Wyniki dla

Podsumowanie 2025: Największe prognozy dla Bitcoina, złota i srebra
Każdy cykl rodzi proroków. Od wczesnych ostrzeżeń po uparte zaprzeczenia, rok 2025 nie brakowało przekonania co do kierunku rynku.
Każdy cykl rynkowy przynosi swoich proroków.
Jedni biją na alarm wcześnie. Inni jadą na fali aż do samego szczytu. Jeszcze inni uparcie trwają przy swoim, przekonani, że rynek się myli – aż do momentu, gdy zostają wyprowadzeni z błędu.
Patrząc wstecz, rok 2025 nie brakowało przekonania. Bitcoin przebijał psychologiczne sufity. Złoto pisało na nowo księgi rekordów. Srebro w końcu przestało grać drugie skrzypce. A przez cały ten czas analitycy, ekonomiści, zarządzający funduszami i mędrcy z Twittera stawiali na szali swoją reputację, przewidując, co będzie dalej.
To nie jest triumfalny okrzyk – ani publiczne rozliczenie. To trzeźwe spojrzenie na głosy, które kształtowały narrację, prognozy, które się sprawdziły, i te, które miały trudności w zderzeniu z rzeczywistością.
Bitcoin: wielki podział się pogłębił
Eugene Fama – intelektualnie spójny, wbrew rynkowi
Gdyby Bitcoin miał w tym roku głównego sceptyka, byłby nim Eugene Fama.
Na długo zanim Bitcoin dołączył do klubu bilionerów, noblista w dziedzinie ekonomii już wydał swój werdykt. W rozmowach na wcześniejszym etapie cyklu Fama argumentował, że Bitcoin narusza podstawowe zasady pieniądza: brak stabilnej wartości, brak wewnętrznego zakotwiczenia, brak powodu, by przetrwać w długim terminie.
Poszedł dalej niż większość, przypisując Bitcoinowi „blisko 100% prawdopodobieństwo” stania się bezwartościowym w ciągu dekady.
Z perspektywy 2025 roku rynek nie tylko się nie zgodził – po prostu go przejechał.
Bitcoin wystrzelił powyżej 100 000 dolarów, adopcja instytucjonalna przyspieszyła, spotowe ETF-y zrewolucjonizowały dostęp, a regulatorzy – wcześniej postrzegani jako egzystencjalne zagrożenie – zaczęli rozkładać czerwone dywany zamiast stawiać przeszkody.
A jednak Fama nie był tak naprawdę „w błędzie” w tym sensie, w jakim zwykle rozumie to rynek.
Jego krytyka nie dotyczyła ceny – chodziło o samą definicję pieniądza. Jeśli Bitcoin przetrwa, argumentował, teoria pieniądza będzie musiała się zmienić wraz z nim. W tym sensie rok 2025 nie obalił Famę. Po prostu odroczył rozliczenie, które według niego jest nieuniknione.
Rynek zagłosował kapitałem. Teoria pozostaje nierozstrzygnięta.
Tom Lee – nagrodzona dynamika, timing i przekonanie
Jeśli Fama reprezentował opór akademicki, Tom Lee uosabiał instynkt rynkowy.
Lee już wcześniej zdobył wiarygodność, niemal idealnie przewidując odbicie S&P 500. Gdy skierował tę pewność na Bitcoina – prognozując 100 000 dolarów jako scenariusz bazowy – wielu uznało to za szum wokół ETF-ów.
Nie powinni byli.
W sierpniu 2025 roku Bitcoin nie tylko przekroczył ten poziom, ale go utrzymał. Teza Lee była brutalnie prosta i, patrząc wstecz, brutalnie skuteczna:
- ETF-y otworzyły tamę napływu kapitału
- Podaż skurczyła się po halvingu
- Stopy procentowe spadły, a apetyt na ryzyko wzrósł
Lee ostrzegał nawet, że zmienność wytrzęsie słabe ręce – sygnalizując możliwość gwałtownych korekt przed trwałym wzrostem. Ta niuansowość miała znaczenie. Bitcoin się zachwiał. Przekonanie zostało nagrodzone. Wahanie – ukarane.
W roku pełnym odważnych prognoz, ta Lee wyróżniała się, bo rynek zachował się dokładnie tak, jak sugerował jego model.
Jon Glover i technicy – trafny timing, przedwczesna ostateczność
Byli też technicy.
Jon Glover z Ledn, opierając się na teorii fal Elliotta, z imponującą precyzją przewidział wzrost Bitcoina w kierunku 125 000 dolarów – dokładnie wtedy, gdy nastroje gdzie indziej zaczęły się chwiać. Ta prognoza się sprawdziła.
Kontrowersje pojawiły się przy dalszym rozwoju sytuacji.

Ogłoszenie końca hossy po korekcie wydawało się stanowcze – być może zbyt stanowcze.

