Wyniki dla

Bitcoin spada, a analitycy ostrzegają, że najgorsze może być jeszcze przed nami
Najnowszy spadek Bitcoina zaniepokoił rynki już wcześniej nerwowe. Po spadku do około 64 000 USD w zeszłym tygodniu, największa kryptowaluta świata jest obecnie ponad 40% poniżej szczytu z października, wymazując dużą część optymizmu, który charakteryzował końcówkę 2025 roku.
Najnowszy spadek Bitcoina zaniepokoił rynki już wcześniej nerwowe. Po spadku do około 64 000 USD w zeszłym tygodniu, największa kryptowaluta świata jest obecnie ponad 40% poniżej szczytu z października, wymazując dużą część optymizmu, który charakteryzował końcówkę 2025 roku. To, co początkowo wyglądało na rutynową korektę, zaczyna przypominać coś bardziej strukturalnego.
Doświadczone grono traderów, analityków technicznych i decydentów politycznych zaczyna skłaniać się ku niepokojącej tezie: Bitcoin może jeszcze nie osiągnął swojego prawdziwego dna. Prognozy koncentrują się w przedziale 50 000–42 000 USD, a rynek przechodzi od krótkoterminowego szumu do głębszej oceny ryzyka i płynności.
Co napędza spadek Bitcoina?
Wyprzedaż była napędzana nie tyle przez jeden szok, co przez powolne rozprężanie oczekiwań. Ubiegłoroczny rajd Bitcoina w kierunku sześciocyfrowych poziomów opierał się na napływach do ETF, poprawiającym się nastawieniu regulacyjnym i nadziejach, że popyt instytucjonalny zapewni trwałe wsparcie cenowe. Ta narracja osłabła, gdy Bitcoin nie zdołał utrzymać się powyżej kluczowych psychologicznych poziomów, co uruchomiło mechaniczne wyprzedaże i likwidacje pozycji lewarowanych.
Doświadczony chartysta Peter Brandt dolał oliwy do ognia, opisując ostatni spadek jako ruch „banana peel” – nagły poślizg, który zaskoczył traderów.
W poście na X Brandt zasugerował, że prawdziwe cykliczne minimum Bitcoina może być bliżej 42 000 USD, argumentując, że tylko głębsza korekta zresetuje nastroje i pozycjonowanie. Zamiast uspokoić rynek, ta prognoza spotęgowała niepokój o dalsze spadki.

Warunki płynności również się zaostrzyły. Bitcoin na krótko spadł do 60 033 USD w zeszłym tygodniu, osiągając najniższy poziom od października 2024 roku i wywołując największy wzrost zmienności od upadku FTX w 2022 roku. Stawki finansowania stały się ujemne, gdy traderzy zaczęli się zabezpieczać lub grać na spadki, wzmacniając niedźwiedzią dynamikę.
Dlaczego to ma znaczenie
Spadek Bitcoina ma znaczenie, ponieważ rynek się zmienił. Krypto nie jest już niszowym aktywem zdominowanym przez inwestorów detalicznych. Fundusze hedgingowe, biura tradingowe i produkty giełdowe teraz wzmacniają zarówno wzrosty, jak i spadki, przez co załamania są szybsze i bardziej gwałtowne.
Jednym z analityków, na których zwrócono teraz uwagę, jest KillaXBT, którego mapa drogowa Bitcoina z połowy 2025 roku trafnie przewidziała szczyt rynku powyżej 100 000 USD. Jego ponownie analizowana prognoza sugeruje, że Bitcoin obecnie utknął w fazie dystrybucji, w której więksi gracze sprzedają podczas wzrostów zamiast akumulować. Według modelu, do uformowania trwałej bazy może być potrzebna ostateczna kapitulacja w okolice 50 000 USD.
To spojrzenie potwierdzają wskaźniki nastrojów. Miary takie jak Crypto Fear and Greed spadły do najniższych poziomów od lat, co często jest warunkiem koniecznym do uformowania dna, ale historycznie dopiero po całkowitym wyczerpaniu sprzedających.
Wpływ na rynek krypto i inwestorów
Szeroki rynek kryptowalut również odczuł presję. Altcoiny w większości radziły sobie gorzej niż Bitcoin, a wiele z nich zanotowało jeszcze większe spadki, gdy apetyt na ryzyko wyparował. Stellar (XLM) na przykład spadł o ponad 16% w ciągu ostatniego tygodnia, zanim ustabilizował się w okolicach 0,16 USD, wykazując wstępne oznaki względnej odporności.

Zachowania inwestorów również się zmieniają. Zamiast gonić za odbiciami w tokenach o dużej kapitalizacji, kapitał spekulacyjny rotuje w kierunku mniejszych projektów napędzanych narracją, zwłaszcza tych powiązanych ze sztuczną inteligencją. Ten schemat przypomina wcześniejsze fazy końca cyklu, gdy traderzy szukają asymetrycznego potencjału wzrostu przy ograniczaniu bezpośredniej ekspozycji na zmienność Bitcoina.
Dla długoterminowych posiadaczy konsekwencje są bardziej strategiczne. Bez uformowania makro bazy – dłuższego okresu stabilizacji ceny – dalsze spadki mogą przełożyć się na zmiany w alokacji portfeli, przepływach do ETF i modelach ryzyka instytucji przez resztę roku.
Perspektywy ekspertów
Sygnały polityczne wprowadzają kolejny poziom niepewności. Członek zarządu Federal Reserve Christopher Waller niedawno zauważył, że powyborczy optymizm, który podniósł rynki krypto, może słabnąć, gdy tradycyjne instytucje finansowe ponownie oceniają ekspozycję i ściślej zarządzają ryzykiem.
Z perspektywy rynku analitycy zgadzają się, że obecnie struktura ma większe znaczenie niż nastroje. Utrzymujący się spadek poniżej 60 000 USD zwiększyłby prawdopodobieństwo ruchu w kierunku 50 000 lub nawet 42 000 USD. Z kolei zdecydowane odzyskanie poziomu 70 000 USD podważyłoby niedźwiedzią tezę i sugerowałoby powrót popytu instytucjonalnego.
Dopóki nie pojawi się jasność, zmienność pozostaje dominującym sygnałem. Kolejny ruch Bitcoina będzie prawdopodobnie zależał mniej od nagłówków, a bardziej od tego, czy cena zdoła się ustabilizować bez wsparcia narracji.
Techniczna perspektywa Bitcoina
Bitcoin przesunął się niżej w ramach swojej ostatniej struktury, a cena spadła z górnego zakresu i ustabilizowała się w dolnej części wykresu, w okolicach 69 000 USD. Bollinger Bands pozostają szeroko rozwarte, co wskazuje na podwyższoną zmienność po ostatnim przyspieszeniu spadków, nawet jeśli cena wróciła do wnętrza pasm.
Wskaźniki momentum pokazują stonowane warunki: RSI jest płaski i poniżej linii środkowej, co sugeruje osłabienie impetu po wcześniejszym spadku, a nie odnowioną siłę kierunkową. Siła trendu wydaje się umiarkowana, a odczyty ADX wskazują na obecność trendu, ale bez wyraźnej dominacji kierunku.
Strukturalnie cena pozostaje poniżej wcześniej zdefiniowanych stref wokół 78 000, 90 000 i 96 000 USD, co podkreśla środowisko rynkowe charakteryzujące się konsolidacją po gwałtownej zmianie wyceny, a nie aktywnym odkrywaniem ceny.

Kluczowy wniosek
Spadek Bitcoina obnażył, jak kruchy był zeszłoroczny optymizm. Przy ostrzeżeniach analityków, że prawdziwe dno może być jeszcze przed nami, rynek stoi przed kluczowym testem struktury i przekonania. To, czy obecna faza okaże się ostatecznym oczyszczeniem, czy początkiem głębszego resetu, zależeć będzie od płynności, zachowań instytucji i zdolności Bitcoina do uformowania stabilnej bazy. Najbliższe tygodnie mogą zdefiniować resztę cyklu.

Srebro się zacieśnia, gdy miedź słabnie: Czy metale wchodzą w rajd napędzany podażą?
Tak – coraz więcej dowodów wskazuje na to, że na kluczowych metalach kształtuje się rajd napędzany podażą. Zapasy srebra spadły do najniższych poziomów od wielu lat, podczas gdy produkcja miedzi w Chile, największym dostawcy na świecie, nadal maleje, mimo że ceny utrzymują się na historycznie wysokich poziomach.
Tak – coraz więcej dowodów wskazuje na to, że na kluczowych metalach kształtuje się rajd napędzany podażą. Zapasy srebra spadły do najniższych poziomów od wielu lat, podczas gdy produkcja miedzi w Chile, największym dostawcy na świecie, nadal maleje, mimo że ceny utrzymują się na historycznie wysokich poziomach. To nie jest chwilowy wzrost. To strukturalny niedobór.
Kiedy ceny rosną przy jednoczesnym kurczeniu się zapasów i słabnącej produkcji, rynki szybko przeszacowują ryzyko. Srebro i miedź znajdują się obecnie w centrum tej korekty, a o tym, co wydarzy się dalej, decyduje dostępność fizyczna, a nie spekulacyjny apetyt.
Co napędza zacieśnienie na rynku srebra i miedzi?
Historia srebra zaczyna się od fizycznego niedoboru. Dostępne zapasy na Shanghai Futures Exchange spadły do około 350 ton, co jest najniższym poziomem od 2015 roku i oznacza spadek o 88% względem szczytu z 2021 roku.

