Wyniki dla

Czy potencjalne carry trade na jena mogą wywołać wzrost USDJPY?
Podczas gdy nagłówki skupiały się na „historycznej” umowie handlowej Trumpa z Japonią, rynek FX wydaje się mniej zachwycony.
Uwaga: Od sierpnia 2025 roku nie oferujemy już platformy Deriv X.
Nie codziennie słyszy się, jak traderzy szepczą o carry trade na jena, jakby znów był rok 2006. A jednak tak jest. Podczas gdy nagłówki skupiały się na „historycznej” umowie handlowej Trumpa z Japonią, pełnej oszałamiających liczb i taryfowych dramatów, rynek FX wydaje się mniej zachwycony. USDJPY spadł poniżej 147, impet dolara słabnie, a prawdziwa historia może dotyczyć czegoś, co cicho się odradza: powrotu carry trade.
Japonia nadal trzyma się niskich stóp procentowych, a Fed nie jest jeszcze gotowy na zmianę kursu, warunki, które kiedyś sprawiały, że pożyczanie jena w celu poszukiwania wyższych zysków było tak atrakcyjne, mogą powoli wracać do gry.
Umowa handlowa Japonia-USA, która miała poruszyć rynki
Według prezydenta Trumpa, USA zawarły „być może największą umowę w historii” z Japonią. Duże twierdzenie. Umowa obejmuje rzekome 550 miliardów dolarów inwestycji z Japonii w USA – kwota, która wzbudziła więcej zdziwienia niż rentowności obligacji – oraz 15% wzajemną taryfę na japońskie towary wwożone do Stanów. W zamian Japonia zgodziła się otworzyć swoje słynnie chronione rynki na amerykańskie samochody, ciężarówki, a nawet ryż.
Najważniejszy negocjator handlowy Japonii, Ryosei Akazawa, opublikował triumfalne „Misja zakończona” na X. Ale rynki ledwo mrugnęły. USDJPY faktycznie spadł, a indeks dolara osłabł.

Pomimo całego politycznego teatru, traderzy zdawali się bardziej skupiać na oczekiwaniach dotyczących stóp procentowych i dynamice ryzyka niż na nagłówkach z Waszyngtonu.
Czym jest carry trade i dlaczego ma to teraz znaczenie?
Słyszałeś kiedyś o carry trade? Wraca do łask i oto dlaczego jest to teraz ważne. W istocie chodzi o tanie pożyczanie i inwestowanie w aktywa o wyższej stopie zwrotu gdzie indziej. Przez lata środowisko niemal zerowych stóp procentowych w Japonii uczyniło ją walutą finansowania z wyboru.
Wypadło to z mody po 2008 roku, pojawiło się na krótko podczas lat QE, a potem zniknęło ponownie, gdy wróciła zmienność i globalne rentowności się zbliżyły.
Poniżej przedstawiono skumulowane zwroty z carry trade przed kryzysem finansowym.

A poniżej widzimy skumulowane zwroty z carry trade po kryzysie finansowym.

Ale teraz coś się zmienia. Fed może nadal przewidywać obniżki stóp, ale uporczywa inflacja i presje cenowe wywołane taryfami utrzymują go w ostrożności. Tymczasem Japonia, z wolniejszym wzrostem, słabymi danymi płacowymi i kruchym tłem politycznym, ma niewiele miejsca na zacieśnianie polityki. To tworzy rodzaj dywergencji stóp procentowych, którą carry traderzy uwielbiają.
USDJPY nie ucieka daleko
Pomimo tego wszystkiego, USDJPY nie rośnie gwałtownie. Wręcz przeciwnie. Para niedawno spadła poniżej poziomu 147,00, a wskaźniki momentum sygnalizują oznaki zmęczenia. Wcześniej w roku rosła, korzystając z różnic w stopach procentowych i fali sentymentu ryzykownego. A teraz? Traderzy robią przerwę.
Częściowo dlatego, że BoJ pozostaje na uboczu, mimo globalnego zacieśniania. Analitycy sugerują, że miękkie dane inflacyjne Japonii i polityczne zawirowania powstrzymują decydentów. Do tego dochodzi niepewność, czy Japonia faktycznie może skierować 550 miliardów dolarów do gospodarki USA, co daje rynek zainteresowany, ale nieprzekonany.
Polityka spotyka się z polityką w Tokio
Nie zapominajmy o krajowym tle w Japonii. Partia premiera Shigeru Ishiby straciła większość w izbie wyższej o trzy mandaty. Premier utrzymuje się dzięki wsparciu mniejszych partnerów koalicyjnych, ale jego pozycja jest słabsza, a to ma znaczenie.
Mniejsza większość oznacza mniej miejsca na manewry w reformach gospodarczych, zwłaszcza jeśli żądania USA się nasilą. Mimo to rynki w dużej mierze przyjęły ten wynik z ulgą, nie dlatego, że kochają Ishibę, ale ponieważ zapobiega to potencjalnie wstrząsającej rynkiem zmianie na opozycję o wysokich podatkach. Na razie BoJ ma jeszcze mniej powodów, by wywoływać zamieszanie.
Szept, a nie ryk – jeszcze
Czy więc carry trade na jena wrócił? Nie w pełnej sile. Ale warunki, które go sprzyjały – niska zmienność, dywergencja stóp i stonowany BoJ – pojawiają się na nowo. Para USDJPY może nie przełamywać się gwałtownie, ale już nie handluje wyłącznie na podstawie nagłówków.
Popyt na jena jako bezpieczną przystań słabnie, zwłaszcza że umowa handlowa neutralizuje termin taryfowy z 1 sierpnia. Choć kwota inwestycji z Japonii może być bardziej marketingowa niż faktyczna, analitycy twierdzą, że strukturalna historia – o rozbieżności banków centralnych i powrocie starych strategii – ma znaczenie.
Carry trade nie krzyczy. Wkrada się z powrotem, gdy nikt nie patrzy. Traderzy mogą nadal debatować nad taktyką taryf Trumpa lub wiarygodnością japońskiego zobowiązania inwestycyjnego, ale w tle jen może cicho odzyskiwać swoją dawną rolę – nie jako przystań, lecz jako narzędzie finansowania.
A jeśli ten impet się zbuduje? USDJPY może zacząć na to reagować.
Techniczna perspektywa USDJPY
W chwili pisania tekstu para odzyskała część strat z wcześniejszych spadków, utrzymując się wokół poziomu wsparcia, co sugeruje potencjalny ruch w górę.
Jednak słupki wolumenu pokazują silną presję sprzedaży w ciągu ostatnich dwóch dni, przy niewielkim oporze ze strony kupujących, co może zwiastować dalsze spadki, jeśli kupujący nie zareagują zdecydowanie. Spadek może znaleźć wsparcie na poziomach 146,74 i 142,67. Z kolei wzrost może napotkać opór na poziomach 149,19 i 151,16.

Handluj ruchami USDJPY już dziś na koncie Deriv MT5.