Tak, Bitcoin skorygował. Tak, zmienność wróciła. Ale szersze trendy adopcyjne, napływy do ETF-ów i sprzyjające regulacje nie załamały się wraz z ceną.
Rok 2025 przypomniał traderom starą lekcję: cykle się wyginają, ale narracje nie zawsze pękają.
Złoto: cichy zwycięzca, który przestał szeptać
Złoto weszło w 2025 rok już silne. Zakończyło rok niepodważalnie.
Głosy takie jak Maria Smirnova i Rick Rule od lat przekonywały, że wzrost złota nie jest spekulacyjny – jest strukturalny. Banki centralne nie kupowały nagłówków; kupowały ubezpieczenie. Popyt ze Wschodu nie był chwilowy; był zjawiskiem kulturowym. A erozja fiducjarna nie była teoretyczna – była doświadczana na własnej skórze.
Kiedy złoto przebiło 3 000 dolarów i dalej rosło, niedowierzanie zniknęło.
Krytycznie, analitycy, którzy postrzegali złoto wyłącznie jako zabezpieczenie na czas kryzysu, przeoczyli szerszą zmianę. To nie były zakupy w panice. To było zarządzanie bilansem – od państw po gospodarstwa domowe.
Bezlitosna arytmetyka Ricka Rule’a okazała się najtrafniejsza z perspektywy czasu: gdy inflacja po cichu przewyższa rentowności, posiadanie wyłącznie papieru staje się gwarantowaną stratą. Złoto nie musiało „zastępować” dolara. Wystarczyło, że odzyskało swój historyczny udział w globalnych portfelach.
Ta rewersja rozpoczęła się na dobre w tym roku.
Górnicy zostawali w tyle, aż w końcu nie
Sceptycy na początku wyśmiewali akcje spółek wydobywczych. Dlaczego górnicy nie eksplodowali, skoro złoto było na rekordowych poziomach?
Odpowiedź, jak zauważył wtedy Rule, była prosta: banki centralne kupują sztabki, nie akcje górnicze.
Jednak gdy marże się ustabilizowały, dyscyplina się poprawiła, a wolne przepływy pieniężne wystrzeliły, rozbieżność zaczęła się zacierać. W drugiej połowie roku rozpoczęła się zmiana wyceny – cicho, metodycznie, bez szaleństwa poprzednich cykli.
Ci, którzy czekali na nagłówki, przegapili ruch.
Srebro: z wiecznego outsidera do niechętnej gwiazdy
Srebro przez lata tkwiło w trybie tłumaczenia się. Metal przemysłowy. Metal monetarny. Nie do końca złoto. Nie do końca miedź.
W 2025 roku w końcu przestało przepraszać.
Banki takie jak Citigroup agresywnie podnosiły prognozy, przewidując, że srebro przewyższy złoto – i logika się sprawdziła. Popyt inwestycyjny wystrzelił. Udziały ETF-ów wzrosły. Konsumpcja przemysłowa, napędzana energią słoneczną i elektryfikacją, nie zwalniała.
Relacja złota do srebra gwałtownie się skurczyła, dokładnie tak, jak sugerowali analitycy, gdy kapitał zaczął płynąć w dół łańcucha.
Weterani tacy jak Smirnova od dawna twierdzili, że hossy na srebrze nie ogłaszają się – one przyspieszają. Ten schemat powrócił. Powoli na początku. Potem nagle.
Ci, którzy wciąż czekali na idealną narrację o podaży, nie zrozumieli sedna. Srebro nie potrzebowało nagłówków o niedoborach. Potrzebowało trwałego popytu – i go dostało.
Najważniejsza lekcja
Jeśli rok 2025 czegoś nauczył rynki, to tego:
- Cena nie czeka na konsensus
- Narracje starzeją się szybciej niż przepływy kapitału
- Bycie pierwszym ma sens tylko wtedy, gdy przetrwasz wystarczająco długo, by mieć rację
Niektóre głosy zostały potwierdzone przez cenę. Inne przez zasadę. Jeszcze inne przez samo wyczucie czasu.
A może prawdziwa lekcja roku nie dotyczyła tego, kto miał rację, a kto nie – lecz tego, że rynki nagradzają przekonanie tylko wtedy, gdy idzie w parze z elastycznością.
Gdy Bitcoin, złoto i srebro wkraczają w kolejny rozdział, jedno jest pewne:
- Kolejne podsumowanie roku przyniesie równie wiele pewnych siebie głosów.
- Rynek zdecyduje – znów – których posłucha.
%2520(1)%2520(1)%2520(1)%2520(1)%2520(1).png)
Akcje Meta spadają mimo silnego rajdu, gdy powracają obawy o wydatki na AI
Meta słabnie pod koniec roku mimo 75% wzrostu od początku roku. Niewielka korekta, ale podkreśla głębsze napięcia, z jakimi mierzy się Big Tech.
Meta Platforms weszła w ostatnie dni handlowe roku na słabszej pozycji, mimo imponującego rajdu, który podniósł kurs akcji o ponad 75% od początku roku. Dane pokazały, że akcje nieznacznie spadły w poniedziałek, zamykając się w okolicach 660 USD, gdy niskie świąteczne obroty spotęgowały rutynowe realizacje zysków na koniec roku oraz sprzedaż przez insiderów, co na krótko zachwiało nastrojami.
Korekta może wydawać się niewielka na pierwszy rzut oka, ale podkreśla głębsze napięcia, z jakimi mierzy się Big Tech. Inwestorzy rozważają rosnące ambicje Meta w zakresie sztucznej inteligencji w kontekście wspomnień o wcześniejszych błędach w wydatkach kapitałowych. Przy zaledwie kilku sesjach do końca 2026 roku ta debata zaczyna kształtować krótkoterminowe ruchy cenowe.
Co napędza najnowszą korektę Meta?
Bezpośrednia presja na akcje Meta wynikała podobno z czynników sezonowych, a nie ze zmiany fundamentów. Po gwałtownym rajdzie przez większość 2025 roku, akcje weszły w ostatni tydzień roku na poziomach, które naturalnie zachęcają do realizacji zysków. Według analityków, niskie obroty w okresie świątecznym zwykle wyolbrzymiają te ruchy, szczególnie w przypadku spółek mega-cap, które dominują w indeksach.
To tło zbiegło się z grudniowym cyklem dywidendowym Meta oraz dwiema niewielkimi sprzedażami przez insiderów. Dwóch członków zarządu sprzedało łącznie nieco ponad 1000 akcji 15 grudnia po około 646 USD za akcję, transakcje warte mniej niż 1 milion USD i zaplanowane wcześniej w ramach planów handlowych zgodnych z Rule 10b5-1. Choć niewielkie pod względem wielkości, ich termin podsycił krótkoterminową narrację o redukcji pozycji, którą inwestorzy szybko uwzględnili podczas spokojnej sesji.
Dlaczego to ma znaczenie
Sama krótkoterminowa sprzedaż zwykle nie zasługuje na większą uwagę. Według doniesień, to, co czyni ten ruch bardziej znaczącym, to wrażliwość, jaką inwestorzy wciąż wykazują wobec dyscypliny wydatkowej Meta. W październiku firma ostrzegła, że wydatki w 2026 roku wzrosną „znacznie szybciej” niż w 2025, napędzane przez inwestycje w infrastrukturę AI i chmurę, które mają przekroczyć 40 miliardów USD.
To sformułowanie przywołało niewygodne porównania do lat 2021 i 2022, kiedy wysokie wydatki na metaverse wymazały ponad 300 miliardów USD wartości rynkowej, gdy inwestorzy stracili cierpliwość. Jason Helfstein, analityk Oppenheimer, ostrzegał, że rynki pozostają „szybkie w karaniu” Meta, jeśli intensywność kapitałowa zacznie przewyższać widoczne zwroty. Nawet umiarkowane korekty obecnie odzwierciedlają tę utrzymującą się sceptyczność.
Wpływ na rynek technologiczny
Spadek Meta nie nastąpił w izolacji. Szeroki sektor technologiczny również ochłonął, gdy Nasdaq i S&P 500 cofnęły się z rekordowych poziomów, a inwestorzy realizowali zyski na największych spółkach wzrostowych. Nvidia i Tesla, inni członkowie tzw. „Wspaniałej Siódemki”, również zakończyli dzień niżej, wzmacniając poczucie skoordynowanego ograniczania ryzyka na koniec roku.
Eksperci rynkowi zauważyli, że ponieważ Meta ma znaczący udział w indeksach, jej ruchy coraz częściej działają jako barometr apetytu na ryzyko wśród spółek mega-cap z sektora technologicznego. Gdy kurs akcji słabnie bez konkretnych wiadomości dotyczących firmy, często sygnalizuje to szersze obawy o wyceny, stopy procentowe lub trwałość oczekiwań dotyczących zysków napędzanych przez AI. W tym kontekście poniedziałkowy spadek wyglądał bardziej na pauzę w całym sektorze niż na ocenę samej Meta.
Ambicje Meta w zakresie AI pod lupą
Ostrożność inwestorów została zaostrzona przez przyspieszony rozwój Meta w zaawansowanej AI. Firma niedawno potwierdziła przejęcie Manus, singapurskiego startupu zajmującego się autonomicznymi agentami AI, który podobno osiągnął 100 milionów USD rocznych powtarzalnych przychodów w ciągu ośmiu miesięcy od uruchomienia. Technologia Manus zostanie zintegrowana z produktami konsumenckimi i biznesowymi Meta, w tym Meta AI.
Strategicznie transakcja wzmacnia pozycję Meta w obszarze uniwersalnych agentów AI, postrzeganym jako kolejna faza monetyzacji poza interfejsami czatowymi. Finansowo jednak wzmacnia przekonanie, że Meta wchodzi w kolejny cykl dużych inwestycji. W połączeniu z uruchomieniem Meta Superintelligence Labs i agresywną rozbudową infrastruktury, inwestorzy uważnie obserwują, czy zwroty pojawią się szybciej niż w erze metaverse.
Perspektywy ekspertów
W krótkim terminie inwestorzy skupiają się mniej na nagłówkach, a bardziej na poziomach technicznych. Utrzymanie się poniżej zakresu 650 USD może przetestować wsparcie z końca grudnia, podczas gdy powrót powyżej 660 USD sugerowałby, że presja sprzedażowa miała głównie charakter sezonowy. Kluczowym sygnałem pozostaje wolumen, ponieważ niska płynność może zniekształcać odkrywanie ceny.
Patrząc w przyszłość, na początek lutego, kiedy Meta zgodnie z historycznym harmonogramem powinna opublikować wyniki, uwaga prawdopodobnie ponownie skupi się na wytycznych, a nie tylko na przychodach. Inwestorzy oczekują jasności, jak szybko inwestycje w AI mogą przełożyć się na wzrost przychodów z reklam i stabilność marż. Do tego czasu akcje Meta prawdopodobnie będą odzwierciedlać zaufanie do cyklu wydatków na AI w Big Tech.
Najważniejsze wnioski
Końcówka roku w wykonaniu Meta mówi więcej o pozycjonowaniu inwestorów niż o wynikach firmy. Po silnym rajdzie inwestorzy zachowują ostrożność, gdy wydatki na AI rosną, a płynność maleje. Akcje pozostają zawieszone między zaufaniem do długoterminowej monetyzacji AI a wrażliwością na ryzyko intensywności kapitałowej. Najbliższa aktualizacja wyników będzie decydującym momentem, który pokaże, która narracja zwycięży.
Techniczne spojrzenie na Meta
Meta konsoliduje się po gwałtownej korekcie, a kurs oscyluje wokół środkowego pasma Bollingera, co sygnalizuje pauzę w momentum, a nie nowy trend. Wzrosty pozostają ograniczone poniżej poziomu oporu 673 USD, gdzie rajdy wielokrotnie kończyły się realizacją zysków.
Po stronie spadkowej pierwszym kluczowym wsparciem jest 640 USD, a kolejnym 585 USD, jeśli presja sprzedażowa się utrzyma. Utrzymanie się poniżej środkowego pasma przechyliłoby nastawienie na spadkowe. Momentum pozostaje neutralne, a RSI jest niemal płaski tuż powyżej linii środkowej, co podkreśla brak silnego przekonania zarówno po stronie kupujących, jak i sprzedających.

.png)
Srebro wyprzedza Nvidię, gdy zmienność ogarnia historyczną hossę
Srebro wzrosło o 185% od początku roku do 84 USD/oz, osiągając kapitalizację rynkową 4,65 bln USD i wyprzedzając Nvidię jako drugi największy aktyw na świecie.
Srebro rzadko porusza się po cichu, ale jego ostatni rajd całkowicie zmienił krajobraz rynkowy. Metal wzrósł o ponad 185% od początku roku, chwilowo przekraczając poziom 84 dolarów za uncję i podnosząc szacowaną wartość rynkową do 4,65 biliona dolarów, wyprzedzając Nvidię i stając się drugim największym aktywem na świecie pod względem wyceny. Ten ruch oznacza najsilniejszy roczny wynik srebra od 1979 roku – roku, który zapisał się w historii rynków szokami inflacyjnymi i zawirowaniami na rynku surowców.
To, co nastąpiło później, przypomniało o reputacji srebra. W nieco ponad godzinę od ponownego otwarcia kontraktów terminowych ceny gwałtownie się wahały, tracąc prawie 10%, zanim ustabilizowały się w okolicach 75 dolarów. Ta huśtawka cenowa stała się teraz centrum większego pytania: czy srebro wchodzi w strukturalnie wspierany rynek byka, czy też powtarza znany cykl, w którym dźwignia i zmienność ostatecznie przeważają nad fundamentami?
Co napędza historyczny rajd srebra?
Wybicie srebra odzwierciedla coś więcej niż tylko spekulacyjny entuzjazm. Oczekiwania, że amerykański Fed przeprowadzi głębsze cięcia stóp procentowych w 2026 roku, ożywiły popyt na twarde aktywa, choć narzędzie CME FedWatch pokazuje 82,8% prawdopodobieństwo utrzymania stóp bez zmian na najbliższym styczniowym posiedzeniu.