Ten spadek odzwierciedla lata stabilnego popytu przemysłowego w połączeniu z ograniczonym wzrostem wydobycia i agresywnym eksportem. W 2025 roku Chiny wysłały duże ilości srebra do Londynu, łagodząc globalne wąskie gardła, ale jednocześnie uszczuplając krajowe rezerwy.
Ruchy cen zaczęły odzwierciedlać tę kruchość. Nawet gdy XAG/USD spadł w tym tygodniu w okolice 82,50 USD w wyniku realizacji zysków i umocnienia dolara amerykańskiego, presja sprzedażowa pozostała ograniczona. Traderzy wydają się niechętni do dalszego obniżania cen, biorąc pod uwagę już napiętą dostępność fizyczną. Srebro nie jest już handlowane wyłącznie na podstawie nagłówków makroekonomicznych; podaż wywiera własny wpływ.
Ograniczenia na rynku miedzi mają bardziej strukturalny i, być może, bardziej niepokojący charakter. Eksport miedzi z Chile wzrósł w styczniu o 7,9% rok do roku do 4,55 miliarda dolarów, ale wzrost ten był napędzany 34% skokiem cen, a nie wyższymi wolumenami. Produkcja spada już piąty miesiąc z rzędu, gdyż starzejące się kopalnie, spadająca zawartość rudy, zakłócenia pracy i problemy operacyjne zbierają swoje żniwo.
Dlaczego to ma znaczenie
Kiedy ceny rosną bez odpowiedzi ze strony produkcji, rynki są zmuszone do ponownej oceny długoterminowych założeń. Analitycy Bloomberg Intelligence ostrzegają, że problemy Chile odzwierciedlają szerszą rzeczywistość górniczą: nowa podaż miedzi jest coraz droższa, rozwija się powoli i jest podatna na zakłócenia. Wysokie ceny nie wystarczają już, by odblokować znaczący wzrost produkcji.
Srebro stoi przed podobnym problemem. Duża część jego podaży pochodzi jako produkt uboczny innych działań wydobywczych, co ogranicza zdolność producentów do szybkiego reagowania na sygnały cenowe. Jak ujął to jeden z londyńskich strategów rynku metali: „Srebro wydaje się tanie, dopóki nie spróbujesz go znaleźć.” Na napiętych rynkach fizycznych nawet niewielkie szoki popytowe mogą wywołać ponadprzeciętne ruchy cen.
Wpływ na rynki, przemysł i inflację
Dla rynków oznacza to zmianę reżimu. Rajdy na metalach napędzane ograniczeniami podaży są zwykle bardziej trwałe niż te wywołane cyklicznym popytem. Wrażliwość srebra na dane makro z USA pozostaje, ale każda korekta napotyka teraz na rzeczywistość wyczerpanych zapasów. To zmienia zachowanie traderów, zachęcając do kupowania na spadkach zamiast sprzedaży pod wpływem impetu.
Dla przemysłu, zwłaszcza odnawialnych źródeł energii i elektryfikacji, stawka jest wyższa. Srebro jest kluczowe dla produkcji paneli słonecznych, a miedź stanowi podstawę wszystkiego – od sieci energetycznych po pojazdy elektryczne. Utrzymujący się niedobór podaży podnosi koszty surowców i utrudnia długoterminowe planowanie, co przekłada się na szerszą dynamikę inflacyjną.
Dla decydentów politycznych to niewygodne tło. Nawet jeśli popyt osłabnie, ograniczona podaż metali może utrzymać presję cenową. To komplikuje narrację o dezinflacji i wzmacnia rolę surowców jako strukturalnego zabezpieczenia przed inflacją, a nie tylko cyklicznej inwestycji.
Perspektywy ekspertów
Krótkoterminowa ścieżka srebra nadal będzie zależeć od danych z USA, w tym sprzedaży detalicznej i opóźnionych raportów z rynku pracy. Oznaki schłodzenia gospodarki lub łagodniejszej inflacji prawdopodobnie wesprą ceny, zwłaszcza biorąc pod uwagę status srebra jako bezpiecznej przystani w obliczu trwającej niepewności geopolitycznej na Bliskim Wschodzie.
Perspektywy dla miedzi są wolniejsze, ale nie mniej istotne. Analitycy rynku górniczego są zgodni, że problemy produkcyjne Chile nie zostaną szybko rozwiązane. Nowe projekty napotykają na przeszkody techniczne, środowiskowe i polityczne, podczas gdy istniejące operacje zmagają się ze spadającą zawartością rudy. Nawet jeśli ceny się ustabilizują, brak nadwyżki mocy produkcyjnych sugeruje, że miedź wchodzi w przedłużony okres strukturalnego niedoboru.
Techniczna perspektywa dla srebra
Srebro ustabilizowało się po gwałtownej korekcie z ostatnich szczytów, a cena konsoliduje się w środkowej części ostatniego zakresu po wydłużonym ruchu wzrostowym. Wstęgi Bollingera pozostają szeroko rozszerzone, co wskazuje, że zmienność nadal jest podwyższona, mimo ostatniego uspokojenia ruchów cenowych.
Wskaźniki momentum odzwierciedlają tę pauzę: RSI spłaszczył się wokół linii środkowej po spadku z obszaru wykupienia, co sugeruje neutralny profil momentum po wcześniejszych skrajnych warunkach.
Siła trendu pozostaje wysoka, o czym świadczą wysokie odczyty ADX, wskazujące, że ogólne otoczenie trendowe pozostaje silne, nawet jeśli krótkoterminowe momentum osłabło. Strukturalnie cena nadal utrzymuje się znacznie powyżej wcześniejszych stref konsolidacji w okolicach 57 USD i 46,93 USD, co podkreśla skalę wcześniejszego wzrostu.

Kluczowy wniosek
Srebro i miedź nie są już handlowane wyłącznie na podstawie nastrojów. Kurczące się zapasy i słabnąca produkcja sugerują, że rynki metali wchodzą w fazę napędzaną podażą, gdzie to niedobór wyznacza dolne granice cen. Napięty rynek fizyczny srebra i ograniczenia wydobycia miedzi wskazują na utrzymujące się ryzyko wzrostu cen, nawet w warunkach zmienności makroekonomicznej. Kolejny rozdział będzie zależał mniej od niespodzianek popytowych, a bardziej od tego, czy podaż w ogóle zdoła się odbudować.