Handel bezpieczną przystanią to już nie tylko kwestia kryzysu
Kiedyś inwestorzy rzucali się na złoto tylko wtedy, gdy świat wyglądał, jakby miał stanąć w ogniu. Ale ostatnio dzieje się coś ciekawego.
Uwaga: Od sierpnia 2025 roku nie oferujemy już platformy Deriv X.
Kiedyś inwestorzy rzucali się na złoto tylko wtedy, gdy świat wyglądał, jakby miał stanąć w ogniu. Wojna, recesja, załamanie rynku – czas na ucieczkę do bezpiecznej przystani. Ale ostatnio dzieje się coś ciekawego. Złoto rośnie, dolar się chwiejnie zachowuje, a popyt na bezpieczne aktywa wzrasta… podczas gdy nagłówki, cóż, nie krzyczą dokładnie o zagładzie.
Co się więc dzieje?
Według analityków handel bezpieczną przystanią to już nie tylko przycisk paniki – staje się stałym elementem portfeli inwestycyjnych. Przy mieszanych sygnałach z banków centralnych, politycznym szumie, który nigdy do końca nie ustaje, oraz inflacji, która może, ale nie musi czaić się za rogiem, inwestorzy zabezpieczają się nie tylko przed kryzysem, ale także przed niepewnością.
Trendy cen złota: Wzrost bez paniki
Ceny złota wzrosły o ponad 1%, osiągając pięciotygodniowe maksimum. Zwykli podejrzani? Słabszy dolar amerykański i niższe rentowności Treasury – klasyczne warunki do błysku złota. Ale tym razem tło jest inne. Zamiast wyraźnej paniki widzimy zmieszanie optymistycznych nastrojów konsumenckich, niejasnych zagrożeń handlowych i niezdecydowania banków centralnych.
Na przykład wskaźnik nastrojów konsumentów Uniwersytetu Michigan okazał się wyższy niż oczekiwano, co sugeruje, że Amerykanie czują się całkiem dobrze w kwestii gospodarki. To nie jest dokładnie czerwony alarm, ale złoto rośnie.

Dlaczego? Bo pod powierzchnią tego optymizmu kryje się niepokojące poczucie, że makroekonomiczny obraz nie jest tak jasny, jak się wydaje.
Handel złotem podczas niepewności gospodarczej
Jednym z głównych źródeł niepokoju jest termin ceł z 1 sierpnia ustalony przez byłego prezydenta Trumpa, który grozi nałożeniem wysokich ceł na główne gospodarki, w tym do 20% ceł na UE, nawet jeśli dojdzie do porozumienia. Trudno planować przy takiej nieprzewidywalności.
Jednocześnie Federal Reserve stał się czymś w rodzaju dzikiej karty. Gubernator Christopher Waller niedawno poparł obniżkę stóp już w lipcu, podczas gdy inni w Fed apelują o cierpliwość. Do tego dochodzi rosnący głos kwestionujący strukturę przywództwa Fed – z rozmowami o zastąpieniu przewodniczącego Jerome’a Powella – co tworzy idealny przepis na nerwowość inwestorów.
W takim otoczeniu złoto nie jest już tylko zabezpieczeniem przed załamaniem – jest zabezpieczeniem przed szumem informacyjnym.
Polityka Federal Reserve: Czy zamieszanie jest teraz katalizatorem?
Eksperci twierdzą, że obecny popyt na bezpieczną przystań jest napędzany czymś bardziej subtelnym niż strach – jest napędzany wątpliwościami, a te mają trwałą moc.
Złoto korzysta nie dlatego, że gospodarka się rozpada, ale dlatego, że nikt nie jest do końca pewien, dokąd zmierza. Czy inflacja wzrośnie, jeśli cła wejdą w życie? Czy Fed ustąpi, czy pozostanie niezmienny? Czy optymizm konsumentów jest trwały, czy tylko opóźnioną reakcją na stare dane?
Rynki nie lubią sprzecznych sygnałów, a dostają ich mnóstwo. Zamiast więc czekać na wybuch kryzysu, inwestorzy wybierają zabezpieczenie się, według analityków. Bezpieczne przystanie, takie jak złoto, nie są już postrzegane jako reakcja paniki – są traktowane jako strategiczne ubezpieczenie w niepewnym świecie.
Rynek ograniczony do zakresu z ograniczonym myśleniem
Mimo to traderzy nie rzucają się na złoto na całego. Ruch cen pozostaje ograniczony do zakresu, ponieważ wielu czeka na silniejsze potwierdzenie, zanim podejmie większe bycze decyzje. Metal znajduje się tuż poniżej wielotygodniowego poziomu oporu, co wprowadza ostrożność.

Niektórzy czekają na nowe katalizatory, takie jak globalne dane PMI pod koniec tego tygodnia, aby określić, czy złoto wybije się w górę, czy się cofnie. Ale niezależnie od krótkoterminowych wahań, strukturalny argument za złotem wygląda obecnie na silny.
Dolar nadal jest pod presją, rentowności pozostają niskie, a następny ruch Fed jest daleki od pewności.

Dodaj do tego nieprzewidywalną politykę handlową i odrobinę napięć geopolitycznych, a masz wystarczająco dużo niejasności, by handel bezpieczną przystanią mógł trwać.
Techniczna perspektywa złota: Nowe podejście do bezpiecznej przystani
I tak oto jesteśmy – w świecie, gdzie gospodarka na powierzchni wygląda dobrze, ale inwestorzy wciąż cicho kupują ochronę.
Handel bezpieczną przystanią to już nie panikarska ucieczka do złota przy pierwszym znaku chaosu. Przekształca się w stałą, strategiczną alokację – sposób na utrzymanie stabilności podczas nawigacji po niejasnych wodach.
Bo w 2025 roku ryzyko nie zawsze przychodzi z migającymi światłami. Czasem wkrada się cicho, owinięte w sprzeczne dane, niejasną politykę i liderów, którzy wciąż zaskakują rynki. I właśnie na taką niepewność złoto zostało stworzone.
W chwili pisania tego tekstu wzrost złota wydaje się zwalniać na poziomie oporu w strefie sprzedaży, co sugeruje możliwy spadek. Słupki wolumenu z kolei pokazują obraz niezdecydowania rynku i możliwej fazy konsolidacji. Jeśli zobaczymy dalszy wzrost, ceny mogą być zatrzymane na poziomach oporu 3 403 i 3 444 USD. Natomiast w przypadku spadku, ceny mogą znaleźć wsparcie na poziomach 3 338, 3 302 i 3 265 USD.


Sezon altcoinów zbliża się, a XRP i Dogecoin prowadzą rajd
Sezon altcoinów to już nie tylko plotka – według niektórych obserwatorów rynku zaczyna wyglądać na rzeczywistość. Czy to początek pełnego powrotu altcoinów?
Uwaga: Od sierpnia 2025 roku nie oferujemy już platformy Deriv X.
Sezon altcoinów to już nie tylko plotka – według niektórych obserwatorów rynku zaczyna wyglądać na rzeczywistość. Podczas gdy Bitcoin robi przerwę, XRP i Dogecoin pędzą naprzód, zdobywając nagłówki i wywołując momentum, jakiego nie widzieliśmy od miesięcy. Z miliardami napływów i technicznymi wskaźnikami świecącymi jak choinka, analitycy uważają, że rynek jest na krawędzi czegoś wielkiego. Czy to początek pełnego powrotu altcoinów?
XRP i Dogecoin nadają tempo
Zacznijmy od oczywistych liderów. XRP właśnie osiągnął 3,66 USD, co stanowi wieloletni szczyt i sygnalizuje, że to może być dopiero początek. Wzrosło o prawie 90% od kwietnia, a analitycy teraz celują w potencjalne poziomy między 7 a 10 USD – tak, naprawdę.

Tymczasem Dogecoin, ulubiona przez wszystkich moneta-mem, która stała się ważnym graczem na rynku, wrócił powyżej 0,20 USD po raz pierwszy od ponad sześciu tygodni. Wzrosła o ponad 18% w ciągu tygodnia, przyciągnęła prawie 10 miliardów dolarów świeżego kapitału i obserwuje się podwojenie otwartego zainteresowania na rynkach futures. Może zaczął się jako żart, ale teraz Doge to już nie jest temat do śmiechu.

