Wyniki dla

Czy metale szlachetne weszły w nowy cykl bezpiecznej przystani?
Czy metale szlachetne weszły w nowy cykl bezpiecznej przystani? Coraz więcej dowodów wskazuje na taki kierunek, według analityków.
Czy metale szlachetne weszły w nowy cykl bezpiecznej przystani? Coraz więcej dowodów wskazuje na taki kierunek, według analityków. Złoto po raz pierwszy przekroczyło poziom 4 900 USD za uncję, srebro osiągnęło rekordowe poziomy powyżej 96 USD, a ceny platyny podwoiły się w zaledwie siedem miesięcy. Ruchy na taką skalę rzadko występują w izolacji lub wyłącznie na podstawie spekulacji.
To, co wyróżnia ten moment, to synchronizacja. Słabszy dolar amerykański, rosnące ryzyko geopolityczne, oczekiwania na obniżki stóp procentowych przez Federal Reserve oraz stałe zakupy banków centralnych działają w tym samym kierunku. Gdy złoto, srebro i platyna reagują jednocześnie na stres makroekonomiczny, często sygnalizuje to zmianę zachowań, a nie krótkotrwałą hossę – rodząc pytania, czy metale szlachetne odzyskują swoją rolę jako kluczowe aktywa defensywne.
Co napędza metale szlachetne?
Ostatni wzrost złota odzwierciedla znane, ale nasilające się tło makroekonomiczne. Indeks dolara amerykańskiego spadł o około 0,4%, poprawiając dostępność dla nabywców spoza USA, podczas gdy rynki wyceniają dwie obniżki stóp procentowych przez Federal Reserve w drugiej połowie roku. Niższe rentowności zmniejszają koszt alternatywny posiadania aktywów nieprzynoszących dochodu, czyniąc złoto bardziej atrakcyjnym w momencie, gdy zaufanie do stabilności monetarnej zaczyna się chwiać.
Geopolityka dodała kolejny poziom pilności. Napięcia związane z Iranem i Wenezuelą, a także odnowiona niepewność wokół Grenlandii i zobowiązań bezpieczeństwa NATO, ograniczyły apetyt na ryzyko.
Chociaż komentarze prezydenta Trumpa o opóźnieniu niektórych ceł na Europę na krótko uspokoiły rynki, brak jasności co do długoterminowych ustaleń handlowych i bezpieczeństwa nadal wspiera pozycjonowanie defensywne. Jak zauważa Peter Grant z Zaner Metals, popyt na złoto pozostaje ściśle powiązany z szerszym trendem makroekonomicznej dedolaryzacji, a nie pojedynczym szokiem medialnym.
Dlaczego to ma znaczenie
Ta hossa ma znaczenie, ponieważ nie jest napędzana wyłącznie przez spekulację detaliczną. Banki centralne pozostają konsekwentnymi nabywcami złota, wzmacniając jego status jako strategicznego aktywa rezerwowego w okresach napięć fiskalnych i niepewności politycznej. Ta stała akumulacja zapewniła długoterminowe wsparcie cenowe, nawet w obliczu krótkoterminowej zmienności.
Zachowanie srebra dodaje kolejny wymiar. Choć nie posiada ono statusu rezerwowego złota, łączy w sobie zarówno popyt monetarny, jak i przemysłowy. Nikos Tzabouras z Tradu zauważa, że srebro nadal korzysta z napływu kapitału do bezpiecznych przystani w okresach słabości dolara, nawet jeśli jego rola przemysłowa wzmacnia wahania cen. Gdy oba metale przyciągają kapitał jednocześnie, sugeruje to, że inwestorzy zabezpieczają się nie tylko przed ryzykiem rynkowym, ale także przed niepewnością systemową.
Wpływ na rynki metali szlachetnych
Pod nagłówkami cen, dynamika rynku fizycznego się zaostrza. Stefan Gleason, CEO Money Metals Exchange, opisuje obecny handel srebrem jako wyjątkowo intensywny – nowi inwestorzy wchodzą na rynek, podczas gdy długoterminowi posiadacze realizują częściowe zyski. Popyt w ciągu ostatnich trzech do czterech tygodni przekroczył poziomy obserwowane podczas paniki COVID-19, mimo że ceny srebra podwoiły się w ciągu ostatniego roku.
Presja wynika bardziej z ograniczonej zdolności przetwórczej niż z niedoboru surowca. W Stanach Zjednoczonych duże sztabki srebra są nadal dostępne, ale ograniczona zdolność rafinacji i bicia monet powoduje zaległości, rosnące premie i opóźnienia w dostawach. Poza USA presja jest jeszcze większa. Londyńskie i azjatyckie rynki borykają się z ograniczoną podażą, pogłębioną przez napływy do ETF-ów, które wycofały fizyczne srebro z obiegu. W rezultacie ceny srebra w Azji są obecnie nawet o 3 USD wyższe niż w Nowym Jorku – różnica, która może się utrzymać ze względu na koszty transportu i opóźnienia logistyczne.
Rola miedzi: sygnał równoległy, nie bezpieczna przystań
Chociaż miedź nie jest tradycyjnym aktywem bezpiecznej przystani ani metalem szlachetnym, jej ostatnie zachowanie wzmacnia szerszą narrację surowcową. Popyt na miedź przyspiesza wraz z elektryfikacją, inwestycjami w odnawialne źródła energii i szybkim rozwojem centrów danych opartych na AI. Sama infrastruktura AI ma pochłaniać około 500 000 ton miedzi rocznie do 2030 roku, co zwiększa już silny popyt ze strony sektora nieruchomości, transportu i sieci energetycznych, zwłaszcza w Chinach i Indiach.
Jednocześnie wzrost podaży nie nadąża za popytem. Zakłócenia wydobycia w Chile i Indonezji, spadająca zawartość rudy oraz długie okresy realizacji projektów – często sięgające niemal dwóch dekad od odkrycia do produkcji – ograniczają wydobycie.
Niepewność polityczna dodała kolejną zmienność. Amerykańskie cła na półprodukty miedziane oraz możliwość wprowadzenia ceł na rafinowaną miedź od 2027 roku, w zależności od przeglądu Departamentu Handlu w połowie 2026 roku, zaburzyły przepływy handlowe i doprowadziły do najwyższych od ponad 20 lat poziomów zapasów w USA. Chociaż perspektywy miedzi na 2026 rok są bardziej zróżnicowane, a prognozy mieszczą się w przedziale 10 000–12 500 USD za tonę, jej strukturalna ciasnota podkreśla ten sam motyw widoczny w metalach szlachetnych: podaż ma trudności z szybkim dostosowaniem się do długoterminowych zmian popytu.
Prognozy ekspertów
Z technicznego punktu widzenia momentum złota pozostaje nienaruszone, choć tempo wzrostów zwiększa ryzyko krótkoterminowych korekt. Grant twierdzi, że wszelkie krótkoterminowe spadki będą prawdopodobnie postrzegane jako okazje do zakupów, a poziom 5 000 USD za uncję jest już wyraźnie w zasięgu wzroku, z dalszym potencjałem wzrostu w dłuższej perspektywie. Kluczowe pytanie nie brzmi, czy pojawi się zmienność, ale czy popyt ją wchłonie.
Perspektywy platyny mogą być jeszcze bardziej wrażliwe. UBS obecnie oczekuje, że platyna będzie handlowana w okolicach 2 500 USD za uncję w nadchodzących miesiącach, powołując się na silny popyt inwestycyjny i napięte warunki fizyczne. Ponieważ roczne zużycie platyny stanowi ułamek zużycia złota, nawet niewielkie zmiany preferencji inwestorów mogą wywołać gwałtowne ruchy cen. Podwyższone stawki leasingowe w Londynie wskazują na utrzymującą się ciasnotę fizyczną, choć UBS ostrzega, że niewielki rozmiar rynku tego metalu może utrzymywać wysoką zmienność.
Najważniejsze wnioski
Metale szlachetne wydają się wychodzić poza prostą hossę cenową i wchodzić w szerszą fazę bezpiecznej przystani. Wzrost złota w kierunku 5 000 USD, presja na rynku fizycznym srebra i ograniczona podaż platyny wskazują na ponowną ocenę defensywnych aktywów. Choć zmienność jest prawdopodobna, podstawowe siły makroekonomiczne pozostają zgodne. Kolejne sygnały do obserwacji to wytyczne Federal Reserve, przepływy do ETF-ów i premie fizyczne na kluczowych rynkach światowych.
Techniczna perspektywa srebra
Srebro pozostaje blisko ostatnich maksimów po gwałtownym, trwałym wzroście, a cena nadal utrzymuje się w pobliżu górnej wstęgi Bollingera. Wstęgi pozostają szeroko rozszerzone, co wskazuje na podwyższoną zmienność i utrzymującą się presję kierunkową, a nie konsolidację. Wskaźniki momentum odzwierciedlają rozciągnięte warunki: RSI utrzymuje się powyżej 70, sygnalizując trwałe wykupienie, a nie powrót do średniej.
Siła trendu pozostaje obecna – ADX jest podwyższony, a wskaźniki kierunkowe pokazują dalszą dominację obecnego ruchu. Z perspektywy strukturalnej srebro utrzymuje się znacznie powyżej wcześniejszych stref wybicia wokół 72, 57 i 46,93 USD, co podkreśla skalę i trwałość ostatniej hossy. Ogólnie rzecz biorąc, zachowanie cen odzwierciedla wydłużoną fazę trendu charakteryzującą się silnym momentum i podwyższoną zmiennością.