Następny test dla Nvidii: Czy wydatki na AI wyniosą akcje jeszcze wyżej?
Tak – utrzymujące się wydatki na AI wciąż mogą podnieść akcje Nvidii, ale według analityków łatwe zyski są już raczej za nią.
Tak – utrzymujące się wydatki na AI wciąż mogą podnieść akcje Nvidii, ale według analityków łatwe zyski są już raczej za nią. Kolejna faza zależy mniej od szumu medialnego, a bardziej od tego, czy hyperscalerzy będą nadal inwestować na dużą skalę oraz czy Nvidia zdoła obronić marże w obliczu nasilającej się konkurencji.
To pytanie wysunęło się na pierwszy plan w tym tygodniu po gwałtownym odbiciu akcji Nvidii, które wzrosły o ponad 8% w jednej sesji. Katalizatorem nie były wyniki Nvidii, lecz prognoza Amazona dotycząca około 200 miliardów dolarów wydatków inwestycyjnych na 2025 rok, z czego znaczna część ma być przeznaczona na infrastrukturę AI. Dla inwestorów był to sygnał, że rozbudowa AI jest wciąż bardzo realna – nawet jeśli wyceny podlegają coraz większej analizie.
Co obecnie napędza Nvidię?
Wskazówki Amazona dotyczące wydatków pojawiły się w kluczowym momencie dla Nvidii. Wcześniej w tygodniu akcje były pod presją, gdy inwestorzy ponownie oceniali wysokie wyceny spółek technologicznych po szerokiej wyprzedaży. Perspektywa Amazona zmieniła postrzeganie tej słabości.
Plan wydatków inwestycyjnych na poziomie 200 miliardów dolarów nie oznacza ostrożności; oznacza przyspieszenie. Nvidia pozostaje głównym dostawcą wysokowydajnych GPU napędzających centra danych AI na skalę hyperscale, co czyni ją bezpośrednim beneficjentem tych wydatków.
Reakcja rynku pokazała, gdzie naprawdę leży zaufanie inwestorów. Akcje Amazona spadły po rozczarowujących wynikach, podczas gdy Nvidia wystrzeliła w górę. Ta rozbieżność podkreśla unikalną pozycję Nvidii w ekosystemie AI. Popyt na moc obliczeniową nie jest już teoretyczny ani skierowany w przyszłość. Jest wpisany w obecne budżety, wieloletnie kontrakty i strategiczne decyzje infrastrukturalne, które trudno odwrócić po ich podjęciu.
Dlaczego to ważne dla wyceny Nvidii
Wycena Nvidii stała się głównym polem bitwy. Od czasu debiutu ChatGPT pod koniec 2022 roku Nvidia notuje kolejne rekordowe kwartały pod względem przychodów, napędzane eksplozją popytu na AI. Ten sukces sprawił, że akcje trafiły do większości portfeli instytucjonalnych i detalicznych, pozostawiając mniej świeżego kapitału na dalsze automatyczne wzrosty.
CEO Jensen Huang odniósł się do tej napiętej sytuacji bezpośrednio, nazywając ostatnią korektę na rynku technologicznym „nielogiczną”. Choć takie komentarze naturalnie odzwierciedlają optymizm korporacyjny, wypowiedzi Huanga historycznie miały wpływ na rynki. Inwestorzy wydają się interpretować jego stanowisko jako sygnał, że obecne wyceny nadal odzwierciedlają realną siłę zysków, a nie spekulacyjną przesadę.
Wpływ na krajobraz AI i półprzewodników
Odbicie Nvidii ma znaczenie wykraczające poza jedną spółkę. Wzmacnia przekonanie, że wydatki na AI są coraz bardziej skoncentrowane w rękach niewielkiej grupy największych graczy, a nie zanikają całkowicie. Amazon, Microsoft i Google nie tną budżetów na AI – oni je zwiększają.
Dla branży półprzewodników taka koncentracja sprzyja Nvidii. Jej przewaga konkurencyjna wykracza poza sprzęt i obejmuje oprogramowanie, sieci oraz ekosystemy deweloperskie, co sprawia, że koszty zmiany dostawcy są wysokie. Choć AMD i Broadcom zyskują na znaczeniu, zintegrowana platforma Nvidii pozostaje trudna do skopiowania na dużą skalę. Ta ochrona daje Nvidii większą siłę cenową niż większość konkurentów, przynajmniej w krótkim terminie.
Prognozy ekspertów: gdzie leży prawdziwy test
Uwaga rynku skupia się teraz na nadchodzących wynikach Nvidii, które poznamy 25 lutego. Goldman Sachs oczekuje, że spółka pokaże przychody wyższe o około 2 miliardy dolarów od prognoz za czwarty kwartał fiskalny, przewidując przychody na poziomie 67,3 miliarda dolarów i zyski powyżej konsensusu. Bank prognozuje także, że Nvidia przewyższy oczekiwania rynku w kolejnym kwartale.
Jednak Goldman zachował ostrożność. Przy już wysokich oczekiwaniach inwestorzy mogą przenieść uwagę z krótkoterminowych wyników na prognozy Nvidii na lata 2026 i 2027. Innymi słowy, rynek mniej interesuje się tym, jak silny był dotychczasowy popyt na AI, a bardziej tym, jak długo Nvidia będzie w stanie utrzymać wzrost bez spadku marż w obliczu rosnącej konkurencji.
Najważniejsze wnioski
Wydatki na AI wciąż mogą podnieść Nvidię wyżej, ale tolerancja rynku na rozczarowania maleje. Plan inwestycyjny Amazona na 200 miliardów dolarów potwierdził centralną rolę Nvidii w gospodarce AI, wspierając krótkoterminowy optymizm. Jednak dalsze ruchy akcji będą zależeć mniej od nagłówków o popycie, a bardziej od długoterminowych prognoz i odporności marż. Następny test dla Nvidii to już nie pytanie, czy AI jest realne – lecz czy dominacja może być utrzymana.
Techniczna perspektywa Nvidii
NVIDIA nadal handluje w szerokim zakresie konsolidacji po wcześniejszej zmienności, a cena oscyluje między dolnym ograniczeniem w okolicach 170 USD a górnymi strefami wokół 196 i 210 USD.
Wstęgi Bollingera pokazują umiarkowane rozszerzenie względem wcześniejszego skurczu, co wskazuje na wzrost zmienności bez trwałego ruchu kierunkowego. Wskaźniki momentum pokazują krótkoterminowe odbicie, a RSI gwałtownie wzrósł powyżej linii środkowej po wcześniejszym spadku, co odzwierciedla powrót do lepszych warunków, a nie przyspieszenie trendu. Siła trendu pozostaje ograniczona, ponieważ odczyty ADX są stosunkowo niskie, co sugeruje ograniczoną dominację kierunkową.


Prognoza cen srebra: Dlaczego XAG/USD utrzymuje się blisko 80 USD
Ceny srebra kontynuują wzrosty, a XAG/USD handluje blisko 80,80 USD za uncję, gdy rynki przetwarzają rzadkie połączenie reflacyjnego optymizmu i utrzymującego się ryzyka geopolitycznego.
Ceny srebra kontynuują wzrosty, a XAG/USD handluje blisko 80,80 USD za uncję, gdy rynki przetwarzają rzadkie połączenie reflacyjnego optymizmu i utrzymującego się ryzyka geopolitycznego. Ruch ten następuje w momencie, gdy dolar amerykański osłabia się do najniższego poziomu od początku lutego, zmniejszając presję na metale wyceniane w dolarach i przyciągając nowe napływy do aktywów szlachetnych.
To, co wyróżnia tę zwyżkę, to jej timing. Inwestorzy poruszają się wśród ponownego nacisku Japonii na ekspansję fiskalną, świeżych sygnałów od przedstawicieli US Federal Reserve oraz ostrożnego optymizmu wokół dyplomacji na Bliskim Wschodzie. Razem te siły przekształcają sposób, w jaki traderzy wyceniają podwójną rolę srebra jako zabezpieczenia przed inflacją i aktywa makroekonomicznego ryzyka.
Co napędza srebro?
Ostatnia siła srebra została wywołana zmianą globalnych oczekiwań inflacyjnych, napędzaną wydarzeniami politycznymi w Japonii. Zwycięstwo wyborcze koalicji rządzącej premier Sanei Takaichi wzmocniło oczekiwania dotyczące ekspansywnej polityki fiskalnej.
Rynki interpretują to jako sygnał do utrzymania wydatków rządowych, słabszego jena i strukturalnie wyższej presji inflacyjnej. Historycznie środowiska polityki reflacyjnej wspierały popyt na metale szlachetne, szczególnie srebro, które łączy funkcje monetarne i przemysłowe.
Jednocześnie traderzy pozycjonują się przed kluczowymi danymi z amerykańskiego rynku pracy. Styczniowy raport non-farm payrolls ma wykazać spowolnienie wzrostu zatrudnienia do około 70 000, przy bezrobociu utrzymującym się w okolicach 4,4%.
Przedstawiciele Federal Reserve przyjęli ostrożny ton. Prezes Fed z San Francisco Mary Daly opisała gospodarkę jako wchodzącą w fazę „niskiego zatrudniania, niskiego zwalniania”, podczas gdy członek zarządu Fed Philip Jefferson powtórzył, że polityka pozostanie zależna od danych. Ta niepewność utrzymuje realne rentowności na niskim poziomie, co sprzyja srebru.
Dlaczego to ważne
Odporność srebra podkreśla szerszą zmianę w sposobie wyceniania ryzyka przez rynki. W przeciwieństwie do złota, srebro zyskuje, gdy zabezpieczenie przed inflacją i oczekiwania wzrostowe się pokrywają. Sygnały reflacyjne z Japonii wzmacniają tę dynamikę, podczas gdy oczekiwania na obniżki stóp procentowych w USA w dalszej części roku ograniczają potencjał wzrostowy dolara. Rynki obecnie wyceniają pierwszą obniżkę stóp Fed na czerwiec, z kolejną możliwą do września.
Analitycy zauważają, że srebro jest coraz bardziej wrażliwe na rozbieżności w polityce. „Srebro reaguje mniej na pojedyncze dane, a bardziej na strukturalne trendy polityczne” – powiedział jeden ze strategów rynku metali cytowany przez Reuters, wskazując na ekspansję fiskalną w Azji i wolniejsze tempo dezinflacji w USA jako potężną mieszankę dla twardych aktywów. Ta zmiana pomaga wyjaśnić, dlaczego srebro utrzymuje wzrosty, nawet gdy napięcia geopolityczne wykazują wstępne oznaki łagodzenia.
Wpływ na rynki i traderów
Ruch srebra jest również wzmacniany przez fundusze oparte na algorytmach i uczeniu maszynowym. Ostatnie wahania cen złota i srebra wywołały systematyczne zakupy, zwłaszcza że zmienność pozostaje podwyższona, a korelacje z realnymi rentownościami się zacieśniają.
Przy dolarze amerykańskim handlującym na najniższym poziomie od 4 lutego, zagraniczny popyt na metale denominowane w dolarach wzrósł, wzmacniając impet wzrostowy.