Inne altcoiny rosną znacząco
To nie tylko XRP i Dogecoin przyciągają uwagę. Solana i Cardano również zanotowały solidne wzrosty, rosnąc o 5–8% w ciągu 24 godzin. Monety-memy przeżywają kolejny moment (znowu), napędzane przez tokenową gorączkę Pump.fun i nawet kilka kontrowersyjnych pojawień się monet tematycznych związanych z Trumpem i Melanią.
Krótko mówiąc, wielu twierdzi, że to nie jest przypadkowy skok – zaczyna to wyglądać na skoordynowaną rotację kapitału z powrotem do altcoinów. Ruch, który zwykle nabiera tempa… i uwagi.
Dominacja Bitcoina zdaje się słabnąć
Co ciekawe, wszystko to dzieje się, gdy Bitcoin pozostaje stabilny. Nawet po niedawnych nowych szczytach, BTC stracił trochę swojej dominacji, spadając z 65% do poniżej 61,5% całkowitej kapitalizacji rynku.

Może to nie wydawać się dużo, ale w kategoriach kryptowalut to solidny znak, że traderzy szukają okazji gdzie indziej.
A gdzie szukają? Zgadliście – w altcoinach.
Czy to jest altseason?
Dużo się mówi, że prawdziwe sezony altcoinów to już przeszłość – relikt cykli kryptowalut sprzed ETF-ów. Ale gdy widzisz 77 z 100 najlepszych monet na zielono, miliardy płynące do spekulacyjnych inwestycji i Bitcoin tracący trochę blasku… zaczyna się wydawać, że fala się odwraca.
Oczywiście, nie jesteśmy jeszcze w pełnym szaleństwie. Ale jeśli XRP przebije swój opór, a Dogecoin będzie nadal rosnąć, to może być początek znacznie większego ruchu.
Analiza techniczna altcoinów wskazuje na bycze momentum
Z perspektywy wykresu elementy układanki zaczynają się układać. Dominacja XRP testuje poziom, którego nie przełamała od ponad 2200 dni. Historia pokazuje, że gdy to nastąpi, cena zwykle szybko podąża za tym ruchem. Jeden z analityków nazwał to potencjalną „mega byczą falą”, i trzeba przyznać, że układ wygląda przekonująco.
Dogecoin również naciska na kluczowy opór, wieloryby zajmują dźwigniowe pozycje długie, a płynność skupia się wokół poziomu 0,24 USD. To często zapowiedź zmienności, na lepsze lub gorsze.
W chwili pisania XRP nadal wygląda byczo po ogromnym skoku, choć na wykresie dziennym widać oznaki wyczerpania. Słupki wolumenu również wspierają byczą narrację, ale z ostrożnością, ponieważ sprzedający teraz stawiają znaczący opór. Jeśli sprzedający przeważą, możemy zobaczyć spadki cen i wsparcie na poziomach 2,2618 USD i 2,1342 USD. Z drugiej strony, jeśli nastąpi wzrost, ceny mogą mieć trudności z przebiciem obecnych poziomów około 3,5013 USD.

DOGE również wszedł w fazę paraboliczną, gdy ceny wchodzą w tryb odkrywania cen. Bycza narracja jest wspierana przez słupki wolumenu pokazujące niewielki opór sprzedających wobec dominacji kupujących w ostatnich dniach. Jeśli sprzedający zaczną się bardziej zdecydowanie przeciwstawiać, możemy zobaczyć znaczne odwrócenie cen z potencjalnym wsparciem sprzedających na poziomach 0,1964 USD i 0,1678 USD.


Byczy rajd Chainlink może podtrzymać wzrost w kierunku 25 USD
Chainlink ostatnio przyciąga uwagę – nie tylko swoim ruchem cenowym, ale także prawdziwymi oznakami momentum wykraczającymi poza zwykłe rozmowy o kryptowalutach.
Uwaga: Od sierpnia 2025 roku nie oferujemy już platformy Deriv X.
Chainlink ostatnio przyciąga uwagę – nie tylko swoim ruchem cenowym, ale także prawdziwymi oznakami momentum wykraczającymi poza zwykłe rozmowy o kryptowalutach. Po pewnym odbiciu od poziomu 15 USD, LINK pnie się w górę na wykresach i flirtuje z kluczowymi poziomami oporu.
Popyt na rynku spot jest silny, traderzy instrumentów pochodnych masowo angażują się, a szum wokół rzeczywistej adopcji tylko dolewa oliwy do ognia. Ale czy ten rajd jest trwały, czy to kolejny przesadzony sprint zmierzający do potknięcia?
Kupujący znów przejmują kontrolę
Zacznijmy od tego, co napędza ekscytację: Analitycy twierdzą, że wykres Chainlink wygląda niepodważalnie byczo. Od początku lipca tworzy solidny trend wzrostowy z wyższymi szczytami i wyższymi dołkami – klasyczna struktura sygnalizująca siłę. Po utrzymaniu się blisko poziomu wsparcia 15,20 USD, LINK systematycznie rośnie z jedynie drobnymi korektami, z każdą z nich spotykając się z odnowionym entuzjazmem kupujących.

Takie momentum to nie tylko szum cenowy – stoi za nim prawdziwa przekonanie. Wolumen kupna Spot Taker pokazuje, że agresywni kupujący konsekwentnie przewyższali sprzedających przez ostatnie 90 dni.

Wielu twierdzi, że to nie przypadek – to sygnał, że byki kontrolują rynek, przynajmniej na razie. Dodatkowo, wolumen obrotu niedawno przekroczył 659 milionów dolarów w ciągu jednego dnia. To nie jest powietrze, według analityków. To prawdziwa aktywność rynkowa, sugerująca, że wzrost ceny LINK nie dzieje się w próżni – jest udział, płynność i rzeczywiste zainteresowanie na tym poziomie.
Dane z rynku instrumentów pochodnych pokazują mieszany obraz
Po stronie futures i opcji sytuacja się rozgrzewa – ale być może zbyt mocno. Stopy finansowania wróciły do dodatniego terytorium po tygodniach na minusie.

Mówiąc prosto, traderzy są teraz gotowi zapłacić premię za utrzymanie pozycji długich. To zwykle oznaka zaufania – bycza grupa, chętna postawić pieniądze tam, gdzie ma usta.
Otwarte pozycje również wzrosły o 8,47% w ciągu 24 godzin, osiągając imponujące 843 miliony dolarów.