Niższe realne rentowności historycznie wspierały metale szlachetne, ale srebro wzmocniło ten trend, korzystając ze swojej podwójnej roli – zarówno jako zabezpieczenie monetarne, jak i surowiec przemysłowy.
Pod tym makroekonomicznym tłem kryje się nierównowaga podaży, która narasta od lat. Prognozy na 2025 rok przewidują piąty z rzędu rok, w którym globalny popyt na srebro przewyższy podaż, przesuwając rynek z cyklicznego niedoboru w strukturalny deficyt.
Szacunki branżowe wskazują, że globalny popyt w tym roku wyniesie niemal 1,12 miliarda uncji, przy podaży na poziomie około 1,03 miliarda uncji, co daje roczny niedobór rzędu 95 milionów uncji. Od 2021 roku skumulowane deficyty szacuje się na około 800 milionów uncji, co odpowiada niemal całorocznej światowej produkcji kopalnianej. Ta luka była wypełniana poprzez redukcję zapasów w głównych hubach, co stopniowo osłabiało bufor rynkowy.
Strona podażowa miała trudności z reakcją mimo rosnących cen. Produkcja kopalń w 2025 roku szacowana jest na około 813 milionów uncji, pozostając zasadniczo na niezmienionym poziomie rok do roku.

Około dwie trzecie światowej produkcji srebra powstaje jako produkt uboczny wydobycia metali takich jak miedź, cynk i ołów, co ogranicza tempo, w jakim podaż może reagować na sygnały cenowe dotyczące samego srebra. Recykling przynosi jedynie marginalną ulgę – podaż wtórna wzrosła o około 1%, co jest dalece niewystarczające, by zniwelować deficyt. W praktyce rosnący popyt przekłada się na zapasy i rynki terminowe, zamiast potęgować zmienność przy zmianach pozycji.
Ryzyko polityczne dodatkowo zwiększyło napięcie. Pekin potwierdził, że od 1 stycznia 2026 roku eksporterzy srebra będą musieli uzyskać rządowe licencje, ograniczając sprzedaż zagraniczną do dużych, zatwierdzonych przez państwo producentów. Ponieważ Chiny kontrolują szacunkowo 60–70% światowych mocy rafinacyjnych srebra, nawet umiarkowane ograniczenia eksportowe mają ogromne znaczenie dla fizycznej dostępności. Ta premia za ryzyko przyczyniła się do gwałtownego wzrostu cen, a jednocześnie uczyniła rynek bardziej wrażliwym na nagłe zmiany nastrojów.
Dlaczego to ma znaczenie
Rajd srebra ma konsekwencje daleko wykraczające poza biurka handlowców surowcowych. W przeciwieństwie do złota, srebro jest głęboko zakorzenione we współczesnym przemyśle – od elektryfikacji i paneli słonecznych po pojazdy elektryczne i centra danych. Ta podwójna tożsamość tłumaczy, dlaczego wzrost cen wywołał ostrzeżenia ze strony liderów przemysłu. CEO Tesli, Elon Musk, określił rosnące ceny srebra jako „niekorzystne”, podkreślając znaczenie metalu w szerokim zakresie procesów produkcyjnych.
Analitycy są podzieleni co do tego, czy ten ruch jest trwały. Tony Sycamore, analityk rynkowy w IG, ostrzegł, że może tworzyć się potencjalna „bańka pokoleniowa”, gdy napływ kapitału do metali szlachetnych zderza się z realnym stresem podażowym. Jego zdaniem pogoń za fizycznym srebrem stała się samonapędzająca, odrywając ceny od poziomów uzasadnionych krótkoterminowym popytem przemysłowym.
To napięcie ma znaczenie, ponieważ cena srebra znajduje się na styku spekulacji finansowej i rzeczywistych kosztów produkcji. Ekstremalne ruchy grożą zniekształceniem obu stron rynku.
Wpływ na przemysł i rynki
Dla przemysłu utrzymujące się wysokie ceny mają konsekwencje. Produkcja paneli słonecznych odpowiada obecnie za znaczną część rocznego zużycia srebra, a pojazdy elektryczne wymagają znacznie więcej srebra niż silniki spalinowe. Analitycy szacują, że ceny zbliżające się do 130 dolarów za uncję obniżyłyby marże operacyjne w całym sektorze solarnym, potencjalnie spowalniając wdrażanie w czasie, gdy globalne cele odnawialne przyspieszają.
Rynki finansowe stoją przed innym punktem napięcia. Chicago Mercantile Exchange ogłosiła drugą w ciągu dwóch tygodni podwyżkę depozytu zabezpieczającego na srebro, podnosząc wymogi depozytowe dla kontraktów marcowych 2026 do około 25 000 dolarów. Ten ruch zwiększa presję na traderów korzystających z dźwigni, gdy zmienność gwałtownie rośnie.
Historia czai się w tle. W 2011 roku seria szybkich podwyżek depozytów zbiegła się ze szczytem cen srebra w okolicach 50 dolarów, wywołując przymusową redukcję dźwigni i gwałtowną korektę. Epizod z 1980 roku był jeszcze bardziej dotkliwy – interwencja regulacyjna i agresywne podwyżki stóp zniszczyły silnie lewarowaną hossę. Choć dzisiejsze działania są mniej drastyczne, analitycy ostrzegają, że nawet umiarkowane ograniczenie dźwigni może w krótkim terminie przeważyć nad fizycznym popytem.
Prognozy ekspertów
Krótkoterminowe perspektywy zależą od tego, czy popyt fizyczny zdoła wchłonąć wymuszoną sprzedaż kontraktów terminowych. Zasoby COMEX miały według doniesień spaść o około 70% w ciągu ostatnich pięciu lat, podczas gdy krajowe zapasy srebra w Chinach są bliskie najniższych poziomów dekady. Głęboko ujemne stawki swapowe na srebro sugerują, że kupujący coraz częściej domagają się rzeczywistej dostawy zamiast ekspozycji papierowej.
Ryzyka pozostają podwyższone. Fundusze hedgingowe czeka rebalansowanie na koniec roku, zbliżają się korekty indeksów surowcowych, a nagłówki geopolityczne są zmienne. Utrzymane wybicie poniżej 75 dolarów mogłoby sygnalizować głębszą fazę konsolidacji, podczas gdy ponowny stres na rynku fizycznym może szybko przywrócić impet wzrostowy.
Na razie srebro stoi na rozdrożu, gdzie strukturalny niedobór zderza się z dźwignią finansową. Nadchodzące sesje prawdopodobnie zdecydują, czy ta historyczna hossa przekształci się w długoterminową zmianę wyceny, czy załamie się pod ciężarem własnej zmienności.
Najważniejsze wnioski
Wzrost srebra powyżej Nvidii sugeruje coś więcej niż tylko spekulacyjną przesadę. Wieloletni strukturalny deficyt podaży, w połączeniu z kurczącymi się zapasami i rosnącym popytem przemysłowym, zderzył się z rynkami opartymi na wysokiej dźwigni. Podwyżki depozytów i zmiany geopolityczne mogą wywołać gwałtowne korekty, ale historia niedoboru pozostaje nierozwiązana. Inwestorzy powinni uważnie monitorować zapasy fizyczne, sygnały polityczne z Chin oraz pozycjonowanie na rynku terminowym, gdy srebro wchodzi w najbardziej krytyczną fazę.
Techniczna perspektywa dla srebra
Srebro odnotowało gwałtowną korektę po agresywnym ruchu wzdłuż górnej wstęgi Bollingera, co sygnalizuje, że impet wzrostowy został nadmiernie rozciągnięty. Cena pozostaje podwyższona, ale ostatnie odrzucenie sugeruje krótkoterminową realizację zysków po przedłużonym rajdzie.
Po stronie spadkowej pierwszym kluczowym wsparciem jest poziom 57,00 USD, następnie 50,00 USD i 46,93 USD. Utrzymany ruch w kierunku środkowej wstęgi Bollingera zwiększyłby ryzyko głębszej fazy korekcyjnej. Impet słabnie, a RSI gwałtownie spada z obszaru wykupienia, co wzmacnia argument za konsolidacją zamiast natychmiastowej kontynuacji trendu.

%2520(1)%2520(1).png)
Metale szlachetne rozpalone do czerwoności, ale ta hossa nie jest tym, czym się wydaje
Metale szlachetne gwałtownie rosną, ale dane sugerują, że ta historyczna hossa nie jest napędzana wyłącznie paniką ani jednym makroekonomicznym czynnikiem.
Metale szlachetne rozpalone są do czerwoności, ale nie z powodów, które rynki zwykle zakładają. Dane pokazują, że przebicie przez Gold poziomu 4 500 USD za uncję, wzrost silver o prawie 150% w tym roku oraz jedna z najsilniejszych hoss na platinum od dekad mogą przypominać podręcznikową ucieczkę do bezpiecznych aktywów. Jednak ten wzrost nie jest napędzany wyłącznie paniką ani jednym makroekonomicznym impulsem.
Zamiast tego, kompleks metali reaguje na głębsze pęknięcia pojawiające się pod powierzchnią globalnej gospodarki. Wiarygodność polityki monetarnej słabnie, łańcuchy dostaw zacieśniają się w nieoczekiwanych miejscach, a popyt przemysłowy zmienia sposób wyceny niedoboru. Każdy metal odpowiada na inny punkt nacisku, a razem sygnalizują coś bardziej strukturalnego niż krótkotrwały ruch risk-off.
Co napędza hossę na metalach szlachetnych?
Na pierwszy rzut oka to polityka monetarna dała iskrę. US Federal Reserve obniżył stopy procentowe o 75 punktów bazowych w tym roku, a rynki są coraz bardziej przekonane, że dalsze luzowanie nastąpi w 2026 roku.

Niższe realne rentowności osłabiły US dollar, który ostatnio spadł do najniższego poziomu od prawie trzech miesięcy, czyniąc metale wyceniane w dolarze bardziej atrakcyjnymi dla globalnych nabywców.