Perspektywy indeksów amerykańskich poprawiają się wraz ze złagodzeniem napięć wokół Grenlandii
Amerykańskie indeksy giełdowe wykazały oznaki stabilizacji w tym tygodniu, gdy Wall Street odbiła po niedawnej wyprzedaży, napędzanej głównie nagłym zmniejszeniem ryzyka geopolitycznego związanego z napięciami wokół Grenlandii.
Amerykańskie indeksy giełdowe wykazały oznaki stabilizacji w tym tygodniu, gdy Wall Street odbiła po niedawnej wyprzedaży, napędzanej głównie nagłym zmniejszeniem ryzyka geopolitycznego związanego z napięciami wokół Grenlandii.
S&P 500 wzrósł o około 1,2% do poziomu około 6 875, podczas gdy Dow Jones Industrial Average i Nasdaq Composite również wzrosły o podobne wartości podczas środowej sesji, gdy inwestorzy przetwarzali wycofanie przez prezydenta Trumpa groźby nałożenia ceł.
Rajd ulgi podniósł notowania kontraktów terminowych późnym wieczorem, sygnalizując, że rynki mogą być przygotowane na bardziej konstruktywną fazę w miarę zbliżania się kluczowych danych o inflacji i napiętego harmonogramu publikacji wyników. Przy wciąż obecnych szerszych ryzykach makroekonomicznych inwestorzy patrzą już poza wczorajsze nagłówki, skupiając się na wskaźnikach, które ukształtują kolejny etap trajektorii rynku.
Co napędza perspektywy rynku?
To, co zaczęło się jako gwałtowny ruch risk-off na początku tygodnia, szybko się odwróciło po tym, jak prezydent Trump wyjaśnił, że nie nałoży planowanych ceł na europejskich partnerów handlowych w związku ze swoją kontrowersyjną inicjatywą dotyczącą Grenlandii.
Wypowiedzi Trumpa podczas Światowego Forum Ekonomicznego w Davos, gdzie przedstawił tzw. „ramy” przyszłego porozumienia z NATO, uspokoiły uczestników rynku, że szerszy konflikt handlowy może zostać zażegnany.
Inwestorzy byli zaniepokojeni po wcześniejszych groźbach Trumpa dotyczących eskalacji ceł wobec kilku krajów europejskich, co spowodowało spadki kontraktów terminowych na indeksy i wzrost cen złota, gdy inwestorzy szukali bezpiecznych przystani. Zwrot w stronę dyplomacji, nawet jeśli wciąż brakuje szczegółów, zmniejszył natychmiastowe ryzyka ogonowe i zachęcił do kupowania na spadkach, co pomogło S&P 500 i Nasdaq odzyskać znaczną część strat.
Jednak tło pozostaje złożone. Rynki jednocześnie przygotowują się na kluczowy odczyt inflacji wydatków konsumpcyjnych (PCE) – preferowany wskaźnik Federal Reserve – oraz serię ważnych raportów wynikowych. Inwestorzy są świadomi, że sygnały makroekonomiczne i wyniki spółek zdecydują, czy obecne wzrosty się utrzymają, czy będą jedynie krótkotrwałym odbiciem ulgi.
Dlaczego to ważne dla inwestorów
Zmiana nastrojów pokazuje, jak bardzo akcje stały się wrażliwe na zmiany polityki i postrzeganie ryzyka. Gdy groźby ceł wisiały w powietrzu, aktywa ryzykowne gwałtownie traciły, a Dow Jones Industrial Average odnotował znaczące spadki punktowe, a CBOE Volatility Index wystrzelił w górę, gdy rynki ogarnął strach. Późniejsze odbicie podkreśla, jak szybko pozycjonowanie może się odwrócić, gdy niepewność geopolityczna znika.

Według analityków, takie rajdy ulgi często ujawniają głębsze nurty psychologii inwestorów. Szeroki udział głównych indeksów – od wskaźnika małych spółek Russell 2000 po duże spółki technologiczne – sugeruje, że inwestorzy są gotowi ponownie podejmować ryzyko, ale tylko w kontekście wyraźniejszego kierunku makroekonomicznego i mniejszego szoku nagłówkowego. Analitycy podkreślają, że obecnie liczy się nie tylko brak konfliktu, ale aktywna obecność danych wspierających trwały wzrost gospodarczy.
Nastroje kształtowane są także przez szerszy kalendarz makroekonomiczny. Wraz ze zbliżającymi się wskaźnikami inflacji i wynikami spółek będących barometrami rynku, narracja przesunęła się z czystego ryzyka geopolitycznego na pytanie, czy realna gospodarka nadąża za wysokimi wycenami rynkowymi. W takim otoczeniu łagodne dane o inflacji lub lepsze od oczekiwań wyniki mogą dodatkowo wesprzeć indeksy, podczas gdy odwrotna sytuacja może szybko zaostrzyć warunki finansowe.
Wpływ na rynki i strategie inwestycyjne
Zmniejszenie napięć wokół Grenlandii ma istotne konsekwencje dla rotacji sektorowej i strategii inwestorów. Akcje sektora finansowego i energetycznego, które najbardziej ucierpiały podczas wcześniejszego risk-off, odbiły, gdy obligacje się ustabilizowały, a rentowności nieco spadły. Tymczasem akcje technologiczne, choć również rosły, wykazały bardziej umiarkowany wzrost – sugerując, że inwestorzy nie gonią za wzrostem bez względu na fundamenty.
Dynamika sektorowa daje wskazówki co do zaufania rynku. Dobre reakcje sektorów wartościowych na zmniejszenie ryzyka geopolitycznego wskazują, że oczekiwania na łagodne lądowanie gospodarki pozostają żywe, nawet mimo obaw o inflację i czujność banków centralnych. Jeśli dane makroekonomiczne nadal będą wspierać odporność wydatków i wyników, może to potwierdzić obecne odbicie i zachęcić do trwalszych przepływów w kierunku ekspozycji cyklicznych.
Jednak rajd ulgi nie usuwa kruchości rynku. Indeksy pozostają mieszane w ujęciu tygodniowym – S&P 500, Dow i Nasdaq są wciąż niżej w ostatnich sesjach mimo środowego odbicia. Ta dychotomia pokazuje, że choć ryzyka nagłówkowe mogą szybko zniknąć, strukturalne kwestie takie jak inflacja, oczekiwania dotyczące stóp procentowych i marże zysku nadal wymagają uważnej obserwacji.
Perspektywy ekspertów
Patrząc w przyszłość, narracja rynkowa ma się przesunąć w kierunku kilku kluczowych wskaźników. Nadchodzący odczyt inflacji PCE będzie jednym z najważniejszych danych dla perspektyw stóp procentowych Federal Reserve. Słabszy od oczekiwań odczyt może wzmocnić apetyt na ryzyko; wyższy – wzmocnić jastrzębie nastroje i ograniczyć wzrosty na rynku akcji.
Sezon wyników to kolejny kluczowy katalizator. Wraz z publikacją wyników przez znane spółki z sektora technologicznego, dóbr konsumpcyjnych i przemysłowych, inwestorzy będą oceniać nie tylko wyniki, ale i prognozy. W środowisku, w którym wyniki typu „pobij i podnieś prognozy” miały ograniczony wpływ na ceny akcji, przyszłe niespodzianki wynikowe muszą przekładać się na wiarygodne narracje na przyszłość, by utrzymać wzrosty.
Strategzy ostrzegają, że zmienność pozostaje aktywnym ryzykiem. Nagłówki geopolityczne mogą szybko zmieniać nastroje, a publikacje makroekonomiczne będą miały ponadprzeciętny wpływ, gdy zmienność będzie nadal falować wokół wydarzeń informacyjnych. Zarówno dla traderów, jak i inwestorów długoterminowych, kluczowa będzie elastyczność i uważne śledzenie napływających danych w nawigowaniu po zmieniających się perspektywach.
Najważniejsze wnioski
Nastroje na Wall Street wyraźnie się poprawiły, gdy napięcia geopolityczne związane z Grenlandią osłabły, wspierając szerokie odbicie głównych amerykańskich indeksów. Jednak dalsza trajektoria rynku zależy od danych makroekonomicznych i wyników spółek, a nie tylko od zmniejszenia ryzyka nagłówkowego. Inwestorzy powinni uważnie obserwować wskaźniki inflacji i raporty wynikowe, ponieważ to one będą kształtować przywództwo rynkowe i zmienność w nadchodzących tygodniach.