Ten wzrost pokazuje wyraźny wzrost aktywności spekulacyjnej. Ale jest haczyk: gdy otwarte pozycje rosną tak gwałtownie w pobliżu kluczowego oporu, często oznacza to, że rynek staje się nieco przegrzany. Jeśli momentum cenowe zatrzyma się, nadmiernie lewarowane pozycje długie mogą mieć kłopoty, a wynikające z tego likwidacje mogą spowodować gwałtowny spadek.
Sygnaly on-chain sugerują ostrożność
Patrząc szerzej, analitycy twierdzą, że metryki on-chain dają ciche ostrzeżenie. Wskaźnik MVRV, który śledzi, ile zysku mają posiadacze, wzrósł do 37,87%. Oznacza to, że wiele osób jest teraz na plusie, a historycznie to moment, w którym wielu zaczyna realizować zyski. To nie jest sygnał sprzedaży sam w sobie, ale przypomnienie, że FOMO nie jest jedyną siłą na rynku.
Jest też wskaźnik NVT, który ciągle rośnie. Ten wskaźnik porównuje kapitalizację rynkową do aktywności sieci, a rosnące wartości sugerują, że cena rośnie szybciej niż rzeczywiste wykorzystanie. Więc choć rajd wygląda świetnie na papierze, porusza się szybciej niż fundamenty, co nigdy nie jest dobrym wzorcem długoterminowym.
Rzeczywista adopcja Chainlink dodaje paliwa
Mimo to, ten rajd to nie tylko spekulacja. Technologia Chainlink zdobywa uznanie w realnej gospodarce, co nie jest sprawą błahą.
Weźmy na przykład Tokenyze. Niedawno dołączyli do programu Chainlink BUILD, a ich celem jest tokenizacja aktywów fizycznych – metali takich jak miedź i aluminium, zabezpieczonych rzeczywistymi kwitami magazynowymi. To nie są cyfrowe obietnice – to prawdziwe, namacalne towary przeniesione na łańcuch za pomocą Proof of Reserve Chainlink, aktualnych feedów cenowych i protokołów interoperacyjności cross-chain.
Tokenyze wykorzystuje standardy ERC-3643 do tworzenia tokenów, które można opakować w ERC-20, co czyni je natychmiast kompatybilnymi z platformami DeFi. Inwestorzy mogą kupować, pożyczać lub używać tych tokenów zabezpieczonych aktywami jako zabezpieczenia, tak jak każdą kryptowalutę, ale opartą na realnej wartości.
To nie jest tylko nagłówek partnerski. To wyraźny znak, że Chainlink ewoluuje z dostawcy oracle w warstwę infrastruktury dla tokenizowanych finansów. Współpraca obejmuje również dzielenie się przez Tokenyze częścią swojego natywnego zapasu tokenów z uczestnikami stakingu Chainlink i dostawcami usług – model, który wyrównuje zachęty i wzmacnia ekosystem.
Prognoza ceny Chainlink: Czy LINK przebije 25 USD?
Rajd ma realne podstawy, według analityków. Jest popyt na rynku spot, entuzjazm na rynku instrumentów pochodnych i adopcja na poziomie instytucjonalnym – wszystko to zbiega się w jednym czasie. Ale to nie oznacza, że droga do 25 USD będzie prosta.
Tak, momentum jest silne, i jeśli LINK przebije opór w okolicach 18,81 USD, droga do 25 USD szybko się otworzy. Jednak podwyższony poziom otwartych pozycji, portfele z dużymi zyskami i chwiejne wskaźniki on-chain sugerują, że możemy zobaczyć test nerwów przed kolejnym wzrostem.
W chwili pisania, Chainlink nadal rośnie, ale pojawiają się oznaki słabnącego momentum, z dużym knotem tworzącym się na szczycie. Zobaczymy, czy knot będzie oznaczał wyczerpanie ceny, czy też wzrost przyspieszy ponownie. Jeśli zobaczymy wzrost, byki będą w trybie odkrywania cen na drodze do 25 USD. Natomiast jeśli nastąpi odwrócenie ceny, sprzedający mogą znaleźć wsparcie na poziomach 15,00 i 13,41 USD.

Spekuluj na ruchach LINK za pomocą konta Deriv MT5 już dziś.

Czy Ethereum szykuje się na wzrost God Candle?
Znasz ten moment na wykresie – ten, który traderzy nazywają God Candle? Ethereum może się do niego przygotowywać.
Uwaga: Od sierpnia 2025 roku nie oferujemy już platformy Deriv X.
Znasz ten moment na wykresie – ten, który traderzy nazywają God Candle? Ten wspaniały, niebotycznie wysoki zielony szczyt, który sprawia, że żałujesz, że nie kupiłeś zaledwie dziesięć minut wcześniej? Cóż, Ethereum może się do niego przygotowywać.
Po tygodniach powolnych i stabilnych wzrostów, Ethereum teraz flirtuje z obszarem przełamania. Analitycy rzucają wielkimi liczbami – 3 500 USD, 4 000 USD, a nawet 5 000 USD – i po raz pierwszy mogą nie wybiegać zbyt daleko w przyszłość. Aktywność na rynku futures rośnie, firmy skarbowe wykupują ETH jakby miało zniknąć z rynku, a wykresy zaczynają szeptać coś bardzo byczego.
Czy to więc cisza przed burzą, zanim Ethereum rozświetli się świecą God Candle do 5K? A może to tylko kolejna zapowiedź od bogów rynku?
Prognoza ceny ETH: Wygląda na poważnie byczo
Ethereum (ETH) nie tylko powoli rośnie – wysyła sygnały, że może nadchodzić coś większego. I to nie w sposób mglisty czy życzeniowy. Mówimy o rosnącej aktywności na futures, nowym otwartym zainteresowaniu oraz niezwykle spokojnym rynku instrumentów pochodnych – warunkach, które zwykle poprzedzają gwałtowne ruchy.
Według Glassnode, wolumen futures ETH wzrósł aż o 27% w ciągu ostatnich 24 godzin, podczas gdy otwarte zainteresowanie wzrosło o 6%. Ale tu jest haczyk – stawki finansowania pozostają neutralne na poziomie 0,0047%, co sugeruje, że traderzy zajmują pozycje bez nadmiernego lewarowania. To zdrowy sygnał. Oznacza to, że nie jest to jeszcze szaleństwo FOMO… przynajmniej na razie.

ETH również przebija poziomy, których nie widział od miesięcy. Po przekroczeniu 3 200 USD i osiągnięciu ponad 3 350 USD, teraz handluje na najwyższym poziomie od lutego. Analitycy stosujący metodę Wyckoffa twierdzą, że ETH zakończył fazę ponownego akumulowania – mówiąc prosto, test został zakończony, a rakieta może być gotowa.
Instytucjonalne zainteresowanie Ethereum
Chociaż nagłówki często skupiają się na Bitcoinie, w salach zarządów i bilansach dzieje się cicha rewolucja Ethereum. Tylko w ciągu ostatnich dwóch miesięcy spółki publiczne kupiły ponad 570 000 ETH, pozyskując ponad miliard dolarów na budowę swoich rezerw ETH.
SharpLink Gaming przewodził z zakupem Ethereum za 225 milionów dolarów – i to tylko jeden przykład.

Firmy takie jak BitMine, Bit Digital, BTCS i GameSquare również przyjęły ETH, tworząc trend korporacyjny, którego trudno nie zauważyć. Dlaczego teraz? Częściowo to kwestia regulacji.
Niedawno uchwalona ustawa GENIUS dotycząca stablecoinów w USA jest postrzegana jako przyjazna Ethereum, dając mu przewagę regulacyjną, która przemawia do ostrożnych inwestorów. Do tego dochodzi uruchomienie spotowych ETF-ów ETH, które od maja przyciągnęły 3,27 miliarda dolarów netto, i nagle Ethereum nie jest już tylko zdecentralizowaną siecią. To poważny aktyw finansowy z poparciem na poziomie Wall Street.
Katalizator altseason? Rajd Ethereum może poprowadzić resztę
Ethereum może się rozgrzewać, ale reszta rynku altcoinów wciąż się wlecze. Mimo to, sytuacja może się szybko zmienić, a ETH może być iskrą, która wszystko zapali, twierdzą analitycy.
Patrząc na wykres poniżej, widać wyraźny wzór: za każdym razem, gdy indeks przekraczał 20%, nie zatrzymywał się tam – rósł, czasem powyżej 80%, gdy wcześniej „opóźnione” altcoiny nagle zaczynały przewyższać Bitcoina.

Wykres indeksu altcoinów poniżej pokazuje, że indeks jest obecnie powyżej 20%.