Jednak same obniżki stóp nie tłumaczą, dlaczego silver i platinum przewyższają gold tak znacząco. Różnica tym razem tkwi w ograniczeniach fizycznych. Silver przebił poziom 70 USD za uncję w obliczu utrzymujących się deficytów podaży i silnego popytu przemysłowego ze strony sektora energii słonecznej, elektroniki i pojazdów elektrycznych. Włączenie go na amerykańską listę minerałów krytycznych wzmocniło przekonanie, że niedobory silver mają charakter strukturalny, a nie cykliczny.
Hossa na platinum sięga jeszcze dalej. Rynek doświadcza trzeciego z rzędu rocznego deficytu, a niedobory szacuje się na około 692 000 uncji, czyli prawie 9% globalnego popytu. Zapasy nadziemne spadły do około pięciu miesięcy konsumpcji, co jest najniższym poziomem od 2020 roku. To nie jest spekulacyjny niedobór – to mierzalne, fizyczne zacieśnienie.
Dlaczego to ma znaczenie
Ta hossa jest istotna, ponieważ oznacza zmianę w wycenie metali szlachetnych. Analitycy zauważają, że Gold pozostaje zabezpieczeniem monetarnym, odzwierciedlając obawy o niezależność banków centralnych, wiarygodność inflacyjną i stabilność geopolityczną. Utrzymujące się napięcia związane z Wenezuelą, Rosją i globalną polityką handlową wzmocniły jego rolę jako strategicznego ubezpieczenia, a nie taktycznego zagrania.
Silver i platinum są jednak coraz częściej wyceniane jako zasoby strategiczne. William Rhind, CEO GraniteShares, twierdzi, że platinum jest obecnie postrzegany „zarówno jako metal szlachetny, jak i strategiczny surowiec przemysłowy”, co zasadniczo zmienia ramy jego wyceny. Gdy metale traktowane są jako kluczowe składniki transformacji energetycznej, produkcji i kontroli emisji, wrażliwość cenowa się zmienia, a zmienność rośnie.
Ta zmiana tłumaczy również, dlaczego korekty są płytkie. Inwestorzy nie gonią jedynie za impetem; reagują na coraz bardziej ograniczoną widoczność podaży i popyt napędzany polityką, którego nie da się szybko zastąpić.
Wpływ na rynki, przemysł i inwestorów
Odbicie platinum podkreśla, jak założenia dotyczące elektryfikacji zostały podważone. Oczekiwania, że pojazdy elektryczne szybko ograniczą popyt na platinum, okazały się przedwczesne.
Wolniejsze niż oczekiwano wdrażanie EV, w połączeniu z zaostrzeniem norm emisji, zwiększyło udział platinum w katalizatorach zamiast go zmniejszyć. Inżynierowie odkryli, że wyższa zawartość platinum poprawia trwałość i wydajność, zwłaszcza w środowiskach o dużym obciążeniu i wysokiej temperaturze.
Popyt przemysłowy również się poszerza. Platinum odgrywa kluczową rolę w ogniwach paliwowych wodorowych, rafinacji chemicznej i dekarbonizacji przemysłu. Zatwierdzenie kontraktów futures na platinum i palladium przez Chiny zmieniło globalne odkrywanie cen, a wolumeny obrotu na Guangzhou Futures Exchange zaczęły wpływać na ustalone zachodnie benchmarki.
Dla inwestorów tworzy to nietypowe otoczenie. Gold oferuje stabilność, ale ograniczony potencjał wzrostu wynikający z niedoboru, podczas gdy silver i platinum charakteryzują się wyższą zmiennością powiązaną z cyklami przemysłowymi i decyzjami politycznymi. Hossa nie jest jednolita, a traktowanie metali szlachetnych jako jednej klasy aktywów grozi przeoczeniem ukrytej dywergencji.
Prognozy ekspertów
Patrząc w przyszłość, analitycy spodziewają się dalszego wsparcia dla metali, ale ostrzegają, że czynniki napędzające stają się coraz bardziej złożone. Zafer Ergezen, specjalista ds. futures i surowców, wskazuje na spadek stosunku gold do silver poniżej 65 jako dowód, że rynki wyceniają jednocześnie agresywne cięcia stóp i silniejszy popyt przemysłowy.
Perspektywy dla gold pozostają konstruktywne – Goldman Sachs prognozuje bazowy scenariusz na poziomie 4 900 USD w 2026 roku, choć wzrosty mogą spowolnić, jeśli inflacja się ustabilizuje. Trajektoria platinum jest bardziej wrażliwa na zakłócenia podaży w RPA i zmiany w chińskim popycie przemysłowym. Ponieważ produkcja jest w dużej mierze nieelastyczna cenowo, nawet umiarkowane niespodzianki popytowe mogą wywołać dalsze zaburzenia. Kluczowym ryzykiem nie jest już nadpodaż, lecz ograniczony margines bezpieczeństwa w systemie.
Najważniejsze wnioski
Hossa na metalach szlachetnych w 2025 roku nie jest jednowymiarową historią strachu czy spekulacji. Gold odzwierciedla niepokój monetarny, silver podkreśla niedobór przemysłowy, a platinum ujawnia, jak krucha stała się skoncentrowana podaż. Razem wskazują na przewartościowanie realnych ograniczeń, a nie tymczasowy ruch risk-off. To, co wydarzy się dalej, będzie zależeć od stóp procentowych, zapasów i geopolityki – nie tylko od nastrojów.
Techniczne spojrzenie na platinum
Platinum gwałtownie weszło w fazę price discovery, a cena porusza się przy górnej Bollinger Band, sygnalizując agresywny impet wzrostowy i silne warunki wybicia. Gwałtowne rozszerzenie pasm podkreśla rosnącą zmienność, podczas gdy korekty pozostają płytkie, co sugeruje, że kupujący nadal kontrolują sytuację.
Po stronie spadkowej, 1 620 USD to pierwszy kluczowy poziom wsparcia, a następnie 1 525 USD. Powrót ceny do środka pasma Bollinger zwiększyłby ryzyko głębszej korekty, ale na razie impet pozostaje zdecydowanie wzrostowy. RSI gwałtownie rośnie głęboko w strefę wykupienia, co wzmacnia siłę, ale także ostrzega przed potencjalną krótkoterminową konsolidacją.

%2520(1).png)
Hossa na amerykańskich akcjach oparta jest na zatrudnieniu, nie na spekulacji
Globalne rynki rosną, a USD słabnie, napędzane zaufaniem do fundamentów gospodarki USA i danych z rynku pracy.
Globalne rynki pną się w górę, a ta hossa nie opiera się wyłącznie na nastrojach. Od rekordowych poziomów na giełdach, przez rosnące ceny surowców, po słabszego dolara amerykańskiego – głównym motorem pozostaje zaufanie do fundamentów gospodarki USA, z danymi z rynku pracy w centrum oczekiwań rynkowych.
Inwestorzy pozycjonują się przed kolejnym raportem o zatrudnieniu w USA, a ostatnie ruchy na rynku sugerują optymizm, że wzrost może pozostać odporny, nawet gdy warunki finansowe nadal się zmieniają.
Co napędza narrację Fed o jastrzębim cięciu?
Według analityków rynki coraz częściej wyceniają scenariusz, w którym Federal Reserve może łagodzić politykę bez destabilizowania gospodarki. Silne dane makroekonomiczne, zwłaszcza odporność rynku pracy, dały decydentom przestrzeń do równoważenia wsparcia wzrostu z kontrolą inflacji.
Zamiast oczekiwać agresywnych cięć stóp, inwestorzy skłaniają się ku ścieżce kontrolowanego łagodzenia. To podejście pomogło ograniczyć zmienność stóp procentowych, nawet gdy aktywa ryzykowne nadal zyskują.
Dlaczego to ważne
Raporty pokazały, że dane z rynku pracy w USA są fundamentem tej hossy. Silny rynek pracy wspiera:
- Wydatki konsumenckie, będące podstawą wzrostu w USA
- Zyski korporacyjne, podtrzymujące wyceny akcji
- Zaufanie biznesu i inwestycje
- Skłonność do ryzyka na globalnych rynkach
Dopóki zatrudnienie pozostaje odporne, rynki mają uzasadnienie, by rosnąć, nawet jeśli presja inflacyjna utrzymuje się w niektórych sektorach gospodarki.
Wpływ na rynki, firmy i konsumentów
Akcje: zaufanie na rekordowych poziomach
S&P 500 zamknął się na nowym rekordzie, napędzany przez spółki wzrostowe, co odzwierciedla optymizm, że zyski mogą pozostać trwałe w stabilnym otoczeniu wzrostu. Inwestorzy nagradzają firmy, które mogą skorzystać zarówno na odporności gospodarki, jak i inwestycjach w technologie.

Spółki i M&A: doradcy transakcyjni nie zwalniają tempa
Wojna ofertowa z udziałem Warner Bros pokazuje, jak gorący stał się rynek M&A. Doradcy transakcyjni nie pracują w święta – ani nie realizują dużych przejęć – jeśli bilanse nie są zdrowe, a perspektywy wzrostu nie wyglądają obiecująco.
Ta fala aktywności wzmacnia przekonanie, że korporacyjna Ameryka pozostaje pewna perspektyw gospodarczych.
Technologia: popyt na AI pozostaje silny
Zgodnie z doniesieniami, plan Nvidii, by rozpocząć dostawy chipów H200 do Chin do połowy lutego, podkreśla utrzymujący się popyt na infrastrukturę AI. Pomimo niepewności regulacyjnej, wydatki kapitałowe związane ze sztuczną inteligencją pozostają silnym motorem wzrostu – i rynki traktują je właśnie w ten sposób.
Waluty: dolar traci impet
Dane pokazały, że najgorszy spadek dolara amerykańskiego od 2017 roku odzwierciedla, że rynki patrzą poza szczytowe stopy i rotują w kierunku aktywów ryzykownych, surowców i ekspozycji poza USD. Wraz z przesunięciem oczekiwań z restrykcyjnej polityki na stopniowe łagodzenie, dolar utracił przewagę rentowności – co wzmacnia skłonność do ryzyka na innych rynkach.