Sygnały z rynku obligacji dodają kolejny wymiar. Sekretarz Skarbu USA Scott Bessent wskazał, że Federal Reserve raczej nie będzie spieszyć się z redukcją bilansu, nawet pod potencjalnym nowym kierownictwem. Takie stanowisko sugeruje, że warunki płynności mogą pozostać luźniejsze niż wcześniej oczekiwano, co pośrednio wspiera metale. Tymczasem inwestorzy już wyceniają co najmniej dwie obniżki stóp o 25 punktów bazowych w 2026 roku, co wydłuża średnioterminową atrakcyjność srebra jako przechowalnika wartości.
Prognozy ekspertów
Patrząc w przyszłość, trajektoria srebra zależy bardziej od potwierdzenia niż spekulacji. Słabszy od oczekiwań raport z amerykańskiego rynku pracy prawdopodobnie wzmocni oczekiwania na obniżki stóp i utrzyma realne rentowności na niskim poziomie, co sprzyja dalszym wzrostom. Z drugiej strony, ponowne przyspieszenie wzrostu płac mogłoby ograniczyć zyski, wywołując obawy o walkę Fed z inflacją.
Geopolityka pozostaje czynnikiem nieprzewidywalnym. Choć rozmowy USA–Iran w Omanie zmniejszyły ryzyko natychmiastowej eskalacji, odmowa Teheranu zawieszenia wzbogacania uranu utrzymuje wysoki poziom niepewności. Prezydent USA Donald Trump ostrzegł przed „bardzo poważnymi” konsekwencjami w przypadku niepowodzenia rozmów, co podkreśla, dlaczego popyt na bezpieczne aktywa, takie jak srebro, nie słabnie. Na razie traderzy wydają się skłonni kupować spadki, zamiast sprzedawać zwyżki.
Najważniejsze wnioski
Utrzymanie się srebra blisko 80 USD odzwierciedla coś więcej niż krótkoterminową spekulację. Sygnały reflacyjne z Japonii, łagodniejsze oczekiwania dotyczące stóp w USA i słabszy dolar stworzyły sprzyjające tło makroekonomiczne. Choć ryzyka geopolityczne nieco się zmniejszyły, nadal wspierają popyt. Kolejny decydujący ruch będzie zależał od danych z amerykańskiego rynku pracy i potwierdzenia ścieżki łagodzenia polityki Fed.
Prognoza cen srebra
Srebro spadło po gwałtownym ruchu w górę, a cena wycofała się z ostatnich szczytów i ustabilizowała w środkowej części szerszej struktury cenowej. Bollinger Bands pozostają szeroko rozszerzone, co wskazuje, że zmienność nadal jest podwyższona po wcześniejszym przyspieszeniu, nawet jeśli cena wróciła do wnętrza pasm.
Wskaźniki momentum pokazują wyraźne złagodzenie skrajnych warunków: RSI ustabilizował się wokół linii środkowej po wcześniejszym osiągnięciu poziomów wykupienia, co odzwierciedla ochłodzenie impetu. Siła trendu pozostaje wysoka, o czym świadczą wysokie odczyty ADX, sugerujące, że szersze otoczenie trendowe pozostaje silne mimo ostatniej korekty. Strukturalnie cena nadal utrzymuje się znacznie powyżej wcześniejszych stref konsolidacji wokół 57 USD i 46,93 USD, co podkreśla skalę wcześniejszego wzrostu


Błąd Bithumb na 44 mld USD ujawnia ukryte ryzyko kryptowalut
W piątkowy wieczór w Seulu jedno naciśnięcie klawisza na krótko zmieniło jedną z najświętszych zasad Bitcoina: rzadkość. Południowokoreańska giełda kryptowalut Bithumb przypadkowo przyznała użytkownikom 620 000 bitcoinów – wartych około 44 miliardy dolarów – zamiast promocyjnej nagrody w wysokości 2 000 ₩ (1,40 USD).
W piątkowy wieczór w Seulu jedno naciśnięcie klawisza na krótko zmieniło jedną z najświętszych zasad Bitcoina: rzadkość. Południowokoreańska giełda kryptowalut Bithumb przypadkowo przyznała użytkownikom 620 000 bitcoinów – wartych około 44 miliardy dolarów – zamiast promocyjnej nagrody w wysokości 2 000 ₩ (1,40 USD), co wywołało gwałtowną, choć lokalną wyprzedaż, która w ciągu kilku minut obniżyła ceny na platformie o 17%.
Chociaż incydent został cofnięty w ciągu 35 minut i nie miał wpływu na blockchain, ujawnił głębszą, strukturalną podatność wewnątrz scentralizowanych giełd. To zdarzenie nie dotyczyło ataku hakerskiego, oszustwa ani samego Bitcoina. Chodziło o kruchą warstwę pośrednią między użytkownikami a blockchainem i o to, dlaczego ta warstwa może być najbardziej niedoszacowanym ryzykiem w świecie kryptowalut.
Co napędza historię Bitcoina?
W centrum incydentu znalazła się rutynowa promocja marketingowa, która zakończyła się katastrofą. Bithumb zamierzał rozdać drobne nagrody pieniężne 695 użytkownikom. Zamiast tego wewnętrzny skrypt przyznał każdemu odbiorcy co najmniej 2 000 bitcoinów.
W sumie na wewnętrznej księdze giełdy powstało 620 000 BTC – prawie 3% maksymalnej podaży Bitcoina – mimo że Bithumb posiadał mniej niż 43 000 BTC w rezerwach klientów i firmowych.
Co istotne, te bitcoiny nigdy nie istniały na blockchainie. Były to fikcyjne salda wygenerowane przez wewnętrzny system księgowy, który nie zweryfikował nagród względem rzeczywistych rezerw. Silnik transakcyjny traktował je jak prawdziwe, pozwalając użytkownikom sprzedawać je w arkuszu zleceń. Około 1 786 BTC zostało sprzedanych, zanim handel został wstrzymany, co na krótko załamało ceny na Bithumb, podczas gdy globalne rynki pozostały niewzruszone.
Dlaczego to ma znaczenie
Dla wielu obserwatorów nagłówek brzmiał jak niemal powtórka sytuacji FTX. Tak jednak nie było. Bithumb odzyskał 99,7% przyznanych aktywów tego samego dnia i zobowiązał się pokryć pozostałe straty z funduszy firmowych, w tym 10% premii rekompensacyjnej dla poszkodowanych traderów.
Nie było kryzysu wypłacalności, nadużycia środków klientów ani ruchów rezerw na blockchainie. Jednak regulatorzy skupili się na czymś innym. Komisja Usług Finansowych Korei Południowej stwierdziła, że incydent „ujawnił podatności i ryzyka aktywów wirtualnych”, ogłaszając przeglądy systemów kontroli wewnętrznej na krajowych giełdach. Posłanka Na Kyung-won ujęła to dosadniej, ostrzegając, że giełdy, które jedynie przesuwają wewnętrzne liczby bez rozliczenia na blockchainie, „w praktyce sprzedają monety, których nie posiadają”.
Wpływ na rynki kryptowalut i zaufanie do giełd
Bezpośredni wpływ na rynek został ograniczony, ale konsekwencje strukturalne są globalne. Każda scentralizowana giełda działa na tej samej zasadzie: salda klientów to wpisy w bazie danych do momentu wypłaty. Błąd Bithumb pokazał, że nic nie stoi na przeszkodzie, by te bazy danych wyświetlały aktywa, które nie istnieją – o ile nie ma silnych kontroli operacyjnych.
Nie jest to bez precedensu w Korei Południowej. W 2018 roku Samsung Securities przez podobny błąd w denominacji przypadkowo wyemitował 2,81 miliarda fikcyjnych akcji, co spowodowało trwałe szkody reputacyjne i finansowe po wejściu tych akcji do krajowego systemu rozliczeniowego. Różnica tym razem polegała na opanowaniu sytuacji. Fikcyjne Bitcoiny Bithumb nigdy nie trafiły na blockchain, co pozwoliło giełdzie jednostronnie cofnąć transakcje, zanim doszło do rozprzestrzenienia się problemu na cały system.
Perspektywa ekspertów
Analitycy są zgodni, że nie był to błąd Bitcoina, lecz błąd w projekcie giełdy. Dane on-chain z CryptoQuant nie wykazały żadnych nietypowych ruchów rezerw, co potwierdza, że mechanizmy podaży Bitcoina pozostały nienaruszone. „Blockchain zrobił dokładnie to, do czego został zaprojektowany – nic”, zauważył jeden z analityków cyfrowych asset z Seulu, wskazując zamiast tego na słabe warstwy walidacji wewnętrznej.
Patrząc w przyszłość, wydaje się nieuniknione zaostrzenie nadzoru regulacyjnego. Południowokoreańscy regulatorzy już zapowiedzieli, że jeśli pojawią się kolejne słabości, przeprowadzone zostaną inspekcje na miejscu. Dla inwestorów lekcja dotyczy mniej zmienności cen, a bardziej ryzyka kontrahenta. Granica między saldem na giełdzie a prawdziwym Bitcoinem jest cieńsza, niż wielu zakłada, a piątkowy błąd uwidocznił tę lukę.
Najważniejszy wniosek
Bithumb nie złamał Bitcoina – ujawnił kruchą warstwę księgową pomiędzy użytkownikami a blockchainem. Incydent pokazał, jak łatwo fikcyjne aktywa mogą trafić na żywe rynki, gdy zawiodą kontrole wewnętrzne. Choć szkody zostały ograniczone, lekcja jest uniwersalna. Wraz ze wzrostem adopcji kryptowalut największe ryzyka mogą już nie leżeć na blockchainie, lecz w systemach zbudowanych na jego bazie. Inwestorzy powinni obserwować, jak zareagują regulatorzy i giełdy.
Techniczna perspektywa Bitcoina
Bitcoin odbił się umiarkowanie po gwałtownym spadku, a cena ustabilizowała się powyżej ostatniego minimum w okolicach 63 000 USD i powróciła w kierunku dolno-środkowej części swojego ostatniego zakresu. Wstęgi Bollingera pozostają szeroko rozszerzone, co wskazuje, że volatility nadal jest podwyższona po ostatnim przyspieszeniu spadków, nawet jeśli cena wróciła do wnętrza wstęg.
Wskaźniki momentum pokazują częściowe odreagowanie po skrajnych warunkach: RSI wzrósł z poziomu wyprzedania i obecnie stopniowo zbliża się do linii środkowej, co odzwierciedla spowolnienie impetu spadkowego, a nie powrót silnej presji wzrostowej.
Siła trendu wydaje się słabnąć, a odczyty ADX są niższe niż podczas wyprzedaży, co sugeruje przejście od silnego ruchu kierunkowego do konsolidacji. Strukturalnie cena pozostaje poniżej wcześniejszych stref oporu w okolicach 78 000, 90 000 i 105 000 USD, co sugeruje, że szersza struktura nadal jest zdominowana przez wcześniejsze załamanie, a nie nową fazę odkrywania ceny.