Ethereum zwykle prowadzi ten rajd. Jeśli ETH przebije opór i zacznie szybować, reszta rynku często podąża za nim. Według analityka Rekt Capital, dominacja Bitcoina jest tylko 5,5% od swojego szczytu z 2021 roku na poziomie 71%. Odwrócenie tego trendu mogłoby być zielonym światłem dla pełnoprawnej altseason – a ETH niemal na pewno byłoby na czele stawki.
Instrumenty pochodne, staking i siła on-chain
To, co sprawia, że ten rajd Ethereum wydaje się inny niż poprzednie cykle hype’u, to solidne fundamenty pod spodem. Otwarte zainteresowanie instrumentami pochodnymi ETH wzrosło o 1,84 miliona ETH w lipcu, a stawki finansowania pozostają rozsądne. To wskazuje na poważnych traderów zajmujących pozycje, a nie grupę nadmiernie lewarowanych hazardzistów liczących na szybki zysk.
Na łańcuchu sytuacja wygląda równie mocno. Po aktualizacji Pectra, która poprawiła funkcjonalność stakingu, coraz więcej inwestorów zaczęło blokować swoje ETH. W rzeczywistości od początku czerwca do puli stakingowej dodano 1,51 miliona ETH, według raportów. To nie tylko głos zaufania – to podaż wycofywana z rynku. A skoro nawet jedna trzecia może pochodzić od firm skarbowych, dodaje to jeszcze większą wagę instytucjonalnej historii.
Dodaj do tego stale wysoką aktywność transakcyjną, a Ethereum zaczyna wyglądać jak sieć działająca na pełnych obrotach.
Techniczna perspektywa ceny ETH: Czy nadchodzi God Candle?
W kryptowalutach nie ma kryształowej kuli i nikt nie dzwoni dzwonkiem przed przełamaniem. Ale gwiazdy się układają.
Mamy bycze sygnały techniczne. Instytucjonalne napływy. Solidne dane z instrumentów pochodnych. Silny staking. I rynek, który zdaje się wstrzymywać oddech. Może to nie nastąpi jutro, ani nawet w przyszłym tygodniu – ale jeśli Ethereum przebije 3 700 USD i zacznie zmierzać w stronę 4 000 USD, ta świeca God Candle za 5K może nie być tylko marzeniem. Może to być następny wykres, o którym wszyscy będą mówić. Z drugiej strony, jeśli zobaczymy spadek ceny, sprzedający mogą zostać zatrzymani na poziomach wsparcia 2 945, 2 505 i 2 400 USD.

Czy uważasz, że ETH wkrótce osiągnie God Candle? Spekuluj na temat kolejnych ruchów kryptowaluty za pomocą konta Deriv MT5.

Spadek na japońskim rynku obligacji to przestroga dla USA
Przez lata Japonia była podręcznikowym przykładem niskich stóp procentowych i wysokiego zadłużenia bez konsekwencji. Teraz jednak konsekwencje zaczynają się ujawniać.
Uwaga: Od sierpnia 2025 roku nie oferujemy już platformy Deriv X.
Raporty wskazują, że japoński rynek obligacji nie tylko się chwieję – przechodzi pełną reckoning. Rentowności rosną, straty narastają, a bilans banku centralnego ugina się pod ciężarem dekad łatwych pieniędzy. Przez lata Japonia była podręcznikowym przykładem niskich stóp i wysokiego zadłużenia bez konsekwencji. Teraz jednak konsekwencje zaczynają się ujawniać. Jeśli historia zadłużenia Japonii wydaje się odległa, USA nie powinny zbytnio się uspokajać. Pęknięcia w Tokio mogą być zapowiedzią tego, co czeka Waszyngton.
Wskaźnik długu publicznego do PKB: Twierdze już nie istnieją
Rentowność 30-letnich japońskich obligacji rządowych osiągnęła 3,209% w połowie lipca – najwyższy poziom od lat – co oznacza wzrost o 100 punktów bazowych w ciągu zaledwie 12 miesięcy.

Na pierwszy rzut oka to tylko liczba. Ale pod nią kryje się coś głębszego: spadek wartości obligacji o 45% od 2019 roku. To nie jest tylko spadek – to załamanie.
Japoński rynek obligacji był kiedyś złotym standardem bezpieczeństwa. Jednak ten status zaczyna się chwiać, ponieważ inwestorzy coraz bardziej niepokoją się rosnącym obciążeniem długiem kraju, a co ważniejsze, zdolnością Banku Japonii (BOJ) do jego zarządzania.
Przy wskaźniku długu do PKB przekraczającym obecnie 260%, ponad dwukrotnie wyższym niż w Stanach Zjednoczonych, sytuacja finansów publicznych Japonii wygląda z dnia na dzień coraz bardziej niestabilnie.

Straty Banku Japonii na obligacjach: Koszt zaufania
Bank Japonii, niegdyś strażnik stabilności rynku, obecnie ma na swoich papierach rządowych rekordowe, niezrealizowane straty w wysokości 198 bilionów jenów (około 198 miliardów dolarów) – trzykrotny wzrost w ciągu zaledwie jednego roku. To nie jest tylko drobna rana na papierze. To rozległa rana.

Konsekwencje nie kończą się na tym. Najwięksi ubezpieczyciele na życie w Japonii, długoletni posiadacze długu rządowego, odnotowali w samym pierwszym kwartale 2025 roku łączne niezrealizowane straty w wysokości 60 miliardów jenów – czterokrotnie więcej niż rok wcześniej. Rosnące rentowności rozprzestrzeniają się po systemie finansowym, cicho erodując bilanse i zaostrzając płynność.
Być może najbardziej wymowne jest to, że ponad 52% wszystkich japońskich obligacji rządowych jest obecnie własnością samego Banku Japonii. Gdy nabywca ostatniej instancji staje się głównym posiadaczem, system zaczyna wyglądać na niepokojąco autoreferencyjny – i niebezpiecznie kruchy.
Podręcznik zadłużenia znany na całym świecie
Historia gospodarcza Japonii jest pod wieloma względami wyjątkowa – szybko starzejąca się populacja, deflacyjny sposób myślenia i skłonność do długoterminowego planowania. Jednak jej podręcznik – niskie stopy procentowe, masowe wykupy obligacji i rosnące zadłużenie publiczne – wcale nie jest odosobniony.
W rzeczywistości zaczyna brzmieć znajomo. W Stanach Zjednoczonych rentowności 10-letnich obligacji Treasury wzrosły o ponad 500% od 2020 roku.