Surowce wysyłają równoległy sygnał
Surowce nie tylko rosną – biją rekordy na podstawie danych.
- Złoto powyżej 4 500 USD/oz po raz pierwszy
- Platyna powyżej 2 300 USD z powodu ograniczonych globalnych dostaw
Obserwatorzy rynku zauważyli, że te ruchy sugerują, iż inwestorzy pozycjonują się na świat, w którym wzrost pozostaje silny, ale ryzyka inflacyjne i związane z łańcuchem dostaw nie zniknęły. Metale korzystają ze słabszego dolara, a także ze strategicznego zabezpieczania i silnego popytu bazowego.
Perspektywy ekspertów: Wszystkie oczy na rynek pracy
Rynki są wyraźnie ustawione na dalszą odporność gospodarczą, ale potwierdzenie przyjdzie wraz z nadchodzącymi danymi o zatrudnieniu w USA.
Analitycy podkreślili, że silny raport z rynku pracy wzmocniłby zaufanie do obecnej hossy. Negatywna niespodzianka mogłaby jednak zmusić rynki do ponownej oceny oczekiwań wzrostowych i pozycji ryzykownych.
Najważniejszy wniosek
Eksperci podkreślili, że ta hossa nie jest napędzana spekulacją.
Wspierają ją fundamenty gospodarki USA, a dane z rynku pracy pełnią rolę kluczowej kotwicy. Kolejny raport o zatrudnieniu odegra decydującą rolę w określeniu, czy rynki utrzymają impet na początku nowego roku.
Przeanalizujmy wykres EURUSD, jednej z najpopularniejszych par dolarowych do handlu.
EUR/USD – techniczne spojrzenie
EUR/USD pozostaje w trendzie wzrostowym, a kurs utrzymuje się blisko górnej wstęgi Bollingera, co sygnalizuje silny impet wzrostowy, ale coraz bardziej rozciągnięte warunki. Poszerzające się wstęgi wskazują na rosnącą zmienność, choć zachowanie ceny sugeruje, że byki wciąż mają przewagę.
Po stronie spadkowej pierwszym kluczowym wsparciem jest 1,1700, następnie 1,1618 i 1,1490. Utrzymany powrót poniżej środkowej wstęgi Bollingera zwiększyłby ryzyko głębszej korekty. Impet pozostaje wysoki, a RSI gwałtownie wchodzi w strefę wykupienia, co ostrzega, że dalsze wzrosty mogą wyhamować bez konsolidacji.

%2520(1).png)
Dlaczego złoto znów rośnie: Czy hossa się utrzyma?
Złoto ponownie rośnie, gdy inwestorzy dostosowują pozycje w obliczu rosnącego ryzyka geopolitycznego i zmieniających się oczekiwań dotyczących polityki monetarnej.
Złoto ponownie notuje wzrosty; dane rynkowe sugerują, że inwestorzy dostosowują swoje pozycje do świata zdefiniowanego przez rosnące ryzyko geopolityczne i zmieniające się oczekiwania wobec polityki monetarnej. Ceny spot powróciły do rekordowych poziomów, przekraczając 4 460 USD za uncję i podnosząc tegoroczne zyski do około 70%, gdy rynki reagują na działania USA wobec transportów ropy z Wenezueli oraz odnowioną niepewność na globalnych szlakach handlu energią.
Jednocześnie analitycy informują, że perspektywy dla stóp procentowych w USA stały się zdecydowanie bardziej sprzyjające. Realne rentowności spadły do najniższych poziomów od połowy 2022 roku, a rynki kontraktów terminowych wyceniają wiele obniżek stóp Federal Reserve w przyszłym roku, przez co koszt alternatywny utrzymywania aktywów nieprzynoszących dochodu gwałtownie spadł. Pytanie brzmi teraz, czy te siły są wystarczająco silne, by podtrzymać hossę, czy też złoto zbliża się do punktu zwrotnego.
Co napędza złoto?
Bezpośrednim katalizatorem ostatniego wzrostu cen złota jest wzrost napięć geopolitycznych skoncentrowanych wokół Wenezueli. Amerykańska Straż Wybrzeża niedawno przejęła objęty sankcjami supertankowiec przewożący wenezuelską ropę i próbowała przechwycić dwa kolejne statki, z których jeden miał rzekomo zmierzać do Chin. Działania te wzbudziły obawy o szersze zakłócenia na rynku energii, nawet jeśli ograniczona produkcja Wenezueli zmniejsza bezpośrednie ryzyko podaży.
Wrażliwość rynku na szoki geopolityczne pozostaje wysoka, zwłaszcza gdy dotyczą one strategicznych surowców i głównych partnerów handlowych. Deklaracja prezydenta Donalda Trumpa o „blokadzie” morskiej wymierzonej w objęte sankcjami tankowce wzmocniła niepewność zamiast ją rozwiać. Historia pokazuje, że złoto reaguje mniej na skalę szkód gospodarczych, a bardziej na nieprzewidywalność, jaką takie konfrontacje wprowadzają na rynki światowe.
Warunki monetarne dodały drugi, równie istotny filar wsparcia. Amerykańskie realne stopy procentowe – kluczowy czynnik popytu na złoto – spadły do poziomów nienotowanych od ponad trzech lat.
Zgodnie z wycenami kontraktów terminowych, inwestorzy nadal oczekują co najmniej dwóch obniżek stóp Federal Reserve w 2026 roku, po sygnałach ochłodzenia rynku pracy i słabnącej presji inflacyjnej. Wraz ze spadkiem rentowności, względna atrakcyjność złota rośnie, zwłaszcza dla inwestorów instytucjonalnych poszukujących stabilności i dywersyfikacji.
Dlaczego to ważne
Hossa na złocie ma znaczenie, ponieważ odzwierciedla szerszą rewizję postrzegania ryzyka, a nie krótkotrwałą ucieczkę do bezpiecznych aktywów. Metal nie tylko odrobił straty po spadku z końca października, ale ponownie umocnił się jako jedno z najsilniej zyskujących aktywów roku. Stratedzy UBS zauważają, że złoto obecnie konsoliduje zyski na rekordowych poziomach po gwałtownym wzroście, wzmacniając swoją pozycję jako kluczowego aktywa defensywnego.
Ta dynamika sygnalizuje, co wielu analityków interpretuje jako głębsze obawy o odporność finansową. Utrzymujące się ogniska napięć geopolitycznych, niepewność wokół przywództwa monetarnego USA oraz rosnący sceptycyzm wobec długoterminowej stabilności zadłużenia skłoniły inwestorów do przesunięcia środków w aktywa postrzegane jako politycznie neutralne. Płynność złota, globalna akceptacja i historia jako przechowalnika wartości stawiają je w wyjątkowej pozycji, gdy zaufanie do systemów walut fiducjarnych zaczyna słabnąć.
Wpływ na rynki i inwestorów
Popyt instytucjonalny i ze strony banków centralnych przekształca strukturę rynku złota. UBS szacuje, że banki centralne zakupią w tym roku od 900 do 950 ton metrycznych złota, co jest bliskie rekordowym poziomom. Ta stała akumulacja ograniczyła zmienność spadkową i pomogła ustanowić nową dolną granicę cenową powyżej 4 300 USD za uncję.
Dynamiczne zmiany kursów walut dodatkowo wzmocniły ten trend. Dolar amerykański osunął się do najniższych poziomów od tygodnia wobec głównych walut, czyniąc złoto wyceniane w dolarach bardziej przystępnym dla zagranicznych nabywców. Dla inwestorów spoza USA złoto pełniło rolę zarówno zabezpieczenia przed osłabieniem waluty, jak i ochrony przed rosnącą niepewnością geopolityczną.
Równoległy wzrost cen srebra dodaje kolejny wymiar. Ceny zbliżyły się do 70 USD za uncję po wzroście o około 140% w tym roku, znacznie wyprzedzając złoto. Gdy oba metale rosną jednocześnie, często wskazuje to na szeroko zakrojoną awersję do ryzyka połączoną z udziałem spekulantów, a nie na wąską strategię defensywną.
Prognozy ekspertów
Patrząc w przyszłość, analitycy powszechnie oczekują, że złoto będzie się konsolidować, a nie gwałtownie korygować. UBS twierdzi, że ceny trawią zyski po agresywnym ruchu w górę, wspierane przez spadające realne rentowności i utrzymujący się popyt instytucjonalny. Bank podkreśla również, że złoto skorzystało na spadku amerykańskiej realnej stopy procentowej do najniższego poziomu od połowy 2022 roku, co zmniejszyło koszt alternatywny utrzymywania kruszcu.
Istnieją jednak ryzyka, które należy monitorować. Każda nagła deeskalacja napięć geopolitycznych lub ponowny wzrost realnych rentowności może wywołać krótkoterminowe korekty. Mimo to zarządzający portfelami coraz częściej traktują spadki jako okazje, a nie sygnały ostrzegawcze. Przy niektórych prognozach wskazujących na 5 000 USD za uncję w 2026 roku, rola złota jako zabezpieczenia i strategicznego aktywa wydaje się być na nowo ugruntowana.
Najważniejsze wnioski
Nowa fala wzrostów na złocie wydaje się być napędzana rzadkim zbiegiem ryzyka geopolitycznego, spadających realnych rentowności i utrzymującego się popytu instytucjonalnego. Analitycy sugerują, że hossa odzwierciedla strategiczne repozycjonowanie, a nie zakupy motywowane strachem. Przy bankach centralnych nadal akumulujących złoto i perspektywie obniżek stóp na horyzoncie, rola złota w portfelach ewoluuje. Inwestorzy będą śledzić dane o inflacji, sygnały Federal Reserve oraz wydarzenia geopolityczne w poszukiwaniu kolejnego decydującego impulsu.
Techniczny obraz złota
Złoto pozostaje wyraźnie bycze, a cena wybija się w górę i porusza wzdłuż górnej wstęgi Bollingera, sygnalizując silny impet wzrostowy i coraz bardziej zakupy napędzane FOMO. Gwałtowne rozszerzenie wstęg podkreśla rosnącą zmienność sprzyjającą bykom.
Po stronie spadkowej, poziom 4 365 USD stanowi obecnie krótkoterminowy opór i strefę reakcji, podczas gdy 4 035 USD i 3 935 USD pozostają kluczowymi wsparciami. Przebicie poniżej tych poziomów prawdopodobnie wywołałoby likwidacje pozycji długich, ale na razie spadki wciąż przyciągają kupujących. Impet jest rozciągnięty, a RSI gwałtownie rośnie głębiej w obszar wykupienia, zwiększając ryzyko pauzy lub płytkiej korekty.