Czy złoto ma jeszcze potencjał wzrostowy po zwrocie Trumpa w Davos?
Tak, złoto wciąż może mieć potencjał wzrostowy, nawet po tym, jak prezydent Donald Trump złagodził swoją retorykę na temat Grenlandii podczas forum w Davos, twierdzą analitycy.
Tak, złoto wciąż może mieć potencjał wzrostowy, nawet po tym, jak prezydent Donald Trump złagodził swoją retorykę na temat Grenlandii podczas forum w Davos, twierdzą analitycy. Chociaż ceny spadły z rekordowych poziomów blisko 4 900 USD za uncję, ta korekta odzwierciedla raczej zmniejszenie ryzyka nagłówków niż załamanie popytu. Cena spot złota osiągnęła szczyt na poziomie 4 887,82 USD, zanim się cofnęła, jednak metal pozostaje na plusie o ponad 11% w 2026 roku, po wzroście o 64% w roku ubiegłym.
Zwrot Trumpa ograniczył natychmiastowe przepływy do bezpiecznych przystani, ale niewiele zmienił w głębszych siłach napędzających wzrost cen złota. Zakupy banków centralnych, dywersyfikacja sektora prywatnego oraz utrzymująca się niepewność makroekonomiczna pozostają na niezmienionym poziomie. W miarę jak rynki wychodzą poza nagłówki z Davos, uwaga skupia się na tym, czy te strukturalne czynniki wsparcia mogą nadal podnosić ceny złota mimo spokojniejszej sytuacji geopolitycznej.
Co napędza złoto?
Ostatnia korekta złota nastąpiła po krótkotrwałym wzroście wywołanym eskalacją geopolityczną. Wcześniejsze groźby taryf związane z napięciami między USA a Europą wokół Grenlandii skłoniły inwestorów do szukania schronienia w kruszcu. Spór miał znaczenie strategiczne, biorąc pod uwagę rolę Grenlandii dla bezpieczeństwa i dostępu do kluczowych surowców, co potęgowało obawy o szersze skutki handlowe i dyplomatyczne.
Ta premia za ryzyko zmalała po tym, jak Trump przyjął bardziej pojednawczy ton w Davos. Wykluczył użycie siły, wycofał się z groźby taryf i zasygnalizował postęp w kierunku długoterminowego porozumienia ramowego z sojusznikami z NATO. Wraz z ustąpieniem niepokoju geopolitycznego ceny złota złagodniały, a ruch ten został wzmocniony przez umiarkowane odbicie dolara amerykańskiego – Dollar Index wzrósł po wcześniejszym wzroście o 0,1%.

Dlaczego to ma znaczenie
Zachowanie złota podkreśla, jak rynki coraz częściej reagują na sygnały polityczne, a nie na faktyczne decyzje. Sama groźba taryf wystarczyła, by ceny zbliżyły się do 5 000 USD, podczas gdy uspokojenie wywołało krótkoterminową realizację zysków. Ta wrażliwość odzwierciedla rolę złota jako zabezpieczenia przed niepewnością polityczną, a nie tylko przed inflacją.
Co istotne, analitycy nie widzą oznak, by kupujący, którzy napędzali wzrost cen złota, wycofywali się z rynku. Goldman Sachs podniósł swoją prognozę dla złota, obecnie oczekując, że ceny osiągną 5 400 USD za uncję do końca roku, w porównaniu z wcześniejszą prognozą 4 900 USD. Bank argumentuje, że dywersyfikacja sektora prywatnego w kierunku złota obecnie znacząco wzmacnia popyt ze strony banków centralnych.
Wpływ na rynki i inwestorów
Dla inwestorów obecna korekta wygląda bardziej na konsolidację niż odwrócenie trendu. Złoto było notowane w okolicach 4 800 USD za uncję po spadku z rekordowego poziomu, a ceny od początku 2023 roku, gdy złoto kosztowało około 1 865 USD, wzrosły ponad dwukrotnie.

Ten wzrost był początkowo napędzany zakupami sektora oficjalnego w latach 2023 i 2024, a ostatnio przez gwałtowny wzrost popytu prywatnego.
Efekty są widoczne w całym segmencie metali szlachetnych. Srebro cofnęło się z dziennego maksimum 95,56 USD po komentarzach Trumpa w Davos, podążając za złotem w dół wraz z poprawą nastrojów rynkowych. Ruch ten sugeruje, że obecnie to zmiany w premii za ryzyko geopolityczne, a nie zmiany w fizycznej podaży czy popycie przemysłowym, decydują o kierunku cen.
Odporność złota przekłada się także na szersze zainteresowanie aktywami materialnymi. Platyna, często pomijana podczas rajdów prowadzonych przez złoto, przyciąga uwagę inwestorów poszukujących dywersyfikacji w segmencie metali szlachetnych. Choć platyna pozostaje bardziej wrażliwa na cykle popytu przemysłowego, jej ograniczona podaż oraz strategiczna rola w autokatalizatorach i rozwijających się technologiach czystej energii wzmacniają jej atrakcyjność jako dodatkowego zabezpieczenia przed niepewnością makroekonomiczną i polityczną. Ta zmiana sugeruje, że inwestorzy nie podążają wyłącznie za impetem złota, ale szerzej pozycjonują się pod odnowione zainteresowanie aktywami materialnymi.
Prognozy ekspertów
Goldman Sachs twierdzi, że rajd złota przyspieszył od 2025 roku, ponieważ banki centralne nie są już jedynymi głównymi nabywcami. Analitycy Daan Struyven i Lina Thomas zauważyli, że instytucje oficjalne obecnie konkurują z inwestorami prywatnymi o ograniczoną ilość kruszcu, co zwiększa presję na wzrost cen. To efekt lat silnej akumulacji przez banki centralne, które stworzyły podwaliny pod obecny rajd.
Popyt sektora prywatnego znacznie wykracza poza tradycyjne napływy do ETF-ów. Goldman wskazuje na rosnące zakupy fizycznego złota przez zamożne rodziny, coraz większe wykorzystanie opcji call oraz rozwój produktów inwestycyjnych mających na celu zabezpieczenie przed globalnym ryzykiem makroekonomicznym i politycznym.
Bank spodziewa się także wsparcia ze strony potencjalnych obniżek stóp procentowych przez Federal Reserve, a także średnich zakupów banków centralnych na poziomie 60 ton miesięcznie w 2026 roku, gdy rynki wschodzące nadal dywersyfikują swoje rezerwy.
U podstaw tej prognozy leży strukturalne ograniczenie unikalne dla złota. W przeciwieństwie do innych surowców, wyższe ceny nie powodują szybkiego wzrostu nowej podaży na rynku.
Większość złota już istnieje i po prostu zmienia właściciela, podczas gdy nowe wydobycie zwiększa globalną podaż o około 1% rocznie. Jak zauważa Goldman, ceny złota zwykle osiągają szczyt dopiero wtedy, gdy popyt wyraźnie słabnie – w wyniku trwałego spokoju geopolitycznego, ograniczenia dywersyfikacji rezerw lub powrotu Federal Reserve do podwyżek stóp procentowych.
Najważniejsze wnioski
Korekta złota po zwrocie Trumpa w Davos odzwierciedla zmniejszenie ryzyka nagłówków, a nie załamanie strukturalnego rynku byka. Zakupy banków centralnych, rosnący popyt sektora prywatnego oraz ograniczona podaż nadal wspierają wysokie ceny. Choć w krótkim terminie zmienność prawdopodobnie się utrzyma wraz ze zmianą narracji geopolitycznych, analitycy nie widzą dowodów na to, by siły napędzające wzrost cen złota słabły. Inwestorzy powinni obserwować sygnały polityczne, siłę dolara oraz zachowanie banków centralnych w poszukiwaniu kolejnego decydującego ruchu.
Perspektywa techniczna
Złoto osiągnęło nowe historyczne maksima powyżej 4 800 USD, handlując powyżej górnej wstęgi Bollingera i sygnalizując fazę skrajnego impetu. Zmienność pozostaje podwyższona, a wstęgi są szeroko rozwarte, co odzwierciedla utrzymującą się presję kierunkową, a nie konsolidację.
Wskaźniki impetu są mocno rozciągnięte – RSI jest wykupiony na wielu interwałach czasowych, a miesięczny odczyt zbliża się do ekstremalnych poziomów, podczas gdy ADX powyżej 30 potwierdza silne, dojrzałe środowisko trendowe. Ogólnie rzecz biorąc, zachowanie cen odzwierciedla aktywne poszukiwanie wartości, gdzie siła trendu i ryzyko wyczerpania są współistniejącymi cechami obecnej struktury rynku.

.jpeg)
Taryfowy szok Bitcoina: czy to korekta, czy zmiana trendu?
Taryfowy szok Bitcoina pogłębił się, zaostrzając pytanie leżące u podstaw tego ruchu. To, co zaczęło się jako geopolityczny wstrząs, przerodziło się teraz w pełnowymiarowe odwracanie dźwigni.
Taryfowy szok Bitcoina pogłębił się, zaostrzając pytanie leżące u podstaw tego ruchu. To, co zaczęło się jako geopolityczny wstrząs, przerodziło się teraz w pełnowymiarowe odwracanie dźwigni. W środę Bitcoin spadł o 4% do około 88 000 USD, pogłębiając straty w miarę rozprzestrzeniania się awersji do ryzyka na akcje, obligacje i waluty. W ciągu zaledwie 24 godzin całkowite likwidacje na rynku kryptowalut przekroczyły 1,07 miliarda USD, podkreślając, jak szybko zmieniły się nastroje.
Ten najnowszy spadek następuje w momencie, gdy inwestorzy coraz częściej wycofują się całkowicie z ekspozycji na ryzyko w USA. Złoto wystrzeliło na nowe rekordowe poziomy, dolar osłabł, a Wall Street odnotował największy spadek od miesięcy. Na tym tle Bitcoin nie reaguje już tylko na taryfy – jest poddawany próbie jako część szerszego makroekonomicznego resetu.
Co napędza ruchy Bitcoina?
Bezpośrednim impulsem pozostaje eskalująca groźba taryfowa prezydenta Donalda Trumpa wobec ośmiu krajów europejskich, powiązana z jego uporem, że USA muszą przejąć kontrolę nad Grenlandią. Trump w tym tygodniu podwoił stawkę, deklarując, że „nie ma odwrotu” od tej strategii, co na nowo wzbudziło obawy przed rozszerzającą się wojną handlową. Rynki, już wcześniej kruche, zareagowały ograniczeniem ekspozycji na aktywa ryzykowne.
W krypto dźwignia okazała się najsłabszym ogniwem. Dane CoinGlass pokazują, że w ciągu ostatnich 24 godzin zlikwidowano Bitcoiny o wartości 359,27 mln USD. Pozycje długie poniosły niemal całość strat – zlikwidowano 324,74 mln USD, podczas gdy na krótkich pozycjach było to jedynie 34,53 mln USD.