Banki ponoszą ponad 500 miliardów dolarów niezrealizowanych strat na obligacjach. Wydatki deficytowe przyspieszają. A bilanse banków centralnych wciąż są nadmuchane po latach stymulacji. Chociaż USA nie osiągnęły jeszcze 260% wskaźnika długu do PKB jak Japonia, poruszają się szybko – i z mniejszą liczbą wymówek.
Płynność globalnego rynku obligacji
To, co dzieje się w Japonii, nie dotyczy tylko Japonii. To sygnał tego, co się dzieje, gdy zaufanie zaczyna słabnąć – gdy obietnica, że rządy zawsze spłacą swoje długi, przestaje być pewna.
Płynność na rynku wysycha. Indeks płynności obligacji rządowych Bloomberga spadł poniżej poziomów z kryzysu 2008 roku, a inwestorzy to zauważają. Złoto i Bitcoin rosną nie tylko na spekulacjach, ale z obawy, że zasady starego systemu monetarnego mogą się rozpadać.
Ten moment podważa także długo utrzymywane przekonania. Przez dekady ekonomiści twierdzili, że wysokie poziomy zadłużenia są do opanowania, o ile stopy procentowe pozostają niskie. Jednak Japonia utrzymuje stopę polityki na poziomie 0,50%, a mimo to musi mierzyć się z rentownościami obligacji na poziomie około 3,1%, porównywalnymi z Niemcami, których zadłużenie jest tylko ułamkiem. Ta rozbieżność sugeruje, że działa coś głębszego: zaufanie eroduje.
Przesłanie, które wysyłają rynki
Japoński rynek obligacji daje światu lekcję na żywo – taką, którą decydenci i inwestorzy powinni uważnie studiować. Kraj może przez długi czas utrzymywać wysokie zadłużenie i niskie stopy… aż do momentu, gdy nie może. Gdy rentowności rosną, uruchamia się sprzężenie zwrotne: narastają straty, zaufanie maleje, a płynność znika.
Prawdziwe ostrzeżenie dla gospodarek takich jak USA nie tkwi tylko w liczbach – ale w trajektorii. Narzędzia, które utrzymywały systemy na powierzchni – takie jak wykupy obligacji, ultra-niskie stopy i ekspansja fiskalna – mogą teraz potęgować ryzyko. I w przeciwieństwie do przeszłości, nie ma łatwego wyjścia.
Perspektywy cen USDJPY
Według ekspertów spadek na japońskim rynku obligacji nie jest incydentem odosobnionym ani tymczasową anomalią. To test wytrzymałości globalnego porządku finansowego – i ujawnia, jak kruche może być to porządkowanie. Gdy drugi co do wielkości posiadacz obligacji na świecie zaczyna się chwiać, inni powinni zwrócić na to uwagę.
To nie jest panika. To przygotowanie. Bo jeśli reckoning Japonii się rozpoczął, prawdziwe pytanie brzmi nie czy USA i inni również go doświadczą, ale kiedy. Tymczasem para USDJPY nadal rośnie, odzwierciedlając nerwowość inwestorów i rosnącą różnicę między rentownościami obligacji USA i Japonii.
W chwili pisania tego tekstu para pozostaje dość bycza, wychodząc z 4-miesięcznej konsolidacji. Słupki wolumenu wskazują, że sprzedający prawie nie stawiali oporu w ciągu ostatnich kilku dni, co sugeruje drogę do dalszych wzrostów. Jeśli zobaczymy dalsze wzrosty, ceny mogą napotkać opór na poziomie 149,93. Natomiast w przypadku spadku, ceny mogą znaleźć wsparcie na poziomach 146,100 i 144,200.

.webp)
Czy akcje Nvidia mogą nadal rosnąć po osiągnięciu wartości 4 bilionów dolarów?
Nvidia właśnie dokonała rzeczy niewyobrażalnej – osiągnęła wycenę rynkową na poziomie czterech bilionów dolarów. A jednak, przy cenie akcji oscylującej wokół 163 dolarów, pytanie, które zadaje sobie każdy inwestor, jest proste: czy może być jeszcze wyżej?
Uwaga: Od sierpnia 2025 roku nie oferujemy już platformy Deriv X.
Nvidia właśnie dokonała rzeczy niewyobrażalnej – osiągnęła wycenę rynkową na poziomie czterech bilionów dolarów. To nie tylko imponujące; to historyczne wydarzenie. To więcej niż cały rynek akcji Wielkiej Brytanii i cenniejsze niż połączone rynki Francji i Niemiec. A jednak, przy cenie akcji oscylującej wokół 163 dolarów, pytanie, które zadaje sobie każdy inwestor, jest proste: czy może być jeszcze wyżej?
Wraz z rozwojem AI, rosnącymi zyskami i szumem na Wall Street, Nvidia wydaje się nie do zatrzymania. Jednak na rynkach to, co rośnie, nie zawsze musi rosnąć dalej. Czy więc 180 dolarów jest tuż za rogiem?
Popyt na chipy AI Nvidia: argumenty za dalszym wzrostem
Nie ma wątpliwości, że wzrost Nvidia opiera się na fundamentach. Przychody za pierwszy kwartał wzrosły o 69% do 44,1 miliarda dolarów, a analitycy prognozują spektakularny rok 2025: 200 miliardów dolarów sprzedaży, ponad 100 miliardów dolarów zysku netto i marże zbliżające się do 70%.

Nieźle jak na firmę, która sześć lat temu była wyceniana na zaledwie 144 miliardy dolarów. Prawdziwy wiatr w żagle? AI. Chipy Nvidia napędzają wszystko, od klastrów treningowych OpenAI po inteligentne fabryki w Chinach.
Wielkie firmy, takie jak Microsoft i Amazon, inwestują ogromne środki w infrastrukturę AI, a Nvidia pozostaje preferowanym dostawcą. Nic dziwnego, że Angelo Zino z CFRA wyznaczył cenę docelową na poziomie 196 dolarów, sugerując, że kapitalizacja rynkowa może sięgnąć prawie 4,8 biliona dolarów.
Jeśli wyniki Nvidia, zaplanowane na 27 sierpnia, spełnią oczekiwania, niektórzy uważają, że akcje mogą łatwo zyskać 10-20 dolarów w ciągu kilku dni. Wraz z rosnącym optymizmem na X (dawniej Twitter) i znaczącą wagą akcji Nvidia na poziomie 7,5% w indeksie S&P 500, efekt FOMO może się ujawnić, popychając cenę bliżej strefy 180–200 dolarów, według analityków.

Prognoza wyników Nvidia
Aby zrozumieć, jak daleko zaszła Nvidia, warto przypomnieć sobie czasy bańki internetowej. W szczytowym momencie w 2000 roku wycena Cisco sięgnęła 550 miliardów dolarów, co odpowiadało 1,6% globalnego PKB. Nvidia obecnie odpowiada za 3,6%. To nie jest literówka.