%2520(1)%2520(1).png)
Bitcoin spada poniżej 90 000 USD, gdy sygnały popytu stają się niedźwiedzie
Bitcoin spada o 22% w IV kwartale. Dane pokazują, że notuje najgorszy wynik na koniec roku poza głównymi rynkami niedźwiedzia.
Walce Bitcoina o utrzymanie się powyżej 90 000 USD nie można już tłumaczyć wyłącznie zmiennością. Po spadku o ponad 22% w czwartym kwartale, największa kryptowaluta świata zmierza ku najsłabszemu wynikowi na koniec roku poza głównymi rynkami niedźwiedzia, według danych CoinGlass.
Powtarzające się odbicia nie zyskują na sile – wzrosty cen podczas sesji azjatyckich i europejskich zanikają po otwarciu rynków amerykańskich. Obserwatorzy zauważają, że utrata impetu ma znaczenie, ponieważ odzwierciedla coś więcej niż tylko krótkoterminowe pozycjonowanie. Mieszanka presji ze strony instrumentów pochodnych, słabnącego popytu instytucjonalnego i pogarszających się sygnałów on-chain sugeruje, że Bitcoin może wchodzić w nową fazę zmęczenia.
W miarę jak zbliżają się rekordowe wygasania opcji, a wskaźniki popytu się pogarszają, traderzy są zmuszeni ponownie ocenić, czy to konsolidacja, czy początek głębszego trendu spadkowego.
Co napędza ostatnią słabość Bitcoina?
Niedawny spadek Bitcoina poniżej 88 000 USD podczas sesji amerykańskiej odzwierciedla rosnącą presję ze strony rynków instrumentów pochodnych, a nie nagłą panikę sprzedających.
Słaby koniec roku dla Bitcoina

Ruchy cen stały się coraz bardziej chaotyczne w przedziale 85 000–90 000 USD, gdy traderzy pozycjonują się przed rekordowym wygasaniem opcji na Bitcoin i Ethereum o wartości 28,5 miliarda USD na Deribit. Ta wartość stanowi ponad połowę całkowitego otwartego zainteresowania na giełdzie, zwiększając wrażliwość wokół kluczowych poziomów wykonania.
W centrum tego napięcia znajduje się poziom „max pain” Bitcoina na 96 000 USD, na którym sprzedający opcje odnoszą największe korzyści, według Jean-David Pequignot, dyrektora handlowego Deribit. Silne skupisko opcji put o wartości 1,2 miliarda USD na poziomie 85 000 USD zwiększa presję spadkową, jeśli sprzedaż przyspieszy. Podczas gdy długoterminowe strategie call nadal celują w 100 000 USD i wyżej, koszty zabezpieczeń krótkoterminowych gwałtownie wzrosły, sygnalizując pozycjonowanie defensywne, a nie spekulacyjne.
Dlaczego to ma znaczenie
Ta zmiana jest istotna, ponieważ ostatnie fazy wzrostów Bitcoina były napędzane ekspansją popytu, a nie mechanicznymi wydarzeniami po stronie podaży. Dane on-chain z CryptoQuant wskazują, że wzrost popytu spada poniżej długoterminowego trendu od początku października, co oznacza przejście od ekspansji do kurczenia się.

Historycznie ten wzorzec zbiegał się z głównymi punktami zwrotnymi cyklu, a nie tylko z przejściowymi korektami. Alex Kuptsikevich, główny analityk rynku w FxPro, opisuje obecne próby odbicia jako techniczne, a nie strukturalne. Twierdzi, że ostatnia siła odzwierciedla wyczerpanie po tygodniach sprzedaży, a nie odnowione przekonanie.
Wskaźniki nastrojów potwierdzają tę opinię – indeks Fear and Greed dla kryptowalut wzrósł do 24, ale pozostaje zdecydowanie w strefie pesymizmu.

Wpływ na rynek kryptowalut i traderów
Dane rynkowe pokazują, że wahania Bitcoina rozlały się na szerszy rynek kryptowalut, utrzymując główne tokeny w wąskim przedziale mimo krótkotrwałych wzrostów. Ether, Solana, XRP, Cardano i Dogecoin odnotowały umiarkowane wzrosty, ale żadna z nich nie przebiła się wyraźnie wyżej.
Całkowita kapitalizacja rynku kryptowalut odzyskała poziom 3 bilionów USD, który przez ostatni miesiąc był polem bitwy między kupującymi a sprzedającymi.
Pod powierzchnią widać pęknięcia. Według danych rynkowych, amerykańskie spotowe ETF-y na Bitcoina przeszły od agresywnej akumulacji do netto sprzedaży, a ich zasoby spadły o około 24 000 BTC pod koniec 2025 roku. Jednocześnie długoterminowe stawki finansowania na kontraktach perpetual futures spadły do najniższych poziomów od końca 2023 roku, co sygnalizuje malejący apetyt na lewarowane pozycje długie.
Perspektywy ekspertów: konsolidacja czy trend spadkowy?
Analitycy CryptoQuant ostrzegają, że Bitcoin może już być w nowym trendzie spadkowym, napędzanym wyczerpaniem popytu, a nie szokami makroekonomicznymi. Czynniki, które napędzały ostatnią ekspansję – zatwierdzenia spot ETF, wynik wyborów w USA i adopcja przez korporacyjne skarbce – zostały w dużej mierze wchłonięte. Bez świeżego popytu wsparcie cenowe osłabło, pozostawiając Bitcoina podatnego na głębsze korekty.
Nie wyklucza to jednak możliwości odbicia. CryptoQuant zauważa, że cykle Bitcoina zależą od odnowienia popytu, a nie od wydarzeń opartych na czasie, takich jak halvingi. Jeśli przepływy instytucjonalne się ustabilizują, a aktywność on-chain poprawi, odbicie w drugiej połowie 2026 roku pozostaje możliwe. Do tego czasu rynek czeka przeciąganie liny między prognozami sześciocyfrowymi a scenariuszami spadkowymi, które umieszczają wsparcie bliżej 70 000 USD.
Najważniejsze wnioski
Nieumiejętność Bitcoina do odzyskania poziomu 90 000 USD odzwierciedla głębsze strukturalne zmęczenie, a nie tylko krótkoterminową zmienność. Słabnące przepływy instytucjonalne, defensywne pozycjonowanie na instrumentach pochodnych i pogarszający się popyt on-chain sugerują, że rynek wszedł w bardziej ostrożną fazę. Długoterminowy optymizm nie zniknął, ale w krótkim terminie ryzyka pozostają przesunięte w stronę spadków. Traderzy będą uważnie obserwować dynamikę wygasania opcji, przepływy ETF i wskaźniki popytu w poszukiwaniu oznak prawdziwej zmiany trendu.
Techniczne spojrzenie na Bitcoina
Bitcoin pozostaje w konsolidacji, z ceną ograniczoną poniżej poziomu oporu 94 600 USD i handlem w pobliżu środkowej–dolnej wstęgi Bollingera, co sygnalizuje słabą dynamikę wzrostową i brak silnego przekonania kupujących. Poprzednie próby odzyskania wyższych poziomów osłabły, utrzymując korekcyjny charakter szerszej struktury.
Po stronie spadkowej, poziom 84 700 USD pozostaje kluczowym wsparciem – jego wyraźne przebicie prawdopodobnie wywoła likwidacje po stronie sprzedaży. Impet słabnie, a RSI spada tuż poniżej linii środkowej, co sugeruje, że presja niedźwiedzi narasta stopniowo, a nie gwałtownie.