Dlaczego to ma znaczenie
Spadek Bitcoina do 88 000 USD potwierdza kluczową prawdę dla traderów: w okresach makroekonomicznego stresu krypto pozostaje ściśle powiązane z globalnym sentymentem do ryzyka. Gdy amerykańskie akcje gwałtownie traciły na wartości, a dolar się osłabiał, Bitcoin podążał za tym samym impulsem „risk-off”, zamiast się odłączyć. To podważa narrację o hedgingu w krótkim terminie, nawet jeśli długoterminowe korelacje pozostają przedmiotem dyskusji.
Szeroki kontekst ma znaczenie. Wall Street odnotował największy spadek tygodnia – S&P 500 spadł o 2,06%, a Nasdaq o 2,4%, zanim kontrakty terminowe nieco się ustabilizowały. Gdy jednocześnie pod presją znajdują się akcje, kredyt i waluty, aktywa z dźwignią cierpią jako pierwsze – i Bitcoin ponownie został potraktowany jako część tego koszyka wysokiego beta.
Wpływ na rynek krypto i traderów
Głębsza wyprzedaż zniweczyła zaufanie budowane na początku stycznia, gdy napływy do ETF-ów pomogły wypchnąć Bitcoina w okolice 98 000 USD. Teraz uwaga przesunęła się na ochronę kapitału. Ether spadł wraz z Bitcoinem, podczas gdy altcoiny odnotowały relatywnie mniejsze wolumeny likwidacji, co odzwierciedla coraz bardziej skoncentrowane pozycjonowanie w największych tokenach.
Jednocześnie wymuszone odlewarowanie może przynieść długoterminowe korzyści. Analitycy CryptoQuant wcześniej zauważali, że agresywne likwidacje często oczyszczają kruche pozycje, zmniejszając ryzyko kaskadowych wyprzedaży w przyszłości. Jeśli presja makroekonomiczna się ustabilizuje, mniej zadłużony rynek może zapewnić solidniejsze podstawy – choć w krótkim terminie zmienność pozostaje podwyższona.
Złoto rośnie, gdy narasta trend „Sell America”
Podczas gdy krypto miało trudności, tradycyjne bezpieczne przystanie zyskiwały. Złoto spot po raz pierwszy przekroczyło 4 800 USD za uncję, a srebro również osiągnęło rekordowe poziomy, gdy inwestorzy szukali bezpieczeństwa. Niektórzy strategowie określają ten ruch jako narastający trend „Sell America”, charakteryzujący się spadkiem akcji, słabszym dolarem i rosnącymi cenami metali szlachetnych.
Napięcia handlowe są w centrum tej narracji. Europejscy decydenci przygotowują odpowiedź – UE ma zwołać nadzwyczajny szczyt w Brukseli i rozważa taryfy odwetowe o wartości 93 miliardów euro (109 miliardów dolarów) na import z USA. Perspektywa eskalacji „oko za oko” dodaje kolejny poziom niepewności dla aktywów ryzykownych, w tym Bitcoina.
Perspektywy ekspertów
Z technicznego punktu widzenia Bitcoin jest pod presją, ale jeszcze nie został przełamany. Wsparcie w okolicach 90 000 USD jest obecnie testowane, a utrzymująca się słabość poniżej tego poziomu wzmocniłaby argument za głębszą korektą. Jednak niektórzy analitycy ostrzegają przed zbyt pochopnym zakładaniem zmiany trendu.
Robin Singh, CEO platformy podatkowej Koinly, zauważa, że luty historycznie był jednym z najsilniejszych miesięcy dla Bitcoina, przynosząc średnio dwucyfrowe zyski w ostatniej dekadzie. „Ale słabsze wyniki nie byłyby zaskoczeniem i niekoniecznie są czymś złym” – powiedział, sugerując, że konsolidacja może zresetować oczekiwania, zamiast wykoleić szerszy cykl.
Najważniejsze wnioski
Taryfowy szok Bitcoina się nasilił, sprowadzając ceny do 88 000 USD w miarę odwracania dźwigni i rozprzestrzeniania się makroekonomicznego stresu. Na razie ruch ten wydaje się być napędzany bardziej przez geopolitykę i globalną awersję do ryzyka niż przez słabość specyficzną dla krypto. Przy rosnącym złocie i eskalujących napięciach handlowych, Bitcoin znalazł się w przeciągu szerszego resetu rynkowego. Czy okaże się to głębszą zmianą trendu, czy bolesną korektą, zależeć będzie od tego, jak szybko zacznie ustępować makroekonomiczna niepewność.
Techniczna perspektywa Bitcoina
Bitcoin konsoliduje się po gwałtownej korekcie z ostatnich szczytów, utrzymując się w wyznaczonym zakresie i pozostając powyżej obszaru 84 700 USD. Wstęgi Bollingera zawęziły się po wcześniejszym okresie ekspansji, co wskazuje na spadek zmienności w miarę spowolnienia impetu kierunkowego.
Wskaźniki impetu odzwierciedlają tę fazę stabilizacji: RSI stopniowo rośnie, ale pozostaje poniżej linii środkowej, sygnalizując odbudowujący się impet, który nie powrócił jeszcze do wcześniejszej siły. Strukturalnie rynek pozostaje ograniczony poniżej dawnych stref oporu w okolicach 104 000 USD i 114 000 USD, a obecne zachowanie cen sugeruje równowagę i konsolidację, a nie aktywne poszukiwanie nowych poziomów.


Dlaczego wybicie złota powyżej 4 800 USD może nie być szczytem
Wzrost ceny złota powyżej 4 800 USD za uncję jest powszechnie przedstawiany jako rekordowy moment. To określenie jest trafne, ale według niektórych analityków – niepełne.
Wzrost ceny złota powyżej 4 800 USD za uncję jest powszechnie przedstawiany jako rekordowy moment. To określenie jest trafne, ale według niektórych analityków – niepełne. Ceny wzrosły o ponad 5% w ciągu jednego tygodnia, a ruch ten zbiegł się z gwałtownymi zmianami na rynku walut, obligacji i w zachowaniach inwestorów, a nie z konkretnym pojedynczym wskaźnikiem gospodarczym. Nie była to hossa napędzana wyłącznie obawami o inflację.
Zamiast tego wybicie złota odzwierciedla głębszą zmianę wyceny ryzyka politycznego, globalnego zaufania i bezpieczeństwa kapitału. W miarę jak napięcia między Stanami Zjednoczonymi a Europą narastają wokół Grenlandii i polityki handlowej, inwestorzy na nowo oceniają, gdzie naprawdę leży stabilność. W tym kontekście poziom 4 800 USD może okazać się nie tyle szczytem, co nowym punktem odniesienia.
Co napędza wybicie złota?
Bezpośrednim katalizatorem był gwałtowny wzrost ryzyka geopolitycznego skoncentrowanego na Arktyce i relacjach handlowych transatlantyckich. Prezydent USA Donald Trump stanowczo stwierdził, że „nie ma odwrotu” w sprawie Grenlandii, a groźby nałożenia ceł na osiem krajów europejskich wprowadziły niepewność na rynki już wrażliwe na szoki polityczne. Europejscy przywódcy stanowczo odpowiedzieli, a prezydent Francji Emmanuel Macron ostrzegł przed przymusem i zasygnalizował możliwość odwetu.
Rynki zareagowały nie tylko na retorykę, ale na konsekwencje dla sojuszy i przepływów kapitału. Indeks dolara amerykańskiego spadł prawie o 1%, co było jego największym spadkiem od kwietnia, podczas gdy ceny amerykańskich obligacji spadły, a rentowności gwałtownie wzrosły.

Euro się umocniło, a według doniesień urzędnicy europejscy rozważali zawieszenie zatwierdzenia umowy handlowej z USA zawartej w zeszłym roku. W takim otoczeniu złoto zyskało, będąc ani walutą, ani zobowiązaniem państwowym.
Polityka monetarna odegrała rolę drugoplanową. Silne dane z amerykańskiego rynku pracy przesunęły oczekiwania na kolejną obniżkę stóp procentowych przez Federal Reserve na czerwiec, wzmacniając narrację „wyższe stopy na dłużej”. Zwykle byłoby to niekorzystne dla złota. Tym razem jednak ryzyko polityczne zdominowało wpływ stóp procentowych, podkreślając, jak rola złota przesuwa się z zabezpieczenia przed inflacją w stronę ubezpieczenia geopolitycznego.
Dlaczego to ma znaczenie
Hossa na złocie ma znaczenie, ponieważ sygnalizuje szerszą erozję zaufania do tradycyjnych bezpiecznych przystani. Ostatni ruch zbiegł się z tym, co traderzy otwarcie określali jako „sprzedaj Amerykę”, gdy globalni inwestorzy ograniczali ekspozycję na aktywa powiązane z USA. Krishna Guha z Evercore ISI opisał to otoczenie jako „znacznie szerszy globalny risk-off”, napędzany nie spowolnieniem gospodarczym, lecz niepewnością polityczną.
Ray Dalio jeszcze dobitniej przedstawił ten problem podczas Światowego Forum Ekonomicznego w Davos. Ostrzegł, że konflikty handlowe mogą przerodzić się w wojny kapitałowe, w których kraje na nowo oceniają swoją gotowość do finansowania deficytu USA lub gromadzenia amerykańskiego długu. Wzrost ceny złota odzwierciedla te obawy. Gdy zaufanie do przywództwa finansowego słabnie, neutralność zyskuje na wartości.
Ta zmiana podważa długo utrzymywane przekonanie, że obligacje rządowe są ostateczną przystanią. Rosnące zadłużenie, polaryzacja polityczna i rywalizacja strategiczna osłabiły tę rolę. Wybicie złota sugeruje, że inwestorzy na nowo definiują, czym jest bezpieczeństwo w podzielonym świecie.
Wpływ na rynki i inwestorów
Efekty rozlały się na różne klasy aktywów. Metale szlachetne generalnie zyskiwały, a srebro również osiągnęło nowe maksima. Rynki akcji zareagowały nierówno – akcje spółek wydobywczych zyskały, podczas gdy sektory narażone na zakłócenia w handlu pozostawały w tyle. Rynki obligacji dały wyraźniejszy sygnał – wyższe rentowności wskazują na odpływ kapitału z amerykańskiego rynku długu, a nie tylko na rotację w jego obrębie.