Czy ogromne wydatki Amazonu na AI to ostrzeżenie czy okazja do zakupu?
Plan wydatków Amazonu na AI w wysokości 200 miliardów dolarów wygląda dramatycznie, ponieważ pojawił się w najgorszym możliwym momencie. Rynki były już kruche, nastroje w sektorze technologicznym chwiały się, a kontrakty terminowe na amerykańskie akcje wskazywały na spadki, gdy inwestorzy trawili kolejną bolesną sesję na Wall Street.
Plan wydatków Amazonu na AI w wysokości 200 miliardów dolarów wygląda dramatycznie, ponieważ pojawił się w najgorszym możliwym momencie. Rynki były już kruche, nastroje w sektorze technologicznym chwiały się, a kontrakty terminowe na amerykańskie akcje wskazywały na spadki, gdy inwestorzy trawili kolejną bolesną sesję na Wall Street.
W momencie publikacji wyników przez Amazon, S&P 500 i Nasdaq znalazły się na minusie w 2026 roku, a cierpliwość inwestorów była już na wyczerpaniu.
Kiedy więc akcje Amazonu spadły po sesji o ponad 10% – po nieznacznym rozczarowaniu zyskiem i oszałamiającej prognozie wydatków inwestycyjnych – rynek szybko wydał werdykt. Nie odebrano tego jako oznaki siły strategicznej, lecz jako kolejny test wytrzymałości dla inwestorów już przygotowujących się na trudności. Kluczowe pytanie brzmi teraz, czy ta reakcja odzwierciedla realne ryzyko – czy też jest to krótkoterminowa panika, która może nie dostrzegać szerszego obrazu.
Co napędza wzrost wydatków Amazonu na AI?
Plan Amazonu, by zainwestować około 200 miliardów dolarów w 2026 roku, to nie są wydatki przyrostowe. To celowe przyspieszenie inwestycji w centra danych, własne układy scalone, robotykę, automatyzację logistyki i infrastrukturę satelitarną na niskiej orbicie okołoziemskiej. Ta kwota przyćmiewa około 125 miliardów wydanych w 2025 roku i znacznie przekracza oczekiwania analityków, zmuszając rynki do natychmiastowej korekty założeń.
Co istotne, Amazon podkreśla, że jest to odpowiedź na popyt. Przychody AWS wzrosły rok do roku o 24% do 35,6 miliarda dolarów – to najszybszy wzrost od 13 kwartałów – gdy klienci zwiększali zarówno podstawowe obciążenia chmury, jak i wdrożenia AI. CEO Andy Jassy był szczery podczas rozmowy o wynikach: moce są monetyzowane tak szybko, jak tylko są instalowane. Innymi słowy, Amazon nie buduje pustych centrów danych. Firma ściga się, by nadążyć za popytem.
Kontekst jednak ma znaczenie. Te wydatki pojawiły się na rynku już nastawionym na unikanie ryzyka. Spadek Amazonu rozlał się na cały sektor technologiczny, pogarszając nastroje, gdy inwestorzy szerzej oceniali ekspozycję na AI. Reakcja dotknęła także inne aktywa: bitcoin spadł do poziomów niewidzianych od 2024 roku, srebro wznowiło spadki po wzroście napędzanym przez detalistów, a Strategy (dawniej MicroStrategy) ujawniło kwartalną stratę spowodowaną słabością rynku krypto. To nie był spokojny rynek analizujący niuanse – to był rynek szukający powodów do ograniczenia ryzyka.
Dlaczego rynek zareagował tak gwałtownie?
Na pierwszy rzut oka wyniki Amazonu nie były alarmujące. Przychody przekroczyły oczekiwania i wyniosły 213,4 miliarda dolarów. AWS i reklama również przewyższyły prognozy. Rozczarowanie zyskiem na akcję – 1,95 USD wobec oczekiwanych 1,97 USD – było trywialne w ujęciu historycznym.
Jednak ten sezon wyników jest oceniany inaczej. Inwestorzy nie nagradzają już samej skali. Chcą mieć jasność co do zwrotu gotówki, zwłaszcza gdy rachunki za infrastrukturę AI rosną. Wolne przepływy pieniężne Amazonu w ciągu ostatnich 12 miesięcy spadły do zaledwie 11,2 miliarda dolarów, mimo że przepływy operacyjne wzrosły o 20% do 139,5 miliarda dolarów. Winowajcą nie są słabe operacje, lecz kapitałochłonność. Wydatki na AI już teraz ściskają liczby, które inwestorzy biorą pod uwagę.
Prognozy pogłębiły niepokój. Oczekuje się, że zysk operacyjny w pierwszym kwartale będzie poniżej konsensusu, a zarząd sygnalizuje około 1 miliarda dolarów dodatkowych kosztów rok do roku związanych z rozbudową infrastruktury i satelitów. Na rynku już zaniepokojonym słabnącymi danymi z rynku pracy – liczba ofert pracy najniższa od 2020 roku, a zwolnienia przyspieszają – moment Amazonu nie mógł być gorszy.
Szerzej zakrojone skutki rynkowe zwiększają presję
Wyprzedaż Amazonu nie nastąpiła w izolacji. Podczas gdy Reddit i Roblox rosły po lepszych od oczekiwań wynikach i optymistycznych prognozach, te ruchy wydawały się raczej wyjątkami niż regułą. Ogólny ton pozostał defensywny, a inwestorzy byli coraz bardziej selektywni w podejmowaniu ryzyka.
Niepewność makroekonomiczna dokłada kolejną warstwę. Raport o zatrudnieniu poza rolnictwem, przesunięty na przyszły tydzień po zakończeniu zamknięcia rządu USA, teraz nabiera większego znaczenia. Ostatnie dane już sugerowały pęknięcia na rynku pracy, a każda negatywna niespodzianka może wzmocnić obawy, że wydatki firm – w tym na AI – wyprzedzają realia gospodarcze.
W takim otoczeniu decyzja Amazonu o podwojeniu inwestycji w infrastrukturę długoterminową wygląda mniej jak pewność siebie, a bardziej jak wyzwanie. Rynek nie kwestionuje, czy Amazon może wydawać. Kwestionuje, czy to właściwy moment, by prosić inwestorów o cierpliwość.
Czy to znany scenariusz Amazonu, czy coś nowego?
Amazon był już w podobnej sytuacji. Jego historia opiera się na inwestowaniu z wyprzedzeniem, przyjmowaniu sceptycyzmu i wychodzeniu z przewagą strukturalną, której konkurenci nie potrafią powielić. Prime, automatyzacja realizacji zamówień i sam AWS podążały tym schematem.
AI jednak zmienia skalę. Tym razem Amazon nie jest sam. Microsoft i Alphabet również mocno inwestują, co ogranicza przewagę pierwszego ruchu i wydłuża czas zwrotu. Fosa konkurencyjna powstaje wolniej, gdy wszyscy budują jednocześnie.
Co więcej, Amazon nie jest tylko nabywcą w ekosystemie AI. Dzięki Annapurna Labs rozwinął znaczący biznes układów scalonych wewnątrz firmy. Własne procesory, takie jak Trainium i Graviton, generują już łącznie ponad 10 miliardów dolarów rocznego przychodu, pomagając ograniczyć zależność od zewnętrznych dostawców i tworząc podstawy pod przyszłą ekspansję marż. Ta wewnętrzna zdolność może okazać się kluczowa, gdy faza intensywnych wydatków osiągnie szczyt.
Perspektywa ekspertów: sygnał ostrzegawczy czy okazja?
To nie wygląda na ostrzeżenie dotyczące bilansu. Amazon wygenerował 77,7 miliarda dolarów zysku netto w 2025 roku i zachowuje dużą elastyczność finansową. Prawdziwym ryzykiem jest utrata kontroli nad narracją – pozwolenie rynkom na przedstawienie wydatków na AI jako niekontrolowanej ambicji, a nie zdyscyplinowanej ekspansji.
Dla inwestorów krótkoterminowych dyskomfort jest uzasadniony. Przepływy pieniężne są pod presją, nastroje są kruche, a otoczenie makroekonomiczne się pogarsza. Zmienność prawdopodobnie utrzyma się, dopóki rynek nie określi, kiedy wydatki na AI się ustabilizują.
Dla inwestorów długoterminowych wyprzedaż rodzi inne pytanie. Jeśli popyt na AWS pozostanie silny, a wykorzystanie infrastruktury wysokie, dzisiejsze wydatki mogą zapewnić lata przewagi cenowej i dźwigni operacyjnej. Amazon prosi rynek o sfinansowanie mocy teraz w zamian za dominację w przyszłości. Historia sugeruje, że taka strategia często się sprawdzała – choć rzadko była komfortowa w danym momencie.
Najważniejszy wniosek
Ogromne wydatki Amazonu na AI nie są sygnałem, że firma słabnie. To sygnał, że tolerancja rynku na odroczone zyski gwałtownie się zmniejszyła. Firma decyduje się inwestować w cyklu unikania ryzyka, a nie się z niego wycofywać. To, czy okaże się to ostrzeżeniem, czy okazją do zakupu, zależeć będzie od realizacji, odbudowy przepływów pieniężnych i tego, jak szybko popyt na AI przełoży się na widoczne zwroty. Najbliższe kwartały pokażą, czy ta wyprzedaż odzwierciedla dyscyplinę, czy krótkowzroczny strach.
Techniczna perspektywa Amazonu
Amazon doświadczył gwałtownego ruchu w dół, a cena wybiła się z dotychczasowego zakresu i spadła w kierunku dolnej granicy wyznaczonej struktury. Wstęgi Bollingera znacznie się rozszerzyły po spadku, wskazując na nagły wzrost zmienności po okresie bardziej stabilnych ruchów cenowych.
Wskaźniki momentum odzwierciedlają intensywność ruchu: RSI spadł do strefy wyprzedania i obecnie utrzymuje się na niskim, płaskim poziomie, sygnalizując utrzymującą się presję spadkową, a nie natychmiastową stabilizację. Odczyty siły trendu pokazują ograniczoną dominację kierunkową, a ADX pozostaje stosunkowo stonowany mimo gwałtownej korekty ceny.
Strukturalnie cena spadła wyraźnie poniżej wcześniejszych stref oporu w okolicach 247 i 255 dolarów, umieszczając ostatnie ruchy w nowym zakresie cenowym względem wcześniejszego.