.png)
Rajd Świętego Mikołaja 2025: Czy giełda dostanie prezent?
Jest grudzień 2025 roku. Fed właśnie po raz trzeci obniżył stopy procentowe, ale S&P 500 się chwieje. Inwestorzy zadają sobie jedno pytanie: Czy świąteczna zabawa została odwołana?
Jest grudzień 2025 roku. Fed właśnie po raz trzeci obniżył stopy procentowe, ale S&P 500 się chwieje. Inwestorzy zadają sobie jedno pytanie: Czy świąteczna zabawa została odwołana?
Co roku o tej porze Wall Street zwraca uwagę na jeden z najbardziej świątecznych – i zadziwiająco trwałych – sezonowych wzorców rynku: rajd Świętego Mikołaja. To krótki okres, owiany giełdową legendą, który ma tendencję do wzbudzania optymizmu właśnie wtedy, gdy płynność maleje, a inwestorzy zamykają rok.
Jednak przy słabnących danych gospodarczych i zawężającym się gronie liderów rynku, przybycie Mikołaja w tym roku wydaje się mniej pewne.
Czym jest rajd Świętego Mikołaja?
Rajd Świętego Mikołaja odnosi się do siedmiodniowego okresu obejmującego ostatnie pięć sesji giełdowych grudnia i pierwsze dwie sesje stycznia. Według Stock Trader’s Almanack, ten okres przyniósł średni wzrost S&P 500 na poziomie około 1,2–1,3% od 1950 roku – to lepszy wynik niż średnia dla większości miesięcy w roku.
Wzorzec ten został po raz pierwszy zidentyfikowany w 1972 roku przez Yale’a Hirscha, założyciela Almanacka, i od tego czasu stał się uważnie obserwowaną sezonową tendencją, a nie gwarantowanym rezultatem.
W 2025 roku okno rajdu Świętego Mikołaja trwa od środy, 24 grudnia, do poniedziałku, 5 stycznia.
Dlaczego rynki często rosną pod koniec roku
Nie ma jednej przyczyny rajdu Świętego Mikołaja, ale kilka czynników zwykle nakłada się w tym samym czasie:
- Świąteczny optymizm poprawia nastroje inwestorów
- Premie roczne zasilają rynki finansowe
- Sprzedaż strat podatkowych wygasa, zmniejszając presję spadkową
- Inwestorzy instytucjonalni wycofują się, co skutkuje niższymi obrotami
- Oczekiwania wzmacniają zachowania, tworząc efekt samospełniającej się przepowiedni
Przy mniejszej płynności nawet umiarkowane zakupy mogą mieć nieproporcjonalnie duży wpływ – zwłaszcza na główne indeksy.
Kiedy Mikołaj nie przychodzi, czasem pojawiają się niedźwiedzie
Rajd Świętego Mikołaja cieszy się dużą reputacją ze względu na to, co może sygnalizować, gdy nie występuje.
Stare powiedzenie z Wall Street ostrzega:
„Jeśli Święty Mikołaj nie zadzwoni, niedźwiedzie mogą przyjść na Broad i Wall.”
Historia sugeruje, że ta zależność jest daleka od doskonałości. Od 1969 roku było 14 lat, w których S&P 500 przyniósł ujemne stopy zwrotu podczas okna Mikołaja. W tych przypadkach rynek kończył kolejny rok niżej tylko czterokrotnie, co czyni ten wskaźnik bardziej barometrem nastrojów niż narzędziem prognostycznym.
Mimo to sam rajd pojawiał się około 76% razy od 2000 roku, co daje znacznie lepsze szanse niż losowy siedmiodniowy okres handlowy.

Tegoroczne tło jest wyjątkowo mieszane.
Z jednej strony dane o zatrudnieniu w USA osłabły, co sugeruje, że impet gospodarczy może słabnąć. Wzrosty na rynku koncentrują się głównie na kilku spółkach mega-cap, co zwiększa ryzyko gwałtowniejszych korekt, jeśli nastroje się odwrócą.
Z drugiej strony, Federal Reserve zdecydowanie prowadzi politykę łagodzenia.
Po trzech obniżkach stóp i wycenianiu przez rynki terminowe co najmniej dwóch kolejnych w 2026 roku, warunki finansowe stają się coraz luźniejsze. Historia pokazuje, że stawianie przeciwko Fed rzadko jest skuteczną strategią, zwłaszcza w okresach niskiej płynności, takich jak koniec roku.
Ten monetarny wiatr w plecy może wystarczyć, by wesprzeć wzrost pod koniec roku – nawet jeśli zaufanie pozostaje kruche.
Mikołaj jest świąteczny, ale nie bezbłędny
Sezonowość pomaga, ale nie jest przeznaczeniem.
Rajd Świętego Mikołaja nie pojawił się w 2023 i 2024 roku, a w zeszłym roku S&P 500 spadł podczas świątecznego okna. Dla kontrastu, w latach 2016–2022 rynek rósł każdego roku, a zyski przekraczały 1% w kilku przypadkach.
Nawet w latach, gdy szeroki rynek kończył niżej, okno Mikołaja często przynosiło wzrosty. W latach spadkowych od 1969 roku mediana zwrotu z rajdu Mikołaja wyniosła około 1,3%, mimo dwucyfrowych spadków w całym roku.
Krótko mówiąc, Mikołaj może być zawodny – ale historycznie pojawiał się częściej niż nie.
Jeden aktyw do obserwacji: Złoto
Chociaż rajd Świętego Mikołaja tradycyjnie koncentruje się na akcjach, złoto może być w tym roku ciekawszym aktywem do obserwacji. Według analityków, obniżki stóp mają tendencję do obniżania realnych rentowności i osłabiania dolara amerykańskiego – dwa czynniki, które historycznie wspierały ceny złota. Przy Fed łagodzącym politykę i utrzymującym się ryzyku inflacyjnym, makroekonomiczne tło staje się coraz bardziej sprzyjające dla żółtego metalu.
Z technicznego punktu widzenia złoto wykazuje odporność, a nie słabość. Ceny utrzymują się powyżej kluczowych średnioterminowych poziomów wsparcia mimo zmienności na rynku akcji, co sugeruje, że spadki nadal przyciągają kupujących, a nie wywołują panikę sprzedażową.
Jeśli nastroje rynkowe poprawią się pod koniec roku, złoto może rosnąć razem z akcjami. Jeśli akcje osłabną lub zmienność wzrośnie, złoto może skorzystać z defensywnych przepływów. Tak czy inaczej, daje inwestorom możliwość wyrażenia tej samej opinii makroekonomicznej bez polegania wyłącznie na kierunku rynku akcji.
Czy Wall Street dostanie prezent czy rózgę?
To wciąż pozostaje pytaniem.
Rajd Świętego Mikołaja nie jest kryształową kulą i nie usunie obaw związanych ze spowolnieniem wzrostu, wycenami czy koncentracją rynku. Jednak historia sugeruje, że całkowite zignorowanie tego zjawiska często było kosztowne.
Przy łagodzeniu polityki przez Fed, malejącej płynności i delikatnej równowadze nastrojów, analitycy wskazują, że szanse nadal przemawiają za ruchem pod koniec roku – nawet jeśli okaże się on krótkotrwały. Niezależnie od tego, czy Wall Street rozpakowuje prezent, czy dostaje węgiel, okno Mikołaja jest otwarte – a rynek obserwuje je uważnie.
Perspektywa ekspertów: Dlaczego złoto może przyćmić Mikołaja
Podczas gdy inwestorzy giełdowi debatują, czy Mikołaj się pojawi, złoto może nie potrzebować zaproszenia. Łagodzenie polityki pieniężnej, niższe realne rentowności i utrzymująca się niepewność makroekonomiczna tworzą tło, w którym złoto może zyskiwać niezależnie od tego, czy akcje rosną, czy spadają. Warunki płynności pod koniec roku mogą dodatkowo wzmocnić ruchy rynkowe, zwłaszcza jeśli zmienność dolara amerykańskiego wzrośnie.
Dla inwestorów kluczowe pozostają:
- Kluczowe strefy wsparcia w pobliżu ostatnich wybicia
- RSI utrzymujący się powyżej poziomu neutralnego, sygnalizujący stabilność trendu
- Kierunek dolara amerykańskiego podczas świątecznego handlu o niskiej płynności
- Złoto nie polega na świątecznym optymizmie – prosperuje w niepewności.
Najważniejsze wnioski
Rajd Świętego Mikołaja to sezonowa tendencja, a nie obietnica. W tym roku jego los zależy od równowagi między łagodzeniem polityki pieniężnej a kruchą pewnością rynku. Obserwatorzy rynku podkreślają, że jeśli akcje wzrosną, może to wzmocnić byczy impet na początku stycznia. Jeśli nie, aktywa takie jak złoto mogą wyjść na pierwszy plan, gdy inwestorzy przejdą w tryb defensywny. Tak czy inaczej, koniec roku zapowiada się mniej jako czas ślepego optymizmu, a bardziej jako okres pozycjonowania, selektywności i zarządzania ryzykiem.
Techniczne spojrzenie na złoto
Złoto pozostaje w silnym trendzie wzrostowym, a cena utrzymuje się w pobliżu górnej Bollinger Band, co sygnalizuje utrzymujące się momentum wzrostowe, ale także zwiększa ryzyko krótkoterminowej konsolidacji. Stałe rozszerzanie się pasm sugeruje, że zmienność nadal wspiera szerszy trend wzrostowy.
Po stronie spadkowej pierwszym kluczowym wsparciem jest 4 035 USD, a następnie 3 935 USD, gdzie przełamanie może wywołać likwidacje po stronie sprzedaży i głębszą korektę. Momentum pozostaje wysokie, a RSI rośnie w strefę wykupienia, co wskazuje na siłę, ale także ostrzega, że dalsze wzrosty mogą spowolnić bez korekty.