Zmienne kursy walut wzmocniły impet złota. Gwałtowny spadek wartości dolara zwiększył atrakcyjność metalu, tworząc sprzężenie zwrotne, które historycznie towarzyszyło dużym wzrostom cen złota. Gdy waluty się chwieją, złoto często pełni rolę punktu odniesienia, który znajduje się poza wpływem banków centralnych.
Popyt instytucjonalny stanowi kolejny czynnik wsparcia. Banki centralne systematycznie zwiększały rezerwy złota w ostatnich latach w ramach strategii dywersyfikacji. To gromadzenie sugeruje, że obecna hossa nie jest napędzana wyłącznie spekulacją, lecz długoterminowymi decyzjami alokacyjnymi, które zwykle utrzymują się nawet po ustąpieniu zmienności.
Perspektywy ekspertów
Kwestia, czy złoto przedłuży swoją hossę, pozostaje przedmiotem dyskusji. Niektórzy analitycy spodziewają się konsolidacji po tak gwałtownym ruchu, zwłaszcza jeśli napięcia dyplomatyczne osłabną lub rynki walutowe się ustabilizują. Inni twierdzą, że znaczące szczyty zwykle pojawiają się wraz z rozwiązaniem, a nie eskalacją, a obecne tło geopolityczne nie wskazuje na rychłe rozwiązanie.
Jeden z czołowych strategów rynku metali szlachetnych określił ten ruch jako „strukturalną zmianę wyceny napędzaną geopolityką i zmianami zaufania, a nie krótkoterminowym strachem”. Taka opinia sugeruje, że wcześniejsze poziomy oporu mogą teraz pełnić rolę psychologicznego wsparcia. Jeśli napięcia geopolityczne, presja fiskalna i niepewność sojuszy się utrzymają, rola złota w portfelach prawdopodobnie jeszcze wzrośnie.
Rynki będą uważnie obserwować rozwój relacji USA–UE, politykę handlową i zachowania banków centralnych w zakresie rezerw. To te sygnały, a nie codzienne wahania cen, zdecydują, czy poziom 4 800 USD wyznacza koniec przedziału, czy dopiero początek wyższego.
Najważniejsze wnioski
Wybicie złota powyżej 4 800 USD oznacza coś więcej niż tylko ucieczkę do bezpiecznej przystani. To sygnał ponownej oceny ryzyka politycznego, stabilności walut i globalnego zaufania. Przy popycie ze strony banków centralnych i nierozwiązanych napięciach geopolitycznych, ten ruch może stanowić nową bazę, a nie szczyt. To, co wydarzy się dalej, będzie zależeć mniej od danych gospodarczych, a bardziej od dyplomacji, handlu i zaufania do globalnego przywództwa.
Techniczna perspektywa dla złota
Złoto osiągnęło nowe historyczne maksima powyżej 4 800 USD, handlując powyżej górnej wstęgi Bollingera i sygnalizując fazę skrajnego impetu. Zmienność pozostaje podwyższona, a wstęgi są szeroko rozciągnięte, co odzwierciedla utrzymującą się presję kierunkową, a nie konsolidację.
Wskaźniki impetu są mocno rozciągnięte – RSI jest wykupiony na wielu interwałach czasowych, a miesięczny odczyt zbliża się do ekstremalnych poziomów, podczas gdy ADX powyżej 30 potwierdza silny, dojrzały trend. Ogólnie rzecz biorąc, zachowanie ceny odzwierciedla aktywne poszukiwanie wartości, gdzie siła trendu i ryzyko wyczerpania są współistniejącymi cechami obecnej struktury rynku.


Kluczowe pytanie o aktywa trwałe na 2026 rok: Dlaczego platyna jest w centrum uwagi
Aktywa trwałe przestały zachowywać się jak niszowe zabezpieczenie. W 2025 roku złoto zdecydowanie osiągnęło rekordowe poziomy, srebro wzrosło niemal o 150%, a platyna o ponad 120% – skala tych ruchów wskazuje na coś głębszego niż krótkotrwała ucieczka do bezpiecznych przystani.
Aktywa trwałe przestały zachowywać się jak niszowe zabezpieczenie. W 2025 roku złoto zdecydowanie osiągnęło rekordowe poziomy, srebro wzrosło niemal o 150%, a platyna o ponad 120% – skala tych ruchów, według analityków, wskazuje na coś głębszego niż krótkotrwała ucieczka do bezpiecznych przystani. Jednocześnie tradycyjne aktywa defensywne, takie jak dolar amerykański i długoterminowe obligacje Treasury, miały trudności z osiąganiem dobrych wyników w momentach wzrostu ryzyka geopolitycznego.
Gdy inwestorzy patrzą poza początkowy napływ do złota i srebra, uwaga przesuwa się na to, co będzie dalej. Wraz z zaostrzającymi się ograniczeniami podaży, zmianami w klasyfikacjach strategicznych i coraz większym wpływem geopolityki na rynki surowcowe, platyna wyłania się jako poważne pytanie na 2026 rok, a nie zapomniana ciekawostka.
Co napędza zmianę w aktywach trwałych?
Odnowiony konflikt USA–Europa o Grenlandię wzmocnił popyt na metale szlachetne, ale go nie stworzył. Złoto i srebro już wcześniej rosły, zanim napięcia geopolityczne ponownie się pojawiły, napędzane rosnącymi obawami o dyscyplinę fiskalną, wiarygodność polityki pieniężnej i niezawodność instytucji w Stanach Zjednoczonych. Wzrost rentowności długoterminowych obligacji Treasury podczas wydarzeń ryzykownych stał się powtarzającym się sygnałem, że podważane jest zaufanie, a nie wzrost gospodarczy.
To otoczenie ujawniło kluczową słabość w konstrukcji portfeli. Aktywa zależne od obietnic rządowych – waluty i obligacje skarbowe – przestały zapewniać konsekwentną ochronę w czasach niepewności. W rezultacie kapitał przepływał do aktywów całkowicie niezależnych od systemu finansowego. W takich momentach złoto korzysta jako pierwsze, ale historia pokazuje, że gdy temat aktywów trwałych się utrwala, zwykle się rozszerza.
Dlaczego to ma znaczenie
To, co odróżnia ten cykl od poprzednich epizodów ryzyka, to erozja zaufania do tradycyjnych bezpiecznych przystani – twierdzą analitycy. Dolar i jen miały trudności z przyciąganiem defensywnego kapitału, jak to bywało wcześniej, podczas gdy amerykańskie obligacje Treasury reagowały na stres geopolityczny wzrostem rentowności, a nie ich spadkiem.

Rynki wydają się coraz bardziej wrażliwe na skalę deficytów USA i postrzeganie, że polityka pieniężna może w nadchodzących latach podlegać naciskom politycznym.
Analitycy zaczęli postrzegać zwrot w stronę aktywów trwałych jako strukturalny, a nie taktyczny. Ole Hansen z Saxo Bank argumentuje, że metale obecnie reagują na „wątpliwości systemowe, a nie strach wywołany nagłówkami”. W tym kontekście dywersyfikacja w obrębie aktywów trwałych staje się równie ważna jak początkowa ekspozycja, co tłumaczy, dlaczego uwaga wykracza poza złoto.
Wpływ na rynek metali
Złoto pozostaje kotwicą, twierdzą analitycy, ale ponadprzeciętny rajd srebra zaczyna budzić pytania. Przy obecnych poziomach srebro ryzykuje załamaniem popytu przemysłowego, zwłaszcza w sektorach wrażliwych na cenę. Nie unieważnia to byczego scenariusza, ale go komplikuje, zachęcając inwestorów do ponownej oceny względnej wartości wśród metali szlachetnych, zamiast dokupywania ich bez rozróżnienia.
Platyna wyróżnia się w tej ponownej ocenie. Pomimo silnych wyników w 2025 roku, pozostaje znacznie poniżej swoich historycznych maksimów i w ostatnich latach ustępowała złotu. Co ważniejsze, jej równowaga podaży i popytu wydaje się coraz bardziej krucha. W przeciwieństwie do złota, platyna jest zarówno aktywem inwestycyjnym, jak i kluczowym surowcem przemysłowym, przez co jest bardziej wrażliwa na zmiany w przemyśle, regulacjach i geopolityce.
Ograniczenia podaży platyny i realia przemysłowe
Około 42% popytu na platynę nadal pochodzi z sektora motoryzacyjnego, gdzie jest wykorzystywana w katalizatorach. Przez lata oczekiwania szybkiej adopcji pojazdów elektrycznych mocno ciążyły na cenach. Te założenia są obecnie rewidowane. TD Securities przewiduje, że popyt na silniki spalinowe, zwłaszcza w USA, pozostanie bardziej odporny niż wcześniej prognozowano, co zapewni dalsze wsparcie dla platyny i palladu.
Jednocześnie podaż się kurczy. World Platinum Investment Council poinformowała, że zapasy nadziemne pokrywają obecnie jedynie około 5 miesięcy popytu, po trzech kolejnych latach deficytów.