Złoto traci na wartości po wzroście liczby wniosków o zasiłek w USA: sygnał czy szum?
Ceny złota osłabły po tym, jak liczba nowych wniosków o zasiłek dla bezrobotnych w USA wzrosła do 231 000, osiągając najwyższy poziom od prawie dwóch miesięcy i przekraczając prognozy o prawie 20 000.
Ceny złota osłabły po tym, jak liczba nowych wniosków o zasiłek dla bezrobotnych w USA wzrosła do 231 000, osiągając najwyższy poziom od prawie dwóch miesięcy i przekraczając prognozy o prawie 20 000. Na pierwszy rzut oka słabsze dane z rynku pracy powinny wzmocnić atrakcyjność złota jako bezpiecznej przystani. Tymczasem ceny spot spadły o ponad 2% podczas sesji, co podkreśla rosnący rozdźwięk między sygnałami stresu gospodarczego a pozycjonowaniem rynkowym.
To rozbieżność ma znaczenie, ponieważ dane z rynku pracy pozostają najbardziej wrażliwym czynnikiem polityki Federal Reserve. Przy liczbie ofert pracy spadającej do najniższego poziomu od pięciu lat i wciąż słabym zatrudnieniu, inwestorzy zastanawiają się teraz, czy złoto po prostu się konsoliduje, czy też błędnie odczytuje kolejny makroekonomiczny zwrot.
Co napędza złoto i wnioski o zasiłek w USA?
Wzrost liczby nowych wniosków o zasiłek był gwałtowny, ale niejednoznaczny. Liczba wniosków wzrosła o 22 000 w ciągu jednego tygodnia, co jest największym wzrostem od początku grudnia, podnosząc główny wskaźnik znacznie powyżej oczekiwań ekonomistów na poziomie 212 000, według raportów.
Silne zimowe burze zniekształciły regionalne dane o zatrudnieniu, prowadząc do ponadprzeciętnych wzrostów w Pensylwanii, Nowym Jorku, New Jersey i na Środkowym Zachodzie. Problemy z sezonową korektą wokół cykli zatrudnienia na przełomie roku dodały jeszcze więcej szumu.
Jednak szerszy obraz rynku pracy pokazuje rzeczywiste osłabienie pod powierzchnią zmienności. Liczba ofert pracy spadła w grudniu do 6,54 mln, najniższego poziomu od września 2020 roku, podczas gdy dane za listopad zostały znacząco zrewidowane w dół.