Jednak porównywanie kapitalizacji rynkowej do PKB ma swoich krytyków. PKB to roczny przepływ dóbr i usług, a kapitalizacja rynkowa to migawka oczekiwań na przyszłość. Jak słusznie zauważają niektórzy analitycy na X, to nie do końca porównanie jabłek do jabłek.
Mimo to inni wskazują na prognozowany zysk netto Nvidia na poziomie 153 miliardów dolarów za trzy lata, co niemal dorównuje całemu indeksowi FTSE 100. To porównanie warte przemyślenia.
Co może pójść nie tak?
Oczywiście żadna akcja nie rośnie wiecznie. Przyszły wskaźnik cena do zysku Nvidia może wynosić „rozsądne” 33 (poniżej 5-letniej średniej 41), ale wciąż zakłada wiele doskonałości. Każde potknięcie, czy to w wynikach, wydatkach na AI, czy globalnym popycie na chipy, może zdaniem analityków wytrącić ją z równowagi.
Jest też drażliwa kwestia geopolityki. Nvidia w dużym stopniu polega na Tajwanie w produkcji chipów, a narastające napięcia między USA a Chinami stanowią realne ryzyko. Do tego dochodzi możliwość nowych kontroli eksportowych lub ceł, a zakłócenia w dostawach mogą stać się czymś więcej niż tylko ryzykiem medialnym.
Następnie jest dynamika handlu. Przy zaledwie 0,02% stopie dywidendy i dużej dźwigni na rynku, każdy wzrost stóp procentowych lub fala sprzedaży na marży może spowodować gwałtowny spadek. Nie zapominajmy: Nvidia straciła niemal 600 miliardów dolarów wartości na początku tego roku po niespodziewanym ogłoszeniu modelu AI przez DeepSeek, które wystraszyło rynek.
Krótko- i średnioterminowa prognoza ceny Nvidia: co dalej, $150 czy $185?
Według analityków w ciągu najbliższego miesiąca lub dwóch cena Nvidia może oscylować między 150 a 185 dolarów. Silny raport za sierpień może pozwolić na przebicie ostatnich szczytów i testowanie poziomu 180 dolarów, podczas gdy rozczarowanie – lub geopolityczny nieoczekiwany zwrot – może zepchnąć cenę poniżej 150 dolarów.
Patrząc dalej w przyszłość, ścieżki się rozchodzą. Jeśli adopcja AI będzie nadal eksplodować, a Nvidia utrzyma przewagę nad rywalami takimi jak AMD, możemy mówić o poziomach 200–250 dolarów do końca roku. Ale jeśli warunki makroekonomiczne się zaostrzą lub konkurenci zyskają na znaczeniu, cofnięcie do 125–140 dolarów nie jest wykluczone.
Kamień milowy Nvidia na poziomie 4 bilionów dolarów to nie tylko kwestia wyceny – to deklaracja. Sygnał, że rynek wierzy, iż AI to nie tylko moda, ale pełnoprawna rewolucja gospodarcza. Jednak nawet rewolucje napotykają opór.
Według ekspertów, czy Nvidia przebije poziom 180 dolarów i pójdzie dalej, zależy od wyników, nastrojów i sporej dawki szczęścia geopolitycznego. Na razie akcje mogą latać wysoko, ale nie są odporne na grawitację.
W chwili pisania tego tekstu obserwujemy niewielkie cofnięcie od rekordowych poziomów, co wskazuje, że sprzedający stawiają pewien opór, który może doprowadzić do znacznej korekty. Jednak słupki wolumenu pokazują niemal równowagę między presją kupna i sprzedaży – co sugeruje możliwość konsolidacji. Cena 167,74 dolara to potencjalny poziom oporu, jeśli ceny zaczną rosnąć. Z kolei w przypadku gwałtownego spadku, ceny mogą znaleźć wsparcie na poziomach 162,61, 141,85 i 116,26 dolarów.


Cena Bitcoina osiąga 122 tys. wśród plotek o short squeeze
Bitcoin właśnie przekroczył 122 tys. USD, a społeczność kryptowalutowa jest podekscytowana. Czy to początek czegoś większego – czy niedźwiedzie właśnie mają zostać spalone?
Bitcoin właśnie przekroczył 122 tys. USD, a społeczność kryptowalutowa jest podekscytowana. Podczas gdy byki świętują wybicie, nowa narracja nabiera tempa: potencjalny short squeeze może podsycić ogień. Ze shortami Ethera bijącymi rekordy i nadal wirującą niepewnością makro, ten rajd może opierać się na czymś więcej niż tylko na impusie.
Czy to początek czegoś większego – czy niedźwiedzie właśnie mają zostać spalone?
Dwie kluczowe daty zmieniły wszystko
Jeśli się oddalimy, ostatnie ruchy Bitcoina nie były przypadkowe. Dwa ważne momenty polityczne w USA – 9 kwietnia i 1 lipca – wydają się zapoczątkować tę najnowszą falę ruchów cenowych. Pierwszym była 90-dniowa przerwa taryfowa, która sygnalizowała potencjalne złagodzenie polityki monetarnej. Pierwszym było 90-dniowe zawieszenie taryf, które sygnalizowało potencjalne złagodzenie polityki pieniężnej.
Drugim jest uchwalenie „Big Beautiful Bill”, fiskalnej bomby, która przewiduje cięcie dochodów federalnych o 5 bilionów dolarów w dekadzie. Oba wydarzenia pokryły się z wyraźnymi rozbieżnościami na wykresach – Bitcoin wzrósł, podczas gdy Indeks Dolara USA ($DXY) mocno spadł. Indeks Dolara ($DXY) mocno spadł. W rzeczywistości dolar spadł o 11% w zaledwie sześć miesięcy. Traderzy i instytucje poszli za tym sygnałem.

Od szału wydatków do rajdu kryptowalutowego
Maj 2025 przyniósł jedną z najbardziej zapierających dech w piersiach liczb: deficyt USA wynoszący 316 miliardów dolarów w jednym miesiącu – trzeci co do wielkości w historii, według Congressional Budget Office. deficyt w jednym miesiącu – trzeci co do wielkości w historii, według Congressional Budget Office.

Dodając do tego prognozę rocznego deficytu na poziomie 1,9 biliona dolarów, rynki jednoznacznie wyceniają długoterminową presję fiskalną. Bitcoin nie reaguje już tylko na hype. Zaczyna działać jak barometr makroekonomiczny – zabezpieczenie przed lekkomyślnymi wydatkami i osłabiającą się wiarygodnością walut fiducjarnych. I zachowanie rynku to odzwierciedla: wraz z pogłębianiem się deficytu USA, cena Bitcoina ciągle rośnie. Oczy na Bitcoin ETF: instytucje cicho inwestują na całego
Wszystkie oczy na Bitcoin ETF-y: Instytucje cicho obstawiają wszystko
Ten rajd nie jest napędzany przez inwestorów detalicznych. Jest instytucjonalny. iShares Bitcoin ETF ($IBIT) zgromadził oszałamiające 76 miliardów dolarów aktywów pod zarządzaniem w mniej niż 350 dni. Dla porównania – flagowy ETF na złoto ($GLD) potrzebował 15 lat, by osiągnąć ten sam kamień milowy.

Ta zmiana nie jest tylko symboliczna – jest strukturalna. Fundusze hedgingowe i family offices rzekomo alokują około 1% swoich portfeli do Bitcoina. Nie robią tego dla zabawy – robią to, ponieważ Bitcoin zachowuje się jak wyjście awaryjne w coraz bardziej niepewnym środowisku.
Shorty mogą być ostatecznym paliwem
A potem jest Ether. Według niedawnych danych (za ZeroHedge), shorty z lewarem na Etherze osiągnęły rekordowe poziomy – sytuacja dziwnie podobna do tej sprzed dołka z kwietnia 2025. Jeśli tam dojdzie do short squeeze, Bitcoin może skorzystać na tej fali i wzrosnąć jeszcze wyżej.

Innymi słowy, to nie tylko historia długoterminowych fundamentów. Na shortach też jest potencjalna siła ognia. Kilka kaskad likwidacyjnych może przekształcić zdrowy rajd w pełną eksplozję cenową.
Prognoza ceny Bitcoina: Czy Bitcoin to nowa normalność?
Tradycyjne bezpieczne przystanie, takie jak złoto, rosną. Dolar spada. Dochody rosną. A Bitcoin? On rośnie. To nie są niezwiązane ze sobą wydarzenia – to wszystko elementy tej samej ekonomicznej układanki.
Rola Bitcoina ewoluuje. To nie tylko zakład technologiczny czy zabezpieczenie przed inflacją. To reakcja na politykę, zadłużenie, deficyty i poczucie, że nikt nie steruje statkiem. Czy to skończy się short squeeze, supercyklem czy czymś zupełnie innym, jedno jest pewne:
Rynki już nie ignorują Bitcoina. Ty też nie powinieneś.
W chwili pisania BTC nadal rośnie w kierunku nowych szczytów. Na szczycie tworzy się knot, charakterystyczny znak oporu sprzedających. Jednak wolumen wskazuje, że presja sprzedaży jeszcze nie manifestuje się z przekonaniem – to sygnał, że możemy zobaczyć jeszcze wzrost zanim trend wzrostowy się wyczerpie. Jeśli nastąpi wzrost, ceny mogą napotkać opór na poziomie 123 275 USD. Jeśli nastąpi załamanie, ceny mogą znaleźć wsparcie na poziomach 108 000 i 105 000 USD.