Ograniczone inwestycje w nowe projekty wydobywcze zahamowały wzrost produkcji, pozostawiając rynek narażony na szoki. Według Nicky Shiels z MKS PAMP, sektor stoi w obliczu „trwałych deficytów strukturalnych”, a nie tymczasowych zaburzeń.
Geopolityka, metale krytyczne i strategiczne gromadzenie zapasów
Perspektywy dla platyny zostały również przekształcone przez politykę. W listopadzie 2025 roku US Geological Survey sklasyfikował platynę i pallad jako metale krytyczne, podnosząc ich znaczenie strategiczne. Ta klasyfikacja zintensyfikowała dyskusje na temat bezpieczeństwa dostaw, polityki handlowej i zarządzania zapasami zarówno na poziomie korporacyjnym, jak i państwowym.
Możliwość nałożenia przez USA ceł w ramach trwającego dochodzenia Section 232, nawet jeśli zostanie opóźniona, wzmocniła trend w kierunku gromadzenia zapasów „na wszelki wypadek”. Na rynkach fizycznych, takich jak Londyn, przyczyniło się to do sztucznego zacieśnienia, ponieważ materiał jest wstrzymywany z obiegu. W świecie, w którym zasoby strategiczne są coraz częściej traktowane jako aktywa narodowe, kształtowanie cen przestaje być wyłącznie procesem ekonomicznym.
Prognozy ekspertów na 2026 rok
Prognozy dla platyny na 2026 rok odzwierciedlają napięcie między szansą a ryzykiem. MKS PAMP przewiduje, że ceny mogą sięgnąć 2 000 USD za uncję, podczas gdy TD Securities spodziewa się średnich bliższych 1 800 USD w drugiej połowie roku. Bardziej ostrożnie BMO Capital Markets prognozuje ceny na poziomie około 1 375 USD, argumentując, że ewentualna nadpodaż mogłaby złagodzić presję na rynku spot.
To, co łączy te prognozy, to niepewność dotycząca zapasów. Scenariusze WPIC sugerują, że dalsze napływy na giełdy mogą pogłębić deficyty, podczas gdy utrzymujące się odpływy mogą nawet doprowadzić do nadwyżki na rynku do 2026 roku. Ta wrażliwość podkreśla, dlaczego platyna jest coraz częściej postrzegana jako kwestia strategiczna, a nie tylko kontynuacja trendu na złocie.
Najważniejsze wnioski
Rajd na aktywach trwałych to już nie tylko złoto. Odzwierciedla głębszą zmianę w postrzeganiu ryzyka, zaufania i dywersyfikacji przez inwestorów. Gdy srebro testuje poziomy, które obciążają popyt przemysłowy, platyna wysuwa się na pierwszy plan jako metal kształtowany przez ograniczenia podaży, znaczenie strategiczne i ryzyko geopolityczne. W 2026 roku kluczowymi sygnałami do obserwacji będą zapasy, polityka handlowa oraz to, czy popyt inwestorów wyjdzie poza złoto i obejmie szerszy segment metali szlachetnych.
Techniczna perspektywa dla platyny
Platyna pozostaje na podwyższonym poziomie po gwałtownym ruchu wzrostowym, a cena konsoliduje się w pobliżu ostatnich maksimów, poruszając się wzdłuż górnej wstęgi Bollingera. Utrzymująca się szerokość wstęg odzwierciedla stale wysoką zmienność, nawet jeśli tempo wzrostu spowolniło.
Wskaźniki momentum pokazują raczej wyhamowanie niż odwrócenie trendu, a RSI cofa się w kierunku linii środkowej po wcześniejszym osiągnięciu rozciągniętych poziomów. Z perspektywy strukturalnej, szerszy ruch pozostaje nienaruszony powyżej obszaru 2 200 USD, podczas gdy wcześniejsze strefy wybicia w pobliżu 1 650 USD i 1 500 USD znajdują się znacznie poniżej obecnych cen, co podkreśla skalę ostatniego wzrostu. Ogólnie rzecz biorąc, obecne zachowanie cen odzwierciedla pauzę w pobliżu maksimów w warunkach utrzymującej się wysokiej zmienności.


Dlaczego złoto i srebro gwałtownie rosną po grenlandzkim gambicie Trumpa
Złoto i srebro osiągnęły nowe rekordowe poziomy podczas porannej sesji w Azji, gdy rynki przetrawiały dramatyczny wzrost ryzyka geopolitycznego ze strony Waszyngtonu.
Złoto i srebro osiągnęły nowe rekordowe poziomy podczas porannej sesji w Azji, gdy rynki przetrawiały dramatyczny wzrost ryzyka geopolitycznego ze strony Waszyngtonu. Ogłoszenie przez prezydenta USA Donalda Trumpa szeroko zakrojonych ceł na europejskich sojuszników w związku z Grenlandią zszokowało inwestorów, wywołując gwałtowny napływ kapitału do bezpiecznych aktywów i destabilizując globalne rynki akcji.
Te ruchy nie miały wiele wspólnego z inflacją czy obniżkami stóp procentowych. Odzwierciedlają one rosnący niepokój związany z fragmentacją handlu, załamaniem dyplomatycznym oraz wykorzystywaniem ceł jako narzędzia nacisku geopolitycznego. W miarę jak napięcia rozlewają się na Atlantyk, złoto i srebro ponownie zachowują się jak barometry polityczne, a nie zabezpieczenie przed inflacją.
Co napędza wzrost cen złota i srebra?
Bezpośrednim katalizatorem gwałtownego ruchu złota jest groźba Trumpa nałożenia 10% ceł od 1 lutego, wzrastających do 25% do czerwca, na osiem krajów europejskich, jeśli USA nie uzyskają zgody na zakup Grenlandii. Na liście znalazły się Niemcy, Francja, Dania, Wielka Brytania, Szwecja, Norwegia, Finlandia i Holandia – wszyscy to wieloletni sojusznicy USA.
Rynki zareagowały nie tylko na same cła, ale także na precedens, jaki one tworzą. Powiązanie polityki handlowej bezpośrednio z żądaniami terytorialnymi stanowi poważną eskalację presji ekonomicznej. Inwestorzy szybko uwzględnili w wycenach ryzyko odwetu, paraliżu decyzyjnego i przedłużającej się niepewności – warunków, w których złoto historycznie zyskuje. Europejscy urzędnicy ostrzegli, że ten ruch grozi „niebezpieczną spiralą w dół” w relacjach transatlantyckich, wzmacniając poczucie, że dyplomacja może mieć trudności z opanowaniem skutków.
Srebro podąża za złotem w górę, choć z większą zmiennością. Podczas gdy złoto niemal natychmiast korzysta z napływu kapitału napędzanego strachem, reakcja srebra odzwierciedla mieszankę popytu na bezpieczną przystań i obaw o zakłócenia w przemyśle.
W sytuacji, gdy europejscy przywódcy otwarcie rozważają środki odwetowe na amerykańskie towary o wartości nawet 93 mld euro, obawy o przerwane łańcuchy dostaw i spowolnienie produkcji zaczynają również wspierać ceny srebra.
Dlaczego to ma znaczenie
Ta hossa ma znaczenie, ponieważ sygnalizuje zmianę czynników napędzających metale szlachetne. Ostatnia siła złota utrzymuje się mimo mocnych danych z amerykańskiego rynku pracy i słabnących oczekiwań na szybkie obniżki stóp przez Federal Reserve. Rynki kontraktów terminowych wyceniają kolejne luzowanie Fed najwcześniej na czerwiec, a mimo to złoto nadal rośnie.
Ta rozbieżność podkreśla głębszy niepokój. Inwestorzy nie skupiają się już wyłącznie na stopach procentowych czy ścieżce inflacji. Reagują na ryzyko polityczne, którego nie da się łatwo modelować ani zabezpieczyć.
Jak ujęła to Charu Chanana, główna strateg inwestycyjna Saxo Markets, kluczowe pytanie brzmi, czy to przejdzie „od retoryki do polityki”, ponieważ gdy pojawią się terminy, rynki muszą traktować zagrożenie jako realne.
Wpływ na rynki, handel i inwestorów
Szeroka reakcja rynków była natychmiastowa. Europejskie i amerykańskie kontrakty terminowe na akcje spadły, podczas gdy dolar amerykański osłabił się wobec euro, funta i jena. Słabszy dolar usunął tradycyjną przeszkodę dla złota, wzmacniając jego wzrostowy impet.

