, euro stało się jedną z najmocniej dotkniętych głównych walut. W przeciwieństwie do Stanów Zjednoczonych, które od prawie dekady są eksporterem netto energii, strefa euro jest silnie uzależniona od importu ropy. Każdy dolar dodany do ceny ropy działa jak podatek na wzrost gospodarczy Europy, a ponieważ Brent przez większą część marca utrzymywał się powyżej 100 dolarów za baryłkę, inwestorzy agresywnie ograniczali ekspozycję na euro. Dolar, jednocześnie korzystający z napływu kapitału do bezpiecznych przystani oraz względnej odporności na zakłócenia energetyczne, zyskał w tym miesiącu około 2,5% — również najwięcej od lipca.
Niemożliwa pozycja EBC
Stanowisko Europejskiego Banku Centralnego dodało kolejny poziom złożoności. EBC utrzymał stopę depozytową na poziomie 2,0% podczas lutowego posiedzenia, co oznacza piąte z rzędu utrzymanie stóp, a marcowe projekcje potwierdziły podejście uzależnione od danych, rozpatrywane z posiedzenia na posiedzenie. Analitycy zauważają, że prognozy pracowników EBC pozostawiają niewiele miejsca na dalsze umocnienie euro bez ryzyka, że inflacja spadnie poniżej celu 2%, podczas gdy przedłużający się szok na rynku ropy mógłby jednocześnie osłabić wzrost gospodarczy.
To stagflacyjne ograniczenie pozostawiło EBC niewielkie pole manewru. W pewnych momentach marca rynki terminowe zaczęły wyceniać możliwość podwyżek stóp przez EBC już w lipcu — co stanowiło dramatyczne odwrócenie oczekiwań na obniżki stóp, które dominowały na początku roku. Analitycy z JPMorgan zauważyli, że dotychczasowe ruchy kursowe nie osiągnęły jeszcze poziomów, które EBC uznałby za alarmujące, ale ostrzegli, że pogarszające się dane o wzroście lub gwałtowniejszy spadek euro mogą szybko zmienić tę ocenę.
Obraz techniczny: odbicie po spadkach
Z technicznego punktu widzenia EUR/USD zbliżył się do wsparcia w okolicach $1,1505 — najniższego poziomu od ponad trzech miesięcy — zanim doniesienia o deeskalacji wywołały obecne odbicie. Odbicie w kierunku $1,1532–1,1543 przybliżyło parę do krótkoterminowego oporu. Indeks dolara, utrzymujący się w pobliżu 99,96–100,00, pozostaje podwyższony względem poziomów sprzed konfliktu, co sugeruje, że rynek nie porzucił jeszcze całkowicie preferencji dla greenbacka.
Jen również odnotował równoległe odbicie wraz z euro, a USD/JPY cofnął się z ostatnich szczytów w wysokich okolicach 150 po tym, jak japońscy urzędnicy ponownie ostrzegli przed spekulacyjną sprzedażą jena i zasugerowali, że uważnie obserwują rynki.
Sprzeczne sygnały zaciemniają perspektywy
Strategowie zauważają, że para wykazywała wyjątkową wrażliwość na ceny ropy przez cały okres konfliktu, a każda nowa eskalacja może szybko odwrócić dzisiejsze wzrosty. To ryzyko było widoczne już 1 kwietnia: wysocy urzędnicy USA ostrzegli, że najbliższe dni będą decydujące i zagrozili intensyfikacją ataków, jeśli Teheran nie ustąpi — komentarze te pojawiły się tego samego dnia, co doniesienia o gotowości Trumpa do zakończenia operacji. Pojawiły się także informacje, że siły irańskie zaatakowały tankowiec na wodach Zatoki, co przypomina, że fizyczne zakłócenia w żegludze nie ustały.
Analitycy opisują EUR/USD jako uwięziony między dwiema siłami. Premia za bezpieczeństwo dolara, zbudowana podczas konfliktu z Iranem, zaczyna się kurczyć. Jednak uzależnienie Europy od importu energii oznacza, że nawet częściowe ponowne otwarcie cieśniny Ormuz może nie wystarczyć, by w pełni przywrócić zaufanie do wzrostu w strefie euro.
Na co zwracają uwagę inwestorzy
Marcowy raport o zatrudnieniu poza rolnictwem w USA, który zostanie opublikowany 3 kwietnia, będzie pierwszym ważnym odczytem pokazującym, jak rynki pracy poradziły sobie z szokiem na rynku ropy. Marcowy odczyt CPI, zaplanowany na 10 kwietnia, pokaże, czy ceny energii przełożyły się na inflację bazową. Posiedzenie EBC pod koniec kwietnia może zmienić ton Rady Prezesów w kwestii ryzyka inflacyjnego i wyznaczyć trajektorię EUR/USD na II kwartał.
Poza danymi, każdy rozwój sytuacji w konflikcie z Iranem — postęp w zawieszeniu broni lub nowa eskalacja — może okazać się najważniejszym czynnikiem dla tej pary walutowej. Na razie odbicie euro odzwierciedla nadzieję, a nie rozwiązanie. Warunki, które sprowadziły je do ostatnich minimów, nie uległy istotnej zmianie. Zmieniła się narracja — a na rynku walutowym to czasem wystarczy, dopóki nie przestanie.
Nie znaleźliśmy żadnych wyników pasujących do .
Wskazówki wyszukiwania:
- Sprawdź pisownię i spróbuj ponownie
- Użyj innego słowa kluczowego