%2520(1)%2520(1)%2520(1)%2520(1)%2520(1)%2520(1)%2520(1)%2520(1).png)
Uncja srebra kosztuje teraz więcej niż baryłka ropy
22 grudnia 2025 r. srebro (~68 USD/oz) oficjalnie przewyższyło cenę ropy WTI (~57 USD/bbl), co stanowi rzadkie wydarzenie na rynkach surowcowych.
22 grudnia 2025 r. na światowych rynkach surowcowych doszło do niezwykłego wydarzenia: uncja srebra była notowana po około 67–68 dolarów za uncję trojańską, przewyższając cenę baryłki ropy West Texas Intermediate (WTI), która oscylowała wokół 56–57 dolarów, według doniesień.
Brent, międzynarodowy benchmark, był nieco wyżej – około 60–61 dolarów, ale sedno pozostało to samo – jedna uncja białego metalu była warta więcej niż 42 galony czarnego złota.
Ta inwersja nie miała miejsca od ponad czterech dekad; ostatni podobny epizod miał miejsce podczas burzliwego boomu surowcowego pod koniec lat 70. i na początku 80. Wówczas spekulacyjna gorączka na krótko wywindowała ceny srebra powyżej cen ropy. Dziś to przecięcie, które po raz pierwszy nastąpiło wcześniej w 2025 r., gdy srebro przebiło 54 dolary, a ropa utrzymywała się w przedziale 65–75 dolarów, wydaje się bardziej strukturalne niż spekulacyjne. Analitycy nazywają to „momentem przełomowym” roku 2025, odzwierciedlającym głębokie zmiany w sposobie, w jaki świat wycenia energię i surowce.
Co napędza gwałtowny rajd srebra
Srebro ma za sobą jeden z najbardziej spektakularnych lat w historii, rosnąc o około 127–130% od początku roku do rekordowych poziomów powyżej 67 dolarów, według danych. To przewyższa silny wzrost złota o ~60–65%, podkreślając wyjątkową podwójną rolę srebra jako zabezpieczenia monetarnego i potęgi przemysłowej.
Rajd opiera się na ograniczonej podaży fizycznej i eksplodującym popycie. Raporty pokazują, że światowa produkcja srebra z kopalń utknęła w miejscu, a recykling nie jest w stanie zniwelować luki, co prowadzi do utrzymujących się deficytów rynkowych – prognozowanych na 95–149 milionów uncji tylko w 2025 r., co oznacza piąty z rzędu rok niedoborów. Skumulowane deficyty od 2021 r. przekraczają już 800 milionów uncji, co wyczerpuje zapasy do najniższych poziomów od dekad.
Prawdziwym motorem jest konsumpcja przemysłowa, odpowiadająca za ponad 60% popytu. Niezrównana przewodność elektryczna srebra czyni je niezastąpionym w zielonych technologiach:
- Energia słoneczna: Panele fotowoltaiczne zużyły ponad 200 milionów uncji w ostatnich latach, a popyt gwałtownie rośnie wraz z boomem instalacji na świecie. Każdy panel wykorzystuje 15–25 gramów srebra, a ambitne cele (np. 700 GW w UE do 2030 r.) zapowiadają trwały wzrost.
- Pojazdy elektryczne (EV): Typowy EV wymaga 25–50 gramów srebra – dwa razy więcej niż tradycyjne samochody – do baterii, elektroniki i infrastruktury ładowania. Popyt motoryzacyjny ma rosnąć o 3–4% rocznie do 2031 r.
- Elektronika i AI: Centra danych, sieci 5G i półprzewodniki dodatkowo zwiększają zapotrzebowanie, a potrzeby energetyczne napędzane przez AI potęgują zużycie.
W innych raportach makroekonomiczne czynniki dodatkowo wzmocniły ten ruch: oczekiwania na obniżki stóp procentowych przez Fed (wyceniające dalsze luzowanie w obliczu słabnącej inflacji i rosnącego bezrobocia do 4,6%), słabszy dolar amerykański (spadek o ~8–9% YTD) oraz napływ kapitału do bezpiecznych przystani w obliczu niepewności geopolitycznej. Dodanie srebra do amerykańskiej listy minerałów krytycznych przyciągnęło zainteresowanie instytucjonalne, traktując je jako strategiczny zakład na transformację energetyczną.
Dlaczego ropa nie nadąża
Dla kontrastu, ropa naftowa ma za sobą brutalny rok 2025 – WTI spadła o 18–20% od początku roku, co zapowiada najgorszy roczny wynik od pandemicznego krachu w 2020 r. Ceny spadły do poziomów najniższych od prawie pięciu lat, zanim nastąpiły umiarkowane odbicia po wydarzeniach takich jak sankcje USA na tankowce wenezuelskie.
Przyczyna? Chroniczna nadpodaż, według ekspertów. Producenci spoza OPEC+ (na czele z amerykańskim łupkiem na rekordowym poziomie ~13,5–13,8 mln baryłek dziennie, a także wzrostem w Brazylii i Gujanie) zalali rynek. OPEC+ stopniowo wycofywał dobrowolne cięcia, dodając setki tysięcy baryłek dziennie, podczas gdy światowe zapasy rosną w szybkim tempie. Zapasy ropy gwałtownie wzrosły od lata.
Wzrost popytu rozczarował, zwłaszcza w Chinach (pomimo gromadzenia zapasów) oraz słabnąc w Europie i USA w związku z poprawą efektywności i wolniejszym tempem wzrostu gospodarczego. Prognozy wskazują, że nadwyżki utrzymają się do 2026 r., a Brent może średnio kosztować 55 dolarów lub mniej, jeśli zapasy będą nadal rosnąć.
Wybuchy napięć geopolitycznych przynoszą krótkotrwałe wzrosty, ale nie zdołały odwrócić trendu spadkowego na dobrze zaopatrzonym rynku.
Dlaczego ta inwersja ma znaczenie: Okno na globalne zmiany
Ten moment, gdy srebro przewyższa ropę, to nie tylko ciekawy nagłówek – to barometr głębszych przemian.
Podkreśla on trwającą transformację energetyczną: rynki nagradzają surowce powiązane z dekarbonizacją (energia słoneczna, EV, odnawialne źródła), jednocześnie dyskontując tradycyjne paliwa kopalne. Srebro, określane mianem „nowego metalu energetycznego”, symbolizuje wzrost zielonych technologii, podczas gdy ropa zmaga się z narracjami o szczytowym popycie i obfitej podaży.
Według ekspertów gwałtownie kurczący się stosunek złota do srebra (spadek do ~70:1 z ponad 100:1) wskazuje, że inwestorzy stawiają na przemysłowy potencjał srebra, obok jego walorów monetarnych, w erze łagodzenia polityki i czujności wobec inflacji.
Historycznie takie ekstrema przypominają skoki z lat 70. i 80., gdy inflacja i boom surowcowy wywoływały gwałtowne wahania. Dzisiejszy rajd wydaje się bardziej oparty na fundamentach, ale historia ostrzega przed zmiennością – ruchy paraboliczne często poprzedzają gwałtowne korekty.
Dla inwestorów to odwraca dotychczasowy porządek na rynku surowców: to, co kiedyś było „królem” (ropa), teraz ustępuje metalowi długo postrzeganemu jako drugorzędny. Portfele nastawione na tematy transformacyjne mogą zyskać, ale ryzyka pozostają – spowolnienie gospodarcze może ograniczyć popyt przemysłowy, a dyscyplina OPEC+ (lub jej brak) może wpłynąć na ceny ropy.
Patrząc w przyszłość: hossa, bessa czy nowa normalność?
Trajektoria srebra wskazuje na dalsze wzrosty, jeśli deficyty się utrzymają, a zielony popyt przyspieszy – niektórzy analitycy przewidują 70–75 dolarów do końca 2026 r. Jednak wykupienie techniczne i niska płynność w okresie świątecznym mogą sprzyjać korektom.
Ceny ropy mogą się ustabilizować, jeśli OPEC+ ograniczy wydobycie lub popyt zaskoczy pozytywnie, ale prognozy nadpodaży sugerują dłuższą presję. Ostatecznie 22 grudnia 2025 r. to coś więcej niż przecięcie się cen; to sygnał, że światowa gospodarka przechodzi na nowe tory – zrównoważony rozwój, technologię i odporność. W tej nowej erze uncja srebra może świecić jaśniej niż baryłka ropy przez kolejne lata.
Wskazówki techniczne
Srebro pozostaje wyraźnie w trendzie wzrostowym, a cena utrzymuje się przy górnej wstędze Bollingera, sygnalizując silny impet wzrostowy, ale także wykupienie rynku. Strome nachylenie wstęg podkreśla utrzymującą się presję zakupową, choć w krótkim terminie nie można wykluczyć konsolidacji.
Po stronie spadkowej pierwszym kluczowym wsparciem jest 57,00 USD, następnie 50,00 USD i 46,93 USD. Przebicie tych poziomów prawdopodobnie wywołałoby likwidacje pozycji długich i głębszą korektę. Impet pozostaje wysoki, a RSI utrzymuje się płasko w strefie wykupienia, co wzmacnia siłę trendu, ale ostrzega, że dalsze wzrosty mogą zwolnić bez korekty.

Ropa amerykańska pozostaje pod presją w krótkim terminie, a cena utrzymuje się poniżej strefy oporu 60,00–61,10 USD i jest ograniczona przez górną wstęgę Bollingera. Szeroka struktura nadal wskazuje na fazę korekcyjną, choć impet sprzedaży zaczął słabnąć.
Po stronie spadkowej kluczowym wsparciem jest 55,40 USD, gdzie przebicie prawdopodobnie wywołałoby likwidacje pozycji długich. Impet próbuje się ustabilizować, a RSI powoli rośnie z poziomów wyprzedania w kierunku linii środkowej, co sugeruje, że presja spadkowa słabnie, ale brakuje wyraźnego przekonania do wzrostów.

Nie znaleźliśmy żadnych wyników pasujących do .
Wskazówki wyszukiwania:
- Sprawdź pisownię i spróbuj ponownie
- Użyj innego słowa kluczowego