Zatrudnienie poprawiło się nieznacznie, ale pozostało historycznie słabe, co potwierdza to, co ekonomiści określają jako rynek pracy „niskie zatrudnienie, niskie zwolnienia”. Taka mieszanka sugeruje raczej spowolnienie tempa niż recesję – to niuans, który inwestorzy na rynku złota wciąż analizują.
Dlaczego to ważne
Trendy na rynku pracy bezpośrednio wpływają na oczekiwania dotyczące stóp procentowych, a to tłumaczy stonowaną reakcję złota. Choć liczba wniosków o zasiłek zaskoczyła wzrostem, liczba kontynuowanych wniosków pozostaje historycznie niska, a czterotygodniowa średnia nadal wskazuje na stabilność, a nie na stres.
Jak ujął to Carl Weinberg z High Frequency Economics: „Nie ma oznak takiej fali zwolnień, jakiej spodziewamy się w słabnącym rynku pracy na początku recesji”.
Dla Federal Reserve te dane nie wymuszają natychmiastowej zmiany polityki. Bernard Yaros z Oxford Economics zauważył, że zniekształcenia pogodowe i przerwy w danych ograniczają wartość sygnałową pojedynczego raportu o wnioskach, dodając, że nic nie zmieniło jeszcze krótkoterminowych kalkulacji Fed. Bez wyraźnego zwrotu w oczekiwaniach dotyczących stóp procentowych, złotu brakuje makroekonomicznego katalizatora, na którym zwykle się opiera.
Wpływ na rynek złota
Obserwatorzy rynku podkreślili, że spadek złota po publikacji danych o wnioskach odzwierciedla pozycjonowanie, a nie fundamenty. Ceny spot handlowały blisko minimów sesji na poziomie 4 860 USD za uncję po publikacji, pomimo słabszych od oczekiwań danych z rynku pracy. Taka reakcja sugeruje, że inwestorzy przedkładali odporność dolara i stabilność stóp procentowych nad nagłówkową słabość gospodarczą.
Jednocześnie spadająca liczba ofert pracy i opóźnione dane o wynagrodzeniach wprowadzają niepewność, którą rynek złota rzadko ignoruje na długo. Jeśli nadchodzące raporty o zatrudnieniu potwierdzą szersze spowolnienie – a nie tylko szum związany z pogodą – obecny spadek złota może okazać się tymczasowy. Metal historycznie reagował silniej na potwierdzenie trendu niż na pojedyncze szoki, zwłaszcza gdy stawką jest wiarygodność polityki pieniężnej.
Perspektywy ekspertów
Większość ekonomistów oczekuje, że warunki na rynku pracy będą się stopniowo poprawiać do 2026 roku, gdy ulga w stopach procentowych zacznie wpływać na popyt, wspierana przez niedawne cięcia podatkowe. Taka perspektywa ogranicza natychmiastowy potencjał wzrostowy złota, ponieważ przemawia przeciwko agresywnemu luzowaniu Fed w najbliższym czasie.
Ryzyka jednak są asymetryczne. Liczba ofert pracy spada szybciej niż rośnie bezrobocie, co często poprzedza szerszą słabość rynku pracy. W związku z opóźnieniem styczniowego raportu o zatrudnieniu poza rolnictwem z powodu zamknięcia rządu, inwestorzy na rynku złota mają do czynienia z luką w danych, która może spotęgować zmienność, gdy pojawi się jasność. Kolejny klarowny odczyt dynamiki zatrudnienia może okazać się decydujący.
Najważniejsze wnioski
Liczba wniosków o zasiłek w USA gwałtownie wzrosła, ale sygnał jest zamazany przez efekty pogodowe i sezonowe zniekształcenia. Cofnięcie się złota odzwierciedla ostrożność rynku, a nie odrzucenie jego roli bezpiecznej przystani. Przy spadającej liczbie ofert pracy i opóźnionych danych o wynagrodzeniach, kolejne dane z rynku pracy będą miały ponadprzeciętne znaczenie. Inwestorzy powinni szukać potwierdzenia, a nie nagłówków, zanim ocenią kolejny ruch złota.
Techniczna perspektywa dla złota
Złoto skonsolidowało się po gwałtownym wzroście do nowych maksimów, a cena obecnie oscyluje wokół poziomu 4 850 USD po zmiennym cofnięciu. Bollinger Bands pozostają szeroko rozszerzone, co wskazuje, że zmienność pozostaje podwyższona mimo ostatniego uspokojenia ruchów cenowych.
Wskaźniki momentum pokazują profil neutralizujący: RSI spłaszczył się w pobliżu linii środkowej po wcześniejszym osiągnięciu poziomów wykupienia, odzwierciedlając równowagę między impetem wzrostowym a spadkowym. Siła trendu osłabła z ekstremalnych poziomów, a odczyty ADX są niższe niż podczas fazy przyspieszenia, co sugeruje przejście od silnego ruchu kierunkowego do konsolidacji.
Strukturalnie cena pozostaje znacznie powyżej wcześniejszych stref konsolidacji wokół 4 300 USD, 4 035 USD i 3 935 USD, co podkreśla skalę wcześniejszej hossy.


Bitcoin spada o 40%: Dlaczego analitycy wątpią w krach na 80%
Cena Bitcoina spadła o około 40% od szczytu z października, wstrząsając rynkami i ożywiając obawy przed kolejną brutalną kryptozimą.
Cena Bitcoina spadła o około 40% od szczytu z października, wstrząsając rynkami i ożywiając obawy przed kolejną brutalną kryptozimą. Ostatnia fala spadków objęła 11% tygodniową stratę, gdy globalne rynki przeszły w tryb risk-off, ciągnąc aktywa cyfrowe w dół wraz z niestabilnymi amerykańskimi akcjami. Dla wielu inwestorów ten ruch wydaje się niepokojąco znajomy.
Obawy koncentrują się wokół czteroletniego cyklu Bitcoina, który w poprzednich spadkach przynosił załamania sięgające nawet 80%. Jednak analitycy K33 twierdzą, że obecna wyprzedaż nie ma cech strukturalnego napięcia, które definiowało wcześniejsze krachy. Ponieważ wymuszone likwidacje zostały już usunięte, a inwestorzy instytucjonalni są teraz mocno obecni, pytanie nie brzmi już, czy Bitcoin spada – ale czy ten spadek to reset, czy początek czegoś znacznie gorszego.
Co napędza najnowszą wyprzedaż Bitcoina?
Spadek Bitcoina nastąpił równolegle z szerszą zmianą globalnego apetytu na ryzyko. Rynki akcji ponownie stały się niestabilne, a spółki technologiczne przewodziły spadkom, gdy inwestorzy na nowo oceniali oczekiwania dotyczące wzrostu i ryzyko wyceny. Krypto, które coraz częściej porusza się w zgodzie z amerykańskimi akcjami, podążyło tą samą ścieżką, gdy kapitał przesuwał się w stronę bezpiecznych aktywów.
Dźwignia finansowa spotęgowała ruch. W ciągu zaledwie kilku dni zlikwidowano pozycje długie z dźwignią o wartości ponad 1,7 miliarda dolarów na rynkach kryptowalut.

Stopy finansowania gwałtownie spadły poniżej zera, sygnalizując, że traderzy masowo zamykali bycze pozycje. Historycznie takie warunki pojawiają się w okresach stresu, ale mają też tendencję do występowania po tym, jak nadmierny optymizm został już wyeliminowany z rynku.
Dlaczego to ważne
Dla nowych inwestorów gwałtowne spadki często wywołują panikę i sprzedaż. Poprzednie cykliczne krachy Bitcoina nauczyły rynek oczekiwać katastrofalnych spadków, gdy momentum się załamuje. Sama ta pamięć behawioralna może pogłębiać wyprzedaże, nawet jeśli warunki fundamentalne są inne.
Analitycy K33 twierdzą, że w tym cyklu brakuje wymuszonych sprzedających, którzy definiowali lata 2018 i 2022. Tamte rynki niedźwiedzia napędzały kaskadowe upadki – od Terra-Luna po FTX – które wywoływały wezwania do uzupełnienia depozytu zabezpieczającego i masowe likwidacje. „Struktura, która powodowała krachy na 80%, po prostu dziś nie występuje” – zauważa firma w najnowszym raporcie.
Wpływ na rynki krypto i akcje
Wyprzedaż wykracza daleko poza sam Bitcoin. Akcje powiązane z kryptowalutami poniosły dotkliwe straty, gdy inwestorzy na nowo oceniali ekspozycję w całym ekosystemie. Strategy, największy korporacyjny posiadacz Bitcoina, spadł o ponad 5% w jednej sesji i jest obecnie niżej o prawie 70% w ciągu sześciu miesięcy.
Akcje spółek wydobywczych ucierpiały jeszcze bardziej. Firmy, które przestawiły się na infrastrukturę high-performance computing i AI, nie uniknęły spadków. HUT 8 spadł o 8%, Core Scientific prawie o 9%, a IREN zanurkował o 17%. Jak zauważyła Aurelie Barthere z Nansen, „Korelacja między krypto a amerykańskimi akcjami znów staje się dodatnia, gdy oba rynki spadają jednocześnie”, co wzmacnia wrażliwość Bitcoina na zmienność makroekonomiczną.
Perspektywy ekspertów
K33 wskazuje poziom 74 000 dolarów jako kluczową strefę wsparcia. Czyste przebicie poniżej niej może otworzyć drogę do ponownego testu szczytu z 2021 roku w okolicach 69 000 dolarów, a nawet długoterminowej średniej w pobliżu 58 000 dolarów. Choć te poziomy wydają się zniechęcające, analitycy zauważają, że Bitcoin już zaabsorbował silną presję likwidacyjną bez napięć systemowych.
Obecność spotowych ETF-ów na Bitcoina po cichu zmieniła dynamikę rynku. Fundusze emerytalne i długoterminowi alokatorzy stanowią teraz rosnącą część popytu, tłumiąc odruchową sprzedaż obserwowaną w poprzednich cyklach. Krótkoterminowa ścieżka może pozostać zmienna, ale analitycy coraz częściej postrzegają ten spadek jako korektę strukturalną, a nie cykliczny krach.
Najważniejsze wnioski
Spadek Bitcoina o 40% przywołał wspomnienia poprzednich krachów cyklicznych, ale struktura rynku znacząco się zmieniła. Wymuszeni sprzedający są w dużej mierze nieobecni, dźwignia została już usunięta, a popyt instytucjonalny jest teraz zakorzeniony dzięki ETF-om. Zmienność może się utrzymywać, jednak analitycy coraz częściej postrzegają ten spadek jako reset, a nie załamanie. Kolejne sygnały do obserwowania to przepływy do ETF-ów, stabilność rynku akcji i to, czy kluczowe strefy wsparcia się utrzymają.
Techniczna perspektywa Bitcoina
Bitcoin pogłębił spadki, przesuwając się w kierunku dolnego krańca swojego ostatniego zakresu cenowego po wybiciu z długotrwałej konsolidacji. Cena znajduje się poniżej dolnego pasa Bollingera, podczas gdy pasy pozostają szeroko rozszerzone, co odzwierciedla podwyższoną zmienność i silną presję kierunkową po ostatnim przyspieszeniu spadków. Wskaźniki momentum pokazują skrajne warunki, a RSI gwałtownie spadł w strefę wyprzedania, sygnalizując szybkie pogorszenie krótkoterminowego momentum, a nie stopniowe osłabienie.
Siła trendu pozostaje wysoka, co potwierdzają wysokie odczyty ADX, podkreślając aktywne i dojrzałe środowisko trendowe mimo ostatniej zmiany kierunku. Strukturalnie cena znajduje się obecnie znacznie poniżej wcześniejszego obszaru konsolidacji wokół 90 000 dolarów, a wcześniejsze strefy oporu w pobliżu 107 000 i 114 000 dolarów są daleko powyżej obecnych poziomów.