Co istotne, dzieje się to nawet przy utrzymujących się wysokich rentownościach amerykańskich obligacji, co potwierdza, że ruch napędzany jest awersją do ryzyka, a nie luzowaniem polityki pieniężnej.
Rola srebra jest bardziej złożona. Jeśli napięcia handlowe wzrosną bez wprowadzenia globalnej gospodarki w recesję, srebro może przewyższyć złoto dzięki ograniczonym warunkom podaży i ekspozycji na strategiczne branże. Jednak jeśli cła istotnie spowolnią produkcję przemysłową, srebro może doświadczyć gwałtowniejszych spadków w reakcji na negatywne informacje o wzroście. Ta podwójna ekspozycja tłumaczy zwiększoną zmienność widoczną obecnie na rynku srebra.
Dla inwestorów przekaz jest jasny. Metale szlachetne ponownie traktowane są jako ubezpieczenie portfela. Napływy do ETF-ów i pozycjonowanie na instrumentach pochodnych sugerują, że popyt instytucjonalny przyspiesza, nawet jeśli konsumpcja fizyczna pozostaje drugorzędna. Liczy się ochrona kapitału, a nie biżuteria czy zastosowania przemysłowe.
Perspektywy ekspertów
Patrząc w przyszłość, krótkoterminowa trajektoria złota zależy od tego, czy groźby celne Trumpa zostaną zrealizowane, czy złagodzone w drodze negocjacji. 1 lutego stał się kluczową datą dla rynków. Potwierdzenie działań politycznych może popchnąć złoto na nieznane dotąd poziomy, a niektórzy analitycy bankowi już przedstawiają scenariusze powyżej 4 800 USD za uncję w przypadku odwetu.
Perspektywy srebra zależą od tego, jak napięcia handlowe będą się krzyżować z odpornością gospodarczą. Utrzymujące się napięcia geopolityczne w połączeniu ze stabilnym wzrostem sprzyjałyby srebru w ujęciu względnym. Jednak gwałtowne pogorszenie przepływów handlowych prawdopodobnie pozwoliłoby złotu powiększyć przewagę. Inwestorzy obserwują także dyskusje w UE dotyczące uruchomienia unijnego instrumentu przeciwdziałania przymusowi – rzadko używanego narzędzia, które mogłoby znacząco zaostrzyć spór.
Najważniejsze wnioski
Rekordowy wzrost złota to reakcja na szok polityczny, a nie słabość gospodarczą. Groźby celne Trumpa powiązane z Grenlandią ożywiły obawy o wojnę handlową i skierowały inwestorów ku twardym aktywom. Srebro również uczestniczy w tym ruchu, choć z większą wrażliwością na ryzyka wzrostu. Czy ta hossa się utrzyma, zależy teraz od jednego pytania: czy te groźby przełożą się na politykę, czy dyplomacja odzyska kontrolę?
Techniczna perspektywa srebra
Srebro wzrosło do około 93 USD, co oznacza niemal 38,7% zysku w zaledwie 30 dni, przy szacowanym wolumenie obrotu około 15 razy wyższym niż zwykle – to jedna z najbardziej dynamicznych hoss na srebrze od dekad. Ruch ten plasuje srebro wyraźnie w strefie rozszerzenia cenowego, z warunkami technicznymi typowymi dla późnych faz trendu lub fazy „blow-off”. Złoto również gwałtownie wzrosło, wzmacniając ogólne tło momentum na rynku metali szlachetnych.
Siła trendu pozostaje niezaprzeczalna. Odczyty ADX w okolicach 52 wskazują na bardzo silny, dojrzały trend, podczas gdy wskaźniki momentum są rozciągnięte na wszystkich interwałach: RSI powyżej 70 na wykresie dziennym, blisko 86 na tygodniowym i powyżej 90 na miesięcznym. Ta kombinacja odzwierciedla potężny impet wzrostowy, ale także podkreśla rosnące ryzyko wyczerpania w miarę dojrzewania hossy.
Cena nadal porusza się wzdłuż górnej wstęgi Bollingera przy rosnącej zmienności – klasyczny paraboliczny profil. Jednocześnie najbliższe istotne wsparcie strukturalne znajduje się w okolicach 73 USD, ponad 20% poniżej obecnych poziomów, co podkreśla, jak bardzo ruch ten jest rozciągnięty. Historycznie, gdy ADX osiąga takie ekstrema, każda utrata impetu zwykle prowadzi do gwałtownych, szybkich korekt, a nie płytkich konsolidacji.

Techniczna perspektywa złota
Złoto nadal handluje w pobliżu ostatnich szczytów po silnym ruchu wzrostowym, a cena testuje górną wstęgę Bollingera – co jest oznaką utrzymującego się byczego momentum, ale także podwyższonego krótkoterminowego rozciągnięcia. Zmienność pozostaje wysoka, co odzwierciedla silny udział inwestorów, a nie dryf przy niskim przekonaniu.
Wskaźniki momentum pokazują podobne warunki: RSI stopniowo rośnie w kierunku strefy wykupienia, sugerując, że momentum jest solidne, ale już nie przyspiesza tak gwałtownie. Strukturalnie, szerszy trend pozostaje nienaruszony, a cena utrzymuje się powyżej stref 4 035 USD i 3 935 USD, a ostatnie ruchy cenowe wskazują na konsolidację, a nie natychmiastowe odwrócenie trendu.


Dlaczego srebro spada po osiągnięciu historycznego maksimum
Srebro spada, ponieważ warunki, które doprowadziły je do rekordowych poziomów, uległy zmianie — twierdzą analitycy. Ten ruch oznaczał zdecydowaną pauzę w jednej z najsilniejszych hoss na rynku surowców w tym roku.
Srebro spada, ponieważ warunki, które doprowadziły je do rekordowych poziomów, uległy zmianie. Po gwałtownym wzroście do historycznego maksimum w okolicach 93,90 USD na początku tygodnia, srebro spot cofnęło się o ponad 2% podczas piątkowej sesji azjatyckiej, handlując w okolicach 90,40 USD za uncję. Ten ruch oznaczał zdecydowaną pauzę w jednej z najsilniejszych hoss na rynku surowców w tym roku.
Korekta odzwierciedla połączenie łagodzenia obaw o podaż związanych z handlem, opóźnionych oczekiwań na obniżki stóp procentowych w USA oraz ochłodzenia ryzyka geopolitycznego. Razem te czynniki zniwelowały krótkoterminową premię, która napędzała wzrost srebra, mimo że długoterminowy popyt strukturalny pozostaje nienaruszony.
Co napędza srebro?
Najbardziej bezpośrednim katalizatorem spadku srebra była zmiana w polityce handlowej USA. Prezydent Donald Trump nakazał amerykańskim urzędnikom handlowym rozpoczęcie negocjacji z kluczowymi partnerami zamiast natychmiastowego nałożenia ceł na import surowców krytycznych. Ta decyzja bezpośrednio usunęła ryzyko po stronie podaży, które wcześniej w tygodniu było agresywnie wyceniane w srebrze.
Reakcja srebra podkreśla jego podwójną rolę na rynkach globalnych. Jako metal szlachetny i kluczowy surowiec przemysłowy wykorzystywany w elektronice, odnawialnych źródłach energii i zaawansowanej produkcji, srebro jest wyjątkowo wrażliwe na oczekiwania dotyczące łańcuchów dostaw. Gdy ryzyko ceł osłabło, premia za niedobór w cenach szybko się rozładowała, wywołując falę realizacji zysków po rajdzie do rekordowych poziomów.
Dlaczego to ważne
Polityka monetarna dodała drugą warstwę presji. Rynki są obecnie niemal w pełni wycenione na to, że Federal Reserve utrzyma stopy procentowe bez zmian na styczniowym posiedzeniu, a CME FedWatch wskazuje na około 95% prawdopodobieństwo braku zmiany.

Oczekiwania na pierwszą obniżkę stóp zostały przesunięte na czerwiec, ponieważ dane o inflacji pozostają uporczywe.
To tło osłabia atrakcyjność srebra w krótkim terminie. Jako aktywo nieprzynoszące dochodu, staje się ono mniej atrakcyjne, gdy stopy procentowe pozostają wysokie, a dolar amerykański się umacnia.
Rahul Kalantri, wiceprezes ds. surowców w Mehta Equities, zauważył, że ostatnie dane makroekonomiczne z USA podniosły dolara do wielotygodniowych maksimów, tworząc przeszkody dla cen metali szlachetnych mimo silnego popytu bazowego.
Wpływ na rynek metali szlachetnych
Wycofanie się srebra odbiło się echem w szerszym kompleksie metali szlachetnych. Kontrakty terminowe na złoto z dostawą w lutym spadły o 0,55% do 4 611 USD za uncję, podczas gdy złoto spot zniżkowało do około 4 604,52 USD. Platyna i pallad również spadły, co odzwierciedla szeroką realizację zysków, a nie odosobnioną słabość srebra.
Nastroje geopolityczne również odegrały rolę. Mniej konfrontacyjny ton prezydenta Trumpa wobec Iranu zmniejszył natychmiastowy popyt na bezpieczne przystanie, poprawiając apetyt na ryzyko na rynkach akcji. Azjatyckie indeksy giełdowe w większości rosły, podążając za pozytywnym tonem Wall Street, podczas gdy złoto pogłębiało straty w kierunku 4 590 USD w miarę odwracania pozycji defensywnych. Srebro, które często podąża za złotem podczas zmian nastrojów rynkowych, również podążyło tym tropem.
Perspektywa ekspertów
Pomimo krótkoterminowej korekty, fundamenty srebra pozostają wspierające w długim terminie. USA otwarcie przyznały, że nie mają wystarczającej krajowej zdolności, by zaspokoić popyt na surowce krytyczne, co wzmacnia strategiczną rolę srebra w wielu branżach. To strukturalne tło nadal podtrzymuje długoterminowy optymizm, nawet gdy ceny trawią ostatnie wzrosty.
Na razie srebro wydaje się być zdecydowanie napędzane sygnałami makroekonomicznymi. Komunikaty Federal Reserve, ruchy dolara amerykańskiego oraz ewentualne nowe napięcia geopolityczne prawdopodobnie zdecydują, czy metal się ustabilizuje, czy pogłębi korektę. Dopóki nie pojawią się wyraźniejsze sygnały, konsolidacja poniżej ostatnich szczytów wydaje się bardziej prawdopodobna niż zdecydowane odwrócenie trendu.
Najważniejsze wnioski
Srebro spada, ponieważ krótkoterminowe czynniki, które wypchnęły je na rekordowe poziomy, uległy zmianie. Łagodzenie ryzyka ceł, opóźnione oczekiwania na obniżki stóp i poprawa nastrojów rynkowych zmniejszyły natychmiastową premię cenową. Mimo to silny popyt przemysłowy i strategiczne znaczenie nadal wspierają szerszy trend. Kolejny decydujący ruch będzie zależał od sygnałów polityki makroekonomicznej i globalnej dynamiki ryzyka.
Perspektywa techniczna: Momentum pod powierzchnią korekty
Z technicznego punktu widzenia srebro nadal wykazuje wyjątkowo silne momentum pod powierzchnią korekty.
Dziennie wskaźniki momentum są podwyższone, a 14-dniowy indeks siły względnej oscyluje wokół 70,7 — poziomu często kojarzonego z wykupieniem po gwałtownych wzrostach.
Siła trendu pozostaje znacząca. Średni indeks kierunkowy wynosi 51,18, co jest historycznie wysokim odczytem, odzwierciedlającym wyjątkowo silny ruch kierunkowy, a nie utratę bazowego momentum.