Słowa Trumpa o cięciu stóp procentowych popychają cenę złota na nowe szczyty
Brzmi to szalenie, ale właśnie to podpowiadają rynki. Prezydent Donald Trump teraz wzywa do obniżki stóp procentowych o 300 punktów bazowych - największej w historii USA z dużym zapasem
Brzmi to szalenie, ale właśnie to podpowiadają rynki. Prezydent Donald Trump teraz wzywa do oszałamiającej obniżki stóp procentowych o 300 punktów bazowych - największej w historii USA z dużym zapasem. Choć to podnosi wiele brwi, jedno aktywo cicho korzysta z chaosu: złoto. Wraz z rosnącym popytem na bezpieczną przystań i powrotem ryzyka inflacji do centrum uwagi, czy to moment, kiedy złoto spróbuje osiągnąć poziom 5 000 USD?
Dążenie Trumpa do obniżki stóp procentowych
Mówiąc prosto, obniżka o 300 punktów byłaby trzykrotnie większa niż rekordowe cięcie Fed o 100 punktów bazowych w marcu 2020, w szczycie paniki pandemicznej. Wtedy złoto znacząco wzrosło, dolar spadł, a inwestorzy przygotowywali się na inflację.
Teraz? Trump naciska na tak duże cięcie w rosnącej gospodarce. USA nie są w recesji. W rzeczywistości PKB rośnie w tempie 3,8% rok do roku.

Trump twierdzi jednak, że wysokie stopy procentowe kosztują USA drogo w obsłudze długu - ponad 1,2 biliona dolarów rocznie, czyli około 3,3 miliarda dolarów dziennie w płatnościach odsetkowych.
Według Trumpa każde 1% obniżki mogłoby zaoszczędzić około 360 miliardów dolarów na 36 bilionach długu. Ale ta liczba jest dość nieprecyzyjna. W rzeczywistości dotyczy to tylko długu publicznego (około 29 bilionów dolarów), i nie cały może być refinansowany z dnia na dzień.

Według ekspertów, matematyka wskazuje na potencjalne oszczędności rzędu 870 miliardów dolarów rocznie, gdyby zastosowano pełne 3% cięcie. Realistyczniej, jeśli tylko 20% długu zostanie refinansowane w pierwszym roku, można by zaoszczędzić 174 miliardy dolarów - to nie są drobne kwoty.
Wzrost popytu na złoto jako bezpieczną przystań w obliczu napięć handlowych
Gdy rynki analizują ekonomiczną logikę, złoto cicho rośnie już trzy kolejne dni, zbliżając się do szczytu swojego tygodniowego zakresu. Za kulisami Trump wznowił pełnowymiarową wojnę handlową, ogłaszając ponad 20 powiadomień o taryfach w ciągu jednego tygodnia, w tym 35% taryfę na import z Kanady oraz wysokie cła na Brazylię i miedź.
Inwestorzy są zrozumiale niespokojni. Napięcia handlowe zwykle są złymi wiadomościami dla globalnego wzrostu, ale to świetne wieści dla złota. Żółty metal rozwija się w czasach niepewności. Dodaj spadającego dolara amerykańskiego (spadek o ponad 10,8% w Q1 i Q2 – najgorszy początek roku od 1973), a mieszanka staje się jeszcze bardziej sprzyjająca złotu.
Wpływ stóp procentowych Rezerwy Federalnej
Zwykle rosnące ceny złota pokrywałyby się z rosnącymi oczekiwaniami na obniżkę stóp Fedu. Ale oto zwrot – te oczekiwania ostygły. Najświeższe protokoły ze spotkania Fedu pokazały podziały wśród urzędników. Niektórzy chcą cięć wkrótce. Inni nie widzą żadnej pilności.
Z jednej strony prezydent Fedu w San Francisco, Mary Daly, zasugerowała, że stopy mogłyby ostatecznie spaść, twierdząc, że obecna polityka pozostaje restrykcyjna. Z drugiej strony prezydent Fedu w St. Louis, Alberto Musalem, zachowuje ostrożność, ostrzegając, że jest na razie za wcześnie, aby ocenić pełny inflacyjny wpływ taryf. Christopher Waller, znany jako gołąb i możliwy następca Powella, nawoływał do wczesnego cięcia, ale podkreślił, że nie będzie to ruch polityczny.
Na razie Fed wydaje się rozdarty między silnymi danymi o zatrudnieniu a ryzykiem inflacji. Liczba wniosków o zasiłek dla bezrobotnych niedawno spadła do 227 000, przewyższając prognozy i sygnalizując odporność rynku pracy. To sprawiło, że bank centralny ostrożnie podchodzi do obniżek stóp za wcześnie – nawet gdy Trump podnosi napięcie.

Prognoza dla złota: Czy naprawdę osiągnie 5 000 USD?
Oto bycza prognoza. Jeśli Fed spełni życzenia Trumpa (nawet częściowo), prawdopodobnie:
- Obniży wartość dolara
- Rozbudzi oczekiwania inflacyjne
- Wzbudzi napływ do bezpiecznej przystani
- I potencjalnie wywoła paraboliczny wzrost cen złota
Niektórzy analitycy uważają, że ten scenariusz może przesunąć cenę złota powyżej 5 000 USD za uncję, zwłaszcza przy trwających zakłóceniach handlowych i globalnych rozbieżnościach politycznych. Złoto zyskało już 40% w ciągu ostatniego roku i 80% w ciągu pięciu lat - momentum jest po jego stronie.
Jeśli to wszystko brzmi znajomo, to dlatego, że już to przeżywaliśmy. Po 2020 roku cięcia stóp i bodźce pchnęły złoto na wtedy rekordowe poziomy. Obecne otoczenie może być inne, ale koktajl wojen handlowych, politycznych dramatów i nacisku banków centralnych zaczyna smakować jak déjà vu.
Techniczna perspektywa złota
Propozycja Trumpa dotycząca obniżki stóp o 300 punktów może nigdy się nie ziścić, ale sama sugestia zmienia psychologię rynku. Rozdmuchuje ona obawy inflacyjne, osłabia dolara i wzmacnia popyt na aktywa takie jak złoto.
Czy więc złoto może osiągnąć 5 000 USD? Jeśli gwiazdy się ułożą, obniżki stóp, wojny handlowe, łagodniejszy Fed, to tak, ta droga jest możliwa. Czy ta ścieżka zostanie wybrana, to prawdziwa historia, którą będą obserwować inwestorzy.
W momencie pisania tego tekstu, złoto notuje znaczący wzrost w strefie sprzedaży, co sugeruje, że ten wzrost może zostać ograniczony. Jednak wskaźniki wolumenu pokazują spadającą presję sprzedaży, sugerując możliwość wzrostu. Jeśli zobaczymy wzrost, ceny mogą być utrzymane na poziomach 3 365, 3 395 i 3 450 USD. Z kolei, jeśli zobaczymy spadek, ceny mogą znaleźć wsparcie na poziomach 3 300 i 3 250 USD.

Czy złoto może osiągnąć 5 tys.? Możesz spekulować na cenę złota za pomocą konta Deriv MT5 lub Deriv cTrader.
Nie znaleźliśmy żadnych wyników pasujących do .
Wskazówki wyszukiwania:
- Sprawdź pisownię i spróbuj ponownie
- Użyj innego słowa kluczowego