Prognoza S&P 500: Czy rynek poradzi sobie z ograniczoną płynnością?
Krótka odpowiedź brzmi: tak – ale nie bez napięć. S&P 500 wciąż utrzymuje się blisko rekordowych poziomów, jednak pod powierzchnią płynność rynkowa kurczy się w sposób, który historycznie utrudnia utrzymanie wzrostów na rynku akcji.
Krótka odpowiedź brzmi: tak – ale nie bez napięć. S&P 500 wciąż utrzymuje się blisko rekordowych poziomów, jednak pod powierzchnią płynność rynkowa kurczy się w sposób, który historycznie utrudnia utrzymanie wzrostów na rynku akcji.
W samą środę indeks referencyjny spadł zaledwie o 0,5%, podczas gdy równoważony S&P 500 wzrósł prawie o 0,9%, co spowodowało, że rozbieżność na rynku zbliżyła się do górnej granicy swojego historycznego zakresu.
To istotne, ponieważ to płynność, a nie zyski, coraz bardziej nadaje ton rynkowi. Wraz z końcem sezonu wyników, rentowności długoterminowych obligacji oscylującymi w pobliżu oporu oraz przygotowaniami US Treasury do odprowadzenia gotówki z systemu, zdolność rynku do absorpcji zaostrzonych warunków finansowych zdefiniuje kolejny etap trajektorii S&P 500.
Co napędza prognozy dla S&P 500?
Ostatnie ruchy cenowe pokazują rynek rozrywany w dwóch kierunkach jednocześnie. Akcje technologicznych gigantów ciążyły głównemu indeksowi S&P 500, podczas gdy mniejsze spółki i sektory defensywne po cichu zyskiwały.
Efektem był gwałtowny wzrost rozbieżności, a indeks dyspersji wzrósł do około 37,6 – poziomu częściej kojarzonego ze szczytową zmiennością zysków niż z końcem sezonu raportowania.

Jedno z wyjaśnień leży w pozycjonowaniu, a nie w przekonaniu. Wskaźnik zmienności implikowanej rośnie bardziej agresywnie niż w poprzednich kwartałach, zachęcając inwestorów do wybierania stabilnych profili zysków, takich jak dobra konsumpcyjne podstawowe. Utrzymująca się siła Walmartu, mimo że spółka nie raportuje wyników aż do połowy lutego, odzwierciedla to zachowanie. Zamiast czystej rotacji sektorowej, ruch ten przypomina te same transakcje dyspersyjne, które dominowały na rynkach przed publikacją wyników największych spółek technologicznych.
Rynki obligacji wzmacniają to niepewne tło. Rentowność 30-letnich obligacji skarbowych USA ponownie zbliżyła się do poziomu 4,9%, po raz kolejny testując górną granicę, która od tygodni ogranicza wzrosty rentowności.

W normalnych warunkach duża podaż, utrzymujące się deficyty i odporność wzrostu gospodarczego powinny zdecydowanie podnieść rentowności. Tymczasem stopy wydają się zamrożone, co sugeruje, że to ograniczenia płynności – a nie optymizm – kotwiczą rynki w miejscu.
Dlaczego to ważne
Dla inwestorów ta rozbieżność jest sygnałem ostrzegawczym. Gdy powierzchowna stabilność S&P 500 maskuje wewnętrzne napięcia, rynki stają się bardziej podatne na nagłe zmiany wycen. Siła indeksu równoważonego przy jednoczesnej słabości indeksu ważonego kapitalizacją sugeruje selektywną redukcję ryzyka, a nie szerokie zaufanie do przyszłego wzrostu.
Dynamika płynności potęguje to ryzyko. US Treasury sygnalizuje, że Treasury General Account może przekroczyć 1 bilion dolarów w okolicach sezonu podatkowego, co oznacza wycofanie z rynku około 150 miliardów dolarów dodatkowej gotówki.
Chociaż zwiększona emisja bonów skarbowych może złagodzić ten efekt, analitycy są zgodni, że nie zrekompensuje ona w pełni odpływu środków. Jak zauważyła Sonali Basak z iCapital, rynki nie wyceniają szoku, ale „płynność nie zapewnia już takiego wsparcia jak w zeszłym roku”.
Wpływ na rynki i inwestorów
Najbardziej bezpośrednim efektem była agresywna rotacja sektorowa. Technologia, zwłaszcza oprogramowanie, najbardziej ucierpiała podczas środowej wyprzedaży, gdy obawy o zakłócenia związane ze sztuczną inteligencją i wysokie wyceny skłoniły inwestorów do ograniczenia ekspozycji. Nasdaq Composite spadł o 1,5%, podczas gdy Dow Jones Industrial Average zyskał 0,5%, co podkreśla, jak bardzo przywództwo na rynku stało się nierówne.

Jednocześnie długoterminowa narracja AI pozostaje nienaruszona. Wyniki Alphabet podkreśliły plany zwiększenia nakładów inwestycyjnych nawet do 185 miliardów dolarów do 2026 roku, co wsparło Nvidia i Broadcom, mimo że akcje Alphabet nieco spadły. Reakcja rynku sugeruje, że inwestorzy raczej ponownie oceniają krótkoterminowe wyceny niż całkowicie porzucają temat AI.
Dla inwestorów długoterminowych ryzyko tkwi w samozadowoleniu. Jeśli płynność będzie się dalej kurczyć, a stopy pozostaną blisko oporu, zmienność może powrócić gwałtownie, gdy korelacje wzrosną, a transakcje dyspersyjne zostaną zamknięte.
Prognozy ekspertów
Patrząc w przyszłość, wielu strategów oczekuje, że rozbieżności rynkowe zanikną wraz z końcem sezonu wyników i zamykaniem pozycji taktycznych. Historycznie korelacje rosną, gdy niepewność co do zysków mija, co przywraca spójność wyników sektorów. Sam ten proces może zwiększyć zmienność, nawet bez szoku makroekonomicznego.
Największą niewiadomą pozostaje płynność. Cotygodniowe dane o nowych bezrobotnych, wyniki Amazon oraz aktualizacje dotyczące finansowania Treasury będą uważnie obserwowane. Utrzymujące się wybicie powyżej 5% w przypadku 30-letnich obligacji prawdopodobnie wywarłoby presję na wyceny akcji, podczas gdy dalsza stagnacja stóp może sygnalizować głębsze napięcia na rynku finansowania. Na ten moment S&P 500 jest w stanie zaabsorbować bardziej ograniczoną płynność – ale tylko tak długo, jak utrzyma się zaufanie.
Najważniejsze wnioski
S&P 500 jest w stanie przetrwać obecnie bardziej ograniczoną płynność, ale margines bezpieczeństwa się kurczy. Rozbieżności w indeksie, uporczywe rentowności obligacji i nadchodzące odpływy gotówki sugerują, że stabilność może być złudna. W miarę jak zyski schodzą na dalszy plan, płynność stanie się kluczowa. Kolejny decydujący ruch najprawdopodobniej nie będzie wynikał z zysków, lecz z warunków finansowania.
Nie znaleźliśmy żadnych wyników pasujących do .
Wskazówki wyszukiwania:
- Sprawdź pisownię i spróbuj ponownie
- Użyj innego słowa kluczowego