.jpeg)
Czy przełom Nvidia 'DRIVE' może oznaczać koniec dla Tesli?
Platforma DRIVE firmy Nvidia nie zniweluje przewagi Tesli w zakresie danych, ale obniża bariery wejścia dla pełnej autonomii na całym rynku.
W skrócie: nie, według analityków, ale osłabia to jedną z najmocniejszych narracji inwestycyjnych Tesli.
Rozszerzona platforma DRIVE firmy Nvidia nie sprawia nagle, że Tesla staje się nieistotna w dziedzinie jazdy autonomicznej, ani nie niweluje lat rozwoju własnych danych i oprogramowania. To, co robi, to obniżenie barier wejścia dla pełnej autonomii, dając konkurencyjnym producentom samochodów szybszy i tańszy dostęp do narzędzi do jazdy autonomicznej, które wcześniej wydawały się wyjątkowo trudne do odtworzenia.
To rozróżnienie ma znaczenie, ponieważ wycena Tesli coraz bardziej opiera się na przyszłej autonomii, a nie na obecnej sprzedaży pojazdów, która spadła o 8,5% w 2025 roku. Ogłoszenie Nvidia na CES 2026 zmienia debatę: autonomia może nadal definiować przyszłość transportu, ale nie wygląda już na wyścig z jednym zwycięzcą. Dla inwestorów pytanie przesuwa się z tego, czy autonomia nadejdzie, na to, kto pierwszy ją skomercjalizuje.
Co napędza ekspansję Nvidia w autonomiczną jazdę?
Wejście Nvidia w systemy autonomiczne nie jest odejściem od jej podstawowej działalności. To celowe rozszerzenie sztucznej inteligencji poza centra danych i do środowisk fizycznych, gdzie maszyny muszą interpretować niepewność w czasie rzeczywistym.
W roku fiskalnym 2025 Nvidia wygenerowała 115,2 miliarda dolarów przychodów z centrów danych, głównie z infrastruktury AI, co zapewniło skalę i kapitał do intensywnych inwestycji w zastosowania autonomii. Na CES 2026 Nvidia zaprezentowała dużą aktualizację swojej platformy DRIVE, skoncentrowaną na rodzinie modeli Alpamayo. W przeciwieństwie do wcześniejszych systemów autonomicznych, które opierały się głównie na rozpoznawaniu wzorców, Alpamayo skupia się na podejmowaniu decyzji opartych na rozumowaniu.
Ta zmiana celuje w jeden z najtrudniejszych problemów branży: rzadkie, nieprzewidywalne zdarzenia z tzw. „długiego ogona”, które często zagrażają bezpieczeństwu. Łącząc duże, otwarte zbiory danych z narzędziami symulacyjnymi, takimi jak AlpaSim, Nvidia dąży do skrócenia czasu rozwoju dla producentów, którym brakuje dziesięcioletniej przewagi Tesli w zakresie danych.
Dlaczego to ważne dla narracji autonomii Tesli
Przypadek inwestycyjny Tesli stopniowo przesuwa się z samochodów w stronę autonomii opartej na oprogramowaniu. Pomimo spadającej sprzedaży pojazdów, akcje Tesli osiągnęły nowe maksima w 2025 roku, gdy inwestorzy uwzględnili przyszłą wartość robotaksówki Cybercab i autonomicznych usług przewozowych. Ark Invest prognozuje 756 miliardów dolarów rocznych przychodów z robotaksówek do 2029 roku, co wielokrotnie przewyższa obecne przychody Tesli.
Problemem jest czas. Cybercab Tesli nie ma wejść do masowej produkcji przed kwietniem 2026 roku, a jej oprogramowanie Full Self-Driving nadal nie jest zatwierdzone do niekontrolowanego użytku w Stanach Zjednoczonych. Każde opóźnienie w uzyskaniu zgody regulacyjnej grozi powiększeniem luki między oczekiwaniami a realizacją. Ogłoszenie Nvidia nie blokuje drogi Tesli, ale sprawia, że ta droga staje się bardziej zatłoczona właśnie w momencie, gdy inwestorzy są najmniej tolerancyjni na opóźnienia.
Wpływ na rynek pojazdów autonomicznych
Rozszerzony ekosystem DRIVE firmy Nvidia wzmacnia szerokie grono konkurentów. Globalni producenci samochodów, w tym Toyota, Mercedes-Benz, Volvo, Hyundai, Jaguar Land Rover i inni, już polegają na sprzęcie i oprogramowaniu Nvidia, aby przyspieszyć swoje programy pojazdów autonomicznych. Dodanie narzędzi AI opartych na rozumowaniu obniża koszty rozwoju i skraca harmonogramy, pozwalając uznanym producentom rzucić wyzwanie postrzeganej przewadze Tesli.
Tymczasem Waymo należące do Alphabet nadal poszerza swoją przewagę operacyjną. Waymo realizuje obecnie ponad 450 000 płatnych autonomicznych przejazdów tygodniowo w pięciu miastach USA, generując rzeczywiste dane i wiarygodność regulacyjną, z którymi niewielu konkurentów może się równać. Gdy Cybercab Tesli wejdzie do użytku, nie będzie pionierem nowego rynku, lecz będzie próbować nadrobić zaległości na rynku już ugruntowanym.
Perspektywa ekspertów: hype kontra realizacja
Reakcja rynku na ogłoszenie Nvidia podczas CES była szybka, a niektórzy inwestorzy uznali to za przełomowy moment dla jazdy autonomicznej. Morgan Stanley jednak zalecił ostrożność. Bank argumentował, że nowe narzędzia nie przekładają się automatycznie na dominację komercyjną, wskazując zamiast tego na integrację, walidację i kontrolę kosztów jako prawdziwe czynniki różnicujące.
Analityk Andrew Percoco zauważył, że autonomia pozostaje wyzwaniem realizacyjnym na wiele lat, a nie jednym cyklem produktowym. Nvidia może dostarczać narzędzia, ale producenci muszą jeszcze udowodnić bezpieczeństwo na dużą skalę i uzyskać zgodę regulatorów. Decydująca faza rozpocznie się w 2026 roku, gdy partnerzy Nvidia podejmą próbę wdrożenia, a Tesla będzie starać się przejść od obietnic do płatnych usług.
Najważniejszy wniosek
Rozszerzenie DRIVE przez Nvidia nie oznacza końca Tesli, ale podważa przekonanie, że autonomia jest wyłączną nagrodą Tesli. Obniżając koszty i złożoność rozwoju jazdy autonomicznej, Nvidia przekształca krajobraz konkurencyjny w kluczowym momencie. Najbliższy rok zdecyduje, czy Tesla zdoła przekuć wizję w przychody, zanim konkurenci zniwelują dystans. Dla rynków liczy się teraz realizacja, a nie ambicje.
Techniczna perspektywa Tesli
Tesla konsoliduje się poniżej poziomu 495 USD po gwałtownym odrzuceniu z ostatnich maksimów, a cena powraca w kierunku środka ostatniego zakresu. Wstęgi Bollingera zaczynają się kurczyć po okresie ekspansji, sygnalizując spowolnienie zmienności po wcześniejszym ruchu kierunkowym. Jest to zgodne z warunkami stabilizacji momentum, a nie jego przyspieszenia.
RSI oscyluje wokół linii środkowej, odzwierciedlając neutralny profil momentum po ochłodzeniu wcześniejszego wzrostu. Ogólnie rzecz biorąc, zachowanie ceny sugeruje pauzę w szerszym zakresie, a nie nowy ruch kierunkowy, gdy uczestnicy rynku ponownie oceniają momentum po nieudanej próbie wybicia w górę. Te warunki techniczne można monitorować w czasie rzeczywistym za pomocą zaawansowanych narzędzi do analizy wykresów na Deriv MT5, gdzie traderzy mogą analizować zachowanie ceny, zmienność i momentum na rynkach globalnych.

Nie znaleźliśmy żadnych wyników pasujących do .
Wskazówki wyszukiwania:
- Sprawdź pisownię i spróbuj ponownie
- Użyj innego słowa kluczowego